Jestem w 20 tc, na ostatnim usg nasze malenstwo ulozylo się cudownie i lekarz
stwierdzil, ze na 90% bedzie to dziewczynka.
Mialam robione usg przez brzuch i TV a na tym ostatnim to nawet my to
widzielismy, bo jest dokladniejsze.
Moi rodzice sie ciesza, za to tesciowie sa przerazeni.
Maja juz 2 wnuczki i od poczatku mocno naciskali na chlopca (jakby to
zalezalo od nas). Byli w szoku jak im powiedzielismy. Tesciowi mina zrzedla i
przestal sie odzywac na pare minut, siedzial purpurowy. A tesciowa
stwierdzila, ze to niemozliwe, bo ona juz zamowila sobie chlopaka (sama miala
synow) i takie usg na pewno sie myli

bo ona czuje, ze to wnuczek.
Do tego juz nieraz karmila mnie pogladami typu, ze faceci to maja lepiej w
zyciu, ze baby maja przechlapana itp.
Potem przez reszte wizyty co jakis czas o tym napomykala, np. ze czytala w
gazecie, ze jakas babeczka wymyslila sobie ze urodzi dziecko z ciemnymi
oczkami itd. i takie urodzila bo chciala, mimo ze ona i maz maja oczy
niebieskie.
Wychodzi na to, ze to moja "wina" z ta dziewczynka, widac nie dosc mocno
chcialam chlopca...
A ja sie baaardzo ciesze, ze to bedzie córeczka. Maz na poczatku przebakiwal
cos o chlopaku (ze bawilby sie ciuchcia i samochodzikami itp), ale teraz sie
smieje, ze z dziewczyna tez bedzie jezdzil pociagiem

Widac jakies niespoelnione meskie ambicje.
Nie mniej jednak cieszymy sie oboje, zwlaszcza, ze to nasze pierwsze dziecko.
Czy Wasi tesciowie tez sie tak zachowuja?
Czy nie powinno byc najwazniejsze, ze malenstwo jest zdrowe i ladnie rosnie?