koniec 30 tygodnia - jak w tytule, to kłucie dopadło mnie w nocy ze środy na
czwartek - druga w nocy

na poczatku bolal cały brzuchol, po przyjeciu no-spy
kłuła już tylko z lewej strony dolna częśc brzucha

potworne, naprawde, na
żadnym boku nie szło się ułożyć, na wznak też, przewracanie ze strony na
strone - bolesne, zdrętwiała lewa noga, mogłam siedzieć, ale o wyprostowaniu
się nie było mowy (do łazienki człapałam zgarbiona) jak około 5 rano zaczęła
podnosić mi się temperatura, to prawie spanikowałam i chciałam dzwonić po
pogotowie! Po kolejnej wizycie w toalecie w końcu ulżyło i pozwoliło zasnąć.
Następnego dnia udałam się do przychodni coby sprawdzić co się dzieje. Moja
gin-prowadząca jest na urlopie więc trafiłam niestety do jakiegoś nieznanego
mi gina, którego wogóle nie znam, a tym bardziej on mnie! Przedstawiłam mu
nocną sytuacje, a on zapytał: "co w takim razie może dla mnie zrobić? czego ja
teraz od niego oczekuje?" no zgłupiałam! jakbym wiedziała to by mnie tam nie
było przecież!! Ale pobadał, stwierdził, że wszystko jest dobrze i zapytał czy
wypisać zwolnienie. Powiedziałam, ze skoro nie ma zagrożenia dla dziecka i dla
mnie to wolałabym jeszcze popracować (praca biurowa), a nie siedziec
bezczynnie w domu. To wtedy już wogóle prawie wrzasnął, że po co przyszłam?!!
Byłam strasznie zniesmaczona po takim traktowaniu

Na zapytanie co spowodowało ból usłyszałam, że w moim ciele wszystko rośnie,
rozciąga się uciska jedno na drugie i dlatego.
Stąd moje zapytanie do Was... czy któraś z Was może przeżywała lub (nie daj
Boże) przeżywa to samo? od czego to może być? jakieś zaparcia? uciski
maluszka? Dodam, że dziś w nocy była powtórka z rozrywki

( na szczęście lżej
to przeszłam, bez temperatury, przygotowałam sobie gorący termostat i jakoś
zasnełam...
Pomocy