ma teraz mało czasu więc póki co kopiuje tylko wpis z forum W oczekiwaniu
(CZERWCÓWECZKI 2004) ale jeszcze sie odezwe do WAS!
w kilku słowach...
Autor: beciaw77
Data: 04.06.2004 23:43 + dodaj do ulubionych wątków
+ odpowiedz na list
------------------------------------------------------------------------------
--
Witajcie...dziekuje za gratulacje!!!
Ostatnio na nic nie mam czsu...

a szczególnie na internet... wprawdzie
mała
grzeczna ale duuuuużo je i po jedzeniu często.... muszę jej zmieniać
pieluszki;-
) dlatego dopiero tera opisuje mój poród!
Zaczęło się niewinnie w czwartek 27 maja (może to kolejny "domowy" sposób
na "wywołanie"?) od wypicia pół szklaneczki piwa... miałam problem z
siusiu...
i nagle tak o 22 odszedł mi czop (odchodził stopniowo od badania we wttorek
25
maja).... później pociekła ze mnie różowawa woda(znak że szyjka się
rozwiera!)
i ... ok 24 zaczeły sie skurcze... średnio co 30 minut, nad ranem co 15 -nie
mogłam spac bo nerwy i ból mi nie pozwoliły...
Rano śniadanie i chodzenie po domu...liczenie czasu miedzy skurczami i samych
skurczy pózniej spacer i schodami na 4 pietro... skurcze prawie regularne co
6
do 4 minut...JEDZIEMY DO SZPITALA! Przyjeli mnie na oddział ok 12 i podpieli
pod KTG... spojrzenie połoznej na zapis-krótki komentarz że ładnie mnie
bierze
i badanie... 1,5 palca rozwaria-lewatywa i chodzić! Nic przyjemnego ta
lewatywka ale stażystka bardzo sie starała zebym nie czuła skrępowania... po
tej "przyjemnostce" kilkukrotna wizyta w WC i zaczyna się jazda-jest 13
godzina...! Bóle coraz silniejsze skurcze się wydłuzaja... za każdym z nich
opieram się o parapet i rozstawiam szeroko nogi...kołysze biodrami (gdzieś
czytałam że to przyspiesza "rozwarcie") ...czekam na mocniejszy ból ale
staram
sie nie myślec o kolejnym skurczu-przeżywam ten który jest i czekam na
wytchnienie... kolejne skurcze-wieszam się mężowi na szyi- kołysze
biodrami...cholernie boli ale wiem że najgorsze pewnie dopiero musi
przyjść....
Kolejne badanie godz.17...tym razem połozna stwierdza 3!!! palce rozwarcia...
czuję ciepło rozlewajace sie wokół ud i opsladków...WODY!?- tak... z
ujmującym
usmiechem odpowiada położna..."jeszcze dziś pani urodzi...." (moim zdaniem
przebiła pecherz podczas badania)... kolejny skurcz i mam skakać na piłce....
boli potwornie ale nadal da sie wytrzymać...oddycham przy skurczu i myslę o
dziecku... jestem przerażona!!! nie wiem co będzie następne... BOJE SIĘ! mąż
za
moimi plecami... milczy bo nie chcę go słuchać... BOLI! czuje parcie!!
Wchodze
na łóżko... badanie! BOLI! głowa się wstawia! słyszę magiczne słowo CZTERY
PALCE! poożna "pomaga rozwierac sie szyjce na maxa"! Cholerny ból-na dodatek
robi to na skurczu wiję się niemal na łóżku mam ochote krzyczeć... zaczyna
się
parcie... głowa rodzi się długo i wolno-nie potrafie dobrze przeć więc prę
jak
umie...ból miesza sie ze strachem...cos wielkiego i twardego "rozrwa mnie" a
ja nie wiem co sie dzieje... nie czuje nacięcia... położne zartuja z włoswó
małej... są długie i czarne... kolejny skurcz i rodzi się głowa później barki
(jest problem ale połozna pomaga małej...) i nareszcie!!! ULGA!!! kładą mi ja
na brzuchu...ciepłą mokrą...taka moją... jest 18.50
Później zajmują się dzieckiem-rodzę łożysko...nawet nie wiem kiedy i jak...
przygotowuja mnie do szycia i sprawdzenia (ponoć coś tam sie oderwało-jakaś
błonka czy cos i lekarz musi sprawdzić... jeszcze raz widze moją Dominisię...
patrzy mi w oczy... później zasypiam...
Poród boli...potwornie ale da się wytrzymać! Owszem miałam przede wszystkim
bóle brzuszne choć kilka solidnych krzyżowych dało mi się we znaki! (pomaga
rozcieranie krzyża!) Najważniejsze to nastawic sie na najgorsze (tak zawsze
myslałam i bałam sie tego dnia!) przyjmować każdy skurcz i mysleć ze to
potworna fala która trzeba pokonac w drodze do dziecka (wyczytała to gdzieś i
skupiłam się na tej myśli...) Same skurcze rozwierające moim zdaniem do
przezycia...gorzej urodzenie główki-ale w moim przypadku była to duza głowa i
duże dziecko (naciecie tak na oko -bo wreszcie sie odwżyłam popatrzeć...

-
około 4 cm)ale gdy urodzi się głowa to reszta sama "wypływa"... Po porodzie
boli troszke szycie ale to już nie ból....

Oj zagapiłam się a juz tak późno... zmykam bo mała się pewnie zbudzi niebawem
na jedzonko... odezwe sie jeszcze! OBIECUJE!
Dzięki za gratulacje... i może spróbujcie z tym piwem

?!
Trzymajcie sie ciepło!
Usciski!
P.S. z USG 3 dni wczesniej wyszło że mała bedzie ważyć ok 4100 więc
wiedziałam ze to kolos!

zmykam bo sie budzi żarłok jeden!