Dodaj do ulubionych

sama w ciąży - pomóżcie...

18.11.09, 19:34
dziewczyny, jest mi już strasznie ciężko. prawie ósmy miesiąc, z tatą dziecka po tym, jak się zachował, nawet nie chcę rozmawiać. nie spodziewałam się, że będzie aż tak. czasem nie bardzo wiem, jak sobie radzić. praca - jest, znajomi są, ale mają swoje problemy i płakać im w rękaw nie będę.

przyjaciółki też są, ale ja już się nawet boję dzwonić do kogoś i ryczeć, jak bardzo czuję się przerażona tym wszystkim. poza tym nie czuję się za dobrze, a dziewczyny mówią mi np: "weź się w garść", albo "musisz gdzieś wychodzić". a ja po prostu jestem już mocno osłabiona, senna - nie mam siły.

tylko właściwie moja mama mnie wpiera.

w ciąży jest kilka moich koleżanek, wszystkie z mężami. zazdroszczę im, czasem opadają już ze mnie siły - kompletnie.
Obserwuj wątek
    • sueellen Re: sama w ciąży - pomóżcie... 18.11.09, 19:42
      Ojej, bardzo Ci współczuję.
      Wcale musisz brać się w garść. Jeśli masz ochotę płakac, to płacz. Wcale nie
      musisz udawac, że się trzymasz jeśli jest wręcz odwrotnie. Masz prawo rozczulać
      się nad sobą. Pamiętaj tylko o jednym: to co napisałaś w tytule prawdą nie jest,
      bo sama wcale nie jesteś. Cały czas ktoś jest z Tobą, a raczej w Tobie. Ten ktoś
      się tam wierci i kręci, słucha co mówisz, daje Ci kopniaki kiedy położysz się
      nie na tym boku co trzeba i jest mu niewygodnie.
      • mama.rozy Re: sama w ciąży - pomóżcie... 18.11.09, 22:21
        to dobrze,że masz chociaż mamę,ot zawsze ktoś przy tobie...jeśli masz siły wejdź
        na forum-samodzielna mama,tam też sa dziewczyny po przejściach,może znajdziesz
        coś dla siebie.jeśli jesteś z okolic Warszawy to może kiedyś będziesz chciała
        się spotkać?możesz też do mnie pisać na priva.mam troje dzieci,męża,trochę już w
        życiu przeszłam.pozdrawiam serdecznie,dorota
        • wrzosowa11 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 18.11.09, 23:51
          Może mnie przeklniesz, ale zapytam: Czy jestes pewna, że z tatą
          dziecka wszystko skończone? Czy on też nie chce z Tobą gadać i nie
          obchodzisz go ani Ty ani Wasze dziecko? Zazdroscisz koleżankom,
          które mają mężów, a skąd wiesz ile razy one plakaly przez tych
          mężów, ile razy mężowie zachowali się paskudnie? Zdziwilabys sie ile
          tak zwanych wspanialych, szczęśliwych malżenstw przeżywa pieklo.
          • sammamamma Re: sama w ciąży - pomóżcie... 19.11.09, 08:22
            no tak. raz jeden schowałam dumę do kieszeni i zadzwoniłam do taty dziecka i żałuję. nie chodziło mi o to, żebyśmy ze sobą byli, tylko żeby mnie jakoś wsparł. to nie ma sensu kompletnie.

            zdaję sobie sprawę, że wiele pozornie szczęśliwych małżeństw przeżywa koszmar. ja już nawet nie myślę o szczęściu, byle tego przerażenia przed przyszłością nie czuć: co z nami będzie, jak sobie poradzę, na jakiego człowieka wyrośnie mój synek, skoro ja nie potrafiłam zadbać o to, by miał normalnego ojca? przecież to był mój wybór - chociaż wpadka. wpadka bardzo szczęśliwa, bo bardzo chciałam mieć dziecko - ale gdyby mi przeszło przez myśl, że zajdę z tym facetem, to uciekałabym na koniec świata. teoretycznie NIE BYŁO MOŻLIWOŚCI, żebym zaszła w ciążę. no i proszę.

            biję się w piersi, ale co? mam powiedzieć, że żałuję? to by oznaczało, że żałuję, że na świecie pojawi się moje dziecko. nie, tego nie żałuję.

            dzięki, dziewczyny za pocieszenie.
            wiem, wiem, nie jestem "sama", bo w brzuszku mam dzidzię. mamy "siebie".
            ale to jest za mało.
            • ognista998 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 22.11.09, 18:40
              ja myślę, że lepszy dla dziecka brak ojca niż zły ojciec, który je krzywdzi,
              albo nie jest w stanie zapewnić jego potrzeb ani utrzymać go...będziesz na pewno
              dobrą mamą i dasz mu miłości za dwoje....a nic jeszcze w życiu nie jest
              przesądzone, może znajdziesz sobie kogoś kto pokocha ciebie i twojego synka i
              zaopiekuje się wami
    • kobieta1985 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 19.11.09, 09:46
      Ja am koleżankę, którą facet zostawił zaraz po tym jak dowiedział sie że jest w ciąży, nigdy się póżniej dzieckiem nie interesował o kasie nie wspomnę, nie mineło kilka msc poznała innego-odpowiedzialnego faceta, który zaopiekował się nią i dzieckiem, teraz mają drugie wspólne i są bardzo szczęśliwi, może i ciebie takie szczęśliwe zakończenie cZeka, życze Tobie tego.

      https://www.suwaczki.com/tickers/eiktskjod8bmmfxw.png
      • enid84 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 19.11.09, 10:11
        hm mysle, ze jak pojawi sie ten mały człowiek obok ciebie, bedzie ci łatwiej. Na
        samym koncu ciazy pewnie ogolnie jest ci ciezko, nawet z pracami domowymi...
        ajny byloby miec kogos. Ale lepiej byc samemu, niz cierpiec w toksycznym zwiazku.
        Mały na pewno jest wart wszystkiego, bedziecie w dwojke, juz nigdy nie bedziesz
        sama! A on jak bedzie duzy zrozumie, ze zrobilas dla niego co moglas, ze dalas
        mu zycie i siebie...
        Bedzie dobrze! trzymaj sie, a chwile zalamania, zwatpienia, zalu zdarzaja sie
        kazdemu... nie zadreczaj sie tym
    • lilith76 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 19.11.09, 15:47
      Ciekawe, czy te od "weź się w garść" same by były takie mądre w identycznej
      sytuacji uncertain Jakoś nigdy nie usłyszałam takiego tekstu od kobiety, która przeżyła
      epizod samotnego rodzicielstwa.
      Ja od początku ciążę przechodzę sama, ale tata dziecka się poczuwa i pomaga. A i
      tak mam za sobą okresy silnego stresu, płaczu, załamania, przerażenia. Teraz
      jestem otrzaskana i przygotowuję się na nadejście dziecka, inne problemy
      wywaliłam z głowy.
      To bardzo ważne, że masz oparcie w mamie.
      Trzymaj się.
      • sammamamma Re: sama w ciąży - pomóżcie... 19.11.09, 17:20
        dziękuję Wam za słowa pocieszenia. bardzo czasem jest ciężko, a tak marzyła mi się szczęśliwa pełna rodzina. tak sobie myślę, że może nie wszystko stracone, że może jeszcze mój synek będzie miał fajnego tatę - niekoniecznie biologicznego.

        dzięki, dziewczyny.
        • syswia Re: sama w ciąży - pomóżcie... 20.11.09, 01:35
          Nie placz tylko przygotuj sie na to co bedzie po porodzie. Bo
          pierwsze dni po porodzie to istny sajgon. Gdyby nie moj maz i
          tesciowie to bylabym teraz w ciezkiej depresji. Przygotuj wyprawke,
          przygotuj swoj pokoj (radzilabym Ci po prostu spac z dzieckiem - to
          o wiele latwiejsze niz wstawanie w nocy), przygotuj zamrazarke
          wyporcjowanych dan obiadowych i kolacyjnych, zaopatrz dobrze
          spizarke i produkty latwe do przygotowania, nie zapomnij o papierze
          toaletowym i innych mydlach, proszkach itd. Nie bedziesz miala czasu
          ani na zakupy ani na gotowanie. Popros mame, zeby sie do Ciebie
          wprowadzila na tydzien dwa albo zeby codziennie do Ciebie
          przyjezdzala chociaz na kilka godzin. Uwierz mi - bedziesz
          potrzebowala jej pomocy i doswiadczenia jak nigdy dotad. I przenigdy
          nie daj sobie wmowic, ze z jakiegokolwiek powodu jestes gorsza mama
          (bzdety typu karmienie butelka, bycie samotna mama czy odparzona
          pupa dziecka). Nie boj sie prosic innych o pomoc (typu zrobienie
          zakupow albo odwiezienie do lekarza, najwyzej Ci odmowia - wielka mi
          rzecz.
          Trzymaj sie.
        • zabulin Re: sama w ciąży - pomóżcie... 20.11.09, 07:46
          Będzie miał. Chociaż teraz ci ciężko i trudno ci w to uwierzyć -
          życie przed wami.
          Wiesz co, mam kolezankę, ktora rozwiodła się osiem m-cy po ślubie,
          inna została wdową 11 miesięcy po ślubie- z półrocznym dzieckiem.
          Los jest jak chorągiewka- dzis lepiej maja jedni, jutro drudzy.

          A dziecko daje ogromne siły.

          Kiedy mój syn miał 9 miesięcy straciłam bardzo bliską osobę, taka
          naprawdę bliską. Mam męża, rodzinę, ale to moje dziecko dawało mi
          takiego "kopa" do życia smile


          Zobaczysz jak się urodzi smile ósmy cud swiata. Twojego swiata.

          A ojca dziecka- jeśli tak się zachowuje, nie żałuj. Lepiej go
          trzymaj z daleka od siebie.

          Trzymam za was kciuki i ciesz się, że masz wspierającą Mamę.
          Dziś mija dokładnie rok od śmierci mojej Mamy sad
          • zbrzezina Re: sama w ciąży - pomóżcie... 25.12.09, 22:29
            Wiem co czujesz... Zaczynam 4ty miesiąc i nie mam wsparcia w tych, w których powinnam. Ciągle mnie zawodzi mama a o "tatusiu" nie wspomnę. Jest drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia a ja siedzę sama i mam obok milczący telefon. Też jestem przerażona, a jak już słyszę, że "BĘDZIE CI CIĘŻKO" to mam ochotę zabić. Nie potrzebuję teraz takich słów... Na szczęście są też tacy wokół mnie którzy ciągną mnie za uszy do góry i mam nadzieję, ze jak urodzi się Maleństwo - nie zawiodą. Przepłakałam dwa miesiące i niemalże prosiłam się żebyśmy spróbowali podejść do sytuacji odpowiedzialnie, ale dla "tatusia" odpowiedzialność za dziecko kończy się na płaceniu pieniędzy. Dopiero teraz zauważyłam jaki z niego egoista. Walczyłam, ale bez skutecznie. Teraz odpuściłam i jestem spokojniejsza... Niestety jest mi cholernie smutno i przykro, ze takie wydarzenie w życiu przechodzę sama sad Ale cieszę się, że będę miała teraz dla kogo żyć... Ja jestem kompletnie sama... Dziś wszyscy zajęci są swoimi rodzinami... nawet moja mama ma ważniejsze towarzystwo ode mnie i inne zajęcie (ale to już inna historia). W dodatku mogę liczyć tylko na siebie... Trzymaj się ciepło i wiem, że to nie wiele da, ale pamiętaj, że Ty nie jedyna przeżywasz taki koszmar...
            Pozdrawiam
            • diana.1987 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 28.12.09, 00:55
              słoneczko, uszy do góry ja tez jestem w podobnej sytuacji...jesli
              chcesz to odezwij sie do mnie na gg 7584475, chce Ci jakoś pomoc bo
              wiem przez co przechodzisz...
    • zebra12 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 26.12.09, 09:16
      Wiem, że każdy inaczej znosi takie sytuacje. Mnie się zawsze
      wydawalo, że jestem osobą słabą. Ale w Twojej sytuacji nie widzę
      powodu do az takiego zmartwienia. Masz mamę, która Cię wspiera! Moja
      mama dzwoniła do mnie CODZIENNIE, żebym ciążę usunęła, a potem,
      żebym małą oddała do adopcji. Myślisz, że ja pokochała jakoś? Do
      dziś mi to wypomina. I widzisz, ja mam 3 dzieci i wychowuję je SAMA.
      I nie mam wsparcia. Gdyby moja mama mnie wspierała, to dostałabym
      skrzydeł. To jest naprawdę wiele. Bardzo wiele. Czego Ci trzeba
      więcej i po co? Żeby mieć kolejne problemy? Samej jest naprawdę o
      wiele spokojniej. A z jednym dzieckiem to sobie poradzisz
      śpiewająco. Wierz mi, że gdy mam jedno dziecko przy sobie, to nie
      czuję, że mam dzieci. Ja się rozwiodłam z mężem zaraz po urodzeniu
      najmłodszej córki. Ale już dłużej nie mieszkalismy razem. Teraz
      cieszę się, że mam spokój. nie muszę znosić jego zachcianek,
      pomysłów, ustępować, dogadywać się itp. Jestem sama sobie panią wink
      I to jest dla mnie tak cenne, że nie myślę się z nikim wiązać. Jeśli
      czujesz, że Twój nastrój jest całkiem kiepski, to udaj się do
      lekarza, bo to prędzej depresja (po porodzie może być silniejsza).
      Nie masz powodów do takiego załamania. Coś więc musi byc nie teges.
      • robin2510 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 26.12.09, 12:42
        piszesz że masz: przyjaciółki, znajome, pracujesz a wiec tam pewno też są
        koleżanki, a wreszcie masz mamę , więc nie jesteś sama wink
        • doral2 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 27.12.09, 21:43
          hmmm... a co sprawiło, że właśnie TEGO pana wybrałaś na ojca swojego dziecka??
          czy wcześniej nie było żadnych symptomów, że facet się nie nadaje??
          czy oboje chcieliście tego dziecka, czy tylko ty?

          masz oparcie w mamie, tego się trzymaj.
          przestań rozpamiętywać tego pędzla, co zostawił nasienie w twoim łonie. bo to
          nic nie da.
    • limes1 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 02.01.10, 21:48
      Wiesz, mam 23-letniego chrzestnego syna. Jego biologiczny ojciec dał jego matce,
      a mojej kuzynce, pieniądze na skrobankę i uznał, że skoro sprawy nie
      "załatwiła", to on tu jest niepotrzebny. A dziewczyna była z zapyziałej wsi,
      gdzie lepszy był ślub z brzuchem pod brodą, niż status panny z dzieckiem. A dziś
      co? Rodzina model 2+2, chłopaki dorosłe i wyrosłe, sympatyczne, kuzynka
      szczęśliwa w małżeństwie, pierwszy syn adoptowany - żyć nie umierać. Domyślam
      się, jak bardzo ci ciężko i jak cierpisz na brak wsparcia czy z powodu braku
      możliwości zwykłego przytulenia się. Jak to mówią? Co nas nie zabije, to nas
      wzmocni. Trzymam kciuki za ciebie i maleństwo. Mogę tylko napisać słowa
      wsparcia, bo pomóc nie potrafię.
      pozdrawiam.
      • dragica Limes1 03.01.10, 00:10
        limes1 napisała:
        Rodzina model 2+2, chłopaki dorosłe i wyrosłe, sympatyczne, kuzynka
        > szczęśliwa w małżeństwie, pierwszy syn adoptowany - żyć nie umierać.


        Adoptowany w sensie-oddala dziecko do adopcji i potem urodzila dwojke,czy
        adoptowane przez meza dziecko panienskie?
        • limes1 Re: Limes1 03.01.10, 15:35
          Mąż adoptował panieńskie
          • dragica Re: Limes1 03.01.10, 15:51
            Dzieki za odpowiedzsmile
    • amama78 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 03.01.10, 00:07
      ja Ciebie bardzo rozumiem...
      Mnie też ojciec dziecka zostawił w 14 tygodniu ciąży. Z dnia na dzień
      niespodziewanie zostałam sama i to tydzień przed świętami. "Chciałem, ale już
      nie chcę" usłyszałam. Jak powiedział "Tak bywa, pomyłka. Wracam do
      wcześniejszego życia, bo jestem panem swojego losu". To ciągle brzmi w mojej
      głowie.
      Też wypłakałam oczy. Co jakiś czas się odzywa sprawdzić "czy żyję", ale nic do
      niego nie dociera, bo to niby on jest na zakręcie. A ja? Tak mnie oszukał... sad
      Nie wiem co będzie dalej, ale przyznaje się - jestem jeszcze na etapie, że mam
      nadzieję...
      Logując się na tym forum nie wiedziałam, że jest nas tak wiele.
      • hanus28 Re: sama w ciąży - pomóżcie... 03.01.10, 22:28
        ZOBACZYSZ ŻE JAK URODZISZ TO ZAPOMNISZ O TYM CO TU PISAŁAŚ! DZIDZIUŚ ZAWŁADNIE
        CAŁYM TWOIM ŻYCIEM! A JEŚLI CHODZI O BRAK WSPARCIA ZE STRONY TATUSIA DZIECKA, TO
        CZASEM I W MAŁŻEŃSTWIE GO NIE MA...ZRESZTĄ KAZDA KOBIETA W CIĄZY PRZECHODZI
        CHWILĘ WĄTPLIWOŚCI I ZAŁAMANIA,I MYŚLĘ ŻE TY WŁAŚNIE JESTEŚ NA TYM ETAPIE. NIE
        ZADRĘCZAJ SIĘ,ZOBACZYSZ JESZCZE ZAŚWIECI DLA CIEBIE SŁONECZKO. TRZYMAJ SIĘ
        CIEPLUTKO.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka