marikooo
07.12.12, 10:01
Dziewczyny, pomocy.
Mam nadkwaśność i refluks od lat, zaleczane omeprazolem. Jako że ciężarówkom go nie wolno brać, więc męczę się i zaraz zwariuję.
Nie jem ciężkostrawnych, tłustych, smażonych itd., bo do kompletu mam kamień w woreczku żółciowym, który mocno protestuje na wszelkie fanaberie w diecie. Ale czytam sobie dzisiaj mądry artykuł o diecie w nadkwasocie i załamuję się coraz bardziej, bo mi się zalecenia wykluczają:
- Posiłki wysokobłonnikowe zalegają w żołądku, pobudzają wydzielanie soków i mechanicznie podrażniają śluzówkę - sorry Winnetou, ale bez błonnika zabiją mnie zaparcia, a nie zgaga. Wykluczyłam razowe pieczywo, ale otręby muszą zostać.
- Z diety wyklucz surowe warzywa i owoce - nosz kurna, toż to dla ciężarówki podstawowe źródła witamin, a mój organizm się ich domaga jak dziki! Jak je wykluczyć? A rzeczywiście owoce powodują kwasowy wulkan w żołądku.
- Warzywa i owoce najlepiej gotuj i miksuj - jak UGOTOWAĆ BANANA? A jeszcze żeby jakieś witaminy się w tych owocach uchowały??
- W menu możesz uwzględnić niewielkie ilości cukru, prawdziwego miodu, domowej marmolady (razem nie więcej niż 4–5 łyżeczek). Słabe roztwory cukru hamują bowiem wydzielanie soków trawiennych przez żołądek - o nienienie, po słodkim od razu mam zgagę. Głupia bułka z dżemem albo herbata z miodem oznacza męczarnie.
Cały artykuł tutaj.
Pozostałych zaleceń przestrzegam. Kwas neutralizuję wodą Zuber, ale jej na przykład przez 2 godziny po tych nieszczęsnych surowych warzywach i owocach nie wolno pić, więc się męczę.
Pomóżcie, proszę. Co mogę włączyć do diety, żeby dostarczyć sobie odpowiednich składników i witamin, a nie zalać się kwasem jednocześnie?