Dodaj do ulubionych

Konflikt w gorzowskim PiS-ie

04.09.07, 16:41
W cieniu ewentualnych wyborów w gorzowskim PiS-ie trwa dyskusja i
konflikt na temat kandydatów do Sejmu. Sugestie władz regionalnych,
mocno wspierane przez Przemysława Gosiewskiego są takie:
1. MAREK AST
2. WITOLD CZARNECKI
3. PIOTR STYCZEŃ
4. MAREK SURMACZ
5. ...

Gorzowianie walczą o inny kształt listy:
1. MAREK AST
2. MAREK SURMACZ
3. ELŻBIETA RAFALSKA
4. WITOLD CZARNECKI
5. ELŻBIETA PŁONKA
...
8. PIOTR STYCZEŃ.


Efekt będzie i tak taki, że Surmacz będzie poza 4-um miejscem, a
mocne wsparcie władz PiS-u otrzyma PIOTR STYCZEŃ.
Konflikt jest niemiłosierny. Surmacz nie chce odpuścić P.Styczniowi
i ima się nawet chwytów poniżej pasa, sięgając do jakiś starych
spraw małżeńskich Stycznia i problemów z córką. Dwie odwieczne
przyjaciółki: E. PŁONKAi E. RAFALSKA biorą się za łby. Płonkowa nie
ma ochoty ponieść porażki ze szpitalem, a Rafalska wciąż powtarza,
że: "Jak Ziobro nie popchnie, to JĘDRZEJCZAK będzie rządził jeszcze
z dwie kadencje". Z boku czai się IREK MADEJ, ale wszyscy wiedzą, że
jest słaby i jego szanse są raczej mizerne. Zęby oszczy sobie
natomiast JACEK GUZIKOWSKI, który po cichu szykuje nawet małą woltę
przeciwko SURMACZOWI i jest szansa, że mu się uda.
Obserwuj wątek
    • login_tymczasowy Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 04.09.07, 16:58
      nowaprawica napisał:

      > Rafalska wciąż powtarza,
      > że: "Jak Ziobro nie popchnie, to JĘDRZEJCZAK będzie rządził
      jeszcze
      > z dwie kadencje".
      Nawet Rafalska wie, ze Jedrzejczak juz nie wygra zadnej kadencji, bo
      mu ordynacja nie pozwala.
      Durne prowokacje wsadz se w buty.
      • Gość: SLD-owiec Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:17
        Durny to jesteś ty. Prezydentem miasta można być nawet 100
        kadencji!!! Pomyliłeś wybory na prezydenta miasta z wyborami na
        prezydenta Polski. Nie dziwi mnie to, nie widziałem PiS-owca
        inteligentnego...
        • login_tymczasowy Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 04.09.07, 17:40
          Gość portalu: SLD-owiec napisał(a):

          > Prezydentem miasta można być nawet 100
          > kadencji!!!
          Ale idiotow komuchow nie powinno to obchodzic, bo SLD Jedrzejczak ma
          w dupie.
          Podobnie zreszta jak wiekszosc gorzowian.
          • Gość: SLD-owiec Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 18:11
            Jędrzejczak nie będzie kandydował do Sejmu, bo w Gorzowie może
            rządzić z 3 kadencje.
            A w PiS-ie jest konflikt jak cholera...
            • Gość: nicelus Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.07, 19:57
              SLD-owiec napisał:

              > Prezydentem miasta można być nawet 100 kadencji.

              > Jędrzejczak nie będzie kandydował do Sejmu, bo w Gorzowie może
              rządzić z 3 kadencje.

              gdzie jeden sld-owiec, tam dwa różne zdania. debatę polityczną mogą
              prowadzić sami, ze sobą.
              :)

              ps. a wiesz która to jest z koleji obecna kadencja jędrzejczaka?

          • blic Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 04.09.07, 19:40
            Dobra, dobra, zarzuciłeś durną prowokację bezpodstawnie. Naprawdę
            myślisz, że zarzuty są bezpodstawne?
            • login_tymczasowy Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 05.09.07, 08:56
              blic napisał:

              > Dobra, dobra, zarzuciłeś durną prowokację bezpodstawnie. Naprawdę
              > myślisz, że zarzuty są bezpodstawne?
              Zarzuty wobec Jedrzejczaka czy Ziobry? ;)

              Na Ziobre jestem mniej wku..ony, niz na wszystkich ministrow rzadow
              Mazowieckiego, Olszewskiego, Bieleckiego, etc.

              W Gorzowie Z-ca Prokuratora Okregowego jest Jozef Nenycz,
              www.prokuratura-gorzow.pl/kontakt
              koles ktory wystawial sankcje prokuratorska mnie i calej kolejce
              opozycjonistow z listy gdzies tu publikowanej przez Zapadke.

              Gdy czytalem akta sledztwa przeciwko sobie (lata 80-te), Pan
              Prokurator towarzysko konwersowal sobie z sierzantem stabowym SB
              Stefanem Ratajczakiem z SB (z listy publikowanej przez Wieczorka).

              Nie szkodzilo to ani takiemu Dyce z rzadu Suchockiej, ani samej
              Suchockiej w rzadzie Buzka.

              A koledzy ubecy i koledzy prokuratorzy sa dalej kolegami.
              Gowno bylo na srodku salonu.
              Kaczory tylko wrzucily je w wentylator.
              • Gość: login stały Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.man.poznan.pl 05.09.07, 13:23
                >>A koledzy ubecy i koledzy prokuratorzy sa dalej kolegami.
                Gowno bylo na srodku salonu<<

                Najwierniejszym obrońcą prokuratorów jest ziobro.

                To o nim myślałeś pisząc o gó..e?
              • Gość: PiS-owiec Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.07, 18:31
                I dobrze wam tak! A było walczyć z państwem? Walili was pałami? To
                dobrze! Zamykali? To dobrze...
                eraz kumacie się z SLD-owcami
                • Gość: login stały Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 06.09.07, 00:00
                  Surmacza chyba nie walili i nie zamykali dla jasności sprawy zapytam?

              • blic Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 05.09.07, 21:00
                login_tymczasowy napisał:

                > > Dobra, dobra, zarzuciłeś durną prowokację bezpodstawnie.
                > > Naprawdę myślisz, że zarzuty są bezpodstawne?
                > Zarzuty wobec Jedrzejczaka czy Ziobry? ;)

                Zarzut, że Ziobro musi "popchnąć" żeby Jędrzejczak więcej nie
                rządził.

                > Gowno bylo na srodku salonu.
                > Kaczory tylko wrzucily je w wentylator.

                Pomimo serdecznej niechęci do pozostałości po komuniźmie, w tej
                chwili bardziej istotny jest stan naszych portfeli niż wyrównywanie
                rachunków.
                Ziobro zaczął obiecująco targnięciem się na zmurszałe korporacje
                prawnicze, lecz potem przeszedł do kreowania wrogów.
                To jest też moim zdaniem skrótowa historia całego PiS. Obiecujące
                początki poprzedzające postępującą antagonizację własnego narodu.
                Zauważ, że PiS już dawno nie mówi o rozliczaniu komunistów. Teraz
                jest rozliczanie "bogaczy i biznesmenów", bo "nie ma uczciwych
                biznesmenów" i "trzeba przeciwstawić się misternemu planowi budowy
                Rzeczypospolitej dla bogaczy".
                Ja nie chcę Rzeczpospolitej dla biedaków. Chcę prawicy, która będzie
                rozliczać komunę i dbać o wolny rynek. Premier, który trzyma
                pieniądze na koncie mamy i wręcz się tym chełpi jest po prostu
                żenujący.

                Tymczasem w wolnej chwili przegoogluj kto powiedział te słowa:
                "Premier często szuka wrogów zamiast wynajdywać sojuszników."
                • login_tymczasowy Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 05.09.07, 21:09
                  blic napisał:

                  > Zarzut, że Ziobro musi "popchnąć" żeby Jędrzejczak więcej nie
                  > rządził.
                  >
                  (...)
                  > Ziobro zaczął obiecująco targnięciem się na zmurszałe korporacje
                  > prawnicze, lecz potem przeszedł do kreowania wrogów.
                  Ziobro, niestety, niczego nie popchnie.
                  Gorzowski wymiar sprawiedliwosci jest przykladem klinicznym
                  srodowiska do generalnego remontu, albo wrecz rozbiorki.
                  Sedzina Czubieniak i jej <"{byly}"> maz, komornik-exsedzia z aktami
                  w bagazniku, prokurator - oskarzyciel w procesach politycznych...
                  Przydalby sie kowboj, albo choc malpa z brzytwa.

                  Martwi mnie, ze musze Cie pocieszyc - Ziobro nie popchnie.

                  Ludze sie, ze choc sprawe PBI przeniosa poza Gorzow.
              • e_werty Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 05.09.07, 21:14
                "...wrzucily je w wentylator."
                ...zdarza sie!
    • Gość: Misiu Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.07, 17:24
      Dokładnie. Jest tak:
      Art. 127 Konstytucji RP
      „Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany na pięcioletnią kadencję
      i może być ponownie wybrany tylko raz”
      Art. 3 ustawy o bezpośrednim wyborze prezydenta…
      „Prawo wybieralności (bierne prawo wyborcze) ma każdy obywatel
      polski posiadający prawo wybieralności do rady gminy, który
      najpóźniej w dniu głosowania kończy 25 lat, z tym że kandydat nie
      musi stale zamieszkiwać na obszarze gminy, w której kandyduje”.

      Więc Jędrzejczak może być prezydentem nawet dożywotni.
      • Gość: nicelus Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie IP: *.dip.t-dialin.net 04.09.07, 20:05
        Misiu napisał:

        > Więc Jędrzejczak może być prezydentem nawet dożywotni.

        dożywocia nie dostanie, ale ksywę "prezydent" ma zapewnioną.
        ;)
        • pan_hrabia Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 05.09.07, 10:12
          „Zęby oszczy sobie natomiast JACEK GUZIKOWSKI, który po cichu
          szykuje nawet małą woltę...”

          To nie znowu taka mała wolta...oszcz.. sobie zęby :)
          • pan_hrabia Styczeń, luty, marzec.... 05.09.07, 10:15
            Styczeń powinien być na pierwszym miejscu. Jestem konserwatystą.
            • Gość: login stały Re: Styczeń, luty, marzec.... IP: *.man.poznan.pl 05.09.07, 13:26
              Zgadzam się. Poza tym styczeń jest rozważny i pożyteczny dla prawicy.
              Surmacz lepiej niech się zajmie swoimi smrodami z przeszłości i
              teraźniejszości a nie wyciąga je Styczniowi!!!!!!

    • Gość: Kłodawa Surmacz gdzie Ci zawieżć te hot dogi ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.07, 19:45
      To zwykły mentalny komuch. Był przy władzy i korzystał z naszego
      mienia jak komuch.
    • e_werty Re: Konflikt w gorzowskim PiS-ie 05.09.07, 21:07
      "...Zęby oszczy sobie ..."
      ... to nie gadaj tyle bo tobie takze oszcza!!!
    • slawek_wieczorek nicelus for you 10.09.07, 19:30
      www.gazetapolska.pl/?module=content&lead_id=2606
      • slawek_wieczorek A oto pełen tekst 10.09.07, 19:32
        ATRAKCYJNY KAZIMIERZ
        Jestem rodowitym gorzowianinem. To nieduże miasto, więc moje drogi
        przecinały się wielokrotnie z Kazimierzem Marcinkiewiczem i jego
        rodziną. Od podstawówki i Dni Filmu Radzieckiego po spory o
        lustrację. Wieść, że ktoś podsłuchiwał mojego krajana, napełniła
        mnie obrzydzeniem i zdopingowała do napisania tego tekstu.
        Informacja o domniemanych podsłuchach użytych wobec byłego premiera
        Kazimierza Marcinkiewicza zbiegła się w czasie z nieśmiałymi
        zapowiedziami polityków wielkopolskiej PO, że mógłby on być liderem
        poznańskiej listy Platformy. Senator Stefan Niesiołowski, profesor
        od owadów, czułby się zapewne raźniej w towarzystwie człowieka
        otoczonego zewsząd przez pluskwy. A i europoseł, też profesor,
        Bronisław Geremek, autor wybitnych rozpraw o dziejach prostytucji w
        średniowiecznej Francji, również ucieszyłby się z takiego partyjnego
        transferu. Wiadomo bowiem, że siedliska rozpusty były wylęgarnią
        wszelkiego rodzaju robactwa, a dziś po nalotach słynnych "piątek
        Surmacza" na agencje towarzyskie, trudno znaleźć w jakimkolwiek
        przybytku dorodną pluskwę. Po wyborach szykuje się więc nam naprawdę
        szeroka koalicja.
        Moja szkoła
        Jako rodowity Gorzowianin w latach 1984-88 chodziłem do Szkoły
        Podstawowej nr 17, molochu, w którym młodym nauczycielem fizyki był
        Kazimierz Marcinkiewicz. Przyszły premier nie uczył mnie
        bezpośrednio, kilka razy zdarzyło mi się tylko mieć z nim
        zastępstwa. Jako dojrzewający przedwcześnie w tych burzliwych
        czasach mieliśmy świadomość silnego i wszechwładnego jeszcze
        komunizmu. Z podstawówki pamiętam zabójstwo księdza Jerzego
        Popiełuszki, zestrzelenie przez Sowietów południowokoreańskiego
        samolotu pasażerskiego, zatajanie i kłamstwa związane z katastrofą w
        elektrowni atomowej w Czarnobylu. W mojej szkole historii
        nauczał pozostający na permanentnym kacu Tadeusz Jędrzejczak,
        późniejszy poseł SLD i prezydent Gorzowa, który zasłynął z tego, że
        przez 3 miesiące rządził miastem z celi szczecińskiego aresztu.
        Głowiliśmy się, jak w dobie reglamentowanej gospodarki Jędrzejczak
        radzi sobie z regularnym zakupem alkoholu, ale swoją dzielną postawą
        dowodził on prawdziwości partyjnej propagandy, iż były to tylko
        przejściowe trudności.
        Cóż, nić sympatii pomiędzy byłymi belframi chyba przetrwała, mimo
        politycznych różnic. Gdy Marcinkiewicz został premierem, a w
        Gorzowie przystąpiono do rewitalizacji zabytkowych kamienic,
        prezydent Jędrzejczak zdecydował, że odnawianie rozpocznie się m.
        in. od budynku, w którym zamieszkiwała rodzina prezesa Rady
        Ministrów.
        Dyrektorem szkoły był członek ORMO Jerzy Wiśniowski, zaliczany do
        partyjnego betonu. W 1986 r. wybuchł skandal - sprofanowaliśmy flagę
        radziecką. Na drzwiach gabinetu od języka rosyjskiego przywiesiliśmy
        kawałek czerwonej szmatki z namalowanym długopisem sierpem i młotem.
        Za klej służyła ślina kilku kolegów. Wiśniowski przeprowadził
        dochodzenie, ale nikt nikogo nie sypnął. Odtrutką były dla nas
        lekcje religii organizowane przy Białym Kościółku przez Braci
        Kapucynów. W pamięci trwale zapadł mi katecheta Andrzej Karut:
        nauczyciel matematyki z Krakowa i harcerz zarazem, który za
        działalność opozycyjną miał wilczy bilet w szkołach państwowych i
        tak trafił do podgorzowskiego Deszczna, gdzie osiadł wówczas na
        stałe. To z jego ust dowiedzieliśmy się o agresji Związku
        Radzieckiego na Polskę 17 września 1939 r., deportacjach Polaków na
        Wschód i Zbrodni Katyńskiej. U części uczniów panowało przekonanie,
        że nie należy uczyć się języka rosyjskiego. Karut wszczepił w nas
        coś innego. Zapamiętałem jego słowa, które w czerwcu podczas
        uroczystych obchodów 25-lecia Solidarności Walczącej, przy
        wieczornej wódce, powtórzyłem w Hotelu Tumskim we Wrocławiu
        legendarnemu dysydentowi Władimirowi Bukowskiemu i innym obecnym
        przy stole wyraźnie wzruszonym rosyjskim opozycjonistom: "Proszę,
        nie pałajcie żalem i nienawiścią do Rosjan! To naród tak samo
        cierpiący i zniewolony przez komunizm, jak Polacy. Wydał wielu
        wybitnych pisarzy i poetów. Wiedzcie, że rosyjski to nie tylko język
        Lenina, ale i język Tołstoja, Turgieniewa, Dostojewskiego czy
        Gogola."
        Tata Kazika
        Na jednej z lekcji, nie będąca członkiem PZPR nauczycielka, pewnego
        razu powiedziała:
        - A Marcinkiewicz? To nie wiecie, że on jest ustawiony? Przecież
        jego ojciec jest kierownikiem gorzowskich kin! I dlatego Kazimierz
        wszystko może..."Troszkę o tym, siłą rzeczy, słyszeliśmy. Istniał
        wówczas przymus uczestniczenia w "Dniach Filmu Radzieckiego", które
        odbywały się w Kinie "Kopernik" w rocznicę wybuchu Rewolucji
        Październikowej. Większość prezentowanych obrazów była nawet
        poświęcona temu epokowemu wydarzeniu, lecz każdy seans poprzedzony
        był "Polską Kroniką Filmową". Z ekranu straszył wówczas ponury
        człowiek w ciemnych okularachprzebrany za generała, co wywoływało
        spontaniczną reakcję dziatwy i oburzenie jej zachowaniem ciała
        pedagogicznego. W ekran ciskano ukradkiem zmiętym w kulkę papierem
        śniadaniowym i świeżymi ogryzkami. Raz jeden kolega zapragnął rzucić
        butelką po mleku, ale w porę ostudzono jego zapał, bo mogło to być
        odczytane jako akt terroryzmu.
        Organizator indoktrynacyjnych imprez, Marian Marcinkiewicz, był
        lektorem w Komitecie Miejskim Polskiej Zjednoczonej Partii
        Robotniczej. Wolny czas umilał sobie jeżdżąc "pociągiem przyjaźni"
        do Moskwy.
        Kaziu! Zakochaj się!
        A my u schyłku PRL-u uczestniczyliśmy w marszach protestacyjnych
        przeciwko budowie elektrowni atomowej w Klempiczu, roznosiliśmy
        ulotki Ruchu Młodzieży Niezależnej, a zwłaszcza pociągała nas
        pacyfistyczna bibuła Ruchu Wolność i Pokój. O jakiejkolwiek
        działalności opozycyjnej któregokolwiek z Marcinkiewiczów nikt z nas
        wówczas nie słyszał. Trudno to tłumaczyć głębokim zakonspirowaniem
        zacnego rodu, bo Mirosław Marcinkiewicz, starszy brat Kazimierza,
        jeszcze przed wybuchem Sierpnia 80 legitymację kandydacką na członka
        PZPR zdążył odebrać z górniczych ršk samego I Sekretarza Edwarda
        Gierka.
        Po 1989 roku, gdy Milicja Obywatelska i Służba Bezpieczeństwa do
        nikogo już z broni palnej nie strzelały i nikogo nie zamykały,
        przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Bracia Marcinkiewiczowie poczuli
        zamiłowanie do działalności publicznej i stali się sztandarowymi
        postaciami Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Dawni uczniowie
        długo zastanawiali się, co takiego Marcinkiewiczowie mogą mieć
        wspólnego z Kościołem. Ktoś rzucił, że przecież ich ojciec był
        bardziej czerwony od cegły gorzowskiej Katedry.
        Kazimierz nad Wisłą
        W Gorzowie nastał kapitalizm. Szefem Biura Maklerskiego banku PKO BP
        został owiany szczególnie złą sławą porucznik SB Piotr Kamerduła,
        absolwent AWF. Kamerduła był giermkiem kapitana SB Mariana
        Styczyńskiego, "opiekuna" Zakładów Włókien Chemicznych "Stilon".
        Styczyński 4 września 1982 roku współuczestniczył w porwaniu spod
        bramy "Stilonu" pracownika tegoż przedsiębiorstwa, który 31 sierpnia
        1982 roku w drugą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych
        uczestniczył w demonstracji pod Katedrą. W nieistniejącym już
        komisariacie MO, podczas brutalnego przesłuchania, przykładał
        porwanemu pistolet do głowy i krzyczał: "Pier... ciebie w łeb,
        podrzucimy na śmietnisko i będzie na Cyganów". Następnie
        przesłuchiwanego zaprowadził, jak to nazwał "do chłopców z ZOMO, aby
        wzięli sobie odwet za odniesione rany".
        W rzeczywistości lat 90. czuliśmy się jakoś trochę nieswojo. W
        czerwcu 1992 roku, jako nastolatkowie, roznosiliśmy po Gorzowie
        ulotkę Solidarności Walczącej zatytułowaną "Agenci rządzą Polską"
        zawierającą wykaz parlamentarzystów i najwyższych urzędników
        państwowych, którzy w latach 1944-1989 byli tajnymi
        współpracownikami komunistycznych organów bezpieczeństwa.
        Wiarygodność kolportowanych danych potwierdził nam założyciel tej
        organizacji - Kornel Morawiecki.
        Po upadku rządu Jana Olszewskiego Kazimierz Marcinkiewicz nie
        dołączył do grona secesjoni
        • slawek_wieczorek A oto dalsza część tekstu 10.09.07, 19:34
          Po upadku rządu Jana Olszewskiego Kazimierz Marcinkiewicz nie
          dołączył do grona secesjonistów z ZChN, którzy poparli ideę
          lustracji, lecz stanął po drugiej stronie barykady. Trafił do
          Warszawy i został wiceministrem w antylustracyjnym gabinecie Hanny
          Suchockiej. Jesienią tegoż roku "Listę Macierewicza" kolportowaliśmy
          w Gorzowie podczas kampanii wyborczej na spotkaniach z Henrykiem
          Goryszewskim i Wiesławem Chrzanowskim. Minister Marcinkiewicz wpadał
          w furię, a na tym drugim spotkaniu w Kinie "Kopernik" jego sztabowcy
          rzucili się na nas i omal nie doszło do rękoczynów. Rozjemcą został
          wówczas ksiądz Jan Pawlak - Diecezjalny Duszpasterz Rodzin.
          Bal Wszystkich Świętych
          Braciom Marcinkiewiczom w Gorzowie wiodło się dobrze. Za czasów, gdy
          Kazimierz - ponoć ze względu na planowaną przez PiS koalicję z PO -
          został premierem, jeszcze lepiej. Mirosława mianowano dyrektorem
          Oddziału PKO BP. Także zainteresowanie kinem pozostało braciom
          Marcinkiewiczom w nowych czasach. Młodszy z nich, Arkadiusz
          Marcinkiewicz, wiceprzewodniczący Rady Miasta, dzierżawiący kino,
          którym w okresie PRL zawiadywał jego ojciec, kupił je w tym roku z
          działką w przetargu ogłoszonym przez syndyka za 850 tys. zł. W
          transakcji ubiegł miasto, zaś na wniosek magistratu
          sprzedaż "Kopernika" trafiła do prokuratury. Pieniądze na kupno
          uzyskał biorąc kredyt w banku PKO BP, gdzie dyrektorem oddziału jest
          jego brat - Mirosław. Po pół roku sprzedał je za 3,9 mln zł.
          Atakowany przez oponentów, że nawet jeśli taka transakcja jest
          zgodna z prawem, to budzi poważne wątpliwości moralne,
          odpowiedział: "w życiu kieruję się naukami Świętego Tomasza". W
          sercach ludzi wierzących zrodziło się pytanie:
          "Którego świętego Tomasza":
          - z Akwinu? - ale ten pisał, że "lichwa jest zbrodnią"
          - Becketa? - w młodości pracował w skarbowym urzędzie miejskim w
          Londynie i z pewnością przygląda się z Nieba wszelkim niejasnym
          transakcjom
          - Morusa? - nie uznał nielegalnego małżeństwa Henryka VIII i jego
          drugiej żony - Anny Boleyn, więc niewiadomo, co powiedziałby na
          ewentualny mezalians byłego premiera z PO.
          W tej sytuacji pozostałby tylko święty Tomasz Apostoł, którego
          tradycja nazwała niewiernym.
          Życie na podsłuchu
          Czeka nas wyjątkowo brutalna kampania wyborcza. Dla opozycji mam już
          gotowy klip:
          Były szef rządu pod biurkiem Dyrektora Europejskiego Banku Odbudowy
          i Rozwoju w Londynie znajduje podsłuch i gromko wykrzykuje:
          - Jest - jest - jest!
          Z pomocą przybiegają jego dwaj bracia i co sił, już całą trójką,
          wyrywając ze ścian budynku coraz wyżej położone podejrzane kable,
          pędzą na strych. Tam, roztrzaskując w pył aparaturę podsłuchową, do
          przerażonego oficera dyżurnego ryczą (klip PO: od najniższego do
          najwyższego, bo wśród braci występują spore dysproporcje wzrostu;
          klip SLD: od najmłodszego do najstarszego, ponieważ lewica głosi
          idee równości, więc okazywanie różnic wzrostu jest niedopuszczalne):
          - Nie podsłu...
          - ch..
          - z tym wszystkim!!!
          Sławomir Wieczorek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka