kamea78
14.03.05, 09:00
Jestem w 20 tc. Mieszkam z mężem i teściową. Zaczynam by przez nich
traktowana jak worek z dzieckiem w środku. Rozmawiają tylko ze sobą, wspólnie
spędzany czas wolny uzgadniają tylko ze sobą, jestem totalnie ignorowana.
Każda moja wypowiedź kończy się przeciągłym spojrzeniem mamusi na synusia i
odwrotnie. Mamusię bardzo boli moje L4, ostatnio jej synuś powiedział mi, że
skoro siedzę w domu, bo mi się pracowac nie chce, to mogłabym umyc zapapraną
przez mamusię kuchnię (dom wygląda momentami jak chlew - myję podłogę, oni
wchodzą w zabłoconych butach, przykładów wiele). Każda moja próba rozmowy
jest kwitowana stwierdzeniem, że to jest MIESZKANIE MAMUSI. Tylko, że
samochód jest nasz, a mamusia pcha się z d... notorycznie do przodu. Nie
wyobrażam sobie życia tutaj dalej, opcja z wyprowadzką mamusi upadła w
pierwszym tygodniu po naszym ślubie. Nie wytrzymuję już tego wszystkiego.
Nikt mi nie powie, że wspólne mieszkanie przed slubem pozwala poznac drugą
osobę. Znaliśmy się przed ślubem 7 lat, 3 lata mieszkalismy razem, a męża
poznałam dopiero w miesiąc po ślubie - a ja nie patrzę przez różowe okulary...
Czuję się jak na obcej planecie, z chamem i despotką pod jednym dachem.