Dodaj do ulubionych

LOTOSOWY PORÓD

11.02.04, 21:50
Szukam kobiet które zdecydowały się na poród lotosowy.Chciałabym wiedzieć czy
występują jakiekolwiek komplikacje i jak dziecko to przeżywa.Za jakiekolwiek
informacje będę bardzo wdzięczna.Czy dochodzi to infekcji???Jest na ten temat
zbyt wiele niewiadomych i jest to metoda żadko spotykana w Polsce dlatego
pragnę zgłebić wiedzę na ten temat.PROSZĘ O KONTAKT. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • kramla Re: LOTOSOWY PORÓD 11.02.04, 22:06
      A co to takiego ten lotosowy poród? Chętnie się dowiem, pierwsze słyszę...
      • szymonka2 Re: LOTOSOWY PORÓD 11.02.04, 22:19
        Lotosowy poród polega na tym ze nie odcina sie pepowiny ktora przeciez
        jeszcze "zyje" od razu jak dziecko przyjdzie na swiat tylko po urodzeniu
        lozyska sterylizuje sie je pakuje w gaze i normalnie wraca do domu z
        malenstwem.Pepowina odpada sama, ginie sama a nie odcina ja lekarz w bardzo
        drastyczny ponoc dla dziecka sposob.Rozchodzi sie tu tylko iwylacznie o
        przyszle zycie dziecka bo ponoc lekarze udowodnili ze takie dzieci z lotosowych
        porodow poniewaz przezywaja mniejszy stres zwiazany z odlaczeniem od matki
        (pozostaje im lozysko)w przyszlym zyciu rozwijaja sie lepiej mniej choruja i w
        ogole lepiej sie rozwijaja.W Stanach jest to powszechnie praktykowane i pomimo
        ze brzmi niechigienicznie to naprawde dobry sposob na ograniczenie dziecku
        stresu po przyjsciu na swiat.W Polsce sa zdania podzelone i wielu lekarzy nie
        godzi sie na taki porod ze wzgledow higienicznych,choc wszystko jest
        wysterylizowane.
        • mrufkaa Re: LOTOSOWY PORÓD 11.02.04, 22:25
          Szymonka, wrzuc ten temat na forum Swait, moze mamy ze Stanow cos wiedza...
    • edytkus Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 01:19
      NIGDY nie slyszalam o porodzie lotosowym w USA pomimo ze duzo czytalam o
      porodach, prenumerowalam pare magazynow na ten temat i czesto ogladam programy
      o tej tematyce.
    • olenka12 Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 05:38
      Ja rodziłam w Australii a tu ponoć medycyna dość postępowa. O porodzie
      lotosowym nie słyszałam. Nie mówili o tym w szkole rodzenia ani w szpitalu.
      Sama przecięłam pępowine jak maleństwo leżało na moich piersiach. Godzinę
      później był już przy cycusiu i tak odjechaliśmy na sale poporodową.
    • martaurb Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 09:15
      Ja o lotosowym porodzie nie slyszalam rowniez jeszcze nigdy (ale tez obracam
      sie raczej w europejskim kregu literaturowym, wiec moze dlatego), natomiast
      jesli chodzi o nieprzecinanie pepowiny jak pulsuje to jest to juz coraz
      czesciej stosowane (przecina sie ja nie natychmiast po urodzeniu, tylko po
      kilku - kilkunastu minutach, jak juz nie pulsuje), ale to z lotosowym porodem
      ma raczej niewiele wspolnego.....
      Hmmm, ciekawe - jak tylko ktos cos wie, to chetnie sie dowiem!
    • kasia_mm Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 09:48
      ja rodziłam w sierpniu br i pępowinę odcięto po jakiś 15 minutach więc nie jest
      to jakieś drastyczne i nagłe... dziecko leżało na brzuchu zaczynało się dosysać
      do piersi wtedy nas rozdzielono
      ja mam tylko taką "zagwostkę" co z łożyskiem??? przecież ono zaczyna się psuć w
      momencie urodzenia dziecka, przestaje do niego dochodzić krew matki i zaczyna
      obumierać bo straciło już swoją rolę - jak uniknąć przy tym lotosowym
      zakażenia??? nie wyobrażam sobie co z łożyskiem kiedy niby ta pępowina uschnie -
      trzeba iść do szpitala na łyżeczkowanie macicy bo to już na bank w kawałkach
      wyłazi.. jej przecież poza tym po 2 fazie porodu ma się skurcze które wypychają
      łożysko - jak go NIE urodzić??? ten poród lotosowy przepraszam ale wydaje mi
      się bzdurą...
    • praktycznyprzewodnik Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 14:20
      Dopiero co widziałam w księgarni o tym książkę. Korzysci dla dziecka, owszem
      sa, bo nie ryzykuje się zakażenia pępowiny, no i z łozyska dzicko wyciągnie
      jeszcze wszystko co się da.
      szukaj też na www.womenofspirit.asn.au
      • pysia-2 Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 14:25
        A normalnie to ryzykuje? Odkad istnieja ssaki, wszystkie przychodzac na swiat
        sa rozdzielane z matka za pomoca odgryzienia/odciecia pepowiny i nie slyszalam,
        zeby masowo umieraly na zakazenie pepowiny...
        Czego to ludzie nie wymysla.
    • mamakacpra1 Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 14:21
      W marcowym numerze miesięcznika Marie Claire jest bardzo ciekawy reportaż "
      Lotosowe narodziny "- polecam.
      • szymonka2 Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 15:33
        Czytałam ten artykul i musze powiedziec ze nadal mam kilka pytan i nie wiem
        gdzie szukac odpowiedzi.Chyba kupie te ksiake co te kobiety w tym artykule
        radza.Ciekawi mnie to choc nie wiem czy zdobylabym sie na taki porod jest to
        bardzo interesujace zwlaszcza duchowo.Moze jesli rzeczywiscie w ten sposob
        mozna dziecku pomoc w tym najwazniejszym dla niego poczatku zycia?//Dlaczego
        nie.Polecam ten artukul dziewczyny przeczytajcie i napiszczie co o tym
        sadzic.Moze to znajdzie swoje zastosowanie w Polsce.Chcialabym poznac taka
        matke ktora tak rodzila.POZDRAWIAM WAS
        • kasia_mm Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 15:51
          hmm rozumiem ze takiego noworodka się nie bada nie mierzy nie waży no bo jak -
          z mamą "na sznurku" stojącą obok? wiadomo ze po porodzie trzeba ok godziny
          poleżeć a i potem lekrze żeby uniknąć krwawienia zalecają kilka godzin
          odpoczynku, zresztą mało kto ma siły biegać po korytarzu...
          a nie myślicie co w sytuacji kiedy dziecko może nagle wymagać intensywnej
          opieki? ja np urodziłam zdrowego i dorodnego syna (4300/59) ale giga szybki
          poród "wypłukał" mu glukozę z organizmu (pierwsze badanie krwi po urodzeniu to
          wykazało) i wymagał kroplówki - jak wtedy?
          ogólnie- w naszych polskich a przeciez już nei najgorszych warunkach
          spzitalnych - raczej nie do przyjęcia, pomijając lęk lekarzy przed tym nowum...
          no chyba że prywatna klinika typu w-wski Damian ale jak się płaci 10.000 za
          poród to faktycznie chyba zrobią wszystko co się mamie zachcesmile))
          • barbamama Re: LOTOSOWY PORÓD 12.02.04, 16:03
            Kaśku kobitka rodzi łózysko jeno się takowego nie odcina a pakuje w sterylna
            torybe i Maluch ma "upominek" przy sobie az pepowina nie dpadnie ( a jak ona
            sama odpada? jak po tym wyglada pepek?)
            Podpisuje sie racami i nogyma pod pysią_2 - Czego to ludziska nie wymysla ...wink
            • wieczna-gosia Re: LOTOSOWY PORÓD 13.02.04, 15:36
              Barba o lotosowym porodzie nie wiem nic, ale przeciez po odcieciu pepowiny pepk
              tez sam odpada wiec pepek wyglada tak samo wink)
              • pysia-2 Re: LOTOSOWY PORÓD 13.02.04, 16:51
                no, chyba nie do konca, bo normalnie pepek jest jakby zawiazany i odpada
                wszystko, co jest za tym wezelkiem. A tutaj? Nie wiem... jak na mooj gust, to
                powinna zostac jakas dziura... albo blizna... nie potrafie pojac po co to komu.
                W dodatku teraz sobie przypomnialam, ze mojemu synkowi pepek odpadal chyba z 7
                tygodni... I co ja bym miala przytulac swoje dziecko przez 7 tygodni razem z
                gnijacym lozyskiem???????
                • aska_f Re: LOTOSOWY PORÓD 13.02.04, 18:25
                  Pysia, pępka już chyba nie wiążą... Mojemu synkowi przynajmniej nic nie
                  wiązali, pępowinę przypięli takim jakby klipsem,ze 2 cm od ciała i tyle.
                  Żadnego wiązania.

                  A ten lotosowy poród to jakiś chory pomysł.... smile)

                  Pozdrawiam,
    • ulma Re: LOTOSOWY PORÓD 13.02.04, 16:39
      Po przeczytaniu Twojego postu- Droga Szymonko- nie mogę się oprzeć pokusie, aby
      nie skomentować tego słowami- PO CO SOBIE KOMPLIKOWAĆ ŻYCIE KOBIETO???? Sam
      poród to już dla kobiety wystarczająca "atrakcja". A co do kwestii dobra
      dziecka- spójrz ile dzieci dookoła zdrowych, pogodnych i szczęśliwych-BEZ
      PORODU LOTOSOWEGO!!! Wiesz mi, jeszcze będziesz miała niejedną okazję, aby
      pomóc swojemu dziecku...więc "nie wywołuj wilka z lasu"- jak mówi stare ludowe
      przysłowie i zaprzątaj sobie głowę przyjemniejszymi myślami. POZDRAWIAM!!!
      • szymonka2 Re: LOTOSOWY PORÓD 15.02.04, 12:03
        Witajcie po przeczytaniu waszych postow nachodzi mnie jedna mysl dlaczego my
        kobiety tak boimy sie nowinek????Moze ten "lotosowy porod" to nie najlepszy
        pomysl a moze wrecz odwrotnie.Skad to mamy wiedziec jezeli nawet ani jedna
        osoba nie przedstawila swojego stanowiska chodzi mi o mame ktora taki porod
        miala.Kiedys jak wprowadzono porody w wodzie tez duzo zlego sie o tym mowilo i
        bylo niepewnym nowinki,ale znalazly sie kobiety ktore sprobowaly dla dziecka i
        siebie i sa zadowolone wiec skad mozemy wiedziec czy taki porod tez nie jest
        czyms dobym.Zadalam pytanie czy ktos tak rodzil??Nie znalazla sie taka mama
        wiec nie osadzajmy z gory ze to chory pomysl bo skad mamy to wiedziec.Badzmy
        bardziej elastyczne i otarte.Tu przeciez chodzi o dobro naszych dzieci i
        nasze.Dziekuje za tyle odpowiedzi i nadal czekam na mame ktora taki porod
        przeszla.
        • jabw Myślę, że to niebezpieczne 15.02.04, 16:52
          Ściana tej płaszczyzny łożyska, która przylega do macicy ma mikroskopijną
          grubość. Krwiobieg matki jest odgraniczony od krwiobiegu dziecka tylko jedną
          warstwą komórek. To w życiu płodowym zapewnia wymianę tlenu i składników
          odżywczych między matką a dzieckiem bez mieszania się krwi tych obu. Po
          porodzie u matki w macicy zostaje ziejąca rana, dlatego się krwawi. Natomiast
          dziecko jest zabezpieczone przed krwawieniem z łożyska tylko tą jedną
          warstwąkomórek. Jeśli by doszło do uszkodzenia tych komórek, to dziecko mogłoby
          się wykrwawić (tak właśnie umierają dzieci przy przedwczesnym odklejeniu się
          łożyska w macicy). Dlatego uważam, że takie pomysły to igranie z ogniem. Poza
          tym pępowina nie jest unerwiona i dlatego jej odcinanie nie boli dziecka.
          Justyna
    • agablues Re: LOTOSOWY PORÓD 17.02.04, 00:25
      Szymonko
      myślę, że powinnaś raczej poszukać DZIECI, które przeżyły taki poród, będziesz
      wiedziała jak one to przeżywają i czy rzeczywiście mają lepsze życie. Tylko to
      musiałyby być chyba dzieci, które przeżyły lotosowy poród w uprzednim życiu wink)
      Dziękuję za ciekawy wątek, uśmiałam się trochę. A
      • melka_x Re: LOTOSOWY PORÓD 17.02.04, 08:30
        Cóż moje zdanie jest takie, gdyby to było naturalne to po pierwsze łożyska nie
        trzeba by było konserwować, po drugie robiły by tak inne ssaki. A inne ssaki
        przegryzają pepowinę, a łożysko zjadają, żadne z nich nie czeka aż pępowina
        odpadnie. Więc skoro instynkt je pcha do przegryzania pępowiny to widocznie to
        jest naturalne i najlepsze wyjście. Natomiast rzeczywiście nie powinno się
        przecinać pulsującej jeszcze pępowiny zaraz po porodzie.
    • madzia.b2 Re: LOTOSOWY PORÓD 17.02.04, 08:30
      w ostatnim (marcowym) numerze Marie Clair jest artykuł na ten temat.
      Są wypowiedzi mam, które na taki poród się zdecydowały i opinie lekarzy.
    • reniatoja A dlaczego ten porod nazywa sie LOTOSOWY? nt 17.02.04, 08:42

    • praktycznyprzewodnik Re: LOTOSOWY PORÓD 17.02.04, 14:45
      A ja z wielkiem zaciekawieniem przeczytałam tę ksiażke.
      Myslę, ze taki poród może być o tyle niebezpieczny, jak kazda nowa,
      niesprawdzona rzecz, teoria.
      Widziałam swego czasu filmy zprzedstawiające rozmaite sdandarty postepowania w
      czasie porodu. Rzeczywiscie w wielu krajach nie odcina sie pepowiny zaraz po
      urodzeniu dziecka, ale czeka az przestanie tętnić, podaje sie dziecko matce do
      karmienia dość szybko po urodzeniu, zeby ssanie spowodowało obkurczenie macicy
      i samoistne wydalenie łozyska (podobno unika sie w ten sposoób komplikacji
      zwiazanych z nieoddzieleniem sie łożyska, ręcznym wydobywaniem, doskrobywaniem)
      ale nie defintywnie, bywa róznie. Gdy pepowina przestanie tętnić - nie ma chyba
      szczególnej potrzeby zachowywania łozyska, jest to przecież komplikacja przy
      pielęgnacji dziecka.
      Jedynum argumentem na rzecz pozostawienia łozyska wydaje mi się ten o unikaniu
      zakażenia rany pepkowej, to w ciepłych krajach wydaje sie dość ważne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka