Rozważam nabycie, ale mam jedną wątpliwość. Mieszkam na gruncie nieutwardzonym i po chodniku albo asfalcie chodzę bardzo rzadko albo bardzo krótko (np. od samochodu do drzwi przedszkola, albo jak jadę do miasta). Pozostały czas poruszam się po plenerach, gruntowych drogach, lesie i tak dalej. Więc błoto, kałuże oraz błoto pośniegowe są nie do ominięcia, nawet po drodze od własnych drzwi do drzwi auta. Jestem skazana na zabłocone albo zakurzone buty. Potrzebuję do codziennego chodzenia butów wiejskich, a nie miejskich i optymalne są walonki albo glany

. Ale Emu mnie zabójczo kuszą wygodą, no i zimą strasznie marzną mi paluszki. Dlatego chciałam się dowiedzieć od tych, które miały Emu i trochę w nich pochodziły, jak one się sprawdzają w takich warunkach, czy nie zniszczą się od razu, czy ma sens zakup w takiej sytuacji? Czy np zakup ciemnobrązowych coś zmieni?

Czy łatwo się w nich poślizgnąć? Albo mi je wybijcie z głowy.