Gość: :-(
IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl
06.11.02, 10:43
Dzisiaj kino i kasyno
Jutro całe miasto zwiną!
Gorzów został założony jako Landsberg, swego czasu miano go nawet zamiar
sKobyloGórkować, teraz zaś zanosi się na to, że znowu może dojść do
przemianowania! Nie wiem jeszcze jaka mogłaby to być nazwa, ale mogę puścić
wodze fantazji: (z litewska) Mrcninkiewicze, Marcinkiewice, Marcinkiewicza
Góra a może po prostu Kazimierz nad Wartą? Tak! Zdecydowanie ta nazwa podoba
mi się najbardziej! W ten co prawda sposób pominuięta zostałaby rola
pozostałych braci oraz prześwietnego papy kiniarza, ale chyba nikt nie ma
wątpliwości, że tym, który zastał ród przeciętnym a pozostawi (jak tak dalej
pójdzie) wszechmocnym jest właśnie Kaziu i nie mniej niż piastowskiemu
królowi należy mu się w tym mieście wzmianka w jego nazwie!
Jeżeli do tej pory ktoś jeszcze mógł mieć wątpliwości, bądź też ogólnie był
osobą niedoinformowaną, to nagranie z gabinetu Jędrzejczaka powinna otworzyć
mu ostatecznie oczy. W 12 roku niepodległej RP umocowana politycznie na
szczeblu lokalnym i krajowym rodzina przejmuje, kawałek po kawałku miasto na
własność. Nie byłoby z tym problemu gdyby kupowała upatrzone przez siebie
nieruchomości na wolnym rynku za własne pieniądze. Ale skąd tam! To by było
za proste i za drogie przede wszystkim! Łatwiej jest przecież właściciela
zamęczyć urzędowymi szykanami i sprawić, że sam się stamtąd wyniesie, czy
też, jak to obrazowo ujął w roznmowie z Jędrzejczakiem Arek
Marcinkiewicz „pogonić jego”. Może się nam wydawać, że to nie nasza sprawa.
Jakiś facet coś ktoś kupił, miał pecha, że wpływowi panowie z rodziny także
mieli na to chrapkę. To nie moja sprawa! A czy ktoś z was ma może jakąś
nieruchomość? Co się stanie jeżeli TWOJ dom wpadnie w oko Arkowi, Mirkowi
albo Kaziowi? A skoro w tej chwili można w imię intersów rodziny nękać
posiadaczy nieruchomości, to kto będzie następny? Właściciele samochodów? A
potem ojcowie córek? Najstraszniejsze w tym wszystkim jest reprezentowana
przez klan postawa zakładająca, że właściwie wszystko w tym mieście im się
należy, a jeżeli jeszcze formalnie nie jest ich własnością to jest to stan
przejściowy, który trzeba będzie kiedyś zmienić. Przyjrzyjcie się listom
wyborczym komitetu wyborczego Razem dla Marcinkiewiczów i zobaczcie ile tam
jest chętnych z rodziny do władzy. Władza, która w ich przypadku oznacza
uwłaszczanie się (posłuchajcie jak Arek chce się uwłaszczać na
watergategorzow.w.interia.pl !!!!!)
Pojawiają się głosy, że ta rozmowa była w gruncie rzeczy błaha i nie warto
nią sobie zawracać głowy! Jeżeli coś takiego ma być uznawane za standard to
biada nam wszystkim. To nie była rozmowa Arka z Tadkiem przy kielichu tylko
Przewodniczącego rady Miejskiej z Prezydentem Miasta. Jeżeli tego nie wiecie
to Przewodniczący Rady Miejskiej nie piastuje swojego stanowiska społecznie
tylko płaci mu się za to pieniądze takie, o jakich 95% mieszkańców Kazimierza
nad Wartą może sobie jedynie pomarzyć po wieczornym paciorku przy zasypianiu.
I to my mu wypłacamy jego zasraną pensję więc jego zasranym obowiązkiem jest
troszczyć się o interesy nasze i miasta a nie o swoje własne i braciszków.
Zamiast rozmawiać o winie po 100 złotych za butelkę Przewodniczący powinien
zapytać Prezydenta co możemy jeszcze dzisiaj zrobić, żeby pomóc bezrobotnym,
co zrobić żeby gorzowianie jak najszybciej przestali korzystać z azbestowych
rur wodociągowych, bo za 20 lat miasto będzie jednym, wielkim oddziałem
onkologicznym a za 25 hospicjum, mogliby się pozastanawiać jak pomóc
Szpitalowi Wojewódzkiemu! Ale Arek ma tą tematykę gdzieś! Jego interesuje to,
że płacą z braćmi za wysokie rachunki w Don Vittorio i że przecież zamiast
samemu płacić sami mogliby zbijać na tym kasę! Interesuje go żeby nie wpuścić
do miasta nikogo kto chciałby mu robić konkurencję w branży kinowej,
interesuje go żeby jego człowiek został dyrektorem jakiejś szkoły a łaskawy
pracodawca jego brata Mirka dostawał miejskie zlecenia i wygrywał
przetargi „bo mu się należy”. Niech Marcinkiewicze nie wołają teraz z
oburzeniem „Skandal!”, bo gabinet Prezydenta szczególnie jeśli przychodzi do
niego Przewodniczący Rady Miasta nie jest miejscem na załatwianie prywarty!
Tego nie można tolerować! I jest to ważniejsze od tego, że ktoś nagrywał
rozmowę bez wiedzy rozmówców. Bardzo dobrze, że tak się stało. Może
mieszkańcom Gorzowa otworzą się w końcu oczy na to, co dzieje się z ich
miastem! Jak Kazimierz Marcinkiewicz wykończy już swoją chałupę na
Chwalęcicach to będą sobie mogli takie sprawy załatwiać z Jędrzejczakiem
rozmawiając przez wspólny płot, jako sąsiedzi i prywatne osoby i nie
obawiając się podsłuchu. Ale dopóki wypłacamy Przewodniczącemu Rady pensję to
w gabinecie Prezydenta ma rozmawiać o problemach naszych i miasta a nie o
swoich własnych. Jeżeli zaakceptujemy taką sytuację, jeżeli przyjmiemy ją za
normę to jaki jest w ogóle sens samorządu? W przyszłych wyborach do urn pójdą
tylko ci którzy sami będą na listach a cała reszta wyjedzie do Niemiec na
saksy!?!
Jeżeli przejdziemy do porządku dziennego nad takim zachowaniem i taką
mentalnością to bliski jest dzień, że obudzimy się w Kazimierzu nad Wartą!