Dodaj do ulubionych

zaczynam panikować...

26.07.12, 09:38
Do rozwiązania zostałyt trzy tygodnie...Nastrój mam przedni. Siedzę i ryczę. Na dworze gorąco, nie wychodzę z domu do późnego wieczora bo fatalnie znoszę upał. Wczoraj złożyliśmy łóżeczko, zaczyna brakować miejsca, kot nie ma ochoty słuchać, że do łóżeczka się nie pakujemy. Na myśl o szpitalu przechodzą mnie dreszcze, w domu bałagan bo po prostu nie chce mi się sprzątać. Zaczynam myśleć o tym, że sobie nie poradzimy, same negatywne myśli, że mały nie będzie zdrowy, że nie dam rady karmić piersią, że nie będę potrafiła się nim opiekować i w ogóle wszystko na nie. Zaczynam się obawiać, czy to nie jakieś depresyjne, bo zamiast się cieszyć po prostu siedzę i rozpaczam...
Obserwuj wątek
    • dzieciusie3 Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 09:43
      Nic się nie martw,to normalny objaw-hormony smile. Wiele z nas ma takie dołki i ja tez taki miała tylko u mnie szło w kierunku tym,że wmawiałam sobie,że mężowi podoba się ktoś inny a nie jasmile-głupia ja.Przeszło mi już chwilkę temu i jest ok.

      Brdzie dobrze-zobaczysz
    • lesneruno Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 10:39
      Aaaniula, śledzę Twoje wątki więc prawie już Cię znamsmile ja jestem w 39tc. Na dwór też nie wychodzę z powodu upału, siedzę w necie, uczę się bo jesienią mam wazny egzamin więc może trochę zdołam się nauczyć zanim urodzę, gotuję i mrożęsmile. Mi właśnie pomaga zajęcie się czymś chociaż nie mam aż tak czarnych myśli związanych z porodem więc może jest mi łatwiej. Ale wczoraj na szkole rodzenia rozmawialiśmy o laktacji i położna mówiła, że już kilka tygodni przed porodem może pojawić się mleko a u mnie nic nie ma więc wpadłam w lekką panikę. Na szczęście się opamiętałam, że to nie u każdejsmile
      Pomyśl sobie o swoim dziecku, że już niedługo będziesz je tulić i kochać bezgranicznie i ta miłość Ci pomoże.
      pozdrawiam
      • aaaniula Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 10:53
        ale ja mam wrażenie, że mąż chyba mnie zostawi jak tak dalej pójdzie jak przez ostatnie dni smile Ale fakt, że to upał mocno daje mi popalić, bo nie mam problemu ze sobą jak jest chłodniej- łatwo znajduje sobie zajęcie. A od trzech dni siedzę zamknięta w mieszkaniu, na balkonie upał, że można jaja smażyć na posadzce- więc drzwi pozamykane, zasłony w oknach, żeby się nie nagdzewało. Chłop wraca zmasakrowany do domu po całym dniu pracy, a ja wieczorami marzę o tym, żeby gdzieś wyjść. On marzy o tym żeby się położyć. No, jednak muszę przyznać, że staje na wysokości zadania i każdego dnia, wieczorem nad jeziorko, na kocyk. Chętnie bym się wykapała, ale boję się że coś złapię, tym bardziej że mam duże predyspozycje. Jeszcze do niedawna latałam na miotle, dom aż błyszczał, teraz zmęczenie daje się we znaki i po prostu nie robię bo nie mam sił. I nudzę się jeszcze bardziej, i jeszcze głupsze myśli do głowy przychodzą...
    • citronaa Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 14:13
      ja też mam podły nastrój i tzw "ludziowstręt" - wszyscy tylko mi mówią jaki to już mam brzuszek, kiedy koniec, jak sie czuje itd? jak można się czuć w 9 miesiącu ciąży? mam już po prostu dość, wieczorami tylko siedze i rycze smile w ciągu dnia mąż cały czas w pracy to muszę sobie zająć czymś czas żeby tak nie myśleć i się nie dołować... gotuję i zamrażam, robię ostatnie przygotowania dla dziecka i czytam książki, nie wychodzę już sama z domu bo za duży upał, bo boli podbrzusze, bo się naczytałam głupot o odejściu wód płodowych w miejscu publicznym (głupia! ). A na dodatek mój lekarz oznajmił mi że mam się kulać do 9 sierpnia i zdecydujemy co dalej bo potem to on na urlop idzie... i jak tu nie zwariować? ale wierzę że DAMY RADĘ smile jeszcze tylko troszkę smile
      • misiazutrechtu Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 14:45
        No to dolaczam do klubu marudnych ogromnych.. Jeszcze tydzien temu czulam sie super a teraz to masakra. Zrobilo sie goraco a mnie dopadlo podle przeziebienie.. Moj 3 latek zaczal kichac i smarkac jakis tydzien temu a teraz ja sie mecze. Jutro koncze 38tc i tez miewam bole podbrzusza, czesto bolesne klucie w dnie pochwy (moja lekarka mowi, ze dziecko chce sie wbic w kanal rodny) i maly jak sie bardzo wierci to tez boli.. No ale ja bym to wszystko przezyla, gdyby sie to cholerne przeziebienie.. Mam nieustajacy wyciek z nosa, kaszle i kicham tak, ze sie boje ze mi z wysilku wody odejda albo co.. Niby juz moglabym rodzic, ale fizycznie nie czuje sie teraz na silach.. Musze najpierw wyzdrowiec. No i jeszcze marudny przeziebiony 3latek... Mam nadzieje ze za pare dni przejdzie..
        Aniula i inne mamusie: glowa do gory! Damy rade! Juz nieduzo nam zostalo.
        Ja mam tez troche na odwrot, zamiast odpoczywac ciagle cos robie.. Az sie maz na mnie denerwuje ze nawet nie potrafie pochorowac.. Jak maly jest w przedszkolu to zamiast sie polozyc to ja za odkurzcz i scierke sie lapie.. Ech, glupota..
        • aaaniula Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 15:08
          Ehhh to widzę, że nie jestem sama. Też staram się na ogół czymś zająć, ale ta temperatura mi po prostu odbiera siły i chęci na cokolwiek. Trochę niby się kręce, coś tam wypiorę, trochę ogarnę, a w czasie pomiędzy śpię. Potem nie mogę spać w nocy i wiecie koło się zazębia... No ale faktycznie już niedługo, choć wolałabym żeby było chłodniej, bo wiem, że jeszcze bym mogła trochę "poszaleć", no ale już lepiej przestanę narzekać smile
          • lesneruno Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 16:00
            spanie a raczej niespanie w nocy -wiem coś na ten tematsmile ja potrafię nie spać np. od 3 do 6 i wtedy robię to, co robiłabym w dzień: ogarniam, przygotowuję obiad, śniadanie męzowi, uczę się. potem dosypiam do 9-10. Nie mam uczucia, że chciałabym już urodzić tak jak wiele dziewczyn ma, co więcej brzuch mi się w ogóle nie napina, żadnych skurczy przepowiadających więc pewnie weźmie mnie niespodziewanie a ja pomyślę, że to niestrawnośćsmile
            głowa do góry, po weekendzie ma być już tylko 25 stopni więc trochę lżejwink
    • ygawa81 Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 19:51
      Mam to samo, jestem w trakcie 37 tc, echhh. Moja znajoma która jest a raczej była w ciąży zaledwie 4 dni dłużej, dwa dni temu urodziła. Myślę tylko o tym, że ona ma już to wszystko z głowy. Oczywiście chce aby syn urodził się o czasie ale moje humory mnie dobijają.
      Brzuchol wielki, nic robić w domu się nie chce a bo to trzeba coś dźwignąć a to przesunąć lub schylić a z wielkim brzuchem nie ma jak. Czekam, czekam i czekam na ten sierpień w sumie od czerwca.

      • aniluna Re: zaczynam panikować... 26.07.12, 22:37
        Końcówka jest straszna, ja rodziłam w 2 połowie sierpnia, więc wiem jak się chodzi na koniec w upały. Niedługo zapomnicie, a teraz trzeba uzbroić się w cierpliwość niestety, innej rady nie ma, ja miałam takiego wqrwa na koniec, że ledwo żyłam, a potem jak już mały był na świecie to pomyślałam sobie, że nie doceniałam tego spokojnego trybu, całe dnie mogłam czytać, co dzień gotowałam co innego, no w ogóle lajciksmile)Dacie radę już niedługo
    • mamatin Re: zaczynam panikować... 27.07.12, 00:32
      2 lata temu lato było bardzo upalne, wizyty co drugi dzień na ktg wspominam jako koszmar (cieplutko tam mieli), poza tym była jakaś straszna wichura, która pozbawiła mnie na prądu i ciepłej wody na kilka dni - żeby sie wykąpać jeździłam na drugi koniec miastasmile
      Ani wyjśc ani siedzieć w domu się nie dało, w nocy było po dwadzieścia parę stopni (teraz masz chłodek) i te noce najgorzej wspominam. rodziłam sobie w temp. 37stopni, ale wtedy upał mi już nie przeszkadzałsmile
      "prysznicuj" się często, to pomaga.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka