hiro
19.02.03, 20:32
Mimo protestów świata i raportu międzynarodowych inspektorów obalającego
oskarżenia wobec Bagdadu USA i Wielka Brytania współpracują w przygotowaniu
nowej rezolucji ONZ, która popierałaby atak na Irak. Pierwszy samolot
szpiegowski ONZ - amerykański U-2 - przeleciał w poniedziałek nad środkowym
Irakiem. Turcja uzależniła zgodę na korzystanie przez Waszyngton z baz
wojskowych od przyznania jej miliardowej pomocy.
Wysiłki Waszyngtonu i Londynu w celu uchwalenia nowej rezolucji postępują
mimo wyraźnego oporu Rady Bezpieczeństwa i wielu innych krajów ONZ spoza
Rady. Przedstawiciele Waszyngtonu i Londynu w ONZ prowadzą także od
poniedziałku konsultacje w celu ustalenia skutecznej taktyki, mającej na celu
przyjęcie rezolucji. Sprawa ta będzie omawiana na forum ONZ być może dzisiaj
lub w najbliższych dniach. Dotąd nie zajmowano się nią z powodu debaty na ten
temat państw, które nie wchodzą do Rady Bezpieczeństwa. Przewiduje się, że
sesja ta stanie się kolejnym forum sprzeciwu wobec planowanego przez Stany
Zjednoczone ataku na Irak.
Wczoraj irackie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że pierwszy
samolot szpiegowski ONZ - amerykański U-2 - przeleciał w poniedziałek nad
środkowym Irakiem. Irak zgodził się w zeszłym tygodniu na loty obserwacyjne,
by przekonać społeczność międzynarodową, że współpracuje z inspektorami
rozbrojeniowymi, jak zaleca to rezolucja 1441 Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Tymczasem turecki minister spraw zagranicznych Yasar Yakis oświadczył
wczoraj, że rząd poprosi parlament o zgodę na korzystanie przez Amerykanów z
baz wojskowych tylko wtedy, jeśli Waszyngton zaakceptuje wielomiliardowy
pakiet pomocy finansowej dla Ankary. Waszyngton oczekiwał, że Turcja zgodzi
się na korzystanie ze swoich baz przez wojska amerykańskie, ale Ankara
opóźniła głosowanie, twierdząc, że nie ustalono jeszcze roli, jaką w operacji
w Iraku będzie odgrywała armia turecka, oraz że przedstawiciele amerykańskich
władz nie zagwarantowali pakietu pomocy, który miałby zrekompensować straty
finansowe Ankary w następstwie wojny z Bagdadem.
Obecnie trwają także negocjacje nad rolą, którą może odegrać Ankara w
ewentualnej amerykańskiej inwazji. Turcja chce wysłać do północnego Iraku
dziesiątki tysięcy swoich żołnierzy, by powstrzymać niekontrolowany napływ
uchodźców i aby zablokować możliwość ogłoszenia przez Kurdów własnego
niepodległego państwa. Ankara obawia się, że wzmocniłoby to tendencje
separatystyczne tej narodowości, zamieszkującej południowe prowincje tureckie.
JS, Reuters
żeby polska była polską wypada nam tylko pośpiewać-