Dodaj do ulubionych

wyczekiwanie...

23.06.05, 11:59
No właśnie.Wyczekiwanie. Termin się zbliża i napięcie rośnie. Zaczynam
schizować, a mam jeszcze 8 dni do terminu. Boję się, że przenoszę, jestem
poddenerwowana i zniecierpliwiona.Chciałabym juz (jak większośc pewnie smile).
Dzidzia juz mało się wierci, więc też sie denerwuję, spać spokojnie nie mogę,
bo strasznie mnie ciągnie pobrzusze. Kombinuję z poduszkami, ale efekt
cienki. Czy Wy dziewczyny tez się tak denerwujecie??
Obserwuj wątek
    • nikko100 Re: wyczekiwanie... 23.06.05, 13:16
      Hej Laperla, ja mam podobnie, do terminu 3-7 dni i juz tez wychodze z siebie. W
      zasadzie wszystko juz mam zrobione / kupione / torba spakowana. Ale co jakis
      czas mi sie cos tam jeszcze przypomina, ze mozna by zrobic czy dokupic,
      generalnie nie ma to juz najmniejszego sensu... Chyba sie umowie na jakies
      pogaduchy z kumpelkami "w cywilu" i pogadam o neutralnych sprawach to moze sie
      oderwe od myslenia...czego i Tobie serdecznie zycze smile

      Pozdrawiam,
      • magda101 Re: wyczekiwanie... 23.06.05, 13:48
        ja mam termin na 2 lipca i też już nie mogę wysiedzieć- czas potwornie mi sie
        dłuzy, a oznak porodu jakoś ciągle brak.

        pozdrawiam
        magda
    • julitatuchorska Re: wyczekiwanie... 23.06.05, 17:02
      witam

      ja mam termin na jutro ale juz od dwoch tygoni nie moge sobie miejsca znaleść.
      wszyscy mnie tylko pytaja kiedy???
      Chciałbym juz miec to za soba ale chyba jednak bede jeszcze musiał poczekac.
      • magda101 Re: wyczekiwanie... 23.06.05, 17:40
        najgorsze są te ciągłe pytania
        to kiedy?
        jeszcze pani nie urodziła?

        najlpieej z domu nie wychodzić i wyłączyć telefon
        magda
        • nikko100 Re: wyczekiwanie... 23.06.05, 19:07
          Dziewczyny, wlasnie wyjsc z domku, wyjsc i sie oderwac, zrelaksowac. Taka
          pogoda piekna - nie za goraco, a sloneczko swieci. A ze ludzie pytaja - ja
          zakladam, ze to zainteresowane wynika z zyczliwosci. Moja kumpela - mama prawie
          rocznego dziecka napisala mi dzis w mailu : "Czys ty zwariowala? To ostatnie
          dni kiedy mozesz wyjsc z domu, przewietrzyc sie, pojechac za miasto na zielona
          trawke, na spokojnie pogadac ze znajomymi, czy pojsc do sklepu, fryzjera oraz
          najwazniejsze WYSPAC SIE. Korzystaj z okazji i ciesz sie kazdym dniem, bo za
          chwile to juz bedzie niemozliwe". No i kochane ona ma racje. Mam taki wlasnie
          zamiar - wszystko gotowe - to robic sobie przyjemnosci i korzystac z ostatnich
          dni swobody. Ja tez mam slabsze dni i nie zawsze rozpiera mnie energia jak dzis
          i rowniez ledwo juz czlapie, bola mnie pachwiny, kolana i Bog wie co tam
          jeszcze w srodku. Mam opuchniete nogi, a zylaki wygladaja masakrycznie, ale
          wydaje mi sie, ze czarnowidzac i czarnomyslac mozna sie naprawde niezle
          nakrecic, a nam potrzeba duzo sily i duzo pozytywnego nastawienia zeby urodzic !

          Pozdrawiam kochane i usmiechnijcie sie smile

    • blum5 Re: wyczekiwanie... 23.06.05, 18:52
      no tak ja mam jeszcze miesiac ale tez juz mi sie wydaje ze to prawie juz. a
      najgorsze sa komentarze w stylu, 'pani to juz niedlugo, prawda
      albo ciagle dopytywania sie czy juz urodzilam. i komentarze na temat wielkosci
      mojego brzucha, ktory jest duzy.
      faktycznie ta koncowka ciazy jest najbardziej niecierpliwa, a jesli macie
      jeszcze dziecko starsze to tez nie ma sie do niego cierpliwosci, przynajmniej u
      mnie tak jest.
      • pysienka Re: wyczekiwanie... 23.06.05, 19:15
        ja mam do terminu niecałe 3 tygodnie i tez mam już dość, nie chodzi o fizyczna
        forme bardziej psychicznie źle się czuję. Na uczelnię juz nie jezdze bo wakacje
        i nie wiadomo co ze soba zrobic wszytsko już dopiete na osttani guzik pozostaje
        tylko czekać, kurcze ale ileeeeeeee ;/
        poza tym powoli zaczyna mnie to wszytsko przerażac strasznie się boję porodu a
        najbardziej tego czy sobie poradze z tym wszytskim. Ehhhh niech juz bedzie po.

        Pysia 38 tydzień
    • joaska26 Re: wyczekiwanie... 24.06.05, 09:25
      Widze ze nie jestem sama.ja juz przekroczylam date terminu z OM o dzień.wczoraj
      bylam u gina i z dzidzia wszystko w porzadku.mam jescze 5 dni i jesli nic sie
      nie wydarzy to musze zglosic sie na oddział.moja cierpliwosc sie konczy
      powoli.a te pytania i wzrok ludzi juz mnie dobijaja...stałam sie opryskliwa a
      nie lezy to w mojej naturze...po prostu nerwy mnie zjadają.najgorsze sa
      komentarze typu:to sie nie boisz tak po miescie chodzic? albo: ja bym juz w
      domu siedziała i czekała...a racja jest jedna:to ostatnie dni wolności i nie
      zamierzam ich marnowac.co ma byc to bedzie.pozdrawiam was dziewczyny.trzymajmy
      sie razem a bedzie dobrze.pa
      • nikko100 Do Joaski 24.06.05, 09:36
        Hej Joasia, ja bylam wczoraj na imprezie i naprawde mialam niezly ubaw jak
        widzialam przerazone oczy ludzi, ktorzy na pytanie "na kiedy termin"
        uslyszeli "za 2 dni" wink)). Bylo b. fajnie choc krotko, ale sie super oderwalam
        od "tematu". Polecam.
        • laperla4 Re: Do Joaski 24.06.05, 14:45
          Jak dobrze że nie jestem sama smile_)))))
          Nie tylko łączy mnie z Wami niecierpliwość, ale i brak cierpliwości do mojego
          kochanego czterolatka (nie wybaczę sobie chyba nigdy tego, tym b-j, że zdaję
          sobie sprawę, że on mnie teraz baaaardzo potrzebuje).
          Zgadzam się też z postem nt radości życia ostatnich wolnych chwil, ale mnie
          średnio dotyczą, bo już czterolatek zabiera to co jest, a za chwilę będzie
          musiało znaleźć sie dla dzidzi smile))
          Pozdrawiam
    • tulippan Re: wyczekiwanie... 24.06.05, 19:26
      ja mam termin na piatek 1 lipca

      ani pol skurczu do tej pory, nic co mogloby zwiastowac przyjscie niedlugo
      malucha

      czekam i czekam
      a jutro ide na wesele przyjacioki, bo znudzilo mi sie czekanie choc mialam
      zamiar nie isc
      • laperla4 Re: wyczekiwanie... 27.06.05, 17:44
        Któraś z Was już urodziła??? Ja już tak!! w niedziele o 5.55, a Wy jak
        dziewczyny??? Kulacie się jeszcze??? czy też jujuż po??
        Pozdrawiam
        • nikko100 Re: wyczekiwanie... 27.06.05, 19:10
          Hej Laperla - gratulacje smile)))

          Ja jeszcze czekam juz dzien po terminie. Napisz jak bylo. Gdzie rodzilas?

          Pozdrawiam ciebie i maluszka
          • laperla4 Re: wyczekiwanie... 28.06.05, 12:54
            Było nieźle. Ledwie zdążyłam do szpitala wink. Wstałam w nocy 0 2.45 na siusiu i
            po drodze cos mi pociekło po nodze. Myślałam, że wody,ale z alepkie i gęste. To
            był czop, który odzesdł zupełnie w toalecie (z krwią), ale pomyślałam "co tam,
            czop to nawet 2 tyg. przed porodem może odejść" i załadowałam się do łożka.
            Wtedy mój czteroletni syn puścił pawia, więc wstałam posporzatałam,mąż
            oporządził syna i znowu spać. Wtedy coś mnie zabolał brzuch, raz i drugi, ale
            też olałam, bo wcześniej też pobolewał. Ostatecznie nie przestawał i zaczęłąm
            zerkać na zegar. Było nieregularnie co 10, 7 min., więc znowu zlekceważyłam
            myśląc,że to przepowiadające. Ale zasnąc nie mogłam. Wstałam. Pospacerowałam po
            mieszkaniu, i zaczęlam w końcu czaić, że to chyba już.Skurcze były co 7 min, za
            chwilę co 5 więc dopakowałam torbę, wyprasowałam spodnie, zmyłam naczynia w
            kuchni (!) i poszłam obudzić męża. Zadzwoniliśmy po dziadka do opieki i
            ruszyliśmy w drogę jak dzadzio dotarł. Wtedy skurcze były już co 3 min.
            (dziadek tak długo szedł wink
            Dojechaliśmy na Izbę panie mnie spisały i choć je przeprosiłam, że o tej porze
            to im nie było wesoło.Jak jej powiedziałam,że co 3 min. to obrzuciła mnie
            spojrzeniem i powiedziała, że chyba krótkie mam te skurcze, a ja prawie
            długopis złamałam z bólu.
            Pojechałyśmy na oddział. poprosiłam o prywatny pokój, a ta kiwnęła głową i
            zaprowadziła mnie na rodzinną salę porodową. Powiedziałam, ze biore zzopa. Ta
            mnie wyśmiała bo miałam juz 7 cm rozwarcia!!! Bolało jak cholera, darłam pysk,
            wyzwałam męża, ale za pół godziny Majeczka darła się ze mną. Boleśnie było, ale
            pięknie. Tak wię od wejścia do szpitala zabrało mi to 50 min.
            Urodziłam w niedzielę o 5.55, a w poniedziałek o 14.00 wypisano nas do domu smile)
            Rodziłam w Bydgoszczy w dwójce.
            Ciekawe czy jeszcze jesteś czy już Cię wzieło???
            trzymam kciuki i nie martw sie bedzie wszystko ok.
            Odezwji się Pozdrawiam
            • malgosia_30 Re: wyczekiwanie... 28.06.05, 13:24
              moje gratulacje !!! porod wzielas na spoko mam takie same plany czekac jak
              najdluzej no bo poco patrzec na te miny milych poloznych w izbie.
              pozrowionka dla Ciebie i malej papa
            • nikko100 Re: wyczekiwanie... 28.06.05, 22:24
              Oj kobieto, ale Ci fajnie. Gratuluje jeszcze raz smile Jak czytam takie historie
              jak Twoja, to wierze, ze bedzie dobrze. Emanuje z niej taka dawka pozytywnej
              energii, ze naprawde zrobilo mi sie lepiej, dzieki smile

              U mnie nadal nic sad ale z psyche jeszcze nie najgorzej, chlopaki podobno tak
              maja, ze sie nie spiesza.

              Pozdrawiam Cie serdecznie

              PS Jak przeczytalam twoj opis porodu mojemu mezowi (niemezowi) to zapytal, czy
              ja tez sie zamierzam na niego drzec wink Ale bardzo mu sie podobal, powiedzial,
              ze tez by chcial zeby bylo tak krotko (u nas niestety pierwszy potomek, wiec
              pewnie jednak troche to potrwa)

              Trzymajcie sie wszyscy cieplutko,

              Nikko

              • laperla4 Re: wyczekiwanie... 29.06.05, 11:42
                Niekoniecznie pierwszy poród musi trwać długo. Nawet nie pisz, żebym opisała
                swój pierwszy poród wink, to była historia smile)).
                Grunt to nie myśleć za dużo, nie wyobrażać sobie jak będzie i poddać się temu
                co się dzieje. Po prostu normalnie żyć. Ale jeszcze r4az podkreślam, jeslli
                myślisz nikko o zzo, to nie ociągaj się z wyjazdem do szpitala tylko
                jedź!!! smile)
                Daj znać jak urodzisz
                Pozdro
                • nikko100 Do laperla 29.06.05, 22:16
                  A co tak strasznie bylo przy pierwszym? Kochana biorac pod uwage Twoj talent
                  literacki mam duzy problem zeby Cie nie poprosic o opis smile) No chyba ze
                  naprawde bylo strasznie to nie pisz.

                  Jesli chodzi o zzo to jeszcze chyba nie wiem, pewnie podejme decyzje w
                  szpitalu, zdaje sobie sprawe, ze trzeba ja podjac w miare wczesnie...ale do
                  konca nie wiem. Slyszalam, ze zzo jednak spowalnia porod a zwlaszcza samo
                  parcie. