marek_p
10.01.07, 23:58
Uważam, że sprawy pracownicze mają dla problemu gorzowskiego szpitala
znaczenie drugorzędne.
Powtórzę z innego wątku: trzeba rozliczyć tych co narozrabiali (słabe
słowo, bo pora późna do wyszukiwania słów najodpowiedniejszych).
Mam tu na myśli marszałka Bocheńskiego i powołanego przez niego (bez
konkursu) dyrektora Frasa.
Chodzi oczywiście o odpowiedzialność karną.
Współczuję odwołanemu dyrektorowi chociaż zważywszy na sytuację:
1. Dyrektorem musi być ktoś o bardzo dobrym stanie zdrowia (na stracie,
bo w późniejszym okresie bez uszczerbków się nie obejdzie)
2. Dyretorem musi być ktoś, kto będzie MIAŁ poważanie wśród białego
personelu, bo po wcześniejszych kontaktach z gorzowskim szpitalem nabrałem
pewności, że lekarze nie traktują pracodawcy z powagą. Zła organizacja
(opisywałem to wcześniej), brak dyscypliwy, arogancja i stawianie pacjenta
na końcu spraw do załatwienia - to nędzny, ale bliski stanowi faktycznemu
3. Dyrektorem musi być ktoś, kto zrobi z załogi drużynę, która będzie się
poczuwała, że FIRMA (szpital) to WSPÓLNE DOBRO i musi mieć wspólnie pracować
nad lepszą opinię wśród klientów (pacjentów).
Obawiam się, że likwidacja szpitala i powołanie nowej jednostki jest jedynym
wyjściem z tej skrajnie niebezpiecznej dla życia mieszkańców Gorzowa sytuacji.
Wiele spraw się przy tej okazji wyczyści.
Nowym władzom szpitala bardzo dużo sił życzę - będą im one bardzo potrzebne.
Zarządzający szpitalem marszałek nie powinien popełnić błędu polegajacego na
wymianie samego tylko dyrektora, bo będzie ten dyrektor stał na straconej
pozycji - TRZEBA WYMIENIĆ CAŁĄ KADRĘ NAJWYŻSZEGO SZCZEBLA, nowy dyrektor musi
mieć swobodę w jej doborze - inaczej PRZEGRA.
Myślę, że nie będę jedynym, który będzie życzył POWODZENIA !