aborys
06.06.03, 13:49
Wieczorkiem czekałem w przychodni na przyjęcie dziecka u dentystki. Koza
pobrudziła łapki, więc zarządzam:
- Koza, do łazienki, umyć ręce.
Na to życzliwa pani:
- Panie, z tej łazienki to różni korzystają. Ja sama boję się dotykać tu
kranów, nie narażaj pan dziecka.
Pani była na pewno kompetentna, bo akurat umyła podłogę w tej łazience, była
bowiem sprzątaczką. Miała szykowny wózek, a na nim 5 różnych butelek z
detergentami. Do opinii tak fachowej pani mogłem mieć pełne zaufanie. Jeżeli
kucharz w filmie Barei odradza bigosik - też można mu było uwierzyć.
Polacy generalnie nie śmiecą więcej niż obce nacje. Zaryzykuję nawet
twierdzenie, że śmiecą mniej. Znajomi z NY opowiadali, że w takim Broklynie
to latynosi po zgrilowaniu kolacji kopną aparaturę i idą spać. Zepsute
telewizory wyrzucają prze okna. A Chińczycy charkają na chodnik za co drugim
krokiem. I co? I jest tam czysto, bo ktoś sprząta. W krakowskich parkach w
szczycie weekendu śmietniki zasypane są wprost różnymi papierkami i
śmieciami. Ludzie rzucają je na kupę, bo stosowne służby w niedziele mają
wolne i przecież nie przyślą nikogo do opróżniania koszy. A po sobotnich
balanżkach Rynek posprzątają w poniedziałek.
Spytaj swojego Prezydenta, czemu jest tak brudno!