12 czerwca o godzinie 14:18 przyszła na świat nasza córeczka Joasia.
W piatek byłam na KTG-wykazało skurcze co kilka minut, ale jeszcze nie były
regularne i niezbyt bolesne. Pojechałam więc do domu czekać, co będzie się
dalej działo. Około 20 skurcze zaczęły przybierać na sile, ale nadal były
nieregularne-co 10, co 20 minut. Noc była ciężka, od 24 skurcze miałam co 10
minut i stawały się one coraz bardziej bolesne. Rano troche pochodziłam i
zaczeło sięna dobre-nagle zaczeły wystepować co 4, 3 minuty. Szybko taxi. O
9:30 byliśmy z mężem na izbie przyjęc. Dwóch lekarzy stwierdziło rozwarcie na
6 cm. Papiery, pobiranie krwi, tysiace pytań.......
Położyli mnie w przytulnym pokoju z super łóżkiem. Przyszedł lekarz i przebił
mi pęcherz płodowy. Skurcze stawały się boleśniejsze....podano mi dolargan.
Tak leżałam do 13 godziny i co 3 minuty przychodziły fale skurczowe. Przyszła
jakaś pani doktor, zbadała mnie i stwierdziła, że coś jest nie tak. Zbiegli
się inni lekarze, przywieźli USG. Okazało się, że mała jest ułożona
miednicowo-pośladki a nie główka były u "wyjścia". Szybko zawieźli mnie na
salę zabiegową, Joasia na szczęście była mała, bo ważyła 2660. Leżałam
kwadrans na korytarzu!, bo sala była zajęta. Wreszcie się zwolniła, bo ja już
myślałam że udrodzę ją na łóżku w holu. Skurcze parte i szybka akcja. Lekarze
mówili, że muszę szybko urodzić. Pytam: Czy widać główkę? Odpowiedź: w pani
przypadku pośladki...
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i mój szkrabuś leży sobie smacznie
i śpi

Jest kochana, słodka i cudowna.
Oto jej fotki:
www.termisan.com.pl/asia.htm
Pozdrawiam, Ania i Joasia...no i tata-już się załapał na dzień ojca