siara66
15.03.06, 22:20
Nie jest tak, ze każde dziecko myśli o odejściu od rodziców,to nie tak.
Rodziłem się z miłości. Oni okazali sie z tych, ze do narodzin bardzo się
starali, po juz nie bardzo. Bo po co?
Bielizna
dla dziecka mogła byc brudna, nieładna, wygnieciona. Wspólne wyjścia do
żłobka,
na plac zabaw? Po co, jak można było posiedzieć w domu i oglądać w kółko TV.
Dziecko podrastało i niewiele się zmieniało. Z czasem zabawka raz w miesiącu
była nadużyciem z mojej strony, bo oni już wychowali i po co mi ta cała
reszta głupot.
Z miłych, wesołych rodziców stali się chamscy i głupi. Wciąż
trwałem, bo przysięgałem i chyba wciąż kochałem. Miarka się jednak przebrała.
Lata nadziei i śmiesznej z perspektywy 6 zmarnowanych lat potrzeby
przytulenia nie mają już żadnego sensu. Odchodzę od nich (duchowo zrobiłem to
juz jakiś czas temu). Pojawią się jacyś nowi.
Odmienię swoje zycie:)