Z niemałym zaskoczeniem przeczytałam wątek, w którym wiele mam pisze, że dla dzieci mają na zimę już wszystko - kozaki, czapki, kombinezony... Przyznaję, ze dla mnie to czytsa abstrakcja! pomijam oczywiście sytuacje, że ktoś ma coś z ub. roku lub kupione pod koniec poprzedniego sezonu (tu sama się biję w piersi: w marcu kupiłam kombinezon właśnie na nadchodzącą zimę) lub na jakiejś niesamowitej okazji. Ale żeby chodzić po sklepach / szukać w necie w lipcu kozaków, które dziecko założy w listopadzie???? Ok, też nie lubię zostawiać takich spraw na ostatnią chwilę, ale bez przesady...kombinezony i śniegowce kupowane w środku lata...? ostatnio kupiłam kurteczkę na jesień (przypadkiem zresztą) i się wahałam, bo mi się wydawało, ze to za wcześnie
Czy ktoś jeszcze jest taki zapóźniony czy tylko mnie to szaleństwo wydaje się dziwne?