Wvzoraj usłyszałam od swojego ginekologa, że w czasie ciąży wegetarianizm
najlepiej odłożyć na półkę. Zmartwiłam się bo przestrzegam tego od 8 lat i
teraz jestem w kropce, bo szczerz mówiąc na samą myśl przełknięcia mięsa robi
mi się niedobrze

. Co wy o tym myślicie? Stwierdził, że zrezygnowałam z
mięsa i innych produktów(bo nie jem też jajek, masła i nie piję mleka) jako
osoba ukształtowana a ta mała istotka żeby miala wszystko ukształtowane musi
dostać coś z diety zwierzęcej. Co wy na to? jestem w kropce