Dodaj do ulubionych

Przyjemny wątek.....

24.09.07, 08:27
Ciągle narzekamy na to i owo...moze widzimy jakieś pozytywy zycia?
Świeci słońce i mimo wszystko ten kraj funkcjonuje...tak mi się przynajmniej
wydaje : )
Obserwuj wątek
    • calama Re: Przyjemny wątek..... 24.09.07, 21:41
      Chyba mało jest chętnych do cieszenia się codziennością.
      A dziś słońce pięknie świeciło.
      Znajomi zaprosili do sadu na jabłka.
      Dwie skrzynki nazrywaliśmy. Piękne, czerwone, pyszne jabłka.
      Wyglądają jak te hiszpańskie czy chilijskie, a smaczne jak stare
      polskie odmiany.
      Będziemy wcinać z przyjemnością.
      W domu zapach grzybów.
      Ciepła noc.
      Dziecko śpi.
      Jest cudnie. :)
      • marek_p Re: Przyjemny wątek..... 24.09.07, 23:26
        calama napisała:

        > W domu zapach grzybów.
        > Ciepła noc.
        > Dziecko śpi.
        > Jest cudnie. :)

        Nie odzywam się w tym wątku. Mam na jutro VAT do policzenia.
        Zastanawiam się, po diabła mi to.
        Mniej masz, mniej wydajesz i jest cudowniej.
        • calama Re: Przyjemny wątek..... 24.09.07, 23:31
          marek_p napisał:

          > Mniej masz, mniej wydajesz i jest cudowniej.
          Odkryłam to lata temu jak kumpel ładował na samochód deskę
          surfingową i rowery. Pół dnia mu to zajęło ;)
          Nie miał gdzie tego przechowywać. Więcej było z tym problemów niż
          pożytku. :)

          hehehe, to jest tak samo jak londyńscy emigranci z Ugandy mi
          tłumaczyli, że w lądku jest do kitu - muszą płacić za wodę, za
          mieszkanie, za owoce, a to wszystko u nich w Ugandzie jest za darmo!

          Jeszcze do Nepalu (z kijem tylko) się nei wybieram, ale kto wie?
      • Gość: Bernard Re: Przyjemny wątek..... IP: *.dial.telus.net 25.09.07, 06:57
        Hey calama,
        Przyjechalem z pracy odrobine wczesniej wiec poszlismy z psamu
        polazic po "posiadlosci..
        Wiesz co? Znalazlem 12 podgrzybkow..
        Powaznie...Cholery rosly wokolo domu...
        Teraz zastanawiem sie czy je z cebulka przyrzadzic czy moze do
        bigosu (ktory z wlasnej - ogrodowej kapusty chce zrobic...
        Jest tez masa innych grzybow ale nie za bardzo wiem "kto to taki"...
        Musze przyprowadzic kogos kto sie zna... Zanim sobie danie z nich
        przygotuje...
        Jesien piekna...Mglisto i szronowato o swicie i cieplutkopo
        poludniu...
        Smiejemy sie teraz ze Alberta to jedyne miejsce na swiecie gdzie (we
        wrzesniu) tego samego dnia uzywamy ogrzewanie i klimatyzacje..
        Rano mieszkanie ogrzewamy a po poludniu.....chlodzimy...
        Ale jaja...
        :):):)
    • calama Przyjemnie było wczoraj 26.09.07, 10:25
      Na Koncercie Legnini Trio w klubie "Pod Filarami".
      Fortepian, kontrabas, perkusja i wielce miły i przyjemny jazz.
      Fajna atmosfera.
      Muszę częściej tam zaglądać.
      Szkoda, że na piątek nie dostanę urlopu. ;)

      • login_tymczasowy Re: Przyjemnie było wczoraj 26.09.07, 10:38
        Oj, tak.
        To juz ta sfera przyjemnosci, ktora odpowiada Ludziom w Srednim
        Wieku.
        Gdym byl mlody wolalem punkowe klimaty, kluby jazzowe nie braly mnie
        wcale.
        Teraz musze sie napinac by pojsc na Kazika, a na dwie godziny jamu
        ide bez przymusu.
        • calama Re: Przyjemnie było wczoraj 26.09.07, 10:58
          login_tymczasowy napisał:

          > Oj, tak.
          > To juz ta sfera przyjemnosci, ktora odpowiada Ludziom w Srednim
          > Wieku.

