Dodaj do ulubionych

wybór szpitala

08.12.04, 22:11
Jestem drugi raz w ciąży. Pierwsza ciąża była przyjemna i przesszła bez
problemów. Poród natomiast to koszmar. Rodziłam na Karowej w Warszawie.
Zapłaciłam polożnej ale to nie pomogło. Zbyt dugo zwlekano z rozwiazaniem.
Skończyło się na Vacum. Ledwo odratowano moje dziecko, a ja przez pół roku
nie mogłam usiąśc na pupie. Teraz chodzę na Żelazną i tam chce rodzić. Każda
wizyta kosztoje 70-90 zł. USG 90 zl. Poród 800-1000 zł plus znieczulenie
500zł. Personel jest bardzo rzyczliwy i miły, a koszty do przyjęcia w
porónaniu z prywatnymi klinikami. Karowa to koszmar. Mimo moich problemów
nikt nie piomógł mi się umyć, zreszta w niczym nie pomagają.
Obserwuj wątek
    • mzzz Re: wybór szpitala 08.12.04, 23:11
      Jest wiele różnych opini na temat wszystkich szpitali.Ja też ostatnio się tym
      zaczełam interesować.Gdzie jaki szpital itp.Zarówno na temat Karowej jak i
      Żelaznej jak i innych szpitali słyszałam dobre i złe opinie.Państwowe szpitale
      mają to do siebie, że cesarka to coś ostatecznego i często przetrzymują porody
      (metoda naturalna najlepsza -nie zgadzam się.A w wielu przypadkach to ona
      ratuje życie.Ja decyduje się na cesarskie cięcie bo jak słysze o powikłaniach
      po naturalnym porodzie to włos mi się jeży na głowie.Oczywiście są wyjątki ale
      ja nie chce wypełniać tej smutnej statystyki.Zdecyduje się raczej na poród w
      prywatnej klinice np: Damiana (choć to spory wydatek).
      • black_currant Re: wybór szpitala 08.12.04, 23:36
        Drugie dziecko rodziłam w prywatnej klinice i prawda jest taka, że to
        prawdopodobnie uratowało zdrowie (a może i życie) mojego synka. W państwowym
        szpitalu na 99% mój poród byłby do końca prowadzony 'naturalnie' (o tym co
        myślę o wytycznych NFZtu na ten temat nie będę się już mówić sad ). Problem
        polegał na tym, że mój synek miał barki znacznie szersze niż obwód głowy. Bo
        poza tym, że sporo ważył (prawie 4400) był od razu okrągłym bobaskiem. I gdyby
        główka się urodziła, to zaklinowałby się chwilkę później. A taka sytuacja, to
        20% śmiertelność wśród matek i dzieci. I tylko ułamek szansy, że dziecko nie
        będzie miało poważnych problemów neurologicznych w przyszłości...

        Gdyby nie dobra decyzja lekarza i fakt, że rodziłam w szpitalu, w którym nie
        muszą oszczędzać każdej złotówki kosztem zdrowia pacjentów mogłabym mieć teraz
        w domu roślinkę zamiast dziecka. A tak lekarz wiedząc, że synek jest duży (dwa
        dni wcześniej robił mi USG i oszacował masę na 4200g) od razu powiedział, że
        jeśli nie urodze w 15-20 minut, to będziemy robić cięcie, bo to oznacza, że
        mogą być problemy.

        Generalnie jeśli poród jest bez powikłań, to można urodzić nawet w domu i nic
        się nie stanie. A szpital jest właśnie po to, żeby gwarantować bezpieczeństwo w
        tych wszystkich wypadkach, gdy dzieje się coś złego. Tylko jak to się ma do
        prowadzonych na siłę (choć oczywiście nie w każdym wypadku) porodów naturalnych?

        ---------------------------------------
        Ania - podwójna mama październikowa smile
        Emilka (1.10.2001)
        Grześ (18.10.2004)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka