Dodaj do ulubionych

Wajda broni Zanussiego

21.08.02, 07:55
Andrzejowi Wajdzie nie podoba się festiwal "Filmów najgorszych":

www1.gazeta.pl/kultura/1,34169,981485.html
Wajda niby broni Zanussiego, ale uderzyło mnie zdanie:
"Ale bawiąc się dalej w najgorsze filmy, bardzo łatwo dojedzie się
do "Popiołu i diamentu" - trzeba tylko więcej odwagi, a to nie jest przecież
takie trudne."
Ciekawe, że za przeciwieństwo "filmu najgorszego" uznał własne dzieło, a nie
któryś z dobrych filmów swojego kolegi. Myślę, że Wajdzie nie chodzi o "filmy
najgorsze", tylko o atak prewencyjny, tak na wszelki wypadek, gdyby i jego
ktoś chciał ośmieszyć. Jak Wy to widzicie?
Obserwuj wątek
    • aborys Re: Wajda broni Zanussiego 21.08.02, 09:24
      No oczywiście. Wajda jest maksymalnie zmanierowany a Oskar pozbawił go
      ostatecznie samorytycyzmu. Od Człowieka z marmuru i Wesela w Starym - nie
      zrobił nic interesującego.

      Witamy w klubie Artystów Od Lat Bezpłodnych i Odcinających Kupony.
      Z Mrożkiem na czele.
      • bart.q Re: Wajda broni "wysokiej" 21.08.02, 12:33
        aborys napisał:

        > Witamy w klubie Artystów Od Lat Bezpłodnych i Odcinających Kupony.
        > Z Mrożkiem na czele.

        Być może napiszę coś pod włos temu wątkowi...

        Myślę, że problem tkwi w zapatrzeniu w ideę kultury "wysokiej".
        Młody, wielki kraj za oceanem nie ma takich problemów. (Domyślam się co sądzą o
        kulturze tego kraju piewcy kultury "wysokiej", ale to już ich problem.)
        Kto więcej sprzeda ten wygrał i jest za to chwalony.

        Oskary są w tym wszystkim dziwaczną śmiesznostką, pomieszaniem idei
        kultury "wysokiej" ze sprzedażą. Kula się to to siłą rozpędu zgoła nie mającego
        już wiele wspólnego z rzeczoną "wysoką" (toż to dopiero musi wprowadzać zamęt w
        głowie Wajdy).

        Żeby było zabawniej, zasada "kto więcej ten lepiej" jest przez nas przyjmowana
        zupełnie naturalnie dopóki nie powrócimy to metuzalemicznej idei "wysokiej" i
        nie zaczniemy ubolewać nad "wysokiej" upadkiem.

        Dlatego książki Grocholi sprzedają się jak francuzkie bagietki i nikt nie ma
        jej tego za złe dopóki nie wspomni o tym jak zapomniany staje się Lem. Dopiero
        możemy pomyśleć "O! Jaka ta Grochola to jest jednak płytka!" :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka