ania_sz77
28.01.05, 14:38
No i mam to już za sobą. w czwartek 20 stycznia urodziłam zdrową córę.
Wprawdzie dwa tygodnie przed terminem, ale mały grubasek miał 3400 i 51 cm.
Jesteśmy w domu. Maleństwo śpi, ssie cyca i robi ogromne kupska. Na razie nie
marudzi, nie płacze i nawet daje się rodzicom wyspać w nocy.
Sam poród to nic strasznego. Nacięcie krocza to zabieg którego sie nie czuje.
Na mnie gorzej wpływał późniejszy terror laktacyjny panujący w szpitalu, bo
nie miałam pokarmu, ale tak jak mówili w trzeciej dobie popłynęłam, aż
musiałam odciągać nadmiar.
Pozdrawiam i życzę tak udanych porodów jak mój.