paul_ina
10.01.13, 06:07
Trzy dni temu mocno uderzyłam się w głowę o kuchenną szafkę, schylałam się do śmietnika, w tym czasie szafka samoczynnie się się otworzyła, ja się wyprostowałam (a z natury ruszam się b.energicznie) - i przywaliłam. Wszystkie szafki mamy drewniane, a ta jedna jest obita po kantach jakby-blachą. Strasznie zabolało, aż mi zabrakło tchu, poleciała wiązanka, popłakałam się i poleżałam chwilę. Ze strachu, że z tego szoku urodzę (do terminu jeszcze jakieś 6 tygodni), nawet nie przyłożyłam niczego zimnego, po prostu leżałam na lewym boku i łapałam powietrze, plus uspokajałam starszą córkę. Na głowie mam podłużnego strupa, głowa boli w miejscu uderzenia i to by było właściwie wszystko, gdybym nie popadła w następującą paranoję:
1. uderzenie w jakiś sposób przełoży się na dziecko (na ten temat jestem w stanie uwierzyć we wszystko);
2. w miejscu uderzenia właśnie robi mi się krwiak, pęknie, umrę albo skończę jako warzywo, w każdym razie kto inny wychowa za mnie moje dzieci, a ja już na zawsze będę za nimi tęskniła.
Bardzo proszę dziewczyny, napiszcie mi coś pocieszającego w 1. kwestii, w 2. umówiłam się już na wtorek do lekarza 1. kontaktu i zamierzam po ciąży zrobić tomografię głowy.