POMOCY BŁAGAM brak okresu

18.03.14, 21:01
Witam prosze o rady wiec tak we wrzesniu tamtego roku odstawilam tabletki antykoncepcyjne po 1,5rocznym stosowaniu w pazdzierniku mielismy wpadke wiec zarzylam tabletke na wszelki wielki PO po 4godz od stosunku po tej tabletce okres spuznial mi sie 2tyg a potem okres dostalam na poczatku grudnia a potem w styczniu i w lutym i byl regularnie teraz ostatnia miesiaczke mialam 7lutego i kochalismy sie z zabezpieczeniem ale okresu jak nie ma tak nie bylo a dzis juz 18marzec dzis robilam test i wyszedl negatywny niewiem co mam o tym myslec brzucho pobolewa mnie tak jak do miesiaczki ale nic nie ma tylko przejrzysty lepki sluz prosze o rady
    • zdzisnadzis brak okresu 18.03.14, 23:04
      Moje rady :
      1. Zakup słownika ortograficznego oraz przyswojenie znaków przestankowych.
      2. Zaparzenie kawy i powróżenie z fusów.
      Dziekuję za uwagę.
    • zdzisnadzis re 18.03.14, 23:05
      Moje rady :
      1. Zakup słownika ortograficznego oraz przyswojenie znaków przestankowych.
      2. Zaparzenie kawy i powróżenie z fusów.
      Dziękuję za uwagę.
    • chyba.ze Do lekarza 19.03.14, 00:12
      ... forum nic Ci nie pomoże.
      • domka9002 Re: Do lekarza 19.03.14, 07:49
        Przykro mi ale jesteś sama sobie winna. Trzeba się było wcześniej zapoznać ze skutkami ubocznymi antykoncepcji hormonalnej i tabletek "po". Poza tym to forum dotyczące ciąży i porodu a nie jak się niechcianej ciąży pozbyć. Mogłaś sobie kompletnie rozregulować gospodarkę hormonalną więc proponuje szybką wizytę u dobrego ginekologa, a nie takiego co potrafi tylko tabletki przypisać oraz zmianę podejścia do sprawy. Ja rozumiem że nie każdy chce mieć gromadę dzieci, ale można do ciąży nie dopuścić w cywilizowany sposób, nie stosując tabletek "po", trzeba tylko chcieć. Po stosowaniu antykoncepcji hormonalnej jesteś w grupie zwiększonego ryzyka wystąpienia raka szyjki macicy i piersi, a także możesz mieć problemy z zajściem później w planowaną ciążę. Nie musi tak być, ale powinnaś mieć świadomość jakie mogą być konsekwencje Twoich czynów. Idź do lekarza i jeżeli nie chcesz lub nie możesz mieć teraz dzieci zmień metodę zapobiegania ciąży na taką, która nie będzie szkodziła Tobie i zabijała ewentualnie poczętego maleństwa. Każde zło do nas wraca. Nie oceniam Cię bo nie wiem jak byłaś wychowana, jaką masz sytuację i co Tobą kieruje, ale się martwię bo każdego tygodnia spotykam się z kobietami, ktore kiedy już dorosły do macieżyństwa dzieci mieć nke mogą i dopiero teraz doświadczają konsekwencji takiego stylu życia jak Twój. Pozdrawiam
    • ziarenko-piasku Re 19.03.14, 08:10
      No cóż..."rozwaliłaś" sobie organizm i tabletkami anty i tym syfem "po", więc nie ma się co dziwić, że organizm szaleje...
      Masz to na własne życzenie a teraz to jedynie co ci pomoże to wizyta u dobrego ginekologa!
      • domka9002 Re: Re 19.03.14, 08:55
        zgadzam się że jej organizm teraz szaleje i nic dziwnego, ale winni są też debile ginekolodzy którzy kompletnie nie uświadamiają kobiet bo mają z tego kasę. Wiele z pań, które stosują antykoncepcję hormonalną i inne dziwne wynalazki gdyby miało świadomość co to za syf nigdy by tego nie wzięło. Żeby antykoncepcja hormonalna dzialala i byla bezpieczna trzeba by badac poziom hormonow przynajmniej co drugi dzien i do wyniku dostosowywac dawke hormonow co jest niewykonalne.
        Ja osobiscie polecam Ci wizyte u ginekologa ktory zajmuje sie naprotechnologia, poniewaz oni swietnie radza sobie z doprowadzaniem kobiecych hormonow do normy, a w Twojej sytuacji to najwazniejsze nawet gdybys miala jechac do innego miasta.
        • postka Re: Re 19.03.14, 09:37
          Naprotechologia??? Myślałam, że już się średniowiecze skończyło, ale jak widać zabobony trzymają się mocno!

          Tak tak, a hormonalna antykoncepcja (nie uwzględniająca tabletek "po") to diabeł wcielony i wszystkie kobiety mają potem raka i nie mogą zajść w ciążę. I te setki milionów kobiet stosujących tabletki antykoncepcyjne mają usta zamknięte przez korporacje i dlatego prawda nie wychodzi na jaw!
          • domka9002 Re: Re 19.03.14, 10:06
            Nie wiem która z nas żyje w średniowieczu. Propunuje najpierw sięgnać do fachowej literatury i porozmawiać z ludźmi ktorzy po kilku nieudanych próbach in vitro i latach leczenia dopiero po wizytach u naprotechnologów doczekali się dziecka i zostali dobrze zdiagnozowani. Ja nie twierdzę że naprotechnologia to jedyne co może uratować świat, ale napisałam że Ci lekarze potrafia doprowadzić hormony do ładu. A Tobie proponuje dokładnie zapoznać się ze wszystkimi za i przeciw zanim zaczniesz krzyczeć. Wybór metody antykoncepcji zależy od priorytetów. Jeżeli nie chcesz mieć dziecka i cala reszta jest nieważna to hormony są dla Ciebie. Niepłodność i trudności z zajściem w ciążę stają się chorobą cywilizacyjną. Warto sobie zadać pytanie dlaczego. Wpływ na to ma nie tylko metoda antykoncepcji, ale także styl życia i to co jemy i wiele wiele innych czynników.
            Poza tym tak się zastanawiam, czy Ty w ogóle wiesz co to naprotechnologia i czy nie kojarzysz tego z faktycznie średniowiecznym kalendarzykiem, bo to nie ma nic wspólnego. I proponuje poczytać od kiedy i jak się rowija ta dziedzina i jakie ma wyniki i jakim nakładem finansowym. Brak w Twojej wypowiedzi rzeczowych argumentów co jest charakterystyczne dla kogoś kto ma mało do powiedzenia, za to dobrze oskarża bez podstaw. Taki charakter wypowiedzi nic nie wnosi. Ale mimo wszystko życzę Ci jak najlepiej i żebyś kiedyś nie żałowała. Pozdrawiam
            • postka Re: Re 19.03.14, 13:10
              quote za Wikipedią:

              Organizacje medyczne oceniające metody leczenia niepłodności, m.in. takie jak unijny ESHRE[8], amerykański ASRM[9], brytyjski NICHCE w swoim 534-stronicowym raporcie nie mówią o naprotechnologii[10], a Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu[11] i Polskie Towarzystwo Ginekologiczne[12] stwierdziły, iż nie mogą jej rekomendować z powodu braku dowodów na jej skuteczność.

              no ale pewnie Wikipedia to nie jest wiarygodne źródło...

              Branie tabletek nie ma znaczącego wpływu na płodność po ich odstawieniu (poza faktem, że zaraz po odstawieniu łatwiej w ciążę zajść i ta zależność jest zdaje się wykorzystywana przy leczeniu niepłodności naukowymi metodami). Ja raczej żałować nie będę, bo biorąc tabletki w sumie chyba już z dziesięć lat bez problemu zaszłam w dwie ciąże po ich odstawieniu (i to przy obu byłam po 30-stce!). A co do niepłodności jako choroby cywilizacyjnej - a może po prostu zabieramy się za rodzenie za późno, do tego dochodzi ogólnie niezdrowy tryb życia, ilość chemii w środowisku, stres? Udowodnił ktoś bezpośredni wpływ zażywania tabletek na wzrost ilości par niepłodnych?
            • q_fla Re: Re 19.03.14, 14:33
              > Nie wiem która z nas żyje w średniowieczu. Propunuje najpierw sięgnać do fachow
              > ej literatury i porozmawiać z ludźmi ktorzy po kilku nieudanych próbach in vitr
              > o i latach leczenia dopiero po wizytach u naprotechnologów doczekali się dzieck
              > a i zostali dobrze zdiagnozowani.

              Moja koleżanka ma zdiagnozowaną całkowitą niedrożność jajowodów. Jej też zaproponujesz naprotechnologię?

              Znałam też taką jedną, ktora tylko naprotechnologię uważała za jedyną i słuszną metodę leczenia niepłodności, reszta to samo zło. Okazało się, że jej mąż cierpi na azoospermię.
              Szybko zmieniła zdanie.
              • domka9002 Re: Re 19.03.14, 16:29
                Ludzie czy wy nie potraficie czytać ze zrozumieniem? Ja nie mówię, że jedyną słuszną metodą jest tylko naprotechnologia! Można znaleźć wielu dobrych fachowcó, którzy się tym nie zajmują. Podaję to jako jedną z możliwości, która daje wyniki. A nie każdą kobietę da się wyleczyć i tak samo z mężczyzną. Ale ważne jest żeby diagnozować parę w takich przypadkach, a nie jedno z nich. Napro. opiera się na zdiagnozowaniu przyczyny, a dopiero potem na leczeniu jeżeli się da, a chyba o to w tym chodzi. A teraz wielu lekarzy "leczy" nie wiedząc co, kasę bierze, a efektów brak.
                Zgadzam się, że napro. nie jest dla każdego, tak samo jak np. in vitro. To skomplikowany temat i zależy od wiary, wyznawanych wartości i światopoglądu. Podaję tu napro. jako jedną z możliwości pomocy przy zaburzeniach hormonalnych, a nie jako jedyną sluszną metodę, która uniwersalnie pomoże wszystkim i załatwi każdy problem, chociaż wiele z nich rozwiązuje. Po to mamy wolność wyboru, zdolność myślenia, zbierania informacji i wyciągania wniosków żeby z tego korzystać. Mi i wielu innym kobietom które znam napro. pomogło i nie rozumiem dlaczego miałabym o tym nie mówić. Jeżeli chociaż jednej z kobiet, które to przeczytają miało by to pomóc to warto o tym krzyczeć. A przy leczeniu niepłodności nie ma złotego lekarstwa, a czasem w ogóle go nie ma. Sama mam poważne problemy z donoszeniem ciąży i straciłam dwoje dzieci dlatego świetnie rozumiem pary, które pdagnąc dziecka próbują wszystkiego. Sama jestem wierząca wiec na wiele metod bym się nie zdecydowała, ale staram się nie oceniać ludzi bo wiem jaki ból przeżywają...
                • q_fla Re: Re 19.03.14, 17:09
                  No właśnie, czytanie ze zrozumieniem się kłania, ale u Ciebie niestety. Autorka wątku nie wspomina o tym, że teraz pragnie dziecka.
                  W czym zatem ma jej pomóc naprotechnologia?
                  • domka9002 Re: Re 19.03.14, 19:06
                    Po raz kolejny przypomnę, ze wspomniałam o tym jeżeli chodzi o rozregulowane hormony. A wybacz ale w jej przypadku to bardzo bardzo prawdopodobne. Ja piszę że naprotechnolog się na tym zna i że to jedna z możlowości a Ty robisz wjazd na napro. Jak znasz zwykłego gina, który jest dobry i krzywdy nie zrobi to super i możesz pomóc. Ja nie jestem wrogiem dobrych lekarzy i nie uważam że każdy musi mieć gromadę dzieci i że zawsze jest na to gotowy. I o tym też pisałam... Nie będę się z Tobą kłócić bo nie o to chodzi kto ma rację, ale o to żeby tej dziewczynie pomóc. To ona zdecyduje co zrobi dalej w swojej sytuacji a ja mam czyste sumienie i nie zrazi mnie ktoś taki jak Ty...
                    A propo niedrożności jajowodów i azoospermii- trochę poczytałam i niezależnie od tego do jakiego specjalisty się trafi sama diagnoza nic nie zrobi bo trzeba znaleźć przyczynę i leczyć jeśli się da. Jeżeli ktomuś się trafi odmiana tych chorób której się nie da wyleczyć to żaden specjalista nie pomoże. Jeżeli ktomuś światopogląd na to pozwala zostaje in vitro albo dawca nasienia. Jak widzisz nie jestem koniem dorożkarskim i nie mam klapek na oczach i dopuszczam różne możliwości...
    • sno_oki ginekolog 19.03.14, 10:11
      masz dostęp do internetu a nie masz dostepu do ginekologa ?
      • gretchen184 Re: ginekolog 19.03.14, 21:04
        sno_oki napisał(a):

        > masz dostęp do internetu a nie masz dostepu do ginekologa ?

        ale bzdet tongue_out
        co ma jedno z drugim wspólnego?
    • spinka1978 ginekolog 19.03.14, 19:37
      Najlepiej gdybyś udała się do ginekologa który zrobi usg .
    • emily123 Re: 21.03.14, 13:30
      wiadomo, ze forum tutaj nie pomoze i trzeba udac sie do ginekologa. to jest jedyne wyjscie w tej sytuacji i mam nadzieje, ze autorka watku juz sie na taka wizyte umowila albo na niej byla.
      czytam niektore wypowiedzi i wydaja mi sie nieco przesadzone, nie jestem lekarzem ani zadnym ekspertem, ale nie sadze zeby zazycie jednej tabletki "po" kilka miesiecy temu rozregulowalo dziewczynie az tak bardzo gospodarke hormonalna zwlaszcza, ze przez kilka miesiecy po jej zazyciu miala normalny, regularny okres. sa w z zyciu rozne sytuacje, czasem stres, niewyspanie czy chocby zmiana pory roku, ktore moga miec wplyw na cykl i to jest zuplenie normalne. moze to i balane stwierdzenie, ale organizm ludzi to nie szwajcarski zegarek i odstepstwa od normy to wcale nie rzadkosc. co nie znaczy, ze wizyta u lekarza nie jest wskazana, wrecz przeciwnie.
Pełna wersja