Dodaj do ulubionych

Adopcja a nie podejmowanie leczenia

27.03.07, 12:10
Witam. Jestem po ślubie trzy lata, przez trzy lata współżyliśmy z mężem bez
zabezpieczeń, chcąc mieć dziecko. Nic z tego. Lekarze u których byłam
stwierdzali, że na pierwszy rzut ok właściwie wszystko jest w porządku i przy
dołożeniu starań, wyregulowaniu hormonów, monitorowaniu cyklu i wspomaganiu
farmakologicznym za którymś razem mogłoby się udać.

Mogłoby albo i nie. A ja mam znajome dziewczyny, które walczą o dziecko: tak
w rodzinie jak i w pracy. Widze, jak się męczą, jak cierpią gdy po raz
kolejny przychodzi tak bardzo niechciana miesiączka... Ja nie chcę tak
cierpieć, nie chce być polem do eksperymentowania dla lekarzy, kawałkiem
mięsa na stole, nie chcę przeżywać rozczarowań. Chcę mieć dziecko, to ono ma
być "efektem" a nie ciężarny brzuch... Po dłuuugich rozmowach z mężem
podjęliśmy decyzję, że nie pójdziemy do kliniki nie będziemy się leczyć, lecz
we wrześniu tego roku złożymy dokumenty o adopcję (od września mąz będzie
miał umowę na czas nieokreślony).

I tu moje pytanie - czy OA zaakceptują naszą decyzję? Nie uznają ja za jakieś
przeciwskazanie do adopcji skoro nawet nie próbujemy się leczyć?

Czytałam wątek o tym jak Ośrodek kazał przerwać leczenie, żeby para mogla się
zupełnie skupić na adopcji - my własnie dlatego nie podejmujemy leczenia, bo
podjęlismy przemyslaną decyzję.

Czy znacie jeszcze kogoś, kto się nie leczył, tylko wystapił o adopcję? Jak
na niego zareagowały OA, jak Sąd? Trochę się martwię...
Obserwuj wątek
    • leli1 Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 27.03.07, 13:45
      mysle ze niepotrzebnie sie martwisz.
      Nie ma "przymusu" leczenia. Byc moze padnie pytanie "dlaczego", ale jesli odpowiesz zgodnie z wlasnymi przekonaniami temat nie powienien byc dalej drążony.
      Nas zapytano jedynie dlaczego nie podeszlismy do in-vitro (nie wiem dlaczego padlo akurat to pytanie), ale odpowiedzialam zgodnie z prawdą i temat został zamkniety.
      Pozdrawiam.
      • chrosna Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 27.03.07, 15:01
        Witam mogę cie pocieszyć że w katolicki oao Panie to nawet bedą zadowolone
        ponieważ nasza wiara nie pozwala w ingerowanie medycyny w"rozród" człowieka i
        wiem ze swojego doświadczenia że nie bedą miały żadnych przeciw wskazań .A
        jeśli wam się trafi w miedzy czasie biol. dziecko to przecież się nic nie stanie
        ja słyszałam że wiele par tak ma że po adopcji rodzi im się biol. dziecko. Więc
        głowa do góry i życze pomyślnego wybierania ośrodka, no i oczywiście pomyślnego
        zakończenia sprawy POZDRAWIAM
        • klusqa Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 27.03.07, 20:46
          Ale autorka wątku nie pisze o ivf, tylko o leczeniu. Czy religia katolicka jest
          również przeciwko leczeniu nieobejmującemu takich technik zapłodnienia jak in
          vitro, ICSI i inseminacja? Pytam tak na marginesie.

          Co do pytania autorki, to również się nad tym zastanawiałam, bo ja swoje
          leczenie postanowiłam po prostu przerwać - nie miałam ochoty na dalsze próby
          stymulacji do in vitro (po jednej nieudanej), czy ciągłe robienie badań. Wydaje
          mi się, że przedstawienie sprawy uczciwie w AOA, tzn. wyjaśnienie, że nie
          chcesz się leczyć i dlaczego, powinno być dobrze przyjęte. Powodzenia!

      • bacardi2003 Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 12.04.07, 08:32
        również uważam ze decyzja o nie leczeniu nie stoi na przeszkodzie adopcji
        ponieważ w adopcji najważniejsze sa podstawy tej decyzji, nikt przeciez nie
        zabroni adoptować ludziom którzy z płodnoscia nie maja problemów
        trzymam kciuki!
    • kasiapfk Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 27.03.07, 16:12
      na bocianie kilka par tak własnie rozpoczęło przygodę zrodzicielstwem. Nie
      leczyli isę wcale - od razu skierowali się do oao./ Mają (przynjamniej jedna z
      tych par) cuuuudna parę dzieciaków smile))))
    • licia Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 28.03.07, 10:33
      Ja jestem jedną z tych bocianowych osóbsmile
      Adoptowalismy dwójkę dzieci, w odstępie 3 lat.
      Odwiedziliśmy co prawda lekarzy, ale nie mieliśmy ochoty na długotrwałe
      leczenie czy zabiegi ingerujące w organizm.
      OAO nie miało nic przeciwko smile
      btw nie musicie czekac na umowe na czas nieokreslonywink
      • kasiapfk Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 29.03.07, 08:39
        Liciu o Tobie własnie pisałąm smile)))
    • jkl13 Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 28.03.07, 13:25
      My jesteśmy też przykładem pary, która się nie leczyła (nasze "leczenie się"
      polegało na jednej wizycie w klinice i rozpoczętym, a nie dokończonym badaniu
      genetycznym). Po prostu doszliśmy do wniosku, że dla nas liczy się przede
      wszystkim dziecko, a nie sposób, w jaki znajdzie się w naszej rodzinie. Ja
      obawiałam się niepowodzeń związanych z in-vitro (tylko ono wchodziło w grę w
      naszym przypadku), a bardzo chciałam mieć dziecko już, natychmiast...
      w OAO zadano nam pytanie, dlaczego zdecydowaliśmy się na adopcję.
      Odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą, że nie możemy mieć biologicznych dzieci. Na
      tym temat zakończono. Nikt nie wymagał od nas zaświadczeń o niepłodności czy
      też o przeprowadzonym leczeniu.
      Naprawdę, z całego serca gratuluję Wam podjętej decyzji. Ja swojej nigdy nie
      żałowałam, a teraz czekamy na drugiego bąbla (także adoptowanego).
      Trzymam kciuki, abyście na swoje szczęście nie czekali zbyt długo.
    • mbw78 Re: Adopcja a nie podejmowanie leczenia 09.04.07, 08:51
      Ode mnie wręcz zażądano zaprzestania leczenia stawiając to za warunek
      kwalifikacji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka