Z góry przepraszam, że tu piszę, bo żadna tam ze mnie mama cud. Aktualnie wróciłam do pracy, nie dość że po dłuuuugim urlopie, to jeszcze przeniesiona przez pracodawcę bez uprzedzenia do nowego wydziału, czyli de facto zaczynam od zera. Mam bardzo chore stawy biodrowe, chorą duszę (dystymia stwierdzona przez lekarza psychiatrę, więc nie kliniczna depresja) i bardzo duża masę ciała (prawie 77 kg przy 160 wzrostu) - czuję się okropnie, prawdę mówiąc, ledwo łażę. Od początku tygodnia doszły wzdęcia i koszmarne zaparcie (chyba ze stresu, bo czekolady ani jakichkolwiek słodyczy teraz nie używam), mam wrażenie, że tyję w oczach. Jednym słowem dół psychiczny i fizyczny, kompletna ruina...

Czy któraś z Was może mi poradzić coś, co pomoże mi schudnąć, ozdrowieć fizycznie i psychicznie, a nie zrujnuje mi zdrowia?? Będę bardzo wdzięczna za każdą sugestię, bo teraz nie mam siły dokładnie na nic a już nie chce mi się udawać, ze jest dobrze.Z wyrazami szacunku i sympatii dla wszystkich Mamusiów - cudówAgnieszka