Dodaj do ulubionych

Adopcja w pojedynkę?

25.11.05, 00:55
Od zawsze chcę mieć dzieci i od zawsze mam z nimi świetny kontakt. Nawet z
tymi, z którymi inni sobie nie radzą. Nawet biologiczni rodzice - przepraszam
za zuchwalstwo. Rok temu okazało się, że mam raka II stopnia złośliwości.
Wszystko mi wycięto. Jestem po radioterapii i doskonale się czuję. O
macierzyństwie nie może być mowy. Zastanawiam się, czy mam jakiekolwiek
szanse na adopcję? Mam 32 lata, wyższe wykształcenie, duże mieszkanie,
estetyczny wygląd, łatwość nawiązywania kontaktów, dobrych przyjaciół, niezłe
przełożenie na otaczający świat. Jednak moje pytania o adopcję wszyscy
zbywają milczeniem - jest im tak niezręcznie. Dlaczego? Bo we własnym domu
jestem sama jak palec. Oprócz urokliwego psa nie mam nikogo. Żadnego męża
itp., co to ponoć jest warunkiem adopcji. Nie chcę żadnego niemowlaka, przed
którym trzeba kombinować. Pragnę mieć dziecko, które będzie stosowne do
mojego wieku. Nigdy nie ukrywam choroby i faktu, że gdyby się udało mieć
niebiologiczne dziecko, także nie będę ukrywać. Ponoć rakowcy mogą adoptować
dzieci dopiero pięć lat po niewystąpieniu przerzutów. Ale za 4 lata to już
będę za stara na takie "fanaberie". Nadmieniam, że mam zdrowych i jeszcze
młodych rodziców, którzy zajmą się dzieckiem w razie mojej śmierci. To są
ludzie majętni, mądrzy i nie mają żadnych problemów prawnych. Chcieli
adoptować na siebie, ale nie mogą, bo są za starzy (mama 55, a tato 57 lat).
Szlag mnie trafia, że dzieci siedzą w "idealnych" domach dziecka, a nie w
mojej, "wbrewprzepisowej" rodzinie. I gdzie tu logika? A tu dziś w Sejmie
taka awantura o becikowe. Jeśli macie jakieś doświadczenia, to bardzo proszę
o informację. Dowcipnisiom i szydercom dziekuję za "wsparcie".
Obserwuj wątek
    • calama Re: Adopcja w pojedynkę? 25.11.05, 07:30
      Osoby samotne też moga adoptować. Choroba może być przeszkodą, ale chyba dwa
      lata wystarczą w takim przypadku. Najlepiej zgłoś się do ośrodka adopcyjnego i
      tam rozwieją wszystkie Twoje wątpliwości. Na www.nasz-bocian.pl jest forum
      adopcyjne i są tam kobiety, które adoptowały w pojedynkę. www.nasz-
      bocian.pl/modules.php?
      name=Forums&file=viewtopic&t=27720&postdays=0&postorder=asc&start=0
      www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&p=11202&highlight=samotnej#11202

      Powodzenia!!!!!!!!!!
      • calama Re: Adopcja w pojedynkę? 25.11.05, 07:36
        I jeszcze jedno. Prawdopodobnie będziesz mogła adoptować dziecko starsze. Na
        pewno powyżej roku. To zacznij od lektury:
        www.bocianyprzylatujazima.pl/ - cudna książka o adopcji dzieci starszych.
        I jeszcze wątek na bocianie - też gorąco polecam.
        www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=10797&postdays=0&postorder=asc&highlight=starszych&
        start=0
        • verdana Re: Adopcja w pojedynkę? 27.11.05, 15:57
          No tak, ale czy ty sama zastanowiłas się, co będze, jeśli (czego absolutnie Ci
          nie życzę) znowu zachorujesz?
          Co wtedy z dzieckiem? To nie jest tak, że jemu bedzie wszystko jedno - Ty, czy
          dziadkowie. To nie piesek, ktorego w razie czego można oddać w dobre ręce.
          Czy nie byłoby uczciwiej wobec dziecka zaczekać te pięć lat?
          • magasi9 Adopcja w pojedynkę? 02.12.05, 22:20
            A to ty masz pewnosc ze nie zachorujesz? i twoj maz? chcialabym miec taka
            pewnosc ze bedziemy zyli, do 80 oboje, i wychowamy razem nasze pociechy

            slyszlam o jednej kobiecie ktora zmarla na raka, i jej dziecko zostalo z ojcem,
            ojciec zaczal pic i dziecko nie ma nikogo, "wychowuje" je babcia i ojciec
            alkoholik
            zeby bylo bardziej tragicznie, siostra tej kobiety nie mogla miec dzieci i
            adoptowala dwoje, zanim ta kobieta zmarla, i nie chce adoptowac dziecka sowjej
            siostry bo..., dlaczego ? nie wiem, chcialabym wiedziec
            nie znam ich, to jest rodzina mojej kuzynki, ale mnie sie w glowie to nie
            miesci

            nie zawsze jest tak pieknie, nikt nie wie co sie moze wydarzyc jutro, za 2 czy
            5 lat
            • k.kasia1 Re: Adopcja w pojedynkę? 03.12.05, 11:09
              >nie zawsze jest tak pieknie, nikt nie wie co sie moze wydarzyc jutro, za 2 czy
              > 5 lat

              Dokładnie!!!
              oczywiscie, za 5 lat uznana zostanie oficjalnie za wyleczoną, ale jaka jest
              gwarancja, że za 7-8 nie zachoruuje na coś innego?? Idąc tym tropem nie powinno
              sie nikomu powierzac dziecka, bo każdy w każdym momencie moze zachorować, mieć
              wypadek, itd. Poza tym nie mogę sie doczekać, kiedy w naszym społeczeństwie
              przestanie funkcjonować mit, że rak=wyrok śmierci. Poza tym II stopień
              zazawansowania nowotworu jest niskim stopniem, który przy obecnym stanie
              medycyny jest najczęściej zupełnie wyleczalny. Jak powiedziała moja pani
              onkolog, na grypę ludzie też umierajawinkNie demonizujmy tej choroby i ludzi na
              nią chorych, plizz.
              • kasiapfk Re: Adopcja w pojedynkę? 03.12.05, 21:02
                A obalaniem mitu raka jako śmiertelnej w 100% choroby powinniśmy się tez zająć.
                Jestem jak najbardziej za. Moja mama, wydało by się światła osoba, nawet głośno
                nie powie słowa rak. Śmieszy mnie to straaaaaasznie.
                p.s.
                Szanowne kobiety BADAJCIE SIE.
    • d.kieras Re: Adopcja w pojedynkę? 02.12.05, 13:23
      To chyba nie będzie łatwe. Z tyego co ja wiem, na szkoleniu dla rodziców
      adopcyjnych była z nami samotna przyszła mama, czyli -adopcja taka jest
      możliwa. Ale.
      Wymagane jest zaświadczenie o dobrym stanie zdrowia. W przypadku choroby
      nowotworowej obawiam się, że zostaniesz zdyskwalifikowana. Może lepiej staraj
      się zostać:
      rodziną zastępczą
      pogotowiem opiekuńczym, np. wspólnioe z dziadkami.
      Wtedy byłabyś "mamą" ale na innych zasadach - np. mama dla dzieci, które
      czekają na wyjaśnienie swej sytuacji prawnej, w rodzaju odebranie przez sąd
      praw rodzicielskich biologicznym rodzicom, itd.
      To też jest rodzaj macierzyństwa, spróbuj!
      pogoda
    • k.kasia1 Re: Adopcja w pojedynkę? 02.12.05, 14:51
      hej,
      ja również jestem "porakowczynią", taze mam wszystko wyciete, takze czuję sie
      dobrze i także planuję adopcję, jestem w podobnym wieku (29 lat). różnica jest
      taka, ze mam męża. jednak w moim osrodku nie robiono (przynajmniej na razie)
      problemu z choroby. myślę, ze warto spróbować, po prostu. przejść się do
      ośrodka adopcyjnego i zapytać. zwłaszca, ze procedury trwaja długo, a dla osób
      samotnych jeszcze dłużej.
      życze ci powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka