klin
10.09.03, 10:53
We wczorajszej GL napisano: "Według potocznych poglądów Zielona Góra jako
rynek pracy umiera, natomiast Gorzów Wlkp. mocno się rozwija. Statystyki temu
jednak przeczą. Łącznie w obu powiatach gorzowskich (ziemskim i grodzkim)
bezrobocie spadło tylko o 27 osób, natomiast w obu powiatach zielonogórskich
(też grodzkim i ziemskim) liczba bezrobotnych zmniejszyła się o 255 osób.
Dysproporcja znaczna".
Niestety, jest to gorzka prawda. Źle zarządzana Zielona Góra, wstrząsana raz
po raz skandalami, nosząca piętno aferalnego Listowskiego i beznadziejnej
Ronowicz, od dłuższego okresu ma mniejsze problemy z bezrobociem niż
dynamiczny i świetnie zarządzany Gorzów. Wzrost bezrobocia w Gorzowie jest
katastrofalny, znacznie większy niż średnia krajowa, większy nawet niż
średnia wojewódzka.
Podaję stopę bezrobocia w grudniu 2001, w lipcu 2003 oraz różnicę:
Polska: 17,5