j24
25.07.03, 07:38
Cytat z onetu:
kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1127122&KAT=237
Ameryka nas oszukała
Zaatakowano Husajna, opierając się na kłamliwych informacjach wywiadu
CIA przyznało się do sfabrykowania dowodów o rzekomych irackich zakupach
uranu. Raport ten był jednym z powodów zaatakowania Iraku. Polska też
została oszukana.
RAFAŁ JABŁOŃSKI 2003-07-24
W ostatnią niedzielę George W. Bush próbował ratować głowę szefa CIA,
George Teneta, informując dziennikarzy, że ma do niego "pełne zaufanie".
Tenet wcześniej podał, iż bierze na siebie pełną odpowiedzialność za
fałszywe informacje, jakie przekazane zostały przez Agencję prezydentowi
USA; informacje, które naraziły George W. Busha na utratę prestiżu.
Wzajemnie osłanianie się nie osłabiło jednak paskudnego wrażenia, iż
kłamstwa posłużyły za argument do wywołania wojny. Rzecz w tym, że oszukane
zostały nie tylko Stany Zjednoczone, ale i wszystkie popierające je kraje.
Wpuszczeni w maliny
CIA informowała prezydenta, iż Irak próbował w ostatnich latach nabyć uran,
wydobywany w Nigrze.
Wiadomości takie pochodziły - jak się dziś uważa - ze źródeł wywiadowczych
Izraela, Rosji, a także z przecieków z różnych państw afrykańskich. Na ile
była to prawda - Agencja nie stwierdziła. Autor tych wiadomości pozostaje
nieznany, a cała sprawa jest nader zagmatwana.
Pewnym jest natomiast, iż prezydent został o "imporcie z Nigru"
poinformowany. Mówił o tym w Kongresie Stanów Zjednoczonych.
Żaden z doradców prezydenta nie przyznaje się do związków z tą "pomyłką".
I zapewne przeszłaby ona bez echa, gdyby nie dociekliwość kilku brytyjskich
dziennikarzy. Otóż zaczęli oni drążyć w biurach Międzynarodowej Agencji
Energii Atomowej, gdzie nie znaleźli żadnych śladów - już nie tylko zakupu,
ale nawet jego zamiaru.
Pierwszy dał temu wyraz Raymond Whiteaker w The Independent on Sunday, z 27
kwietnia. Stwierdził wówczas, że "droga do wojny wyłożona została
kłamstwami". Zdumiona opinia publiczna dowiedziała się, iż informacja
o "Nigrze" oparta została na pismach rzekomo oficjalnych, których
autentyczności nie potwierdzono. Mało tego, MAEA uznał te pisma
za "nieudolne fałszerstwo". Ale to nie wywołało zbyt szerokiego odzewu.
Jednakże w czerwcu nasiliły się w USA próby rozliczenia prezydenta z
wprowadzenia w błąd własnej i światowej opinii publicznej. Niezależni
komentatorzy sądzą, iż niektóre koła zamierzają wszcząć przeciw Bushowi
procedurę impeachmentu, czyli pozbawienia go władzy. Sprawa zaczęła być
nagłaśniania i przed kilkunastoma dniami CIA podała w końcu, iż informacje
wywiadowcze o imporcie uranu oparte były na wątpliwych doniesieniach.
Kto nie czyta gazet
W połowie lat 70. Irak postanowił zbudować własną broń jądrową. Rozpoczął
konstruowanie badawczego reaktora jądrowego Osirak (nabytego we Francji) i
to w takim tempie, że wywołał panikę w Izraelu. Na ripostę nie trzeba było
długo czekać. W 1981 roku podczas brawurowego nalotu Osirak i jego otoczenie
zostały zniszczone.
- Ten reaktor nigdy nie został odbudowany - powiedział nam profesor Jerzy
Niewodniczański, prezes Państwowej Agencji Atomistyki.
- Mało tego. Po wojnie w Zatoce, w 1991 roku, wysadzono do cna wszystkie
instalacje mające coś wspólnego z produkcją paliwa jądrowego. Wysadzili
je sami Irakijczycy, ale pod nadzorem inspektorów MEAE. Dosłownie wszystkie
instalacje, które mogły służyć do produkcji militarnego paliwa jądrowego.
To wszystko było filmowane; sam widziałem ten film. I na całym świecie
pokazywano te zdjęcia.
Informacje o tym, że Irak mógł budować broń jądrową, są więc co najmniej
zdumiewające. Tu nie potrzeba było działań wywiadowczych, a wystarczyła
lektura gazet. Przepływ technologii i paliwa jądrowego jest stale
monitorowany przez MAEA. O atomowej kondycji Iraku doskonale wiedziały
rządy wszystkich państw. Także i Polski. Tak więc twierdzenia polityków,
iż Irak zamierza budować bombę, były nie tyle nadinterpretacją, ile
kłamstwem.
Co było wiadome
Trzeciego marca tego roku, na 17 dni przed alianckim atakiem na Irak,
doradca prezydenta tego kraju, generał Amer al-Saadi podał informację
o dwóch miejscach, w których zniszczono 1,5 tony gazu paraliżującego VX oraz
zapasy wąglika. Mało kto mu uwierzył, podobnie jak zapewnieniom
Saddama Husajna, że nie ma on broni chemicznej, jądrowej i rakiet.
CIA oraz brytyjski wywiad twierdziły, iż Irak posiada broń bakteriologiczną
oraz chemiczną.
Wydawało się to niepodważalne, szczególnie że to właśnie USA dostarczyły
w latach 1985-1989 Saddamowi Husajnowi 19 pojemników z bakteriami wąglika
i 15 dostaw jadu kiełbasianego. Ujawnione to zostało jeszcze w 1992 roku,
podczas śledztwa prowadzonego przez odpowiednią komisję senacką.
Jeśli zaś idzie o broń chemiczną, to Husajn stosował ją tyle razy podczas
wojny z Iranem, a potem przeciw Kurdom, iż był to pewnik. Dlaczego nie
sprawdzono, czy ma ją na początku 2003 roku? Może i sprawdzono...
Od kilkunastu tygodni różni, występujący anonimowo funkcjonariusze CIA
twierdzą, że wiceprezydent USA Richard Cheney wraz ze swymi
współpracownikami naciskał na tajne służby, by przygotowywały "podkręcone"
raporty. I stwierdzały w nich, że Irak ma broń masowego rażenia. To samo
mówi się o Paulu Wolfowitzu, wiceszefie Departamentu Obrony.
Przed laty były kadrowy pracownik CIA Duane Clarridge napisał książkę
o podtytule - "Dokąd zmierzają tajne służby". Przestrzegał w niej przed
chorobą, która opanowała swego czasu radzieckie KGB oraz wywiad wojskowy
GRU. Otóż chorowały one na dostarczanie politykom takich informacji, jakie
chcieli oni otrzymywać. A nie - prawdziwych!
Po 11 września 2001 roku (ataku na World Trade Center) szef CIA George Tenet
zdymisjonował wielu
zawodowców, zajmujących kluczowe stanowiska w Agencji. Na ich miejsce
przyjęto karierowiczów, ulegających "chorobie KGB". Niezależni eksperci
piszą ostatnio o zniszczeniu profesjonalnego etosu służby. Co poskutkowało
ujawnioną właśnie aferą z fałszowaniem raportu o Nigrze.
Jak na tym tle lokują się polscy politycy? Prezydent i premier, uzasadniając
nasz udział w operacji przeciw Irakowi mówili o groźbie użycia przezeń broni
masowego rażenia. Czy naprawdę sądzili, że Irak ją ma? A może nie czytali
gazet?