ta_karola
27.12.11, 17:48
Z radością wszystkich forumowiczów ,z którymi dzieliłam swoje rady informuję,że dnia 23-12-2011 zostałam mamą chłopca zdrowego (10 pkt). Poród bardzo ciężki choć na izbie przyjęć stwierdzili,że urodzę szybko ,gdyż miałam już 5 cm rozwarcia. Niestety w ostatniej fazie nie było postępów pomimo podania oksytocyny (bóle okropne, także w krzyżu). Zapytałam czy możliwa byłaby cesarka i po jakimś czasie-godzina czy dwie (?) lekarze podjęli taką decyzję co było dla mnie jak zbawienie. Z opieki jestem zadowolona- położne miłe, radzące ale nie narzucające. Sala z wanną -słuchaliśmy muzyki w trakcie porodu. Po narodzinach także czułam się zadbana. Szpital państwowy. Także nie wszędzie w tej Polsce jest tak źle jak tu jest to często podkreślane. Ja zastanowiłam się najpuerw gdzie chciałabym rodzić i nie żałuję oraz wiem,że następny poród także tam się odbędzie. Mam nadziję,że personel i warunki nie pogorszą się. Teraz dochodzę do siebie -jest w miarę dobrze jak na cesarkę.
Pozdrawiam i żegnam się. A miłość do dziecka to rzeczywiście coś pięknego i naturalnego i w ogóle.