Nie kupiłam laptopa, wstrzymam sie.
Ale ze miałam ogromna ochote z okazji pierwszowrześniowego odzyskania swobody
motorycznej wydania kasy na coś głupiego to sobie kupiłam wagę. Przyszłam do
domu, zwazyłam sie - 54 kg. Ja pierdziuńkam, to ja piwo ograniczam od 2
tygodni, a tu co!? Wróciłam do sklepu, kazałam babce wyciagnąć inne wagi w
podobnej cenie (25-30 zł made in china), stawałam na wszystkich po kolei i
wreszcie kupiłam tę, która pokazała mi niecałe 51 kg

To był niesamowicie głupi zakup. Czuje się spełniona i zadowolona