PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY?

07.03.04, 20:40
Kochane,
zaczelam wlasnie szosty miesiac, hip hip hura i wreszcie wygladam jak rasowa
ciezarowka smile Nie moge sie juz doczekac az zobacze moje malenstwo (termin:
08.07) i zaczynam doceniac to, ze ciaza tal dluuuugo trwa, bo rzeczywiscie
trzeba sie do tego momentu przygotowac - glownie psychicznie. Wkraczam w faze
kiedy nic nie jest wazniejsze juz od tego. I stad moj dlllugi list do Was...
Jestem pracujaca ciezarowka. Jeszcze kilka miesiecy temu bylam z siebie
dumna, ze potrafie godzic zycie prywatne z ambicjami zawodowymi, ale dzis mam
juz duzo watpliwosci czy postepuje wlasciwie. Moja praca jest w 100% zwiazana
z komputerem, wiec od poczatku przesuniecie na inne stanowisko, tak by miec
kontakt z monitorem tylko 4 godziny, nie wchodzilo w gre. Na pocieszenie
wyprosilam monitor LSD. Moj lekarz mowi, ze promieniowanie z monitora nie
jest grozne, ale to, ze ciagle siedze -tak. Namawia mnie do czestych przerw i
spacerow.
Staram sie. Naprawde. Jesli jest to mozliwe, wychodze na 30-40 min. do
pobliskiego parku, ale zdarza mi sie "zasiedziec" i zapomniec o spacerze -
same wiecie, ze zeby cos duzego skonczyc, trzeba "przysiasc", nawet zostac w
pracy. I coraz czesciej zaczynam odczuwac poczucie winy, czy na pewno nie
robie krzywdy dziecku. Ono najwyrazniej nie znosi takich wielogodzinnych
nasiadowek, wierci sie i daje mi bolesnie odczuc, ze jest mu niewygodnie.
Ja po powrocie z pracy jestem jak detka - doslownie padam na twarz. Jesli
usiade na lozku z gazeta, po 15 minutach juz na nim spie w ubraniu.
W pracy koledzy i szefostwo traktuja mnie normalnie - co na poczatku bardzo
mnie cieszylo, bo nawet mnie w ciazy awansowano. Normalnie - znaczy jednak
tez bez taryfy ulgowej. Nikt zadnego z moich obowiazkow nie przejal i nawet
czasem przypominam kolegom, ze nastepne pol roku mnie z nimi nie bedzie, ze
ktos powinien sie wdrozyc w moje projekty. Wszyscy sie usmiechaja - Ty sie
tak szybko nie zegnaj!
Jestem zmeczona. Marze o tygodniowym zwolnieniu, zeby odpoczac, pojechac na
spacer do lasu, wyspac sie... z drugiej strony widze, ze dla zespolu bylby to
kanal, bo kolezanki wyjechaly na urlopy, brakuje rak do pracy, caly przyszly
tydzien w kalendarzu zapisany juz zadaniami...
Zastanawiam sie czy to, co robie ma sens. Do kiedy tak pociagne - i czy
warto? Myslalam, zeby przepracowac jeszcze wiosne, ale to tempo - normalne
w "normalnym" stanie, mnie - ciezarowke wykancza. Nikt nie kwapi sie zwolnic
mnie godzinke wczesniej do pracy, z 15-min. spoznien tlumacze sie jak
wszyscy... chcialabym jeszcze popracowac, ale po kilka godzin dziennie, nie 8-
9 godzin za biurkiem, bo to juz w moim stanie za duze chyba obciazenie...
z drugiej strony nie pochwalam uciekania na zwolnienie lekarskie, gdy nie ma
przeciwskazan i nie chce tej mozliwosci naduzywac. Po prostu marze o
jakiejs "taryfie ulgowej", ale w dzisiejszych czasach to chyba marzenie
scietej glowy...
Kochane, poradzcie. Jak Wy poradzilyscie sobie z praca, jakie sa Wasze metody
udzwigniecia wielkiego brzuszka i wielkich obowiazkow? Wesprzyjcie mnie
Waszym doswiadczeniem i rada. We wtorek wybieram sie do gina i tez zamierzam
sie z nim skonsultowac w tej sprawie, ale Wasze "zyciowe" zdanie jest dla
mnie jeszcze cenniejsze. Pozdrawiam Was wszystkie!
Ania i 22 tygodniowe cudo o plci jeszcze nie odgadnionej

    • ewulec Re: PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY? 07.03.04, 21:59
      Tarkosiu,

      Byłam w bardzo podobnej sytuacji jak Ty - ciąża, awans na szefa działu, zero
      zastępcy. Też nie stosowano wobec mnie żadnej taryfy ulgowej, nawet robiono
      plany co tam należałoby mi dołożyć do obowiązków (!) i też delikatnie
      przypominałam, ze o dokładaniu możemy porozmawiać po macierzyńskim. Pracowałam
      długo przy komputerze, zdarzało się nie raz siedzenie po godzinach. W zasadzie
      odpowiadało mi ze nikt nie pieści się ze mną i traktuje mnie normalnie. Kiedy
      trzeba było oczywiście się mną opiekowano - zawsze troskliwie pytano o wyniki
      badań, w czasie spotkań firmowych miałam specjalne względy. Dopiero na wyjścia
      do szkoły rodzenia poprosiałam o wcześniejsze wyjścia. Na zwolnienie poszłam 2
      tygodnie przed planowanym terminem porodu i muszę powiedzieć, że to były
      najgorsze 2 tygodnie mojej ciąży ( dzidzia urodziła się 100% w terminie), bo
      wyobraźnia zaczęła pracowaći ciągle widziałam różne wady, komplikacjie itp.
      Wyniki mojej "pracy": poród super lekki, synek zdrowy - waga ponad 4 kilo, w
      pracy doceniono moje wysiłki extra bonusem. Ogólnie na plus (zobaczymy tylko
      jak zostanę powitana po powrocie, ale na razie chyba nie mam powodów do
      niepokoju). Jeśli tylko dobrze się czujesz, to pracuj i nie martw o to że coś
      się stanie maluszkowi.
      • matizka Re: PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY? 07.03.04, 22:22
        Ja ze swojej strony moge poradzic tylko jedno - tygodniowe zwolnienia "żeby
        odpocząć" są bez sensu. Wydaje mi się, że u Ciebie jest sytuacja podobna do
        mojej; nikt Cię szczególnie przez ten czas nie zastąpi, a po powrocie jest
        tylko gorzej; trzeba to wszystko nadrobić.

        Tak, że ja postanowiłam wytrzymać jak długo się da (27 tydzień i widzę, że ja
        chyba nie dam rady tak długo jak moja przedmówczyni), a później już się jakoś
        tak ostatecznie rozstać na zwolnienie, poród i macierzyński.

        Ja za swój sukces w tej ciązy uważam, że wytrwałam tak długo, że parę rzeczy
        zrobiłam nowych, ale żadnych wielkich awansów czy choćby projektów nie było.

        Jednak chcę porozmawiać przed odejściem o przyszłości (żeby wtedy ponownie się
        w coś więcej angażować) i liczę na to, że moje zaangażowanie zostanie
        docenione. Chcę po prostu, żeby widzieli, że skoro byłam taka w ciąży to i
        małe dziecko tego nie zmieni, ale czy tak to rzeczywiście odbiorą zobaczymy.

        Pozdrawiam i jutro ... znowu poniedziałek smile

        M.
    • ros4 Re: PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY? 08.03.04, 10:15
      cześć
      ja też jestem pracującą przyszłą mamą. na zwolniniu byłam tylko 3 tygodnie na
      początku - zagrożona ciąza. póżniej brałam duphaston nospę 3 x dziennie i
      wróciłam do pracy. głównie ze względu na to że chcę wrócić po macieżyńskim.
      teraz jestem w 27 tyg. czuję się różnie jednego dnie mogłabym góry przenosić
      drugiego ledwo stawiam nogi. mam pracę przed komputerem 8,5 godz dziennie,
      czasem robię sobie przerwy i wyłączam monitor (zajmuję sie wtedy papierkami)
      często chodzę do łazienki i kuchni. atmosferę mam b. miłą ale żednych ulg nie
      mam z czego jestem zadowolona ( chociaż ostatnio gdy ktoś z naszego działu
      musiał zostać dłużej, dużo dłużej, mi kazano iść do domu) mogę spóźniać sie
      rano jak robię wyniki (staram się niewykorzystywać tego i umawiam się z
      lekarzami jak najwcześniej. też myślę o tygodniowym zwolnieniu żeby odpocząć
      ale przekładam to z tygodnia na tydzień i chyba wykorzystam to gdy trzeba
      będzie kupić i poprać ubranka przygotować miejsce na łóżeczko i tym podobne z
      utęsknieniem czekane sprawysmile. gdy wracam do domu po pracy też padam, czasami
      mam problem żeby przejść z salonu do sypialni, ale rano już jest ok i idę do
      pracy.pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy
    • megi122 Re: PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY? 08.03.04, 10:58
      Cześć Aniu!
      Piszę bo jestem w dokładnie takiej samej sytuacji jak Ty. Począwszy od tego,że
      jesteśmy w tym samym tygodniu ciąży (termin 10.07), praca chyba w bardzo
      podobnych warunkach czyli cały czas przed monitorem na siedząco. Też wiele się
      nad tym zastanawiałam. Na początku myślałam, że pójdę na zwolnienie kiedy tylko
      poczuję zmęczenie pracą a z czasem stopniowo myślę, o pracy do końca, lub tyle
      ile mi lekarz pozwoli. Do tej pory nie ma nawet mowy z lekarką o zwolnieniu.
      Pyta tylko czy czuję się dobrze, ja że tak, oprócz bólów z żebrach, ucisków
      brzuszka, kolek, a ona, że tak musi być i że mam robić przerwy. Ale sama wiesz,
      jak tu robić przerwy, jak ktoś stoi i czeka na projekt? Fakt, że znoszę bardzo
      dobrze ciążę ale czasem też marzę o dłuższym odpoczynku. Myślę, też o tym cóż
      bym robiła sama całymi dniami w domu mąż w pracy a ja bym siedziała przed
      telewizorem. Na razie myślę pozytywnie i nie chcę wykorzystywać faktu bycia w
      ciązy. A co będzie potem zobaczymy.
      • azdanowicz1 Re: PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY? 09.03.04, 08:14
        Cześć,

        Ja jestem w 30 t.c. i z wyjątkiem strategicznego 2 tyg.zwolnienia cały czas
        pracuję. Też przesuwam decyzję o zwolnieniu z tygodnia na tydzień, chociaz
        zdarzają mi się kryzysy,że nie mogę się podnieść z łóżka. Z drugiej strony
        będąc na tym 2 tyg. zwolnieniu nudziłam się jak mops i z ochotą wróciłam do
        pracy. Nie sądzę że dostanę jakiekolwiek bonusy za długą pracę,ale być może
        dzięki temu będę miała pracę po macierzyńskim. Od szefa dostałam monitor LCD i
        siedzę swoje 8 godzin przed monitorem,a pracy mam dużo. Do lekarza chodzę
        popołudniami więc praktycznie nie wykorzystuję zwalniania się na wizyty, z
        wyjątkiem USG, które robię w szpitalu w godzinch rannych.
        Wszyscy współpracownicy traktują mnie normalnie, chyba że chodzi o dźwiganie
        czy przeniesienie czegokolwiek, za co jestem wdzięczna, bo nie jestem żadną
        księżniczką i czuję się dobrze,więc specjalne względy denerwowałyby mnie tylko.
        Ponieważ nie mam jeszcze kompletnie nic kupione dla maluszka to planuję od
        połowy kwietnia zakończyć pracę (termin 30 maj) i pośmigać po sklepach,ale to
        jeszcze zobaczę, bo u mnie zmienia się to jak w kalejdoskopie.Jedno wiem na
        pewno-nie wyobrażam sobie siedzenia w domu przez cały okres ciąży.

        Pozdrowienia,
        Angela i bejbik
    • mamusiamagdusia Re: PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY? 08.03.04, 22:04
      Czesc
      Tu Magda i jej 29 tyg malenstwo (tez jeszcze nieznanej plci).Podobnie jak TY
      jeszcze pracuje(termin mam na 18 maja).W 3 m-cu ciazy poinformowalam dyrektora
      ze jestemw ciazy.W pracy jestem jedyna osoba ktora zajmuje sie ewidencja
      komputerowa i spedzam przy komputerze 8 godzin dziennie.Moj lekarz nie odradzal
      mi pracy, jesli tylko dobrze sie czuje.Do niedawna nie przeszkadzalo mi to
      bezustanne siedzenie przy kompie, ale z biegiem czasu odczuwam coraz wieksze
      zmeczenie, malenstwo kopie i plecki bola.Robie sobie przerwy, ale praca to
      praca.... Myslalam ze wytrzymam do konca - ale chyba nie ma szans.Zastanawia
      mnie tylko co zrobi dyrektor jak pojde na chorobowe.... po to odpowiednio
      wczesniej poinformowalam go o moim stanie, aby znalazl kogos na zastepstwo lub
      rodzielil moje obowiazki miedzy innych pracownikow tak bym odpowiednio wczesnie
      mogla ich przeszkolic....a tymczasem ...ciszawinkMoze przywiezie mi komputer do
      szpitala?winkMysle ze po Swietach Wielkanocnych pojde na zasluzony odpoczynek.
      Tobie tez radze nie przemeczac sie za dlugo i pomyslec o malenstwie.Praca
      poczeka.Pozdrawiam
    • asiula12 Re: PRACUJACE MAMUSIE - JAK W PRACY? 09.03.04, 19:53
      W pierwszej ciazy bylam 3 dni na zwolnieniu, wdrozylam zastepce i ...
      przyplacilam to depresja poporodowa, bo nie mialam keidy przygotowac sie do
      roli mamy. W drugiej ciazy - mam problemy z donoszeniem. W pracy wyprostowalam
      problemy, usamodzielnilam zespol, przygotowalam zestepstwo (wraz z ksiega
      kryzysowa). Pomimo, ze od 6-msc jestem na zwolnieniu - lacze lezenie w lozku,
      prace pod mailem, ze spotkaniami.
      Jezeli jestes dobrym menedzerem - przygotujeszz zespol na swoja nieobecnosc. I
      wszystko bedzie hulac. Jezeli boisz sie zostawienia zespolu - kosztem siebie,
      nie usamodzielnisz ich i kryzysy wynikna po 1 msc macierzynskiego.


      pzdr
      asia
Pełna wersja