          Ale sobie nagrabiłeś!!!!!!!!!!
          Ja nie jestem po czterdziestce tak jak Ty. :P
            • calama Re: Przyjemnie było wczoraj 26.09.07, 11:13
              login_tymczasowy napisał:

              > Starosc to nic strasznego.
              > Byle miec slonce w srodku.

              Słońca w sercu mi nie zabraknie. Jak patrzę na rodziców to jestem
              dziwnie spokojna. :)
              Młódka nie jestem, ale do starości to mam jeszcze hektar.
              Tym bardziej, że z długowiecznej rodziny jestem, a moja babcia jest
              młodsza od wielu moich rówieśników. Oczywiście duchem.
              • andrzejusa Re: Przyjemnie było wczoraj 26.09.07, 20:48
                juz nie pamietam takiej wspanialej jesieni
                jak teraz,
                rano chlodno jak u Bernarda w kanadzie,
                a w poludnie 20 stopni na plusie!

                wszedzie zapach grzybow,zonka jezdzi z przyjaciolka i dziecmi,
                jej i nasza koza do lasu,
                zaniedbuje tym samym gospodarstwo domowe,
                ale nie mam nic przeciwko,
                taka pogode trzeba wykorzystac!

                a coreczka coz,
                grzybow jesc nie chce
                i juz marzy o lepieniu balanow i jezdzie na sankach!!

                no mamy zlota polska jesien.
                i niech trwa jak najdluzej!

                pozdrowienia
                • calama Re: Przyjemnie było wczoraj 26.09.07, 21:34
                  andrzejusa napisał:


                  > zaniedbuje tym samym gospodarstwo domowe,
                  > ale nie mam nic przeciwko,

                  Andrezj - wykazałbyś się i pomógł żonce w prowadzeniu tego
                  zaniedbanego gospodarstwa domowego.
                  • andrzejusa Re: Przyjemnie było wczoraj 26.09.07, 21:42
                    a co myslisz ze robie calama?

                    jak tylko czas pozwala,
                    jade na szczocie i scierce!
                    a do tego jeszcze chcialyby cos zjesc!!!

                    to im spagetii do upadlego serwuje,
                    i wcale nie narzekaja!

                    kochane te moje dziewczyny!

                    pozdrowienia
      • Gość: gAGATEk Re: Przyjemny wątek..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.07, 14:36
        Gatunek literacki : kryminał przyrodniczy.

        Autor : gAGATEk zaCHRIESTIi...

        Tytuł : Przyjemniaczek w lesie.

        Scena 1.

        Przepiękny poranek jesienny, prześwitujące poprzez igły sosen smugi
        słonecznego światła, żywiczny zapach lasku i woń zielonych mchów,
        tęcza kolorów Polskiej Złotej Jesieni. Na skraju różowej od słońca i
        liści polany, stoi niczym strażnik lasu, na grubym zdrowym dorodnym
        korzonku, w brązowej czapeczce jegomość ? Pan Prawdziwek Szlechetny.

        • Gość: gAGATEk Przyjemniaczek w lesie ... IP: 82.160.209.* 30.09.07, 18:52
          Gatunek literacki : kryminał przyrodniczy.
          Autor : gAGATEk zaCHRIESTIi ...
          Tytuł : Przyjemniaczek w lesie.

          Scena 1.

          Przepiękny poranek jesienny, prześwitujące poprzez igły sosen smugi
          słonecznego światła, żywiczny zapach lasku i woń zielonych mchów,
          tęcza kolorów Polskiej Złotej Jesieni. Na skraju różowej od słońca i
          liści polany, stoi niczym strażnik lasu, na grubym zdrowym dorodnym
          korzonku, w brązowej czapeczce jegomość ? Pan Borowik Szlechetny.

          Scena 2.

          Panienka za wysmukłym goni borowikiem,
          którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
          Innych grzybów panienka nie widzi nie zbiera,
          roztargniona, znudzona, dokoła spoziera,
          z głową w górę zadartą, więc Borowik w gniewie,
          czyżby grzybów panienka szukała na drzewie ?


          • Gość: gAGATEk Re: Przyjemniaczek w lesie ... IP: 82.160.209.* 01.10.07, 19:10
            gAGATEk zzaCHRIESTIEi
            „ PRZYJEMNIACZEK W LESIE ”

            Scena 1.

            Przepiękny poranek jesienny, prześwitujące poprzez igły sosen smugi
            słonecznego światła, żywiczny zapach lasu i woń mchów zielonych ...
            Tęcza kolorów Polskiej Złotej Jesieni. Na skraju różowej od słońca i
            liści polany, stoi niczym strażnik lasu, na grubym zdrowym dorodnym
            korzonku, w brązowym kapelusiku jegomość ? Mr. Borowik Szlechetny.

            Scena 2.

            Panienka za wysmukłym goni borowikiem,
            którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
            Innych grzybów panienka nie widzi nie zbiera,
            roztargniona, znudzona, dokoła spoziera,
            z głową w górę zadartą, więc Borowik w gniewie,
            czyżby grzybów panienka szukała na drzewie ?

            Scena 3.

            Z kieszonki Panienki liścik wypadł od mamusi ...
            Jak pitrasić grzybki ? Rarytas to być musi ... !
            Grzybki smakowite opłukać, oczyścić,
            pokroić, dodać soli i pieprzu napichcić,
            smażyć do miękkości na oleju z oliwek,
            jajko roztrzepać z mlekiem, lubi to ten grzybek,
            zalać grzyby, żółtym serem startym posypać,
            i zapiec w piekarniku, danie pełny wypas ...

            Borowika pieprzyć ... ? Obraził się Borowik ...
            Toż jego korzonek przecież całkiem zdrowy ... ?
            A solić i krajać ? O tym całkiem nie ma mowy ... !

            • Gość: gAGATEk Re: Przyjemniaczek w lesie ... IP: 82.160.209.* 01.10.07, 19:34
              gAGATEk zzaCHRIESTIEi
              „PRZYJEMNIACZEK W LESIE”

              Scena 1.
              Przepiękny poranek jesienny, prześwitujące poprzez igły sosen smugi
              słonecznego światła, żywiczny zapach lasu i woń mchów zielonych ...
              Tęcza kolorów Polskiej Złotej Jesieni. Na skraju różowej od słońca i
              liści polany, stoi niczym strażnik lasu, na grubym zdrowym dorodnym
              korzonku w brązowym moherowym kapelusiku jegomość Borowik Szlechetny.

              Scena 2.
              Panienka za wysmukłym goni borowikiem,
              którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
              Innych grzybów panienka nie widzi nie zbiera,
              roztargniona, znudzona, dokoła spoziera,
              z głową w górę zadartą, więc Borowik w gniewie,
              czyżby grzybów panienka szukała na drzewie ?

              Scena 3.
              Z kieszonki Panienki liścik wypadł od mamusi ...
              Jak pitrasić grzybki ? Rarytas to być musi ... !
              Grzybki smakowite opłukać, oczyścić,
              pokroić, dodać soli i pieprzu napichcić,
              smażyć do miękkości na oleju z oliwek,
              jajko roztrzepać z mlekiem, lubi to ten grzybek,
              zalać grzyby, żółtym serem startym posypać,
              i zapiec w piekarniku, danie pełny wypas ...
              Borowika pieprzyć ... ? Obraził się Borowik ...
              Toż jego korzonek przecież całkiem zdrowy ... ?
              Solić i krajać ? Całkiem nie ma mowy ... !

              Scena 4.
              Mężatki dybią na rydze; ten wzrostem skromniejszy
              i mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy.
              Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,
              kochankowi rydza ... , mężowi muchomory ... ?


              • Gość: gAGATEk Re: Przyjemniaczek w lesie ... IP: 82.160.209.* 02.10.07, 17:55
                „PRZYJEMNIACZEK W LESIE” autorstwa gAGATEka zzaCHRIESTIEi.

                Scena 1.
                Przepiękny poranek jesienny, prześwitujące poprzez igły sosen smugi
                słonecznego światła, żywiczny zapach lasu i woń mchów zielonych ...
                Tęcza kolorów Polskiej Złotej Jesieni. Na skraju różowej od słońca i
                liści polany, stoi niczym strażnik lasu, na grubym zdrowym dorodnym
                korzonku w brązowym moherowym kapelusiku jegomość Borowik Szlechetny.
                Scena 2.
                Panienka za wysmukłym goni borowikiem,
                którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
                Innych grzybów panienka nie widzi nie zbiera,
                roztargniona, znudzona, dokoła spoziera,
                z głową w górę zadartą, więc Borowik w gniewie,
                czyżby grzybów panienka szukała na drzewie ?
                Scena 3.
                Z kieszonki Panienki liścik wypadł od mamusi ...
                Jak pitrasić grzybki ? Rarytas to być musi ... !
                Grzybki smakowite opłukać, oczyścić,
                pokroić, dodać soli i pieprzu napichcić,
                smażyć do miękkości na oleju z oliwek,
                jajko roztrzepać z mlekiem, lubi to ten grzybek,
                zalać grzyby, żółtym serem startym posypać,
                i zapiec w piekarniku, danie pełny wypas ...
                Borowika pieprzyć ... ? Obraził się Borowik ...
                Toż jego korzonek przecież całkiem zdrowy ... ?
                Solić i krajać ? Całkiem nie ma mowy ... !
                Scena 4.
                Mężatki dybią na rydze; ten wzrostem skromniejszy
                i mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy.
                Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory,
                kochankowi rydza ... , mężowi muchomory ... ?

                Scena 5.
                Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi
                naczyń stołowych sterczą : tu z okrągłymi brzegi
                Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone,
                niby czareczki różnym winem napełnione;
                Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe,
                Lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe,
                Bielaki krągłe, białe szerokie i płaskie,
                jakby mlekiem nalane filiżanki saskie.


                • Gość: gAGATEk Re: Przyjemniaczek w lesie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.07, 13:29
                  „PRZYJEMNIACZEK W LESIE” autorstwa gAGATEka zzaCHRIESTIEi.

                  Scena 1.
                  Przepiękny poranek jesienny, prześwitujące poprzez igły sosen smugi
                  słonecznego światła, żywiczny zapach lasu i woń mchów zielonych ...
                  Tęcza kolorów Polskiej Złotej Jesieni. Na skraju różowej od słońca i
                  liści polany, stoi niczym strażnik lasu, na grubym zdrowym dorodnym
                  korzonku w brązowym moherowym kapelusiku jegomość Borowik Szlechetny.
                  Scena 2.
                  Panienka za wysmukłym goni borowikiem,
                  którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
                  Innych grzybów panienka nie widzi nie zbiera,
                  roztargniona, znudzona, dokoła spoziera,
                  z głową w górę zadartą, więc Borowik w gniewie,
                  czyżby grzybów panienka szukała na drzewie ?
                  Scena 3.
                  Z kieszonki Panienki liścik wypadł od mamusi ...
                  Jak pitrasić grzybki ? Rarytas to być musi ... !
                  Grzybki smakowite opłukać, oczyścić,
                  pokroić, dodać soli i pieprzu napichcić,
                  smażyć do miękkości na oleju z oliwek,
                  jajko roztrzepać z mlekiem, lubi to ten grzybek,
                  zalać grzyby, żółtym serem startym posypać,
                  i zapiec w piekarniku, danie pełny wypas ...
                  Borowika pieprzyć ... ? Obraził się Borowik ...
                  Toż jego korzonek przecież całkiem zdrowy ... ?
                  A solić i krajać ? To już całkiem nie ma mowy ... !
                  Scena 4.
                  Mężatki dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
                  i mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy.
                  Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory ...
                  Kochankowi rydza ... ? Mężowi muchomory ... ?
                  Scena 5.
                  Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi
                  naczyń stołowych sterczą z okrągłymi brzegi
                  Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone,
                  niby czareczki różnym winem napełnione;
                  Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe,
                  Lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe,
                  Bielaki krągłe, białe szerokie i płaskie,
                  jakby mlekiem nalane filiżanki saskie.

                  Scena 6.
                  W leśnym rowie przy torach Kozaki się zaczaiły,
                  na pochyłościach ku słońcu szyki wystawiły.
                  Zaś nieopodal sówka kania wystawia swe lica,
                  jakby korą przyprószone, śliczna jej spódnica,
                  pod spódnicą na nóżce podwiązka została,
                  od sromotnika różnica niebezpiecznie mała.
                  Zaś dalej w zagajniku gąski spacerują,
                  stadkami małymi, po lesie harcują.
                  Podobne, ale indziej, kureczki złotolice,
                  niektóre się chowają pod darni spódnice.
                  • Gość: gAGATEk Przyjemniaczek w lesie ... IP: 82.160.209.* 06.10.07, 08:40
                    „PRZYJEMNIACZEK W LESIE” autorstwa gAGATEka zzaCHRIESTIEi.

                    Scena 1.
                    Przepiękny poranek jesienny, prześwitujące poprzez igły sosen smugi
                    słonecznego światła, żywiczny zapach lasu i woń mchów zielonych ...
                    Tęcza kolorów Polskiej Złotej Jesieni. Na skraju różowej od słońca i
                    liści polany, stoi niczym strażnik lasu, na grubym zdrowym dorodnym
                    korzonku w brązowym moherowym kapelusiku jegomość Borowik Szlechetny.
                    Scena 2.
                    Panienka za wysmukłym goni borowikiem,
                    którego pieśń nazywa grzybów pułkownikiem.
                    Innych grzybów panienka nie widzi, nie zbiera,
                    roztargniona, znudzona, dokoła spoziera,
                    z głową w górę zadartą, więc Borowik w gniewie,
                    czyżby grzybów panienka szukała na drzewie ?
                    Scena 3.
                    Z kieszonki Panienki liścik wypadł od mamusi ...
                    Jak pitrasić grzybki ? Rarytas to być musi ... !
                    Grzybki smakowite opłukać, oczyścić,
                    pokroić, dodać soli i pieprzu napichcić,
                    smażyć do miękkości na oleju z oliwek,
                    jajko roztrzepać z mlekiem, lubi to ten grzybek,
                    zalać grzyby, żółtym serem startym posypać,
                    i zapiec w piekarniku, danie pełny wypas ...
                    Borowika pieprzyć ... ? Obraził się Borowik ...
                    Toż jego korzonek przecież całkiem zdrowy ... ?
                    A solić i krajać ? To już całkiem nie ma mowy ... !
                    Scena 4.
                    Mężatki dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy
                    i mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy.
                    Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory ...
                    Kochankowi rydza ... ? Mężowi muchomory ... ?
                    Scena 5.
                    Na zielonym obrusie łąk, jako szeregi
                    naczyń stołowych sterczą z okrągłymi brzegi
                    Surojadki srebrzyste, żółte i czerwone,
                    niby czareczki różnym winem napełnione;
                    Koźlak, jak przewrócone kubka dno wypukłe,
                    Lejki, jako szampańskie kieliszki wysmukłe,
                    Bielaki krągłe, białe szerokie i płaskie,
                    jakby mlekiem nalane filiżanki saskie.
                    Scena 6.
                    W leśnym rowie przy torach Kozaki się zaczaiły,
                    na pochyłościach ku słońcu szyki wystawiły.
                    Zaś nieopodal sówka kania wystawia swe lica,
                    jakby korą przyprószone, śliczna jej spódnica,
                    pod spódnicą na nóżce podwiązka została,
                    od sromotnika różnica niebezpiecznie mała.
                    Zaś dalej w zagajniku gąski spacerują,
                    stadkami małymi, po lesie harcują.
                    Podobne, ale indziej, kureczki złotolice,
                    niektóre się chowają pod darni spódnice.

                    Scena 7.

                    Szła panienka przez lasek z koszykiem
                    i małym sprężynowym scyzorykiem.
                    A przed nią śliczna leśna łączka,
                    za krzaczkiem skrytego widać zajączka,
                    sarenka nieopodal, ptaszęta śpiewają,
                    tak łące radości i życia dodają.

                    Na środku zaś Waćpan Borowik Szlachetny.
                    Panienka rzuciła – aleś ty jest szpetny ... ?
                    Pochyliła się nad pięknym borowikiem
                    i ciach ... odcięła, korzonek nożykiem.
                    Króliczek, sarenka i ptactwo spłoszone,
                    uciekły wystraszone, każde w inną stronę.

                    Nie ma już borowik swojego korzonka
                    A w lesie pozostała, tylko pusta łąka.
                    Cały jej urok uleciał w powietrze
                    i rozpłakały się brzozy na wietrze.
                    Taki był cudownego grzybobrania finał
                    i tak skończył się nasz smutny kryminał.

                    Czas na puentę naszego kryminalnego opowiadania
                    – smutny dla grzybów koniec każdego grzybobrania.
                    Nie rób drugiemu co tobie nie miłe, miła,
                    byś swego chłopa na całe życie nie skrzywdziła.
                    Bo cóż jest wart borowik bez zdrowego korzonka ?
                    A każdy dom bez miłości ? – Jest jak pusta łąka ... !


Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka