kozamaradio
30.03.07, 08:00
To był 1973 rok. Wtedy mocno "używałem" alkoholu. W nocy, jadąc po pijanemu,
uderzyłem trabantem w tramwaj. Zabrano mi prawo jazdy i samochód, ale niedługo
potem zadzwonił mężczyzna, który powiedział, że mogę odzyskać dokumenty. W
zamian za prawo jazdy napisałem "wypracowanie" na temat stosunków panujących w
Teatrze Dramatycznym. Mężczyzna prosił też o kilka występów dla dzieci -
opowiada Damięcki........
Niby wszystko ok.
Ale najgorsza jest swiadomość, ze w naszej kulturze, człowiek, który "używa
mocno alkoholu" zostaje rozgrzeszony nawet za donosicielstwo. Czy to aby
wsytarczający argument, zeby miec czyste sumienie. Nie oceniam tutaj pomysłu
(braku pomysłu) na lustrację.....koncentruje sie na postawie człeka...znanego
bądź co bądź aktora....