nemesis5
22.06.09, 09:38
Moje drogie, byc moze ktoras z Was bedzie potrafila mi pomóc. Mąż płaci ogromna kase dla funduszu emerytalnego - nieobowiązkowego. Fundusz polaczony jest z ubezpeczeniem, sa to wplaty rzedu 800 - 900 zl na kwartal. 1% ewentualnego uszczerbku na zdrowiu to prawie 1000zl. Jakis czas temu skrecil sobie noge, byl na izbie przyjec, mial zalozony gips, chodzil w nim 4 tygodnie. Po czym lekarz podpisal zaswiadczenie o zakonczeniu leczenia. Pelna dokumentacje przekazal do tej firmy ubezpieczeniowej, zostala mu wyznaczona komisja. Byl na komisji, mowil ze boli jak stapa, z reszta kazdy glupi wie ze jak raz sie skreci noge to potem juz trzeba uwazac i ze czesto takie "skrecenie boli". Dostal odpowiedz z firmy, ze zgromadzona dokumentacja, oraz opinia lekarza na komisji potwierdzaja ze nie odniosl on zadnego trwalego uszczerbku na zdrowiu i nie przysluguje mu zadne odszkodowanie. Moze ktora z was wie, czy to jest wogole mozliwe???? i w jaki spsob napisac odwolanie??? Ja mam ubezpieczenie grupowe w innej firmie i za kazde pierdniecie - zgloszone dostaje kase, a place skladki rzedu 42zl miesiecznie. Jak to ugryzc?? Wiadomo ze kasa sie nalezy, po co wiec placic te pieniadze jesli w przypadku, gdy przytrafi sie wypadek oni to bagatelizuja a kase trzeba im placic dalej??? Pomozecie? (przepraszam za brak polskich znakow).