Dodaj do ulubionych

Urodziłam :)

30.11.09, 10:56
Witam wszystkie przyszłe mamy. Do tej pory nie udzielałam się na forum, ale od
początku ciąży szukałam tu porad i odpowiedzi na wiele pytań. Teraz
postanowiłam podzielić się z Wami opisem mojej ciąży i porodu. Może ktoś
znajdzie w tym opisie odpowiedzi na swoje pytania.

Urodziłam sn 23-11-2009r. o 22:50 w szpitalu w Międzylesiu
1) Ciąża
OM wypadał 15-02-2009. Tymczasem dwie kreski na teście pojawiły się dopiero
pod koniec kwietnia. Wcześniejsze testy wypadały negatywnie i USG też nic nie
wykazało. O mały włos dostałabym leki na wywołanie okresu. Na szczęście mały
się ujawnił. Dlatego trudno było określić termin porodu. Pierwszy to
22-11-2009 z OM, inne z USG od 1do 9-12-2009.
Całą ciążę zniosłam super. Zero zachcianek, mdłości, komplikacji.
Mogłam spokojnie pracować do 8 miesiąca.
2)Poród
Już na 3 tygodnie przed porodem odczuwałam silny ucisk na dół.
W poniedziałek o 13:00 poczułam niewielką ilość wód. POstanowiłam poczekać,na
trochę więcej. Wieczorem i tak miałam umówioną wizytę, więc pojechaliśmy do
szpitala. Po badaniu okazało się, że są 2 cm rozwarcia i poziom wód jest nisi.
Natomiast na ktg zero akcji.
O 20:40 dostałam kroplówkę nawadniającą-zero akcji
21:40 kroplówka z oksytocyną
22:20 pierwszy skurcz-ból do zniesienia
22:30 poczułam silną potrzebę pójścia do toalety. Tam koszmar-oblała mnie fala
gorąca, pot,łzy, brak oddechu czyli kolejny skurcz.
Z pomocą męża i położnej dotarłam do sali porodowej. Panie zachodziły w głowę
jak mogę mieć tak niski próg bólu skoro to dopiero początek a ja już nie mogę
wytrzymać. TYmczasem okazało się, że już rodzę
Pamiętam, że urodziłam przy trzecim bólu partym czyli o 22:50.
PRzy dwóch pierwszych bardzo trudno było mi skoordynować zs sobą polecenia
położnej: oddech, głowa do klatki, nogi, parcie itp. Udało się za trzecim
razem . Mały miał 3 kg i 54 cm.
Chciałam dodać, że urodziłam dzięki rzeczom uważanym na tym forum za złe,
tzn.: dzięki niewielkiemu, powierzchownemu nacięciu i oksytocynie. Bez tego
czekała bym na poród wieki i popękałabym niekontrolowanie. Tymczasem po rance
nie ma już śladu.
Zatem czasami warto odpuścić i zaufać położnej i lekarzowi, bo oni chyba
wiedzą co robią.
Druga moja złota myśl: podczas ciąży i porodu nie ma żadnych uniwersalnych
norm. Każda kobieta jest inna, inaczej to przechodzi i nie ma co uogólniać i
generalizować.
Pozdrawiam wszystkie oczekujące i trzymam kciuki za zdrowe maleństwa i mało
bolesne porody.
Obserwuj wątek
    • montenegrina Re: Urodziłam :) 30.11.09, 11:08
      Gratuluje!!!
      Dziekuje,ze podzielilas sie doswiadczeniem!!!
      Trzymam kciuki za ciebie i malenstwo-przed toba najtrudniejsze trzy
      miesiace...potem bedzie latwiej-przyzwyczaisz sie...
    • call-una Re: Urodziłam :) 30.11.09, 11:34
      gratulacje smile
    • dragica Off topic-mintenegrina-masz maila 30.11.09, 11:45
      przepraszam za zasmiecanie watku.
    • marika2010 Re: Urodziłam :) 30.11.09, 12:43
      gratuluje!!!
      • olcia71 Re: Urodziłam :) 30.11.09, 14:05
        Gratuluję!! I jak czytam Twój wątek to myśle, że chciałabym mieć taki
        poród......
    • sroka75 Re: Urodziłam :) 30.11.09, 14:29
      gratulacje!

      > PRzy dwóch pierwszych bardzo trudno było mi skoordynować zs sobą polecenia
      > położnej: oddech, głowa do klatki, nogi, parcie itp
      ale widzę, że od czasu jak rodziła moja przyjaciółka rodziła to w Międzylesiu
      nic się nie zmienia - parcie na plecach i na siłę...
    • d.o.s.i.a Re: Urodziłam :) 30.11.09, 14:45
      Gratulacje.


      >>> tzn.: dzięki niewielkiemu, powierzchownemu nacięciu i
      oksytocynie. Bez tego
      czekała bym na poród wieki i popękałabym niekontrolowanie.


      Skad ta pewnosc?
      • monnap Re: Urodziłam :) 30.11.09, 15:29
        Mi tez sie wydaje zeto naciecie nie bylo niczym umotywowane,
        dziecko nie bylo duze i porod przebiegal szybko. Nie ma co namawiac
        lasek na "dodatkowe przyjemnosci" kedy sa one zbyteczne. POza tym
        gratulacje.
        • lenkaaaa Re: Urodziłam :) 30.11.09, 16:48
          Różnica byłaby taka, że mały pewnie dłużej siedziałby w środku a mnie wypychanie
          go bardziej by bolało. Główka była widoczna już od początku. Skoro nie mogłam go
          wyprzeć przy dwóch pierwszych bólach nacięcie było pomocne. I szczerze powiem,
          że wolałam być nacięta i mieć mniejszy komfort własny niż przeciągać wyjście
          małego(tętno spadało) a mieć za to całe krocze.

          Wolę kontrolowane sytuacje jeśli to możliwe. Na brak pęknięcia bym nie
          liczyła-mały miał jednak sporą główkę, natomiast po pęknięciu też jest szew. Nie
          wiem czy taka rana lepiej się zabliźnia. Moja ma 1,5cm. I po dwóch dniach, przy
          odpowiedniej pielęgnacji nie było po niej śladu.

          Co do wyboru pozycji-też nie mam porównania, ale wiem jedno-nie utrzymałabym
          pionu w pozycji kucznej a podtrzymywanie wydaje mi się mało wygodne. Ledwo
          dotarłam do łóżka a po porodzie byłam wdzięczna losowi, że nie muszę się nigdzie
          przemieszczać.
    • martha-s Re: Urodziłam :) 30.11.09, 19:54
      to fakt nie kazdy ma sile byc aktywnym podczas porodu, ja nie
      mialam. Po kilku godzinach takiej meki nie mialam juz nawet sily aby
      przeturlac sie z jednego boku na drugi.
    • blaszka0662 Re: Urodziłam :) 30.11.09, 19:59
      Gratulacje smile Niech synek zdrowo rośnie i cieszy was każdego dnia.
    • abigail_23 Re: Urodziłam :) 12.12.09, 22:05
      Serdecznie gratuluję szczęśliwego rozwiązaniasmile
      Czytając twoją relację, widzę kilka analogii co do mojej historii.
      OM miałam 16.02., termin porodu to 23.11, ale moja mała pospieszyła się o dwa
      tygodnie. Ciążę wspominam jako wspaniały czas! Zachcianek nie miałam, ale apetyt
      owszemwink
      Również czułam porządny ucisk jakiś czas przed porodem, który zaczął się
      odchodzeniem wód. Też miałam problem z koordynacją czynności podczas parcia,
      urodziłam na trzecim skurczu partym po nacięciu krocza. Na szczęście dziś,
      miesiąc po porodzie, trudno wyczuć mi miejsce nacięcia, ból i dyskomfort minęły
      po dwóch tygodniach. Ja natomiast wzbraniałam się przed oksytocyną, przed
      porodem postanowiłam,że jej nie przyjmę jeżeli z dzidzią będzie wszystko ok,
      bałam się nagłego nasilenia bólu (historia o nagłym ataku bólu toalecie
      identyczna jak u mojej siostry, wizja tego mnie przerażała, haha). Ale rodziłaś
      krótkosmile, ja ponad 8 godzin, w tym 6 godzin w miarę lekkich, 2 bólu jak diabli,
      i 20 min parcia.
      Tu jest link do mojego opisu porodu:
      forum.gazeta.pl/foru/w,548,104051530,104051530,mo_dobry_porod_.html
      Pozdrawiam i życzę wspaniałego macierzyństwasmile
    • miska_malcova Re: Urodziłam :) 12.12.09, 22:15
      gratulacje!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka