Dodaj do ulubionych

Porod w domu

20.05.04, 22:24
Jestem w 24tc i mam dylemat. Staram sie podjac decyzje, czy urodzic w domu
czy nie. Mieszkam w USA i tutaj kobiety bardzo czesto rodza w domu, po
dokladnej konsultacji z lekarzem i przejsciu naturalnej szkoly rodzenia.

Argumenty za:
1. rodzenie w znajomym otoczeniu
2. mozliwosc chodzenia, moczenia sie w wannie, robienia i przybierania
pozycji, ktore nam sa wygodne, bez skrepowania
3. mozliwosc przyciemnienia swiatla, muzyki itd, wykonywania codziennych
czynnosci do konca
4. obecnosc douli, takiego prywatnego trenera, ktora pomaga i zajmuje sie
wylacznie rodzaca, statystyki pokazuja, ze obecnosc douli skraca czas porodu
o polowe, i bole parte wystepuja srednio godzine, a nie dwie
5. obecnosc poloznej na stale
6. rodzenie w pozycji, ktora nam odpowiada, a wiec w kucki, na kleczaco, albo
na birthing chair, takie krzeselko porondowe, a wiec potencjalne unikniecie
nacinania
7. mozliwosc powitania maluszka w domu, ktora dla niego jest mniej stesujaca
niz srodowisko szpitalne
8. intymnosc karmienia, intymnosc rodzinna

Oczywiscie wszystko pod warunkiem, ze nie bedzie zadnych komplikacji typu
cukrzyca, wysokie cisnienie, toxemia, czy ulozenie posladkowe. Warunkiem jest
rowniez 15 minut do dojazdu do szpitala. Warunek spelniony.
Polozna przynosi sprzet do monitoringu dziecka.
Kusi mnie ta perspektywa ogromnie.
Zreszta mam kilka kolezanek, ktore urodzily swoje pierwsze dzieci w domu
(USA, Wielka Brytania, Niemcy, Holandia) powiedzialy, ze nastepne dzieci tez
rodza w domu.

Dziewczyny, te ktore rodzily w domu, podzielcie sie swoim doswiadczeniem. To
moje pierwsze dziecko i chcialabym zeby to bylo przyjemne przezycie mimo
bolu, ale jest to przeciez bol tworczy, a porod to fizjologia.
Obserwuj wątek
    • poleczka2 Re: Porod w domu 20.05.04, 22:29
      Cześć, ja wypowiadam się w Anglii i tutaj też poród domowy jest bardzo modny.
      Ja sama takowego nie przeszłam ale dam Ci dobrą radę: jeżeli się zdecydujesz to
      zabezpiecz dywany i meble folią bo poród jest baaardzo messy. Przynajmniej mój
      taki był. I powodzenia życzę.
    • bozena73 Re: Porod w domu 20.05.04, 23:02
      Porod w domu? Tez mieszkam w USA dokladnie Nowy Jork i tez bylabym tym
      zainteresowana chociaz tak pewnie to zabraknie mi odwagi.
      Ale Tobie zycze powodzenia.
      Trzymaj sie,
      Bozenka
    • lidek0 Re: Porod w domu 21.05.04, 08:23
      Ja co prawda meszkam w Polsce ale o porodzie domowym tez myslałam. Ponieważ
      nigdy nie wiadomo jak on może sie zakończyć nie zdecydowałam się na niego. I
      dobrze zrobiłam, na 30 minut przed mały przekręcił główkę i trzeba było robić
      cc. W 10 minut po tej decyzji już byłam znieczulona od pasa do cc. Miałam
      pewność, że natychmiast dostanę pomoc medyczną. Dodam tylko, że ciąża
      przebiegała prawidłowo. Pierwasza faza porodu też. Ale bez względu na to gdzie
      bedziecie rodzić życze powodzenia. Nie wiem jak za granicą, ale w Polsce
      warunki do porodów są super, przytulna, mła sala, przyćmione światło, mąż lub
      inna osoba i co najwazniejsze anestesjolog do znieczulenia zewnątrzoponowego
      jak sobie zarzyczysz.
      pozdrawiam
      • exilvia Re: Porod w domu 21.05.04, 18:06
        w Polsce tak jest? w POLSCE??? to gdzie ja mieszkam na Białorusi??? grr...!!! u nas jest bardzo różnie z tymi warunkami szpitalnymi. bardzo. wcale nie jest różowo. ja teraz np. wypytując się o możliwość zzo się o tym powoli przekonuję. mieszkam w największym mieście po wschodniej stronie Wisły i dowiedziałam się, że u nas w mieście to nie ma anestezjologa, co by robił zzo często, bo.. nie ma na to pieniędzy. nie wiem ile w tym prawdy... (mówił to lekarz-położnik), ale zamierzam się dokładniej dowiedzieć. tak czy inaczej także z tego, co czytam tu na forum, poród w Polsce nie wygląda wcale tak wspaniale!
        • lidek0 Re: Porod w domu 21.05.04, 21:57
          Nie wiem gdzie mieszkasz, ale ja w Warszawie i tak jak napisałam mile wspominam
          swój poród. Niestety ciągle to jeszcze sporor kosztuje a w innych krajach wcale
          nie jest tanio. Czasami dziwi mnie robienie czegoś bo jest popularne czy modne.
          Dla mnie nie ma znaczenia czy kobiety w Polsce rodzą tak czy inaczej.
          Bezpieczeństwo moje i mojego dziecka jest najważniejsze, a czy w USA karetka
          przyjedzie na czas też nie wiadomo, często moga liczyć sie minuty. Oczywiście
          wszystko może zakończyć się dobrze i tego życzę każdej rodzącej, ale nie
          wszystko da się przewidzieć i dlatego nie jestem zwolenniczką porodów domowych.
          Ja zamiast koncentrować się na porodzie bałabym się bo w końcu położna w domu
          to nie gotowa sala operacyjna za ścianą.
          pozdrawiam
    • czarodziejski_dywan Re: Porod w domu 21.05.04, 10:49
      Myelegans, proponuję Ci przeszukać "Ciążę i poród". Temat porodów w domu
      pojawia się regularnie, np. tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10845535&v=2&s=0
      Również na podforum "Świat" (zwłaszcza w wątkach dot. Holandii) jest wiele za i
      przeciw.
      I pamiętaj również, że dziewczyny z Polski często mają inne podejście do
      porodów domowych, co związane jest między innymi z tym, że nie ma u nas
      zwyczaju rodzenia w domu, znaleźć położną trudno, itd...
      Pozdrawiam i życzę trafnych decyzji smile
      • wieczna-gosia Re: Porod w domu 21.05.04, 13:47
        ja rodzilam w domu tylko raz.
        Ale rodzilam w Polsce. W Polsce wymaga to zabiegow jak lodu, kasy tez troche a
        polowy rzeczy ktore ty masz- nie ma.
        Jak ja ci zazdroszcze.
        Najwazniejsze ednak to odpowiedziec sobie na dwa pytania:
        1. czy jestes w stanie zaufac sobie w kwestii rodzenia dziecka- wspolpraca
        pomiedzy rodzicami a polozna to najwazniejszy element porodu domowego- ona musi
        miec pewnosc ze ty wiesz co mowisz i ze bedziesz z nia wspolpracowac
        2. czy jestes w stanie zaufac poloznej ktora wybralas- bezwzglednie- tzn czy
        jesli powie ze jest OK to przyjmiesz to ze spokojem a jesli powie ze ona woli
        cie zabrac do szpitala- z pelnym zaufaniem sie spakujesz i z nia pojedziesz.

        Znam sporo kobet po porodach domowych z 10 powiedzmy i tylko dwa przypadki gdy
        porod sie skonczyl w szpitalu, bez nerwowki zreszta karetka ciecie itp tylko na
        spokojnie polozna miala watpliwosci i w szpitalu te dziewczyny jeszcze troche
        porodzily. Nikt nie zginal nie umarl i macica mu nie wypada wiec opowiesci o
        ogromnym ryzyku porodow domowych sa nieco przesadzone.

        Naprawde ci zazdroszcze- widzisz te zielen\ i jad wink))
        • madeyowa Re: Porod w domu 21.05.04, 16:27
          Na poród w domu mieszkając w Polsce bym się nie zdecydowała nigdy. Po pierwsze
          nawet jeśli ciąża przebiega książkowo to w czasie porodu zdarzają się
          nieprzewidziane komplikacje. Np. w czasie mojego pierwszego porodu okazało się,
          że mam łożysko przyrośnięte do macicy, czego nijak nie można stwierdzić w
          czasie ciąży. Czekał mnie zabieg łyżeczkowania w znieczuleniu ogólnym. Na
          dojechanie do szpitala z domu by nie było czasu, bo straciłam dużo krwi i nie
          wiadomo w jakim stanie bym tam dojechała. Po drugie jest to u nas bardzo
          droga "impreza" i mało kogo na to stać. A poza tym dochodzi jeszcze
          niesłychanie powolna reakcja naszego pogotowia (w razie tych komplikacji). Nie
          wiadomo po jakim czasie od zgłoszenia by przyjechali. Z tego co wiem nasze
          lokalne pogotowie ma tylko 2 karetki. A gdyby akurat były w terenie? Co innego
          USA. Tam może bym się odważyła, bo opieka medyczna wygląda tam zupełnie inaczej.
          • myelegans Re: Porod w domu 21.05.04, 17:09
            Dziekuje serdecznie za wszystkie wypowiedzi i linki do innych watkow.
            Przedarlam sie przez watek holenderski i musze powiedziec, ze tutaj wyglada to
            bardzo podobnie, chociaz nie ma luksusu pielegniarki przychodzacej przez
            tydzien. Od tego bedzie maz. Poczytalam tez watki na brytyjskich forach.
            Musze to jeszcze raz wszystko przemyslec i zaczac robic wywiady z dulami i
            poloznymi, oraz porozmawiac z lekarzem. Byc moze zapisze sie na tak bardzo
            polecany i z dobra reputacja Hypnobirthing, sa klasy, materialy pomocnicze na
            tasmach no i cwiczenia, ktore trzeba wykonywac w domu przed porodem. Juz
            rozmawialam z instruktorka i kobieta, ktora urodzila w domu po tej szkole i
            obie maja bardzo pozytywne doswiadczenia z porodu, obie rodzily w domu i z
            ogromna redukcja czasu i bolu porodowego, bo znaly techniki kontroli nad
            wlasnym cialem. Do tego jednak potrzebny jest doswiadczony trener.
            W kazdym razie im wiecej czytam i im wiecej sie "edukuje" to bardziej coraz
            bardziej sklaniam sie do porodu domowego, jezeli ciaza bedzie przebiegala
            ksiazkowo jak do tej pory.
            O dziwo taki porod bedzie o wieeeeeleeee tanszy niz tradycyjny w szpitalu,
            nawet jezeli oplaci sie dochodzaca pielegniarke i pania od laktacji. Poza tym
            ja mam ogromna awersje do szpitali, niezaleznie gdzie i niezaleznie jak
            dobrych. Nigdy nie spedzilam ani jednego dnia w szpitalu, moze tym razem tez
            sie uda uniknac.
            Oj decyzje, decyzje.
            Dzieki serdeczne jeszcze raz i pozdrawiam wszyskie mamy i brzuszki wink
    • bylinka Re: Porod w domu 21.05.04, 17:45
      czytalam kiedys statystyki, chyba z UK, z ktorych wynikalo, ze porody domowe z
      poloznymi sa o wiele bezpieczniejsze niz szpitalne, z calym personelem
      medycznym. Ponadto Holandia, ktora ma bardzo duzy odstetek porodow domowych, ma
      jedna z najnizszych smiertelnosci noworodkow.
      A to jest bardzo ciekawa strona
      www.homebirth.org.uk/
    • mamaagnieszka Re: Porod w domu 21.05.04, 18:08
      Moja instruktorka yogi urodzila czworo dzieci w domu, z ostatnia coreczka
      miala "free birth" co znaczy ze obecni byli tylko ona i maz. Poza tym ona
      twierdzi, ze porod wcale nie musi byc bolesny, wzystko zalezy nastawienia
      psychicznego, koncentracji, i pozycji. Nasza zachodnia cywilizacja nastawila
      nas na bol, ktorego sie spodziewamy no i dlatego go czujemy. Na dodatek w
      niektorych cywilizacjach porod jest uwazany za "orgazmic experience" w czasie,
      ktorego kobiety czesto przezywaja orgazm. Na te slowa nam wszystkim w klasie
      opadly szczeki. Osobiscie bardzo zazdroszcze wszystkim, ktorzy maja takie
      podejscie do sprawy. Przy ostatnim porodzie nastawialam sie jak choinka na
      koncentracje podczas skurczow, oddychanie w miejsce, w ktorym boli,
      aromaterapie i tak dalej, ale bardzo szybko zamienilo sie to w glosnie wolanie
      o anestezjologa. Moze bede miala wiecej cierplowosci tym razem. Pozdrawiam!
      • olamad Re: Porod w domu 21.05.04, 22:54
        Cos musi być na rzeczy z tym "orgazmic experience', bo podobno kocica wydając
        na świat potomstwo mruczy. A niewątpliwie jest to dla niej bolesne... I jeszcze
        jedna ciekawostka ze świata kotów - one też mruczą jak umierają... wiec moze
        ludzka smierć też nie jest taka straszna. Sorry za te porównania, ale tak mi
        się skojarzyłosmile)
    • jola.wie domowy po polsku 22.05.04, 07:13
      Żeby kogoś od czegoś odstręczyć, trzeba go tym nastraszyć, wtedy nie bedzie
      problemu, bo nie będzie chciał - po co rzeczowe argumenty? Tak jest w Polsce z
      porodami domowymi - odbywa się ich za mało, bo....? choć statystyki na świecie
      (i to cywilizowanym świecie) przeczą wszystkim argumentom przeciwników porodów
      domowych. Oczywiście jeśli są przeciwwskazania, to należy się ich trzymać, nikt
      nie będzie niepotrzebnie ryzykował, ale wymyślanie "co by jeszcze mogło się
      zdarzyć" jest całkowicie bezsensowne, bo paraliżuje. Przy tym poród w domu
      stwarza po częsci takie warunki, jakich nie stworzy ŻADEN szpital i eliminuje
      również pewne zagrożenia, jakich szpital wyeliminowac nie jest w stanie.
      Ale do rzeczy:
      Powodzenie porodu domowego od strony "technicznej" jest zależne od personelu w
      nim uczestniczącego. Należy więc znaleźć taką położną i takiego lekarza, którzy
      bez żadnego ściemniania są przekonani o słuszności takiego rozwiązania. I będą
      rodzącą w tym wspierać. "Załatwią" w razie czego bezproblemowe i szybkie
      przyjęcie do szpitala.
      Rozmawiałam ze znajomym gin-poł i ku mojemu bezgranicznemu zdumieniu
      usłyszałam: "bo dzieci powinno się rodzić w domu", na dalsze pociąganie za
      język okazało się, że on akurat bardzo chetnie jeździ do porodów domowych i
      wszystkie bardzo dobrze wspomina. Westchnęłam, że szkoda że się do takiego nie
      kwalifikuję, a on "dlaczego?" (zna moją historie położniczą), "no jak to
      dlaczego, jestem po cesarce (7 lat!), były problemy ze skurczami w trakcie
      ciąży, wiesz przecież...", a on: "to nie są żadne przeciwwskazania w twoim
      przypadku!". Zatkało mnie. "A karetka? Słyszałam, że robią jakies problemy z
      przyjęciem do szpitala?" on (pracuje w najbliżej mojego domu położonym
      szpitalu): "problemy? a skąd! jakie problemy? zawsze przyjmowaliśmy i nikt nie
      robił cyrku". "A położna?", "można znaleźć", ale w dwóch ostatnich był akurat
      tylko on, no i rodzice oczywiście.
      (i wtedy bardzo mi się zrobiło żal, bo temat rodzenia w domu u mnie odpada ze
      względu na CAŁKOWITY brak akceptacji takiego pomysłu ze strony mojego męża)
      Dla kontarstu lekarka prowadząca obecną ciążę:
      "pani Jolu, proszę przyjść do szpitala w poniedziałek"
      "po co?!"
      "zrobimy usg, bo masa dziecka powyżej 3,5 kg bedzie wskazaniem do cc"
      Zamarłam.
      "Ale ja się bohatersko nastawiłam na rodzenie dołem!"
      Spojrzała znad papierów:
      "Jak pani chce... Ja też namawiam kobiety na poród naturalny, ale pani wie, co
      wybrałam...." (ma jedno dziecko urodzone przez cc, ja chcę urodzić trzecie, mam
      na koncie i poród dołem, i cc)

      Myslę więc, że w Polsce sama położna nie wystarczy, a kluczowe znaczenie ma
      nastawienie (i możliwości) lekarza, kluczowe oczywiście w razie
      nieprzewidzianych komplikacji. No a za granicą mają z tym po prostu inne
      doświadczenia....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka