Dodaj do ulubionych

znieczulenie na życze podczas porodu- co sądzicie?

01.12.04, 22:28
Co myślicie o znieczuleniu na żądanie podczas porodu? (zewnątrzoponowe i
inne). Jakie są Wasze doświadzenia? Do postawienia tego pytania zainspirował
mnie mój własny poród i obserwacje innych położnic. Ja rodziłam bez
znieczulenia (miałam szczęście, cały poród 3 godziny, dla mnie to nie był
ból, raczej wysiłek). Natomiast dziewczyny, które miały wykonane znieczulenie
na żądanie rodziły z wielkim trudem (niestety nie czuły parcia) i w 3
przypadkach na 4 skończyło się cesarką. Oczywiście nie mam zamiaru
generalizować, takie mam po prostu doświadzcenie- a Wy jak to [znieczulenie]
postrzegacie? Namawiać na rodzenie ze znieczuleniem z premedytacją czy
stosować je podczas gdy kobieta już naprawdę ma dość bólu?
Obserwuj wątek
    • celeste Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 07:36
      Faktycznie, chyba nie ma co z góry zakładać, że się znieczulenia będzie
      rzeczywiście potrzebowało. Porody bywają bardzo różne. Czasami przebiegają tak
      szybko i znośnie, że ZZO jest zupełnie bez sensu. Tyle, że w niektórych
      szpitalach, z tego co tu czytam, jeśli nie umówisz się wcześniej z
      anestezjologiem ZZO możesz nie otrzymać. Niektóre placówki wręcz wymagają
      wcześniejszych badań w kierunku przeciwwskazań do ZZO, co też wymusza
      wczesniejszą decyzję (może i wczesniejsze opłaty za samo znieczulenie?)
      Mnie ZZO bardzo pomogło i je sobie chwalę, choć było zrobione naprawdę niemal w
      ostatniej chwili (poród był popędzany oksy, ale bolesny jak diabli). Czułam
      bóle parte, natomiast były one w znacznej mierze złagodzone. I o to właśnie
      chodziło.
      Pozdrawiam.
    • alinaw1 Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 10:23
      Byłam przeciwniczką znieczulenia. JESTEM ZA NATURĄ. Tak mi się przynajmniej
      wydawało. Moje intencje, dobre przygotowanie, własna położna, oddzielny pokoj i
      dobre (wówczas) zdrowie do niczego się nie przydały. Poród przebiegał wcale nie
      w sposób książkowy- bardzo długo, ciężko, potworne bóle. Po odejściu wód
      płodowych rozwarcie było na niecałe 3 cm, podano mi więc oksytocynę. Po
      kolejnych 12 godzinach tortur- znieczulenie zewnątrzoponowe (choć lekarz
      orzekł, że to w moim przypadku konieczność - i tak musiałam za to zapłacić).
      Znieczulenie nie zaDZIAŁAŁO JAK CZARODZIEJSKA RÓŻDŻKA (TAK PRZYNAJMNIEJ PISZĄ W
      MAGAZYNACH DLA MŁODYCH MAM, po kilku kolejnych godzinach, gdy mdlalam z bólu i
      błagałam o śmierć wyciągnięto ze mnie dziecko. Wspominam poród jak tramę, coś
      najgorszego w swym życiu. Dziecko- wymodlone i oczekiwane wcale mnie nie
      ucieszyło. Płakałam bo cieszyłam się, że to koniec piekła. Po porodzie
      dochodziłam do siebie kilka miesięcy, chodziłam przez 6 miesięcy z dzidzią na
      rehabilitację. Przez 2 lata synek nie przespał nawet p[ól nocy i lekarka
      stwierdziła, że to następstwa trudnego porodu. Znieczulenie w moim przypadku
      mało pomogło (choć lekarz stwierdził, że bez niego mogłabym stracić
      przytomność, bo ból był nie do zniesienia. Teraz arzę tylko o cięciu.
    • mkrzatala Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 10:57
      Wszystko ma złe i dobre strony. Ja też rodziąłam bez znieczulenia, ale gdy ból
      jest nie do zniesienia myślę, że warto spróbować z ZZO. W szpitalu, którym
      rodziłam dobrze było zapłacić wcześnieniej za ZZO i oni informowali
      anestezjologa jak przychodziło się rodzić, że może być potrzebny. Jednak, gdy
      się nie skorzystało oddawali pieniążki. Oczywiście, gdyby się dopiero zachciało
      ZZO w czasie porodu, też by wezwali anestezjologa, ale mogłoby się zdarzyć, że
      wtedy ma operację i nie może przyjść, wiec lepiej, gdy wie wcześniej, co i to
      nie wyklucza nagłoego przypadku, który by mu przeszkodził w przyjściu.
      • ewcialinka Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 13:47
        ja czekam na poród na początku chciałam miec to znieczulenie teraz nie
        chce.Różnie po tym bywa,to jest jednak zastrzyk w kręgosłup (zzo) moja lekarka
        mi odradziła powiedziała że kobiety po tym znieczuleniu przestaja przeć i
        kończy to sie cesarką albo kleszczowym.moja siostra miała zzo i przestała
        rodzić nie czuła bólu i parcia,dziecko z niej dosłownie wyciągnęli leżała w
        szpitalu po tym prawie 2 tyg.koleżanka mojej sąsiadki po tym znieczuleniu nie
        chodzi od porodu trwa to już 5 lat.jest prawie roslinka .nic nie czuje od pasa
        w dół.także wolę nie ryzykować.
    • kmyczek Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 14:14
      ja nie nastawiam sie z gory ze wezme zzo, ale jesli bedzie taka potrzeba to
      napewno sie nie zawacham. A jesli chodzi o te skutki uboczne to w tym przypadku
      duzo zalezy od anastazjologa z tego co slyszalam. Znam bardzo duzo kobiet,
      ktore mialy zzo i nie wyobrazaja sobie porodu bez niego.
      A co najdziwniejsze od zadnej z nich nie slyszalam o trudnosciach po zzo w
      porodzie.
      Dlatego sama juz nie wiem jak to jest, jedni mowia tak a drudzy inaczej.
      pozdrawiam
      • kocianna Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 14:38
        Ja zdecydowałam się rodzić w klinice położniczej, więc anestezjolodzy tam
        znieczulają tylko porody, poza tym zzo jest tam bezpłatne, więc więcej kobiet
        się na nie decyduje. Wydaje mi się, że to zwiększa szanse na sprawnie i fachowo
        przeprowadzone np. zzo (odpowiednie wkłucie i odpowiednia dawka, która nie
        uniemożliwia parcia).
        Nie wiem, czy będzie mi potrzebne znieczulenie, ale chcę mieć taką możliwość.
    • mamalgosia Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 14:44
      Był tu kiedyś fajny wątek o ZZ) (nie wiem, czy na tym forum, czy na Ciąża). Dużo
      dziewczyn się wypowiadało bardzo pozytywnie. Warto pogrzebać w wyszukiwarce
    • hania72 Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 18:40
      Urodziam 2 lata temu. Od poczatku ciazy wiedzialam, ze bede rodzic w
      znieczuleniu zewnatrzoponowym. I tak sie stalo... Na poczatk dostalam
      oksytocyne. Gdy rozwarcie mialo 3 cm podali mi znieczulenie. Bylo OK. Czulam
      bole. Wiedzialm kiedy idze skurcz. Nie umialm jednak przec, wiec lekarz musial
      mi pomoc tzn. kilka razy nacikal moj brzuch. Moj maluch wyskoczyl. Caly porod
      trwal ok. 5 godzin. To byl najpiejniejszy moment w moim zyciu. Mialam kolo
      siebie jeszcze meza. Zycze kazdemu takiego porodu. Pieklo sie zaczelo jak po 12
      godzianch od porodu nalezy wstac isc po prysznic, ubikacji. Tego bolu nie
      zapomne, ale to juz temat na inna historie. Polecam goraca znieczulenie. Mysle,
      ze duzo zalezy od lekarza anestezjologa. Czy dobrze jest dobrana dawka i
      zrobiony zastrzyk. Przyznaje, ze ryzyko znieczulenia tez jest duze. Warto
      probowac ...
    • jaque Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 18:42
      Znieczulenie, żeby dobrze zadziałało i nie skomplikowało porodu musi być DOBRZE
      podane (a nie zawsze tak niestety jest).
      Bardzo ważne jest prawidłowe obliczenie dawki - powinna być taka, żeby nie
      bolało (przy rozwieraniu), ale i na tyle mała, żeby znieczulenie przestało
      działać tuż przed parciem (lepiej dostać mniejszą dawkę, i potem ewentualnie
      drugą, niż od razu dużą). Wiele porodów znieczulanych kończy się cc lub
      kleszczami właśnie dlatego, że kobieta ma znieczulone bóle parte - i nawet jeśli
      czuje skurcze to nie ma motywacji by wystarczająco silnie przeć. Niestety, nie
      wszystkie położne i anastezjolodzy przykładają do tego wagę sad
      Natomiast dobrze podane znieczulenie może być prawdziwym dobrodziejstwem. Ja
      chciałam być twarda i urodzić bez zzo - okazało się jednak, że bolesność moich
      skurczy przerosła kilkakrotnie wszelkie moje wyobrażenia o bólu porodowym.
      Dzięki zzo w czasie fazy rozwierania czułam się jak na pikniku, bolały dopiero
      skurcze parte - ale to już inny ból smile
    • darekjedrasiak Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 21:58
      Drogie Panie - pamiętajcie, że praktycznie niemożliwe jest wyrobienie sobie
      opinii na jakiś temat czytając wyłącznie opinie z forum. Po pierwsze ich liczba
      jest nie tylko ograniczona, ale na potrzeby wnioskowania wręcz znikoma. Po
      drugie ich opinie dotyczą zdarzeń jednostkowych, czasem informacje obejmują z
      dwóch lub więcej porodów. Po trzecie na ich relacje mogą mieć wpływ
      okoliczności, tym większy im bardziej są czymś rozczarowane lub nie uwzględniac
      okoliczności. Weźmy np. zdanie „dziewczyny, które miały wykonane znieczulenie
      na żądanie rodziły z wielkim trudem”. Niby jest potem jest napisane, że to nie
      jest próba generalizacji, ale .... . Znieczulenie nie jest magicznym zaklęciem
      na tak zwane trudne porody np. gdy dziecko jest za duże w stosunku do kanału
      rodnego, albo nieprawidłowo wstawia się do kanału rodnego to najlepiej zrobione
      znieczulenie nie pomoże i musi być cięcie. Ale to cięcie nie będzie z powodu
      znieczulenia. Wiadomo, że w trudnych porodach stopień doznan bólowych jest
      większy, choćby z powodu wydłużenia porodu. Dlatego częściej rodzące decydują
      się na znieczulenie. Jednak to nie dlatego poród postępujwe nieprawidłowo, bo
      jest znieczulony, ale jest dlatego znieczulony, bo porodu nieprawidłowe są
      bardziej bolesne (to wcale nie oznacza, że prawidłowy poród nie jest bolesny,
      niestety).

      „Namawiać na rodzenie ze znieczuleniem z premedytacją czy stosować je podczas
      gdy kobieta już naprawdę ma dość bólu ?” W dalszym ciągu z premedytacją będę
      przypominać czemu służy znieczulenie – w bardzo dużym skrócie znieczulenie
      przede wszystkim poprawia dostarczanie tlenu do łożyska. To dlatego dzieci
      matek rodzących w znieczuleniu są w lepszym stanie metabolicznym i
      neurologicznym. Ktoś, kto miał za mało tlenu, nigdy nie będzie w lepszym
      stanie od kogoś, kto tlenu miał tyle, ile mu było potrzebne. Dobro matki jest
      tu na drugim miejscu, tym bardziej, że - co jest godne podziwu - matki same
      stawiają swe dobro na drugim miejscu, starając się w swoim rozumieniu poświęcić
      dziecku najbardziej jak tylko można. (Niestety, tak naprawdę narażanie płodu na
      niedotlenienie jest raczej niedźwiedzią przysługą). Równolegle, ułatwia poród
      bo matka ma więcej sił, aby przeć i zniesione są szkodliwe odruchy napinające
      mięśnie hamujące poród. Gdy kobieta decyduje się na znieczulenie dlatego, że
      ona ma dość bólu, to szanując jej decyzję uważam, że była niedostatecznie lub
      niewłaściwie poinformowana o znieczuleniu porodu zanim on się rozpoczął.
      Czytając wspomnienia alinyw1 można omawiać porody niewłaściwie prowadzone
      zarówno od strony położniczej, jak i anestezjologicznej. Położniczej, bo
      decyzja o znieczuleniu (nigdy nie zgadzam sie na to, żeby to położnik
      decydowało za kobietę o tym, kiedy rozpocząć znieczulenie, to też są ludzie i
      po jakimś czasie rozumieją, że ich opory nie mają sensu) zapadła po 12
      godzinach od rozpoczęcia wlewu oksytocyny. Anestezjologicznej, po kilku
      godzinach znieczulenia nadal mdlała z bólu. Więc jakie to znieczulenie ?
      Ewcialinka też zaserwowała thrillera - „dziecko z niej dosłownie wyciągnęli
      leżała w szpitalu po tym prawie 2 tyg. koleżanka mojej sąsiadki po tym
      znieczuleniu nie chodzi od porodu trwa to już 5 lat.jest prawie roslinka .nic
      nie czuje od pasa w dół”. Proszę zdawać sobie sprawę z tego, że poród to nie
      tylko fizjologia z lub bez znieczulenia. To moment krytyczny często i dla
      dziecka i dla matki. W trakcie porodu może dojść do powikłań zupełnie
      niezwiązanych z działalnością lekarzy, czy to położników czy też
      anestezjologów. I weźmy pod uwagę taką sytuację, w której dochodzi do
      wykrzepiania wewnątrznaczyniowego co powoduje, że zatykane są naczynia
      włosowate odżywiające poszczególne narządy. Wtedy te narządy nie dostają ani
      tlenu ani substancj odżywczych i poszczególne komórki obumierają. Zazwyczaj
      jest to związane z wielonarządową niewydolnością. Ogromna tragedia. Zwłaszcza
      dla anestezjologa, który nie mając żadnych powodów do nierozpoczynania
      znieczulenia jest potem obciążany odpowiedzialnością za rzekomo źle
      przeprowadzone znieczulenie. Opis Ewcialinki jest tak potoczny, że trudno coś
      wnioskować poza tym, że bardzo mało prawdopodobne jest, aby obecny jej stan był
      wynikiem znieczulenia. Pracuję zaledwie kilkanaście lat, ale jakoś nigdy w tak
      zwanym środowisku nie spotkałem się z informacją na temat znieczulenia, którego
      powikłaniem byłaby niemożność chodzenia. Zadziwiające przy tym jest to, że
      znacznie częściej słyszę tego rodzaju opisy z ust pacjentów, którzy mają być
      znieczulani podpajęczynówkowo czy zewnątrzoponowo i znają kogoś, kto zna kogoś,
      kto słyszał, że ktoś nie może chodzić po znieczuleniu. Potem okazuje się, że
      nie może, bo po wypadku ma amputowane obie nogi, ale dla opowiadającego ważne
      jest to, że miał znieczulenie. I niestety nie żartuję, stopień zaufania do
      lekarzy, z różnych zawinionych i niezawinionych powodów, jest bardzo różny, ale
      też i ludzie pozwalają sobie na głoszenie byle jakich poglądów dotyczących
      ważnych spraw. To jednak już inna historyja smile

      Dziewczyny, plissssssss – jeśli nie wiecie, pytajcie. Jak wiecie, przynajmniej
      kilkoro anestezjologów odwiedza to forum. Lepiej o coś zapytać, niż pisać
      rzeczy niemądre. To, co się tu napisze, jest czytane przez inne kobiety i -
      jeśli ma im służyć - to powinno mieć być oparte na rzetelnych podstawach.
      Weźmy coś takiego: „A jesli chodzi o te skutki uboczne to w tym przypadku duzo
      zalezy od anastazjologa z tego co slyszalam” W prawidłowo prowadzonym
      znieczuleniu nie zależą nie tylko od anastazjologa, ale nawet nie zależą od
      anestezjologa. Znieczulenie zewnątrzoponowe jest bardzo, bardzo bezpieczną
      procedurą. Zawsze można coś zepsuć, ale to wymaga odstępstw od prawidłowego
      postępowania czy standardów, jak wolałaby dr SW Krzemień.
      Ze wspomnień hani72: „Pieklo sie zaczelo jak po 12 godzianch od porodu nalezy
      wstac isc po prysznic, ubikacji. Tego bolu nie zapomne” dlaczego wtedy nie
      stosuje się leków przeciwbólowych ?? W naszym szpitalu był podobny problem, do
      czasu, gdy zaczęliśmy stosować leki przeciwbólowe. I nagle okazało się, że
      kobiety po porodize nie leżą obolałe w łóżkach , nie mając na nic siły, ale
      pomykają po korytarzach, zajmują się swoimi dziećmi bo ich nie boli i są całe
      happy. Można ? Można !
      Jaque pisze już bardzo dokładnie, kiedy i jak wstrzykiwać leki przeciwbólowe.
      Niestety, jest to opis amatorski a nie profesjonalny. Jest takie powiedzenie
      wśród lekarzy – właściwa dawka lekarstwa wystarczy. Obliczanie dawki ma bnardzo
      niewielkie znaczenie. Istotny jest efekt kliniczny. Co z tego, że wyliczę dawkę
      według reguł, skoro znieczulenie będzie miało zbyt rozległy zasięg ? Albo , co
      z tego, że zastosuję „właściwą” dawkę, skoro znieczulenia praktycznie nie ma,
      a dziewczyna wyje z bólu ? W dalszej części swojego posta pisze, że wiele
      porodów znieczulanych kończy się cięciem lub kleszczami bo kobieta ma
      znieczulone bóle parte. Tak właśnie powinno być – czucie bólu powinno być
      zniesione, bo niczemu nie służy a jest szkodliwe. Natomiast powinno być
      zachowane czucie skurczów partych. Zazwyczaj choć nie zawsze to się udaje.
      Proszę jednak zauważyć, że odczuwanie skurczów partych służy temu, aby kobieta
      rozpoczęła je wzmacniać własnym wysiłkiem. Jeśli nawet okaże się, że rodząca
      nie odczuwa również skurczów partych to i tak nic złego się nie dzieje. Od tego
      jest położna z położnikiem, aby rozpoznać początek skurczu i zachęcić rodzącą
      do własnego wysiłku. To, co najważniejsze, to aby kobieta rodząca miała
      zachowaną siłę mięśni ściany jamy brzusznej.

      O czym uprzejmie donosi Dariusz Jędrasiak
      • jaque Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 22:45
        Masz w zdecydowanej większości rację!
        Nie zgadzam się tylko z tym, że próbujesz odbierać nam prawo do pisania na
        forum... Jeśli ktoś czyta nasze amatorskie wypociny (bo chyba żadna z nas nie
        udaje, że jest profesjonalistką) to zdaje sobie chyba sprawę z tego, że to
        opinie zwykłych rodzących kobiet na temat ich własnych doświadczeń porodowych.
        Nikt nie udaje, że to coś więcej, i na tym chyba w dużym stopniu polega wartość
        tego forum. Nie wierzę, że ktokolwiek kieruje się (podejmując decyzje np. o zzo)
        tylko wiedzą uzyskaną tutaj - od tego są lekarze i chyba dla każdej z nas jest
        to oczywiste... Ale skoro forum jest tak popularne, to chyba taka "potoczna"
        wiedza też jest nam potrzebna - więc proszę, nie krytykuj tego, że ośmielamy się
        tu wypowiedzieć (choć oczywiście miło, że dzielisz się z nami swoją
        profesjonalną wiedzą).

        pozdrawiam
        M.

        P.S. A co do znieczulania skurczów partych - to nie mój wymysł, ale położnej z
        kilkunastoletnim stażem. I też nie wzięła sobie tego z kosmosu, ale jest to
        poparte jej własnym, dużym doświadczeniem... Jej, położników i anastezjologów z
        którymi pracuje. Więc może jednak coś w tym jest smile
        • darekjedrasiak Droga Jaque 05.12.04, 12:36
          "Nie zgadzam się tylko z tym, że próbujesz odbierać nam prawo do pisania na
          forum..." Ja z kolei nie zgadzam sie z twierdzeniem, że komukolwiek odbieram
          prawo do czegokolwiek. Sam będąc bardzo przywiązany do swojego prawa swobodnej
          wypowiedzi, musiałbym być skończonym gamoniem, żeby tłumić czyjeś wypowiedzi.
          Zdanie "Wiele porodów znieczulanych kończy się cc lub kleszczami właśnie
          dlatego, że kobieta ma znieczulone bóle parte" nie jest wyrażeniem opinii, ale
          stwierdzeniem. I wobec nieprawdziwych stwierdzeń mam tylko jedno stanowisko -
          prostować je w zakresie w którym mam odpowiednią wiedzę.
          "więc proszę, nie krytykuj tego, że ośmielamy się tu wypowiedzieć" - Wskaż
          choć jedną moją wypowiedź krytykującą kogoś za to, że się wypowiadał na forum i
          nie rób ze mnie potwora smile, proszę. Dariusz Jędrasiak
        • darekjedrasiak Droga Jaque II 05.12.04, 12:47
          P.S. Ja też znam wiele położnych i wielu położników z kilkunastoletnim. I
          właśnie z obserwacji ich pracy wiem, że czasem lepiej jest opierać się na
          bardziej obiektywnej wiedzy niż subiektywnych wymysłach. Wiele razy widziałem,
          jak takie położne i tacy położnicy indukowali poród wtedy, gdy tego robić nie
          można było tylko dlatego, że chcieli aby prowadzona przez nich pacjentka
          urodziła na ich zmianie czy dyżurze. Stąd czasem takie badania wewnętrzne, że
          aż pęka pęcherz płodowy (choć może pęknąć samoistnie), stąd hektolitry
          oksytocyny, żeby zmusić macicę do skurczów, stąd często potem brak postępu
          porodu i poród zabiegowy lub operacyjny, co uznaje się potem za powikłanie
          znieczulenia zewnątrzoponowego. I to też nie są obserwacje z kosmosu, ale z
          kilku porodówek uczynionych przeze mnie osobiście smile
      • pelea Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 02.12.04, 22:47
        jak dobrze ze pan Darek napisal to wszystko smile bo zdecydowalam sie na zzo a po
        przeczytaniu kilku opinii zaczelam panikowac i zastanawiac sie czy nie
        zrezygnowac i probowac rodzic naturalnie
    • mamazuzika Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 03.12.04, 12:43
      witaj ja mialam znieculenie(darmo)i bardzo je sobie chwale. moj porod trwal 10 godz ichybabym oszalala ze zmeczenia gdyby nie to - na pewno poprosze o nie przy drugim bobasie smile
    • mamazuzika Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 03.12.04, 12:53
      ja tez mam pytanie do pana darka- odporodu strasznie mnie boli od czasu do czasu prawa noga udo i posladek czasem bol jest niedowytrzymania wszyscy strasza tym znieczuleniem choc ja w to nie wierze -co to moze byc?
      • darekjedrasiak Do mamyzuzika 05.12.04, 13:01
        Trzeba przeanalizować przebieg porodu, bo zakładam, że przed nim tego typu
        dolegliwości Pani nie odczuwała: między innymi samą procedurę, jak był
        wprowadzany cewnik do przestrzeni zewnątrzoponowej itd, to jak Zuzik wstawiał
        się do kanału rodnego, czas trwania porodu oraz rodzaj i zakres stwierdzanych
        odchyleń neurologicznych. Tylną ścianę kanału rodnego tworzy kość krzyżowa z
        której wychodzą korzenie nerwowe unerwiające dolną połowę ciała. W trakcie
        przechodzenia dzieciaka przez kanał rodny niestety może dojść do ucisku korzeni
        nerwowych i zaburzenia ich funkcji po porodzie. Wszyscy chyba znamy zjawisko
        drętwienia nogi, gdy siedzi się jakiś czas w niewygodnej pozycji. Mechanizm
        jest podobny. Samo znieczulenie nie ma tu nic do rzeczy - w takiej samej
        sytuacji położniczej doszłoby do takich objawów niezależnie od tego, czy b yło
        stosowane znieczulenie, czy nie. Zazwyczaj po kilku, kilkunastu tygodniach
        dochodzi do powrotu prawidłowej funkcji nerwów, ale czy i w jakim stopniu to
        odnosi się do Pani sytuacji tego nie wiem nie znając szczegółów. Pozdrawiam
        Dariusz Jędrasiak
    • watermelon01 Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 03.12.04, 16:53
      ja calkiem chwale sobie zzo.
      pierwsze skurcze byly rano, ale dopiero od godz. 16stej rozkrecily sie niezle.
      kiedy przyjechalismy do szpitala - ok. 18stej, szalaly juz na calego. Mikolaj
      przyszedl na swiat po pierwszej w nocy, wiec na sali do momentu urodzenia
      dziecka spedzilismy ok. 7 godzin. Wydaje mi sie, ze dostalam 3 dawki
      znieczulenia, co godzine (mogly byc 4, nie pamietam)- podane od momentu, kiedy
      rozwarcie bylo na 4 cm (wczesniej dostalam chyba dozylnie dolargan). Za kazdym
      razem czulam prawie natychmiastowa roznice w odczuwaniu bolu i moglam nawet
      przysnac na troszeczke (ale pewnie nie wiecej niz 5-10 minut). Natomiast bardzo
      niecierpliwie czekalam na kazda nastepna dawke, poniewaz po godzinie od podania
      kazdej bardzo juz bolalo (z reszta, oksytocyne tez dostawalam).
      Nie chcialabym sie narazic obecnemu w watku panu anastezjologowi, no ale nie
      czulam skurczow partych (nie mialam takiego wrazenia, ze chce, za
      przeproszeniem, zrobic k...) - z tym, ze jako laik nie moge powiedziec czego to
      byla "wina". Mialam porod kleszczowy, uzasadniony przedluzajacym sie II okresem
      porodu i "objawami zagrozenia zycia plodu". Bylam tez bardzo zmeczona,
      przesypialam te krotkie chwile miedzy skurczami (tak mi sie przynajmniej
      wydaje); probowalam, instruowana przez lekarza, przec, ale zrezygnowali z tego,
      bo niewiele to dawalo i martwilismy sie o mojego malucha.
      Przed urodzeniem dziecka mialam troche inne wyobrazenia nt. porodu, ale ten bol
      mnie nie tyle zaskoczyl, co tak zmeczyl i oglupil, ze nie wyobrazalam sobie juz
      kontynuowania bez znieczulenia (ale zostalo podane, jak mi powiedziano, dopiero
      wtedy, kiedy procedury to przewidywaly - czyli przy tych 4 cm. nie wiem, czy to
      prawda, ze wczesniej sie go nei podaje).
      Jestem tym typem, ktory do lekarzy ma bardzo duze zaufanie, wczesniej juz
      wiedzialam jak wyglada ta procedura, wszystkie pros & cons, wiec nie balam sie -
      a nawet tlumaczylam w trakcie "niedouczonemu" mezowi co i jakwink
      Jesli nastepne porody beda wygladaly podobnie - w kwestii bolu - to nie zawaham
      sie poprosic o znieczulenie.
      acha, potem mialam troche "wiotke" nogi - rano (ok. 8) wybralam sie pod
      prysznic, zemdlalam 2 razy. Ale to tez moze kwestia nie znieczulenia co
      ogolnego zmeczenia (chociaz uwazam ze jestem calkiem wytrzymala a zemdlec mi
      sie nigdy wczesniej nie zdarzylo).
      pozdrawiam.
      • darekjedrasiak Dear Watermelon 05.12.04, 13:24
        NIe narazisz mi się pisząc, że nie czułaś skurczów partych. Ja przecież nie
        twierdzę, że każde bóle porodowe da się tak znieść, aby osiągnąć sytuację
        idealną, gdy nie czuje się bólu, ale czuje się skurcze. Trochę mnie dziwi, że
        za każdym razem czułaś natychmiastową różnicę w odczuwaniu bólu po podaniu
        kolejnej dawki leku znieczulającego i jednocześnie już po godzinie od jej
        podania znowu bardzo bolało. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby tak niewielkie
        dawki zniosły odczuwanie skurczów. Obrazowo rzecz ujmując zakres znieczulenia
        uzyskiwany kolejnymi dawkami mógł nie obejmować w adekwatnym zakresie strefy
        powstawania bólu, ale w takiej sytuacji trudno oczekiwać, że znieczulenie
        będzie na tyle rozległe, aby zaburzyć odczuwanie skurczów partych. Tak czy
        inaczej skoro pisze Pani, że tak było, to nie ma co się z tym spierać.
        Natomiast omdlenia po znieczuleniach podpajęczynówkowych czy zewnątrzoponowych
        niestety zdarzają się i to bez względu na to, czy były stosowane do porodu czy
        z innych powodów. Układ krążenia po takiej blokadzie jest jakby
        bardziej "leniwy" i trudniej radzi sobie ze zwykłą sytuacją, jaką jest zmiana
        pozycji z leżącej na pionową. W sytuacji bez znieczulenia, układ krążenia
        reaguje na zmianę pozycji podniesieniem ciśnienia, aby krew mogła dotrzeć do
        mózgu we właściwej ilości. "Lenistwo" układu krążenia prowadzi to do spadku
        ciśnienia tętniczego , niedostatecznego ukrwienia mózgu i omdlenia. Dlatego
        pacjenci po tego typu blokadach powinni uruchamiać się stopniowo - najpier
        trzeba posiedzieć w łóżku, pozmieniać pozycję, potem posiedzieć ze spuszczonymi
        nogami przez kilkanaście minut, potem - w towarzystwie drugiej osoby i po
        upewnieniu się, że właściwie odczuwa położenie kończyn dolnych - należy stanąć
        przy łóżku, zrobić kilka kroków i upewnić się, że wszystko jest ok. Roztropnie
        byłoby kilka chwil potem odpocząć i znów potem wstać, tym razem już na dłuższy
        spacerek , ale też w towarzystwie. Gdyby mimo to pojawiło się uczucie
        omdlewania, to trzeba umożliwić położenie się. Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak
        • watermelon01 Re: Dear Watermelon 05.12.04, 17:29
          Witam,
          opisalam jak pamietam porod, moze czas robi swoje i pamiec plata figle - stad
          pewnie sytuacja, ktora Pan, fachowym okiem ogarniajac, nie bardzo moze
          logicznie sobie wytlumaczyc. Z tego, co pamietam, to decyzja o przyspieszeniu
          urodzenia sie dziecka poprzez zastosowanie kleszczy byla dosc nagla (moze to
          trwalo dluzej, ale przez to moje "podsypianie" na pewno mialam zaburzona
          swiadomosc uplywajacego czasu), wiec moze bylo to w niedlugim czasie po podaniu
          kolejnej dawki znieczulenia - ktg ciagle "gubilo" tetno mojego malca, zrobilo
          sie nagle zamieszanie, jeden lekarz tlumaczyl mi co beda za chwile robic w
          trakcie, kiedy prawie 15sto osobowa ekipa rozkladala swoje "manele" w sali
          (neonatolodzy, polozne, ktos tam jeszcze - tlum byl w i tak wielkiej sali).
          W ogole, to chcialam powiedziec - mimo, ze mnie juz to za bardzo nie dotyczy,
          bo mam za soba juz porod - ze Pana wypowiedzi tu na forum wydaja sie bardzo
          cenne - tlumaczy Pan tak samo, jak na szkole rodzenia do ktorej uczeszczalam i
          anastezjolog, z ktorym wczesniej rozmawialam, dzieki czemu do stresu zwiazanego
          z narodzinami dziecka nie dochodzil ten wynikajacy z niewiedzy na temat
          przebiegu tegoz.
          pozdrawiam.
    • pysiadlo Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 03.12.04, 17:22
      Witajcie! Rodziłam 4 miesiące temu i przed porodem zastanawiałam się nad ZZO
      ale jak to człowiek bywa odważny to stwierdziłam, że dam radę sama urodzić i
      mężenie zniosę ból. Oczywicie jak moja mama dowiedziała się że myslę o ZZO to o
      mało co zawału serca nie dostała i zaczeła się litania jakie mogą być tego
      skutki. Chyba jest to typowy syndrom ludzi starszych dla których wszelkie tego
      typu "nowości" to skaranie boskie. W końu tak zajęłam się przygotowaniami przed
      porodowymi zakupy itp, że jakoś przestałam myśleć o ZZO. Mój poród zaczął się
      bardzo nieoczekiwanie, po prostu w trakcie standardowej wizyty u położnej
      stwierdzono, że w zasadzie mogę rodzić. Byłam w takim szoku ,że jak pisałam
      męzowi na kartce co ma mi przywieźć z domu to mi się ręka trzęsła. A zatem o 20
      podpisywałam wszystkie wymagane papierki o 20.30 wylądowałam na sali porodowej
      i czekłam tam sobie na męża aż przyjedzie z torbą. Nudziło mi się
      niemiłosiernie a fakt że za chwilę mam rodzić była dla mnie totalną abstrakcją -
      nie miałam żadnych skurczy i czułam się świetnie! Przyjechał mężulek i
      czekaliśmy razem co będzie dalej, o 22 dostałam kroplówkę i najpierw leżałam
      przez ok 1.30 i bóle były mało dokuczliwe nawet się śmialiśmy z mężem. 0 23.30
      wskoczyłam na piłke i skakałm na niej prze 30mni i dopiero pod koniec skakania
      zaczęło trochę boleć. Jak zlazłam z piłki była 24 i ostatnie 20 mni- córeczka
      urodziła się 20po 24- to były chyba prawdziwe bóle parte. Mimo ze tak szybko
      urodziłam to teraz jestem pewna że przy drugim porodzie będę chciała ZZO, nie
      wyobrażam sobie dłuższego rodzenia! Wysiłek straszny! jak zobaczyłam siebie w
      lustrze na drugi dzień to przeżyłam szok, popekane naczynka i sińce pod oczami!
      Dlatego chcę następnym razem ZZO!
      • misiabella Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 04.12.04, 08:55
        Ja też mam dylemat.Już dawno wymysliłam sobie,że będę miała zzo.Nie będę udawać
        herod-baby,którą niestety nie jestem.Do osób łatwo znoszących ból nie należę.
        W trakcie okresu potrafiłam czasem dosłownie stracić przytomność z bólu i
        wylądować na podłodze.Gorszego bólu nie mogę sobie wyobrazić,a ból porodowy
        jest przecież silniejszy.Do tego kilka miesięcy leżałam w łóżku z powodu
        zagrożonej ciąży,a i teraz też muszę dużo odpoczywać,więc moja siła fizyczna
        jest pod dużym znakiem zapytania.Nie chcę zaszkodzić tak wymarzonemu
        dzidziusiowi i narażać go na długie niedotlenienie,a siebie na niepotrzebny
        strach o jego życie i ból.
        Jednak w szpitalu,gdzie pracuje mój gin nie robi się zzo,tylko do cesarki.Mogę
        rodzić w innym szpitalu,którego nie znam,i tak naprawdę trochę się
        boję.Dodatkowo mój lekarz zzo nie poleca.Twierdzi,że większość porodów z zzo
        kończy się kleszczami i co za tym idzie rozległymi uszkodzeniami u matki a
        także u dziecka.W jego szpitalu porody naturalne nigdy się tak nie kończą,bo w
        podobnych przypadkach stosuje się cesarkę.
        To ja już nie wiem co robić.Liczenie na to,że uda mi się bez znieczulenia
        urodzić szybko i bezboleśnie nie wchodzi w grę (moja mama rodziła mnie dobę w
        strasznych bólach).Zostały dwa miesiące,a ponieważ czasem mam silne skurcze
        może to być nawet szybciej.Nie wiem juz sama na co się zdecydować.Chyba po
        prostu pójdę do tego drugiego szpitala i pogadam z kimś jak to naprawdę odbywa
        się na ich oddziale.
        Pozdrawiam!
        I przy okazji dziękuję panu Darkowi za obecność na forum i wiele cennych rad
        • darekjedrasiak Dear Misiabella 05.12.04, 13:48
          Dziekuje za mile slowa. Przy okazji - jesli ginekolog straszy rozleglymi
          uszkodzeniami i nie poleca zzo bo wiekszosc porodow konczy sie
          kleszczami"znieczulonych ", oznacza, ze nie jest to ktos z rzetelna wiedza na
          jego temat, niestety. Dobrze, że unikaja powiklan zwiazanych z porodami
          zabiegowymi poprzez częstsze korzystanie mozliwosci operacyjnych. Tym bardziej
          dziwi mnie dyskredytowanie czegos tak powszechnie uznawanego jak znieczulenie
          bólów porodowych. Nie chcialbym wchodzic w rozważania, kiedy stosowac kleszcze
          a kiedy, próżniociag, a kiedy cięcie, bo to nie moja specjalność. Ja jestem
          zawsze za każdą formą ochrony dzieciaka, czy to będzie usunięcie bólu
          porodowego, czy cięcie zamiast kleszczy czy jedno i drugie. I dlatego żadne
          przywiązanie do lekarza prowadzącego nie tłumaczy narażanie się na niepokój.
          Pani propozycja odwiedzenia drugiego szpitala wydaje mi się ze wszech miar
          słuszna. Pozdrawiam Darek Jędrasiak
          • watermelon01 Re: Dear Misiabella 05.12.04, 17:47
            Chcialabym Cie Misiabella pocieszyc, ze bol porodowy nie musi byc straszniejszy
            od tego miesiaczkowego. Moge Ci powiedziec jak bylo w MOIM PRZYPADKU (pisze
            duzymi literami, bo czesto w takich postach "o odczuciach" mozna byc posadzonym
            o generalizacje). Jako nastolatka (i jeszcze chyba na pierwszych latach na
            studiach) mialam potworne bole miesiaczkowe. Co prawda, nigdy nie zemdlalam
            (ale, jak juz gdzies pisalam, nie mam do tego "predyspozycji"), ale czasami
            nogi mialam jak z waty i nie moglam stac; albo dla odmiany chodzilam jak
            nakrecona myslac, ze "rozchodze" bol i spiewajac z rozpaczy na glos; zwykle
            moja mama musiala mnie odbierac ze szkoly, gdzie, doczolgawszy sie do gabinetu
            zabiegowego, wilam sie na podlodze. Dreszcze, zimny pot - tez. Regula bylo
            wymiotowanie z powodu skurczow - az do kompletnego wyczerpania (fizycznego, nie
            tresci zoladkowej, po to juz za pierwszym razem "wychodzilo") - raz nawet w
            tramwaju, wracajac ze szkoly (ale byl wstyd - nikt przeciez nie wiedzial
            dlaczego...).
            W porownaniu do tego bol zwiazany z porodem nie wydawal mi sie tak
            wszechogarniajacy, upakarzajacy - no i o wiele bardziej "sensowny". A
            znieczulenie tez w tym pomoglo. Obylo sie bez krzykow i zlozeczen na mezasmile
            pozdrawiam.
    • polinetka Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 05.12.04, 14:15
      Ja miałam znieczulenie zzo podczas porodu i uważam, że była to bardzo dobra decyzja. Decyzje ową poprzedziła nasza (moja i męża) wizyta w szpitalu i rozmowa z anestezjologiem, który owo znieczulenie miał mi "podłączyć". Pan anestezjolog podczas naszego spotkania poinformował nas o wszystkim co tyczy się zzo: sposób założenia, kiedy, wskazania i przeciwskazania, zalety i ewentualne możliwe powikłania. Informacje te pomogły nam podjąć świadomą decyzję, "na zimno" (pan dał nam również swą wizytówkę i powiedział, że jeżeli będą jakieś wątpliowści to możemy dzwonić w każedj chwili)a nie w nerwach i amoku podczas porodu.
      Za to jestem mu serdecznie wdzięczna. Cały okres porodu anestezjolog nam towarzyszył i współpracował !!!! zarówno z nami jak i lekarzem i położną.
      Przyznam się,że poród był dla mnie wspaniałym przeżyciem i myślę,że podane znieczulenie miało w tym udziałsmile
      Po porodzie jak i w trakcie porodu nie było żadnych komplikacji (poród był jednak wywoływany),ani ze strony anestezjologicznej ani ginekologicznej.
      Myślę, że każdy kto poważnie myśli o swoim zdrowiu i ma jakiekolwiek obawy powinien taką rozmowę z lekarzem odbyć (forum moim zdaniem nie jest źródłem wiedzy medycznej, a jedynie służy wymianie drobnych informacji i wrażeń).
      Pozdrawiam!!!
      • malwes Re: znieczulenie na życze podczas porodu- co sądz 05.12.04, 17:15
        Witam,
        Rodziłam 10 m-cy temu - po całej przeleżanej ciąży więc nie bardzo wieżyłam, że
        dam radę urodzić naturalnie.
        Poród był bardzo nerwowy bo dziecku spadało tętno. Jeśli o mnie chodzi to nie
        był to dla mnie ból nie do zniesienia - wolę rodzić niż odwiedzać dentystę -
        nawet ze znieczuleniem wink - myślałam tylko, że jeśli teraz nie boli to nie
        wiadomo jak będzie za parę godzin...i pamiętam, że gdzieś przeczytałam, że
        właśnie zzo "zapobiega" niedotlenieniu więc kiedy położna zapytała, czy
        chciałabym zzo po chwili namysłu zdecydowałam na "tak". Kiedy mi je zakładano
        miałam 4 cm rozwarcia. Poprosiłam lekarza o niewielką dawkę bo nie bolało mocno
        ale lekarz i tak dobrał ją w odniesienu do mojej wagi, itp. Kiedy tylko
        skończyli zakładać znieczulenie - po dwóch skurczach zaczęło działać i
        rzeczywiście nie bolało już nic. Ale skurcze czułam...zaraz było 10cm i w
        zasadzie pewnie nie było potrzebne...ale...synkowi znów spadało tętno, była
        groźba kleszczy ale je się czułam niezmęczona, poparłam jeszcze czując, że
        skurcz nie monął i synek się urodził. Lekarz długo mnie chwalił za
        ten "manewr" smile))) - myślę, że trochę to była zasługa zzo bo naprawdę nie
        czułam się zmęczona, dziecku tętno spadało jeszcze przed zzo więc pewnie
        moja "swiadomość", brak bólu i spokój pozwoliły mi urodzić bez interwencji i na
        pewno dla dziecka też tak było lepiej. A patrząc obiektywnie na poziom bólu -
        nie potrzebowałam znieczulenia a rodziłam 3h od momentu odejścia wód i
        pierwszego "wyczuwalnego" skurczu do momentu zobaczenia mojej kruszynki.

        Ja też jestem bardzo wdzięczna panu Dariuszowi za wypowiedzi. Bardzo żałuję, że
        nie było Pana tu wcześniej....wink
        Pozdrawiam
        • darekjedrasiak Do Malwes :-) 05.12.04, 22:32
          Satysfakcja, jaką odczuwam czytając takie , jak Twoja wypowiedzi jest z niczym
          nieporównywalna. Wprowadzę jednak swoim zwyczajem malutkie sprostowanko -
          znieczulenie zapobiega niedotlenieniu, które jest spowodowane bólem. Z
          pewnością nie zapobiegnie niedotlenieniu, którego przyczyna tkwi gdzie indziej.
          Znieczulenie nie jest cudownym środkiem na całe zło związane z przebiegiem
          porodu. Za to z pewnością jest baaaaaaaaaaaaaaaaardzo istotne. Tak przy okazji,
          może dlatego zaraz było pełne rozwarcie, bo znieczulenie tak dobrze zadziałało ?
          Cieszę się bardzo, że wszystko dobrze się skończyło, jednocześnie rozpoczynając
          nowy rozdział w Państwa życiu smile))))))))))))) Pozdrawiam Dariusz Jędrasiak
          • malwes Re: Do Malwes :-) 07.12.04, 08:39
            Panie Dariuszu,
            Bardzo dziękuję za miłe słowa. I za sprostowanie - choć przyznam, że czytałam
            chyba wszystkie Pana posty i już wiem, że zzo zapobiega niedotlenieniu, ktore
            jest spowodowane bólem - zrobiłam taki "skrót myślowy" w swoim poście wink
            Nowy rozdział w życiu jest już zdrowy, choć chorował nam bardzo po porodzie
            (zapalenie płuc) - ale teraz kończy 10 m-cy, ma 8 zębów i bardzo silnie
            wykształcone poczucie odrębności, niezależności - manifestowane przerażającym
            wyciem jak coś idzie nie po jego myśli -(śmiejemy się z panią ginekolog, że to
            wina zbyt dużej ilości Celestonu podanego w ciąży...smile)))))))))

            Z tym szybkim rozwarciem to chyba ma Pan rację bo położna, jak już stwierdziła
            te upragnione 10cm, to powiedziała do pana anestezjologa: "Widzi pan jak ładnie
            pan poród przyspieszył" smile)) - wtedy jeszcze nie dokońca zrozumiałam co miała
            na myśli ale teraz już wiem. Tylko jeśli mozna, to poprosiłabym o
            takie "łopatologiczne" wyjasnienie - w jaki sposób zzo może spowodować takie
            szybkie rozwarcie? Rozumiem, że rozwarcie powodowane jest przez skurcze, z
            jednej strony wydawało mi się, że jakby siła skurczów jest związana z
            szybkością rozwierania szyjki (pomijam odczuwanie tych skurczów przez kobietę
            bo wiadomo, że czasem szybkie rozwarcie, więc pewnie skuteczne skurcze a
            kobieta rodzi łatwo i nie odczuwa silnego bólu)...i teraz w tym wszystkim jaka
            jest zależność zzo-rozwarcie. Przepraszam z góry jeśli powtarzam pytanie bo
            może już Pan to gdzieś wcześniej opisywał...

            Pozdrawiam
            Gosia
            • malwes Hop do góry... 07.12.04, 20:24
              ...bo spadło a myślę, że zzo vs rozwarcie to ciekawy temat i pewnie inne Mamy
              też zainteresuje odpowiedź.
              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka