Dodaj do ulubionych

POLSKI WYMIAR-...TYLKO CZEGO?

07.03.03, 20:47

Okradziona przez łódzką "ośmiornicę" spółka Butbędzin straciła 2 mln 40 tys.
zł i o takie odszkodowanie wystąpiła do sądu, pozywając nie tylko
członków "ośmiornicy", ale także ich żony i konkubiny.

Tak daleko idących zabezpieczeń sądy jeszcze nie stosowały - mówił mec. Piotr
Paduszyński, pełnomocnik spółki Butbędzin, okradzionej przez
łódzką "ośmiornicę". Adwokat wystąpił do sądu o odszkodowanie i
zabezpieczenie majątków. Sąd zdecydował, że majątki szefów "ośmiornicy" oraz
te przepisane na ich żony i konkubiny mają pozostać nietknięte do końca
procesu odszkodowawczego. Tak orzekł sąd okręgowy, decyzję potwierdził sąd
apelacyjny i tym samym wyrok stał się prawomocny.
- Gdybym pozwał tylko panów, pewnie żony zdążyłyby sprzedać majątek, zanim
sąd cokolwiek by postanowił - tłumaczył pełnomocnik Butbędzina.
Każdy z przestępców ma małżeńską intercyzę i prawie całe majątki są
własnością ich żon. Butbędzin kilka miesięcy temu przekonywał w sądzie, że
oskarżeni rejestrowali majątki na rodziny właśnie po to, by w razie procesu
nic nie stracić. I wygrał. Do ksiąg wieczystych domów i mieszkań należących
do członków gangu i ich żon wpisano ostrzeżenia, że dopóki nie zakończy się
proces, nie mogą się w żaden sposób pozbyć tych nieruchomości. A komornik
zajął pieniądze, papiery wartościowe, kredyty, książeczki czekowe i rachunki
we wszystkich centralach banków w Polsce i oddziałach w Łodzi.
Łódzki sąd apelacyjny potwierdził wyrok. Rozstrzygnięcie jest prawomocne, co
oznacza, że nie może nagle się okazać, że "ośmiornica" nie ma nic. Do końca
procesu nie mogą sprzedać zabezpieczonych hipoteką domów czy mieszkań. Sąd
potwierdził też zamrożenie rachunków bankowych. - To ważne, bo w razie
zwycięstwa będziemy mieli skąd uzyskać pieniądze na zaspokojenie naszych
roszczeń - uważa mec. Paduszyński.
Anna Surowiec, Łódź
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka