ewa2233
28.06.06, 12:19
Kupiłam klapki na koturnie. Po miesiącu koturna w jednym z nich się
spłaszczyła. Oddałam więc do reklamacji. Po ok. tygodniu odebrałam nowe
klapki. Mój błąd polegał na tym, że było zimno, nie zmierzyłam ich w sklepie,
bo miałam za grube skarpetki i wzięłam je do domu.
Zmierzyłam - palce niemal "wypadły" mi z klapka. Rozmiar ten sam - a pasek za
szeroki. W sklepie mieli jeszcze jedną parę, ale również za szerokie były.
Buty im zostawiłam i złożyłam pismo wyjaśniające.
Poradziłam się rzecznika praw konsumenta - mówi, że od strony prawnej
wszystko jest ok, bo zaoferowano mi drugą parę. I nieważne, że jest ona
bezużyteczna dla mnie!
A na koniec hit!
Panie w sklepie mówią, żeby mierzyć buty BEZ cienkich skapetek, bo wtedy
noga się tak nie ślizga! No, kurcze, w każdym normalnym sklepie obuwniczym,
nawet napisy są "ostrzegawcze", by bez skarpetek nie mierzyć!
Kierowniczka umówiła się ze mną na rozmowę. Idę na 13:30.
No i nie wiem co mam jej powiedzieć?
Sama ze sobą nie mogę dojść do porozumienia, czego właściwie chciałabym,
gdyby zwrot gotówki nie wchodził jednak w grę ??
Tam naprawdę nie ma dużego wyboru! Tylko TE buty mi się bardzo podobały!
Ech ...
Co byście zrobiły na mojej (straconej) pozycji ??
---------------------------------------------------
çççççççççççççççççççççĂççĂç
Życie jest mdłe i znikome,życie się całkiem nie liczy
bez jakiejś wielkiej niewiadomej,bez tajemnicy.