kupiłam juz pare ciuszków dla mojego maleństwa, które ma urodzić się w lutym.
jejku, jakie one sa śliczne, a jakie malusie

)
i nasuwa mi się na początek pare pytań...
po pierwsze - jak wyglądają ceny takich ubranek? czy 11-13 zł za śpioszki (to
się chyba tak nazywa?) to mało, czy dużo, czy norma?
czy warto kupować ubranka w rozmiarze 56? czy nie lepiej zacząć od 62 - bo
raz że dziecko może urodzić się spore i od początku nie wejść w rozmiar 56, a
dwa - czy to dziecku w jakis sposób przeszkadza, że ma nieco za duże ciuszki?
na ile - średnio - starcza ten pierwszy rozmiar 56 - na miesiąc, czy mniej?
a 62 - to kolejny miesiąc?
czy warto kupować rzeczy dobrych firm (jakie to są te dobre?) zakładając, że
mają one wystarczyć tylko na potrzeby tego jednego dziecka?
jak sie ubiera dziecko urodzone zimą? pielucha, na to śpioszki - coś jeszcze?
a co na zewnątrz? domyslam się, że jakis spiworek, ale co "na pomiędzy" nim,
a bielizną - bo spioszki to jakby bielizna, tak?
kupiłam teraz 2 sztuki takich śpioszków z długim rękawem i długimi nogawkami
ze stópkami, jedną sztukę z krótkim rękawem i bez nogawek i
jedna "półśpiochy" - czy te ostatnie mają w ogóle sens? czy nie lepsze jest
ubranko takie "całościowe" żeby nic dziecku nie wyłaziło na wierzch? a te
przedostatnie - czy będzie w ogóle okazja załozyć ubranko, przy którym by
miało gołe rączki i nóżki?
czy trzeba zatem kupować skarpetki - skoro kupiłabym śpiochy ze stópkami, to
chyba nie trzeba, a może jednak...
no i czy to kwestia sezonu, ale jak się rozglądałam po sklepie (Smyk) to 90%
ubranek było z krótkim rękawem i bez nogawek - czyli rozumiem, że na te dla
zimowych dzieci trzeba jeszcze poczekać?
ile w ogóle trzeba tych ubranek kupić? dziecko przebiera się ile razy
dziennie? czy pampers faktycznie nie przesiaka i nie trzeba malucha
przebierac po każdym obsikaniu się?
hmmm... to chyba tyle NA RAZIE
poratujcie zieloną mamusię

)