Dodaj do ulubionych

PORONIŁAM...

20.01.04, 19:49
W zeszły wtorek dostałam wyrok który zawalił mi świat na głowę. W dwunastym
tygodniu zrobiłam USG i okazało się że zarodek się wchłonął w 9 tygodniu.
Dlaczego?....... Rozpacz, ból, cierpienie....
Potem zabieg w szpitalu Bielańskim i jedyne co zaświeciło mi promyk to fakt
że moje wewnętrzne narządy są w porządku, mogę mieć dzieci.
Moja ciąża od początku była zagrożona. Brałam Duphaston 3 razy dziennie, co
mimo poronienia (bez krwawienia i bóli) sztucznie podtrzymywało mi ciążę.
Czekam na wyniki histopatoligiczne jeszcze tydzień. Potem zamierzam trochę
się poleczyć. Ale co dalej? Czy mi się uda zajść w ciążę? Od początku miałam
z tym problemy bez Duphastonu próbowaliśmy z mężem rok, po zaczęciu brania
leku (10 dni w cyklu) udało nam się po 5 miesiącach. Czy teraz będę też tak
długo czekała.
Proszę o wasze opinie. Może któraś z was przeżyła podobną tragedię. Napiszcie
kiedy mój cykl miesiączkowy wróci do normy, i po jakim czasie ponownie można
próbować odbudować swoje szczęście.

Pozdrawiam Patunia..sad((
Obserwuj wątek
    • westena9 Re: PORONIŁAM... 20.01.04, 19:56
      Bardzo Ci współczuję, miej nadzieję i trzymaj się!!!! Będzie dobrze.
      westena z 14 tyg maluchem
    • alfa36 Re: PORONIŁAM... 20.01.04, 20:10
      Własnie wrociłam z kontrolnej wizyty u gina. Jestem 6 tygodni po zabiegu
      łyżeczkowania. Szybko doszlam do siebie. W zasadzie fizycznie już następnego
      dnia po zabiegu było w porządku. Teraz mam czekać Lekarz stwierdził, że 3
      miesiące, ale kiedy my powiedxiałam, że jestem uczulona na pylki traw, to
      zasugerował, abym przeczekała okres pylenia i starania rozpoczeła pod koniec
      lipca (a będzie to juz ponad 6 miesięcy od zabiegu). Badanie histo. nie dało
      odpowiedzi na nic, po prostu zastało potwierdzone, że ciąża byla. Lekarz
      natomiast powiedzial, żeby przed kolejną ciażą zrobić (w moim przypadku
      powtórzyć) toksoplazmozę i cytomelagię, a kiedy będe już w ciąży poda mi
      progesteron , no i nie będe mogła pracować. To wszystko. Myślalam, że czeka
      mnie o wiele wiecej badań. W sumie mogę je zrobić sama. Lekarze po pierwszym
      poronieniu nie każą nic szczególnego badać. Po prostu pierwsze poronienie
      traktują jako czysty przypadek. Nie jestem tylko pewna, czy to dobrze. Poczytaj
      sobie posty,. Jest ich wiele na ten temat . Trzymaj się cieplo. Pamietaj czas
      leczy rany. Nie jestes sama. asia
    • anieszka76 Re: PORONIŁAM... 20.01.04, 20:40
      Witam Was serdecznie... ja miałam zabieg w ubiegłym roku w kwietniu okazało
      się, że jestem w ciąży... odrazu po wizycie u lekarza udałam się na USG do
      szpitala... no i niestety okazało się, że płód jest martwy... (dla mnie to już
      było dziecko) i przeżyłam to strasznie.. pozabiegu jednak chciałam jak
      najszybciej mieć dzidziusia i los chciał że półtora miesiąca później zaszłam w
      ciążę... niesamowita radość no i niestety obawa czy nie za szybko...
      jak do tej pory wszystko jest w porządku... dobre wyniki badań... żadnych
      leków... nawet witamin... jedyna dolegliwość to zgaga... no i kostki troche
      puchną... a dzidziunia ma się urodzić w marcu i nieźle dokazuje...
      A więc głowa do góry...
      Leżąc w szpitalu lekarze mi tłumaczyli że 3/4 pacjentek poroniło chociaż raz w
      swoim życiu... ale oczywiście nie mają tego wypisanego na czole... więc nie
      powinnam patrzeć na te z brzuszkami z zazdrością bo ja też będę tak
      wyglądać... no i mieli rację

      Pozdrawiam

      Agnieszka
    • memfis1 Re: PORONIŁAM... 20.01.04, 21:31
      Zrobiło mi się naprawdę przykro, kiedy zobaczyłam jakie dotknęło Cię
      nieszczęście, bo właśnie Ty założyłaś SIERPNIOWE MAMY, do których zaglądałam i
      właśnie Ciebie najbardziej zapamiętałam bo udzieliłaś mi nieocenionych porad.
      Wczoraj dowiedziałam się, że moje maleństwo też jest zagrożone przez jakiś
      krwiaczek i szczerze się tym martwię, choć póki co dzieciątko rośnie sobie w
      moim brzuszku..
      Baaaardzo Ci współczuję i życzę powodzenia, nie poddawaj się i bądź dobrej
      myśli, mam nadzieję, że wszystko Ci się pomyślnie ułoży. Trzymam kciuki i
      trzymaj się cieplutko.
      Pozdrawiam
      • aniutek Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 03:45
        glowa do gory, jeszcze bedzie dobrze smile
        ja poronilam dwa razy i raz wbylam w ciazy pozamacicznej, swiat stracil wszystki kolory ....
        ale teraz jestem w 24 tygodniu ciazy i nie moge sie doczekac na maj.
        pozdrawiam Cie, i szczerze wierze ,ze i Tobie sie uda :smile))
    • gosia.mama.wojtusia Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 07:50
      nie wiem co powiedzieć,bardzo mi przykrosad
    • beatagl Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 08:14
      Boze tak strasznie Ci współczuję, nie mam takiego doświadczenia ale tak bardzo
      mnie to poruszyło że musiałam napisać, bądz dobrze optymistycznie nastawiona to
      napewno pomaga stres będzie gorzej wpływał na poczęcie czytałam gdzieś że
      ludzie którzy długo się starają dużo z tego powodu się stresują, a to podobno w
      jakimś stopniu negatywnie wpływa i przez to kobieta tym bardziej nie moze zajść
      w ciąże. Mam koleżankę która poroniła 3 razy ale zawsze głęboko wierzyła ze
      kiedyś się uda i urodzi zdrowe dziecko i miala rację ma śliczną córeczkę, więc
      i Ty się pozytywnie nastaw i napewno wszystko bedzie ok czego serdecznie Ci
      życzę
      Pozdrawiam
      Beata
      • ulala72 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 08:25
        Będzie dobrze. Za jakiś czas poczujesz troszeńkę lepiej, potem jeszcze
        troszkę, potem jeszcze i jeszcze. To trzeba po prostu przeżyć. Nie wiem, po
        co, ale tak już jest.
        Poroniłam dwa razy. Kto nie zna tego doświadczenia, niech lepiej nigdy nie
        pozna. Jeśli płacz Ci pomaga, to płacz. Nie bój się swojego cierpienia. Ono
        jest częścią losu.
        Powiem Ci na otuchę, że teraz mam świetną dwójeczkę. Było trudno, jest dobrze.
        Trzymam kciuki.
    • kajoa Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 08:47
      Witam. Bardzo Ci współczuję. Wiem co przechodzisz, bo mi przytrafiło się to
      samo 3 lata temu i to na podobnym etapie ciąży. Zabieg miałam też w Bielańskim,
      a 1,5 roku później zostałam mamą ślicznego chłopczyka. Teraz czekam na drugie
      maleństwo, które ma się pojawić w sierpniu. Po poronieniu odczekaliśmy 3 m-ce
      zgodnie z radą lekarza i zaczęliśmy się starać. Nie robiłam żadnych
      specjalistycznych badań. Drugą ciążę też niestety miałam zagrożoną ale wszystko
      poszło OK. Wiem że to trudne ale bądź dobrej myśli. Jeśli chcesz pogadać
      zapraszam na priva. Pozdrawiam, Asia
      • patunia79 Do Kaojo 21.01.04, 22:52
        Przepraszam jak źle napisałam twój nick. Mam do ciebie pytanie - co myślisz o
        szp[italu Bielańskim, czy znasz może dr Jędre, a poza tym jak się tobą tam
        zajęli? Interesuje mnie to bo tam mam zamiar wracać do kondycji i u tego
        lekarza leczyć, poza tym mam w planach przy następnej szczęśliwej ciązy tam
        rodzić. Proszę o twoją opinię.
    • kasia9641 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 09:49
      Bardzo jest mi przykro, trzymaj się, los na pewno do Ciebie się uśmiechnie! Ja
      też jestem po poronieniu, które miałam w 2001 roku. Wiem, że nie jest łatwo,
      ale można się otrząsnąć, to prawda, że czas leczy rany...
      Wydaje mi się, że minimum odczekania to 3 miesiące, u mnie zajęło to znacznie
      więcej, bo postanowiłam załatwić "zaległe" sprawy i zabrać się ponownie do
      sprawy bez żadnych obciążeń, typu uczelnia itp. Teraz jestem w 25 tygodniu i
      cały czas modlę się, żeby wszystko było dobrze, czego i Tobie z całego serca
      życzę. Nie możesz się poddać, walcz o to co Ci się słusznie należy smile
    • jaga2003 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 12:31
      Też mam to za sobą - zabieg miałam w marcu '03. a w czerwcu okazało się, że
      znów jestem w ciąży (nie ma jak wpadka smile) Bałam się, że to trochę za wcześnie,
      ale - poza 2 miesiecznym zwolnieniem na początku i plamieniami jest ok i już
      raczej nic mi nie grozi (jestem w 36T smile)
      Lekarz kazał czekać 3 miesiące, ale jak się okazało, że to już, to nie miał
      uwag - za co jestem mu wdzięczna. Więc jeżeli wynik histopato nic nie wykaże,
      to starajcie się znowu. Może teraz, po wcześniejszej kuracji, szybciej się uda?
      U nas tak właśnie było smile)
      Powtórzę za innymi dziewczynami, że poronienia to bardzo częsta sprawa - czasem
      mam wrażenie, że giny nie wierzą w ciążę zanim nie zobaczą serduszka. Ale
      najważniejsze - jak sama napisałaś - to to, że możesz zajść w ciążę. I na tym
      buduj smile)
      Strasznie Ci wspołczuję, bo bardzo dobrze wiem, co czujesz. Mnie pomogło
      pożegnanie tego dzieciątka - opłakanie i żałoba. Ale najlepszym lekiem jest
      kolejna ciąża - czego Ci z całego serca życze
      jaga
      ps. okres dostałam po około miesiącu od zabiegu - dla organizmu jak widać to
      nie jest żaden problem. Trzymaj się
    • anulka74 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 15:30
      Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem!
      Mam za sobą drugie poronienie (w sobotę!).
      Na pewno się uda! Musimy być dobrej myśli.
      Ja też nie mogę się pozbierać ale jakoś trzeba...
      Pozdrawiam Cię i jestem z Tobą
    • lidek0 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 16:02
      Musisz dojść do siebie psychicznie i fizycznie. Po 2 normalnych cyklach badania
      a potem starania. To, że przed ta ciążą trwało to tak długo to wcale nie
      musiało być za sprawą progesteronu. Może przyczyna leży gdzie indziej tylko nie
      robiłaś badań. Poniżej podaje listę z maluchowego forum. Nie musicie oczywiście
      od razu robic wszystkich, ale warto ją poczytać, zbadać hormony, choroby
      oidzwierzęce, nasionka na początek. Kolejnym razem może być dużo
      łatwiejpozdrawiam i życze powodzenia
    • yousta1 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 16:11
      Patko
      Moja historia jest praktycznie identyczna tyle że zdarzyła sie w 11 tyg i
      staraliśmy się pół roku-reszta taka sama.
      Wiem, że teraz nie jesteś w stanie w to uwierzyć ale ten ból naprawdę z każdym
      tygodniem jest mniejszy. Tak się czasami zdarza, los decyduje za nas...
      Podobnie jak Ty chciałam jak najszybciej zajść w ciążę i wiesz co-udało się juz
      za pierwzym razem od momentu gdy p.dr pozwoliła "próbować" (3-m-ce od zabiegu).
      To chyba tak jest, że za tyle cierpienia dostajesz szybko pocieszenie w postaci
      brzuszka. Oczywiście strach pozostaje, on nigdy nie mija...
      Myślę, ze dostaniesz miesiączkę jakiś miesiąc po zabiegu.
      Słyszałam że są dziewczyny które zachodziły w nastepna ciążę nie doczekawszy
      pierwszej miesiączki ale ja bym tego nie polecała chociażby ze względu na sferę
      psychiczną. Jeśli chodzi o wynik hist-pat to najczęściej nic on nie wykazuje.
      Pozdrawiam i ściskam bardzo mocno
      justa
      • patunia79 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 22:16
        Dziękuję wam wszystkim za tak wielkie wsparcie. Moja rodzina jest dla mnie
        wielkim oparciem, ale osoby które przezyły to co ja w tej chwili daja mi wiele
        otuchy. To jest dla mnie bardzo ważne co piszecie i bardzo mnie buduje do
        dalszej walki. Czekam na wynik i wizytę u mojego nowego lekarza co otrzymam w
        zamian nie wiem. Będę wam pisała na bierząco jak to dalej się potoczy. Jednak
        wierze z całych sił że Pan Bóg da mi jeszcze dziecko, które będę mogła trzymać
        w ramionach i jak tylko lekarz pozwoli zaczniemy razem z mężem nad tym
        pracować.
        Chciałabym tylko jeszcze was zapytać jak to jest z tymi hormonami, czy moja
        niedomoga leutealna da się podleczyć dosyć szybko, czy któraś z was wyleczyła
        niedobór progesteronu(niedomoga leutealna ale jajeczkuję), aha i czy bywają
        przypadki zaniku jajeczkowania po poronieniu?

        Jeszcze az dziękuję i pozdrawiam...
        • dzunia Re: PORONIŁAM... 22.01.04, 00:00
          Witam...jestem w szoku i jest mi cholernie przykro ze tak Ci się to wszystko
          poukładałosad powiem tak nie potrafie tego zrozumieć ale byłam przy mijej kol
          gdy spotkało ją coś podobnego.tylko że ona poroniła w 5 miesiącu i musiala
          urodzić dziecko siłami natury.więc było trochę gorzej.tym bardziej że nic nie
          zapowiadało tragedii.Ja z kolei też jestem w ciąży i też drże o swoje
          dzieciątko bo jest to ciąża zagrożona i brałam progesteron w zastrzykach a
          teraz luteina...żeby było całkiem żle to jeszcze dziś znowu zaczęłam plamić i
          jest poprostu...mam nadz ze sie wszystko jakoś ułoży.I tego samego życzę Tobie
          i Twojemu mężowi.Bądżcie dzielni inie poddawajcie się bez względu na wszystko
          walczcie bo warto a wynik będzie waszą dozgonną radością,ja w każdym bądż razie
          trzymam WIELKIE kciuki za Was zeby wszystko było OK,I będzie zobaczysz.Trzymaj
          sie i nie daj sie zwariować,masz wierzyć że to czego pragniesz się spełni i nic
          Ci w tym nie przeszkodzi.Trzymaj się ciepło.Pozdrawiam papasmile
        • lidek0 Re: PORONIŁAM... 22.01.04, 15:10
          Przy niedomodze progesteronu podaje się atbletki od połowy cyklu do ok 26 dc i
          tak w kolejnych cyklach. Po poronieniu ważne jest, żebyś zbadała hormony
          ponownie, choroby odzwierzęce.
          pozdrawiam
    • olek771 Re: PORONIŁAM... 21.01.04, 22:09
      Witaj. Na początku napiszę - choć może wyda Ci się to teraz niemozliwe - ale
      postaraj sie trzymac i jak tylko sie da, myślec optymistycznie.
      Miałam sytuację podobną do Twojej w sierpniu - 10 tydzień, dziecko (bo tak chce
      je nazywać) nie rosnie, powtórzenie badań i decyzja lekarza - zabieg. Pamiętam,
      jak długo nie mogłam dojść do siebie psychicznie i chyba jeszcze nie jest ok.
      Przede wszystkim bałam się, czy będe mogła mieć dzieci.
      Co do badań - tez mi zrobili histopatologię, która nic nie wykazała. Potem
      robiłam jeszcze morfologie krwi, toxo, cytomegalię, brucelozę i listeriozę, ale
      te dwie ostatnie bardziej dla uspokojenia niz z faktycznej potrzeby.
      Co do starań - zalecili mi 6 miesięcy odczekać (czyli do lutego), ale my
      zaczęlismy juz w styczniu (nie jestem cierpliwa). Dziewczyny pisały też o 3
      misiącach. Wydaje mi się, że to wszystko zalezy od Twojego organizmu.
      Miesiączkę miałam 5 tyg. po zabiegu, ale obserwuję swój organizm io wiem, ze
      cykl taki jak sprzed ciązy (dwufazowy, z odpowiednim śluzem płodnym, tak długi,
      jak wcześniej) miałam dopiero teraz, w styczniu.
      moja mama juz po wszystkim radziła mi, zeby (na ile sie da) nie stresowc się
      cyklem, bo ja tak robiłam (czekałam w określonym czasie na owulacje, nie było
      jej, byłam załamana, denerwowałam sie, wszystko się opózniał i takie błędne
      koło).
      Zrób badania, obserwuj swój organizm i staraj się jak najczęściej mysleć
      optymistycznie.
      Pozdrawiam.
    • gandzia4 Re: PORONIŁAM... 22.01.04, 01:11
      Wiem co przeżywasz przeszłam przez to. Też w 12 tyg. po prostu dostałam
      krowotoku. Odczekałam 3 miesiące i starałam się o synia jeszcze rok. Urodził się
      dokładnie w dniu kiedy straciłam poprzednią ciążę tylko dwa lata później.
      Fizycznie pozbierasz się szybko, wiem po sobie, że gorzej jest z psychiką
      (przeszłam załamanie) może gdy będziesz już się czuła dobrze fizycznie to
      zorganizujecie sobie z mężem jakiś wypad. Nam obojgu pomogło takie oderwanie się
      od obowiązków. Trzymam kciuki za ciebie i z całego serca jestem z tobą.
      • punka Re: PORONIŁAM... 22.01.04, 10:41
        Cześć. Naprawdę wierz mi - nie jesteś sama. Kobiet które przeżyły tą tragedje
        jest mnóstwo tylko się o tym nie mówi. Ja urodziłam w 24 tygodniu córeczkę
        niestety troszkę za wcześnie. całe te 24 tyg przechodziłam rewelacyjnie
        dzidziunia zdrowa, ja zdrowa, nic nie zapowiadało takiej tragedii. W pewną
        sobotę na bieliźnie w opławach zauważyłam 2 nitki krwi, to było niepokojące,
        zadzwoniłam do lekarza mówi że jak tylko zaróżowia się opławy mam się zgłosić
        do niego. Następnego dnia dzwonię do niego bo w opławach widziałam mnóstwo
        kolorów które mi sie mieniły, tak naprawdę były leciuteńko zaróżowione
        zabrązowione. Nieststy nie odebrał telefonu. Za parę minut znalazłam się na
        izbie przyjęć w szpitalu. Myslałam ze wszystko ok natomist lekarze odrazu
        posadzili mnie na wózek i zakaz wstawania, okazało się że pęcherz płodowy w
        pochwie. W poniedziałek dostałam krwawienia i po 15 minutach znalazłam się na
        sepcie. Po 40 min urodziłam córeczkę 490gr. Jedynie się z nią porzegnałam przez
        dotknięcie główki i uszka, bo lekarze odradzili patrzenia. Ja tez odradzam. Po
        dwóch dniach pochwalismy maleństwo. Teraz jedynie mam tylko możliwość zapalenia
        lamki i cieszę się ze dziecka nie zostawiłam w szpitalu, bo czuje żsię z tym
        lepiej tak jakbym spełniła swój obowiązek i mam nadzieję że juz wkrótce bedę
        mogła cieszyć się na nowo... Pozdrowienia (rodziłam 17.XI)
        • patunia79 Re: Dziękuję za to że jesteście.... 23.01.04, 21:35
        • patunia79 Re: Dziękuję za to że jesteście.... 23.01.04, 21:35
    • dziurawiec80 Re: PORONIŁAM... 24.01.04, 01:32
      To najgorsze co może się przydarzyć kobiecie!Wiem,bo sama przez to przeszłam.W
      12tyg.poszłam na usg i okazało się,że dzidziuś jest martwy.Było to tym bardziej
      przykre,że 2tyg.wcześniej też miałam usg i wszystko było dobrze,widziałam jak
      bije jego maleńkie serduszko...Potem był zabieg w CZMP,to wszystko było dla
      mnie bardzo trudne.Leżałam na sali z kobietami w ciąży,które podłączali do
      ktg.Musiałam słuchać bicia serca ich dzieci wiedząc,że mojego już nie ma.W
      następną ciążę zaszłam 9miesięcy pózniej.Ciążą od początku była zagrożona.W
      13tyg.miałam krwawinie i wiele razy leżałam w szpitalu w Szczecinie. Każdego
      dnia bałam się o moje maleństwo,ale na szczęście wszystko dobrze się skończło.
      12.12.2003r urodziłam w 36tyg.śliczną córeczkę! Tobie też się uda!Moja kuzynka
      poroniła dwa razy,a teraz ma półrocznego synka.Wiem jakie to trudne,ale trzeba
      mieć nadzieję!Będzie dobrze,ani się obejrzysz,a znajdziesz się na porodówce!
      POWODZENIA!!!Trzymam kciuki!
      • sugar_mama_danielcia Re: PORONIŁAM... 24.01.04, 09:57
        Patuniu, trzymaj sie. Na pewno jest Ci bardzo przykro, zle, niesprawiedliwie.
        Jakkolwiek dlugo ciaza trwa, utrata jej w ten sposob jest dla kobiety ogromnym
        ciosem. JA stracilam swoja pierwsza fasolke tuz na poczatku 2 trymestru.
        Lekarza cos nababrali, skan mialam pozno wyznaczony i moja niekomplikujaca sie
        ciaza ulegla poronieniu dzien przed wyznaczonym skanem. Bylo pozno, nikt nic
        nie wiedzial. Byly domysly, ze puste jajko, ze to, ze owo...bolalo jak diabli.
        Bolalo jeszcze gorzej, bo wtedy wszyscy kuzyni ( a raczej ich zony), kuzynki,
        znajome, przyjaciolki jakims cudem donosily swoje ciaze. I rodzily im sie
        zdrowe, piekne dzieci. Ja z mezem po tym zajsciu bardzo dlugo nie moglam zajsc
        w ciaze. Mysle, ze wszytsko przez stres, bo zzarlo mnie to cale zajscie
        okropnie. Co noc rozmyslalam czy bede mogla miec dzieci czy nie. Dlaczego to
        sie stalo, przeciez wszytsko byklo OK, czemu tak pozno???
        Wreszcie udalo nam sie. Ciaza z krwawieniem na poczatku, bolami brzucha,
        skurczami w 10 tygodniu. Dalsze miesiace znakomite. Ciaza
        donoszona do 41 tygodnia! Urodzil sie przecudowny chlopak. Zdrowy, sliczny,
        pogodny. Nigdy nie myslalam, ze los obdarzy mnie az taka nagroda za te
        cierpienie jakie przeszlam. Dwa tygodnie temu dowiedzialam sie, ze ponownie
        jestem w ciazy. Jest bardzo wczesnie, wiec tez sie boje czy aby tym razem
        wszytsko bedzie dobrze. Chce tylko napisac, ze ta ostatnia ciaza to wpadka.
        Jeden moment nieuwagi i...Wszystko dlatego, ze nie myslalam i sie nie
        stresowalam faktem czy to teraz, czy tu juz....czy zajde, czy nie. Gdzies
        przeczytalam, ze stres jest najwiekszym wqrogiem zaplodnienia.

        Nie napisze Ci byc sie zrelaksowala. Bys o tym nie myslala. To nie mozliwe.
        Prawdopodobnie poki nie bedziesz miala swojego rozowego malenstwa w objeciach -
        bedzie Ci trudno uwierzyc, ze bedziesz mogla miec dzieci. Ale przyjdzie na
        Ciebie czas. Tak jak i nadszedl moj czas. Czas radosci zwiazanych z
        macierzynstwem. Zajmij sie soba,idz na basen, jak nie mozesz nic zrobic
        z 'myslaca' glowa - rozluznij cialo, bierz witaminy, lykaj kwas foliowy,zrob
        badania i za pare miesiecy proboj znowu. Uda sie, zobaczysz.

        POzdrawiam
        SUgar


        Mama Danielka(13.01.03)
        *it's the only thing no one really plans. you plan a baby, and get a person*
    • aniao3 Re: PORONIŁAM... 24.01.04, 13:10
      Patunia!
      wierz, ze bedzie dobrze i ze jesli mialo sie to stac, to lepiej teraz, niz za
      kilka miesiecy. Wiem co przezywasz, bo przeszlam poronienie w 5 tygodniu, po 7
      miesiacach bylam znowu w ciazy: blizniaki, ale jeden przestal sie rozwijac w 8
      tygodniu. A teraz - w 27 tyg. okazalo sie ze drugie dziecko ma b. powazne wady
      i nie przezyje porodu. Wiec jesli tak twoje dziecko mialo zapisane, by nie byc
      z toba, to lepiej teraz, niz gdy wszyscy wiedza, dwonia jak dzidzia a ty
      patrzysz na brzuszek z wyrokiem i jedyne co mozesz to plakac.
      Tylko czas ukoi twoj bol i nastepne dziecko.
      Wyjedz, odpocznij, zrob cos dobrego dla siebie i swego mezczyzny, a na pewno za
      jakis czas bedziesz znowu szczesliwa mama - czego ci z serca zycze!
      anka
    • magdh26 Re: PORONIŁAM... 30.01.04, 15:25
      Witam.
      Wiem coś o Twoich przeżyciach. Sama tego doświadczyłam. Poroniłam w 3
      miesiącu. To był dla mnie szok. Pokochałam moje dziecko, bardzo pokochałam, a
      tu okazało się... Tego nie da się opisać słowami i tego nie zrozumie ktoś, kto
      tego nie doświadczył. Po zabiegu szybko doszłam do siebie, ale nie
      psychicznie. Wiele razy płakałam... pytałam "dlaczego??"... Najcięższe chwile
      pomógł mi przeżyć mój mąż. Od poronienia minęło już 3 miesiące, a ja pamiętam
      jakby to było wczoraj. Ale mam nadzieję, że za 2 tygodnie okaże się, że
      ponownie jestem w ciąży. I mimo tego, że boję się, aby ta historia się nie
      powtórzyła, bardzo chcę abym była ponownie w ciąży smile
      POZDRAWIAM.
      • patunia79 Re: PORONIŁAM... 30.01.04, 20:02
        Choć to trudny temat dla nas wszystkich jednak ja również bardzo pragnę mieć
        dziecko i cały czas czekam na dalsze badania, narazie znam tylko pobierznie
        wynik bad. hist. który właściwie nic nie wniósł do mojego problemu ważne jest
        tylko że nie ma zmian nowotworowych no i poza tym mogę mieć dzieci.
        Chciałabym abyś napisała mi czy robiłaś jakieś badania i jak to się potoczyło.
        Piszesz że możesz być w ciąży czyli zaczeliście się z mężem starać po dwóch czy
        trzech cyklach. Jak to naprawdę jest, kiedy my możemy znowu spróbować dziś
        słyszałam od lekarza że absolutnym minimum jest 6 miesięcy ale ja również nie
        chcę tyle czekać. Czekam na twoją odpowiedź, bo każdy kontakt z osobami które
        coś podobnego przeżyły bardzo mnie buduje...

        Patunia i aniołek (14.01.2004)
        • roksana78 Re: PORONIŁAM... 30.01.04, 23:34
          PATUNIU, JA TEŻ MAM ZA SOBĄ PORONIENIE. PORONIŁAM W LISTOPADZIE 2003 I NIE MOGĘ
          SIĘ DOCZEKAĆ TRZECIEJ @, A TO JUZ ZA KILKA DNI, BO POTEM ZNÓW ZACZNIEMY Z MĘŻEM
          STARANIA O NOWĄ, LEPSZA CIĄŻĘ.. O ZDROWĄ DZIDZIĘ...
          PO PORONIENIU NIE ROBIŁAM BADAŃ, BO MOI LEKARZE U KTÓRYCH BYŁAM NIE ZALECAJĄ
          BADAŃ PO PIERWSZYM PORONIENIU, TWIERDZĄ, ŻE TO NATURALNA SELEKCJA PŁODU.
          CHOĆ Z DRUGIEJ STRONY WIEM, ŻE NA FORUM SA DZIECZYNY, KTÓRE BARDZO ZALECAJĄ
          BADANIA.
          CO DO TERMINU KOLEJNEJ CIĄZY, TO KAŻDY Z LEKARZY PODAWAŁ MI INNY OKRES
          ODCZEKANIA. JEDEN ZALECIŁ ROK PRZERWY, DRUGI PÓŁ ROKU, A TRZECI TYLKO 3
          MIESIĄCE... WIĘC JAK TU BYĆ MĄDRYM...
          CZASAMI, TO NAWET NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ, BO KAŻDY MA SWOJĄ TEORIĘ NA TEN
          TEMAT... JA WYCHODZE Z ZAŁOŻENIA, ŻE CO MA BYĆ, TO BĘDZIE I W LUTYM ZACZYNAM
          STARANIA!!!
          PATUNIU MYSLĘ, ŻE I TOBIE SIĘ POWIEDZIE WSZYSTKO GIT I WKRÓTCE ZNÓW BĘDZIESZ W
          CIĄZY smile POZDRÓWKA
          • magdh26 Re: PORONIŁAM... 31.01.04, 17:40
            Witaj Roksano!
            Chyba jesteśmy rówieśnicami (to tak na marginesie). Całkowicie się z Tobą
            zgadzam. Życzę powodzenia!!!
            Magda i Dzidzia(mam nadzieję,że się udało)
        • magdh26 Re: PORONIŁAM... 31.01.04, 17:36
          Witaj.
          Wynik badań hist. nic nie wykazał. Ginekolog nie zalecił mi żadnych badań,
          gdyż stwierdził, że dopiero po ewntualnym następnym poronieniu (odpukać w
          niemalowane) wskazane są badania.
          Na początku, tan. tuż po poronieniu razem z mężem stwierdziliśmy, że należy
          poczekać 6 miesięcy. Ale to nie takie łatwe, to czekanie winkSprawdzałam w
          różnych źródłach, jak to jest z tą ilością miesięcy, które należy odczekać. I
          co się okazało... Niektórzy twierdzą, że 6, inni że 3. I co tu robić w takiej
          sytuacji...hm... Moim zdaniem najlepiej słuchać siebie.
          O następnego dzidziusia zaczęliśmy się starać w lutym, czyli po 3 cyklach.
          Teraz pozostało nam tylko oczekiwanie. Bardzo pragnę tego, aby wszystko poszło
          dobrze. Wiesz, wychodzę z założenia, że co ma się stać to i tak się stanie...
          Aha! Jeszcze jedno: mój ginekolog powiedział, że miał parę pacjentek, które
          już po pierwszym cyklu zachodziły w ciążę i wszystko było w porządku.
          Głowa do góry!!! Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją przyszłą dzidzię. Pozdrawiam
          gorąco.

          Magda i(mam nadzieję, że już maleńka) Dzidzia
          • magdh26 Re: PORONIŁAM... 31.01.04, 17:49
            Upss... Do mojego listu wkradło się parę błędów, ale to z wrażenia wink
            1. jest. "tan" ma być "tzn." smile
            2. o Dzidziusia zaczliśmy się starać w styczniu, a nie w lutym smile
            Pozdrawiam.
            • roksana78 Re: PORONIŁAM... 01.02.04, 22:54
              Madzia, trzmam kciuki za Ciebie i liczę, że Dzidzia faktycznie jest smile))
              biegaj do doktora potwierdzić!!
              ja własnie dziś dostałam te 3 @ i liczę, że luty będzie owocny, zwłaszcza, że
              niedługo jest 14 luty - piękny dzień zakochanych!
              Madga wierzę, że Tobie się udało, i że innym też się uda smile
        • lidek0 Re: PORONIŁAM... 03.02.04, 10:03
          W/g mnie badania to podstawa do dalszych starań, moga wykryc przyczyne i pomoc
          ją wyeliminować. Ja bez badań bym nie próbowała, wiem, że niektorym kobietom
          się udało, ale ja osobiście musze mieć pewnośc, że zrobiłam wszystko co mogłam,
          żeby się przygotować. U mnie niestety po poronieniu nie było tak różowo i
          dlatego wiem jak wazne są badania. Nie będę wypisywac całej listy tutaj, podaje
          link do niej
          www.dzieckoinfo.com/forum/showthreaded.php?Cat=&Board=12&Number=350515&page=0&view=collapsed&sb=5&part=
          . Poczytaj i nie musisz robić oczywiście do razu wszystkiego, na początek
          hormony, choroby odzwierzęce, nasionka, mocz, morfologia, szczepienia.
          Juz przed pierwszą ciążą lekarze powinni kierowac na badania.
          pozdrawiam i życze powodzenia
    • aklimaszewska Re: PORONIŁAM... 31.01.04, 21:25
      Strasznie mi przykro, trzymaj się. Wiem, że to nie jest łatwe, ale czasem się
      udaje. Ja też poroniłam w 12 tygodnu ,dwa lata temu. Masz dużo szczęścia. Mnie
      przydarzył się to u teściów w Augustowie - koszmar. Nie zrobili nawet badania
      histopatologicznego, przy okazji prawie przebili macicę - wylizywałam się z
      tego pół roku. Do tej pory mam strasznie bolesne miesiączki.
      Na szczęście udało się znaleźć przyczynę - toksoplazmoza.
      Jeszcze nie zdecydowaliśmy się na kolejną próbę, dlatego bardzo podziwiam
      wszystkie te dziewczyny, które się zdecydowały. Ja się boję, drugi raz bym tego
      nie przeżyła.
      Wracając do toksoplazmozy, dziewczyny, ostrożnie. Autorytet w tej dziedzine, dr
      Dzióbek (przyjmuje w szpitalu zakaźnym w Warszawie i w spółdzielni przy Placu
      Konstytucji) mówi, że jeśli ta choroba wywołała poronienie raz, może to zrobić
      ponownie. Można zmniejszyć ryzyko przez absolutne wyeliminowanie zwierząt ze
      swego otoczenia, żadnych surowych warzyw i owoców - ewentualnie sparzone i
      obrane ze skórki. Oczywiście, żadnego surowego mięsa, najlepiej go wcale nie
      dotykać. Właściwie, te wskazówki dotyczą każdej ciężarnej.
      Wiem, że to brzmi strasznie, niektórym może się wydawać, że przesadzam, ale
      zdrowa dzidzia warta jest każdego poświęcenia. Zauważcie, że opinie na temat
      toksoplazmozy są podzielone - weterynarze ją bagatelizują, pediatrzy, dopóki
      się z nią nie zetkną też, ginekolodzy ostrzegają, a specjaliści od chorób
      zakaźnych biją na alarm.
      • patunia79 Re: Toksoplazmoza 02.02.04, 22:13
        Ja nie sądzę, że u mnie poronienie spowodowała tokso ponieważ robiłam badanie
        na tą chorobę na początku ciąży i wyszło że przeszłam ją (nie wiem kiedy, ale
        przed ciążą) i teraz mam przeciwciała na nią. Tak mi to zostało wytłumaczone.
        Czy zachorowałaś na tokso w czasie ciąży....?

        Pozdrawiam Patunia- aniołak (14.01.2004) w sercu...
    • mamafranka Re: PORONIŁAM... 02.02.04, 10:20
      Dokladnie Cie rozumiem...
      W kwietniu 2002 zaszlam w ciaze, cieszylismy sie jak wariaci. Pod koniec
      czerwca wszystko sie skonczylo... kontrolne USG...martwa
      ciaza...lyzeczkowanie...szok. Lekarz polecil odczekac pol roku ale nie
      wytrzymalam. Tak bardzo chcialam miec dzieciatko... No i pod koniec
      pazdziernika juz bylam w ciazy. Znalazlam swietny prywatny gabinet z jeszcze
      lepszym lekarzem i to za smieszne pieniadze (30 PLN za wizyte). od poczatku
      bralam rozne leki, zastrzyki na podtrzymanie itd, chodzilam do lekarza co dwa
      tyg. No i udalo nam sie!!! Moj synus wlasnie smacznie spi. Urodzil sie
      zdrowiutki duzy(4300g i 60cm) i jest fantastyczny!
      Nie poddawaj sie.
      Badz dobrych mysli. Trzymam kciuki.
      A nasze malenstwa napewno gdzies tam w gorze czuwaja nad nami.
      Pozdrawiam.
      Kasia.
      • magdh26 Re: PORONIŁAM... 02.02.04, 12:12
        Witaj mamo Franka smile
        Ze mną było bardzo podobnie jak z Tobą. Też mówiono mi o tym, żeby poczekać
        pół roku, ale ja nie moge tak długo. Mam nadzieję,że za 2 tygodnie okaże się,
        że jestem w ciąży... Ciekawa jestem gdzie znalazłaś taki gabinet i takiego
        lekarza.
        Pozdrawiam Ciebie i Twojego Synka
        Magda i mam nadzieję, że Dzidzia
      • patunia79 Re: Do Mamyfranka... 02.02.04, 22:21
        Ja nie sądzę abym czekała aż 6 miesiący, ponieważ wiem że mój ból może tylko
        uleczyć nowy dzidziuś dlatego będę się starała zacząć "tworzyć" nową dzidzę
        gdzieś koło kwietnia/maja. Nie jestem w stanie psychicznie więcej wytrzymać.

        Czy odnalazłaś przyczynę straty dzidziusia? Co mówił twój lekarz? Ja dopiero
        idę do doktora w przyszłym tygodniu? Wiem tylko tyle, że przyczyną mojego
        poronienia nie były zmiany nowotworowe. Ale sądzę że po części przyczyniły się
        do tego hormony ponieważ miałam znaczną niedomogę letealną przed ciążą a w
        ciąży bardzo niski progesteron.

        Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia w wychowywaniu synka...
    • mika79 Re: PORONIŁAM... 03.02.04, 11:35
      Kiedy pierwszy raz przeczytałam Twój post to pomyślałam, że chyba bym czegoś takiego nie przeżyła. A jednak, stało się. Plamienie w 10 tyg., szpital, potem USG, ciąża obumarła. Zabieg miałam w piątek, a teraz jestem juz w domu i powoli dochodzę do siebie, choć nie ma dnia zebym nie płakała. Ale cały czas wierzę, że jeszcze bedę mamą i że spotkamy sie na forum np. o karmieniu piersią.
      Trzymaj sie wszystko bedzie dobrze smile
      • magdh26 Re: PORONIŁAM... 03.02.04, 11:50
        Witaj,
        nie jesteś sama. Ja poroniłam także w 10 tygodniu, w październiku. Nie było mi
        łatwo. Tobie pewnie teraz też nie jest. Trzymam kciuki!!! Będzie dobrze.
        Magda i być może maleńka Dzidzia.
        • ada773 Re: PORONIŁAM... 03.02.04, 12:46
          Witajcie dziewczyny.
          Niestety tez znalazlam sie tutaj. Poroniłam w 9 tygodniu. Powoli staram sie
          dojsc do siebie ale nie jest latwo. Póki co czekam tez na wyniki histo-pato i
          mam nadzieje ze za 3 miesiace znowu bedziemy mogli sie starac o dzidzie.
          Trzymajcie sie ciepło i bądzicie silne a napewno spotkamy sie niedlugo na forum
          o opiece na noworodkiem smile
        • roksana78 Re: PORONIŁAM... 03.02.04, 22:43
          Magda i inne Dziewczyny, a robiłyscie jakieś badania po poronieniu?
          dużo się tu naczytałam, że należałoby zrobić, jednak moi lekarze mi odradzali
          po 1 poronieniu i jestem trochę tym zdołowana... choć z drugiej strony w lutym
          chcę się znów postarać o dzidzię smile
          • magdh26 Re: PORONIŁAM... 04.02.04, 11:30
            Witaj Roksano,
            mój lekarz powiedział, że po pierwszym poronieniu zwykle nie wykonuje się
            dodatkowych badań, no chyba, że była znana przyczyna poronienia. Ja poroniłam
            w październiku. Trzy miesiące minęły w styczniu i mam nadzieję, że wkrótce
            zobaczę dwie kreseczki na teście. Jeżeli nie jesteś pewna decyzji swojego
            lekarza, to może wybierz się do innego. Ale ja spotkałam się z wieloma
            opiniami, że po pierwszym poronieniu nie wykonuje się badań, dopiero przy
            kolejnym - odpukać w niemalowane smile
            Pozdrawiam i trzymam kciuki, Magda.
            • roksana78 Re: PORONIŁAM... 04.02.04, 22:54
              dzięki Magda za odp smile
              ja też byłam u kilku lekarzy, wszyscy jednogłośnie mówili, że nie robi się
              badań, z resztą Tobie też to mówili smile
              potrzebowałam jednak Twojej odp, bo myślałam,że mimo tych opinii lekarzy, Ty
              jakieś robiłaś ... powodzenia życzę smile))
    • justyna1212 Re: PORONIŁAM... 03.02.04, 15:49
      Gdy czytam Wasze wypowiedzi często mam wrażenie, że ja sama to pisałam. Ja
      straciłam moją kruszynkę w 12. tygodniu ciąży. Dowiedziałam się, ze przyczyną
      była infekcja. "Infekcja" to dla mnie wielkie słowo, jaka, dlaczego? Nikt nie
      odpowie mi na pytanie jaka zabójcza infekcja zabiła moje dziecko. Ja również
      czuję ogromną potrzebę bycia w ciąży jak najszybciej. Wiem, że pośpiech nie
      jest tu wskazany, mój lekarz powiedział, aby odczekać choć 3 miesiące od
      zabiegu. Chciałabym, aby ten czas minął bardzo, bardzo szybko. To czekanie jest
      okropne. Chcę znów mieć w sobie życie, tak bardzo tęsknię do mojej kruszynki,
      do mojego rosnącego brzucha. Minęły ponad dwa tygodnie... Boli bardzo.
      • moniqueee Re: PORONIŁAM... 06.02.04, 23:58
        Tak bardzo mi przykro sad Wspoczuje z calego serduszka.
        Zajrzyjcie na forum "Poronienie" forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916
        Buziaczki dla Was wszystkich.

        Moniqueee
    • wilga_kasia Re: PORONIŁAM... 07.02.04, 20:11
      Patuniu, bardzo, bardzo współczuję. Ja również poroniłam, w 8 tygodniu, w
      czerwcu 2002 roku - to była druga ciąża, pierwsza minęła bez komplikacji.
      Przyczyny nie znane. Nie robiłam żadnych badań.
      Cykl wrócił do normy po 4 tygodniach. W ciążę zaszłam 2 m-ce po poronieniu i
      mimo początkowych komplikacji - plamienie, skurcze, Duphaston, Nospa - w
      czerwcu 2003 urodziłam zdrową córeczkę.
      Bardzo przeżyłam to poronienie. Najbardziej pomogło mi szybkie zajście w
      nastepną ciążę. Teraz...rana zaleczona...czasem myślę o tym dzieciaczku, który
      miał urodzić się dokładnie cztery miesiące przed moją Majeczką...
      Niestety, poronienia w pierwszych 12 tygodniach są bardzo częste ... Ja nigdy
      nie przypuszczałam, że to może się mi przydarzyć. Bardzo serdecznie pozdrawiam
      i wierzę, że nibawem zawita do Was szczęście.
      • jagoda1977 Re: PORONIŁAM... 12.02.04, 10:07
        Patusiu nie jesteś sama.Jest nas bardzo dużo niestety nic nie pisze się na ten
        temat.Wszędzie widać pulchne,różowiutkie bobaski i zadowolone matki.
        Ja kiedy poroniłam myślałam,że jestem jedyną,której się nie udało coś co
        przecież udaje się każdej kobiecie.Ale będąc już w szpitalu od dziewczyn na
        sali dowiedziałam się,że prawie co druga ma coś podobnego za sobą.Dlaczego więc
        nic o tym się nie mówi.Gdybym wiedziała,o tym wcześniej może nie przeżyłabym
        takiego wstydu i upokorzenia.Tak,ja poprostu wstydziłam się tego,że jestem
        gorsza,bo nie potrafię urodzić.Teraz znów jestem w ciąży ,w 20 tygodniu,ale
        strach mnie nie opuszcza.Każde zakłócie dosłownie mnie paraliżuje.Ale już
        wiem,że jest nas tak dużo,że dzięki takim stronom potrafimy się wspierać,że
        naprawdę może być wszystko dobrze....
        Tobie Patucha,mnie i wszystkim które to przeżyły uda się urodzić zdrowe i
        śliczne dziecko.Całuję wszystkie oczekujące i te które już się doczekały.
        • agablues Re: APEL 12.02.04, 10:47
          Drogie emamy w żałobie. Ponawiam apel by stworzyć na forum kącik dla nas - tych
          mniej radosnych.Czy zgadzacie się ze mną, że bardzo trudno z kimkolwiek
          rozmawiać na temat tragedii, którą się przeżyło? Do głowy przychodzą tak
          absurdalne myśli, poczucie winy -
          co zrobiłam źle?
          może za bardzo się cieszyłam?
          może za bardzo się chwaliłam, że będę mamą?
          może ja jestem gorsza od innych?
          to wszystko moja wina
          jak teraz powiedzieć to mężowi/rodzicom - babciom, dziadkom / rodzństwu
          dzidziusisa - wszyscy tak się cieszyli
          Te myśli są w głowach bez przerwy i tylko nie ma ich komu powiedzieć. Owszem
          wszyscy starają się pocieszyć i to jest miłe, ale czy nie odnosicie czsami
          wrażenia, że oni chcą pocieszyć siebie ( "jak to dobrze, że to nie mnie się
          stało!" pewnie sobie myślą), szybko powiedzieć, że wszystko będzie dobrze i
          jeszcze szybciej zmienić temat na bardziej bezpieczny.
          Drogie emamy w żałobie, my mamy prawo przeżyć nasz smutek w pełni i to nie
          jest nasza wina, że
          - nie mogę zajść w ciążę
          - poroniłam raz, dwa czy cztery razy
          - urodziłam martwe dziecko
          - urodziłam chore dziecko
          Myślę, że tu nie jest dobre miejsce dla nas - tu gdzie inne mamy oczekują z
          radością. Niech oczekują i myślą pozytywnie , bo nie ma sensu się zadręczać
          zawczasu. My też przecież przez pewien czs - krótszy czy dłuższy byłyśmy
          szczęśliwe i z dumą obnosiłyśmy nasz brzuszek. MOże jeśli odezwie się nas
          więcej - udostępnią nam kawałek forum dla nas?
          Czego sobie i Wam Zyczę - Mama chorego dziecka ( wada genetyczna, letalna)
          • misiabela72 Re: APEL 12.02.04, 13:25
            Drogie dziewczyny.Po pierwsze dziękuję wszystkim,które mnie nie tak dawno
            pocieszały na wątku,który stworzyłam,a którego nie mogę już znaleźć.Byłyście
            bardzo kochane,dzięki za możliwość wyżalenia się i za słowa otuchy.
            Ja też poroniłam,a lekarze beznadziejnie mnie olali,nie kazali robić żadnych
            badań,na wizytę poświęcali 5 minut i nie widzieli żadnego problemu.
            Za radą koleżanki poszłam w końcu do znakomitej pani doktor prywatnie.Teraz
            wiem,że niektóre badania są jednak konieczne,bo np.toksoplazmoza,jeżeli była
            powodem poronienia,doprowadzi do poronienia w kolejnej ciąży.Mój dzidziuś
            przestał się rozwijać i pani doktor powiedziała,że po wykluczeniu
            chorób,podstawową tego przyczyną bywa niedobór hormonu ciałka żółtego.A więc
            będę brała luteinę.Okazało się przy okazji,że mam początki nadżerki.Pani doktor
            zbadała mi też piersi,czego nikt z byłych moich konowałów nigdy nie robił.
            Naprawdę,mój stan psychiczny się znacznie porawił,bo poczułam nareszcie,że
            jestem w dobrych rękach.Pani doktor poświęciła mi 40 minut.
            Jestem dobrej myśli.Myślę, podobnie jak agablues,że przydałby się kącik dla
            mniej szczęśliwych,niedoszłych mam,lub mam z problemami.To duża pociecha
            wiedziec,że można się wyżalić,że ktoś ci poradzi lub pocieszy.Pomoże to
            podnieść się po załamaniu.
    • justyna1212 Re: PORONIŁAM... 12.02.04, 15:01
      Ja także uważam, że powinno powstać na e-Dziecku podforum dla mam, które
      przeżyły stratę swego dziecka.
      • patunia79 Re: "Poronienie" forum dla mam ^^^^ 13.02.04, 22:46
        Jest to bardzo potrzebne dla wielu forumowiczek e dziecka. Mamy potrzebują
        wsparcia do przyszłej walki o ich szczęście, a naprawdę pomaga kilka słów
        kobiet które przeżyły stratę dziecka i teraz bez problemu (+-) oczekują swoich
        pociech. Jeśli innym się udało to i nam się uda.
        Jestem za formu dla nas, do pogadania i wyżalenia się.

        Pozdrawiam Patunia
        Aniołek (14.01.2004)
        • stynka2 Re: "Poronienie" forum dla mam ^^^^ 14.02.04, 08:06
          Dziewczyny jest już takie forum, musicie wejść w "fora prywatne", potem
          w "dziecko" i tam znajduje się forum "poronienie".
          Droga Patuniu, życzę Ci żebyś doczekała się zdrowego dzidziusia, trzymam mocno
          kciuki.
          • kasia0707 Re: "Poronienie" forum dla mam ^^^^ 15.02.04, 12:00
            Ja również poroniał dwa lata temu , teraz jestem mamą 7 miesięcznego
            chłopczyka, trzeba być dobrej myśli że wszysko będzie ok.
            Po poronieniu musiałm wykonać badania na toksoplazmozę , poziom prolaktyny i
            posiew czy przyczyną nie była jakaś bakteria, WAŻNE - jak powiedział lekarz
            trzeba wykonać posiew nasienia mężczyzny , bo czasem przyczyną jest bakteria w
            nasienu. Pozdrawiam
        • agablues Re: "NOWE FORUM DLA NAS 15.02.04, 12:16
          jUŻ wkrótce będzie oddzielne forum dla dziewczyn po poronieniach i innych mniej
          szczęśliwych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka