aaaniula
26.07.12, 09:38
Do rozwiązania zostałyt trzy tygodnie...Nastrój mam przedni. Siedzę i ryczę. Na dworze gorąco, nie wychodzę z domu do późnego wieczora bo fatalnie znoszę upał. Wczoraj złożyliśmy łóżeczko, zaczyna brakować miejsca, kot nie ma ochoty słuchać, że do łóżeczka się nie pakujemy. Na myśl o szpitalu przechodzą mnie dreszcze, w domu bałagan bo po prostu nie chce mi się sprzątać. Zaczynam myśleć o tym, że sobie nie poradzimy, same negatywne myśli, że mały nie będzie zdrowy, że nie dam rady karmić piersią, że nie będę potrafiła się nim opiekować i w ogóle wszystko na nie. Zaczynam się obawiać, czy to nie jakieś depresyjne, bo zamiast się cieszyć po prostu siedzę i rozpaczam...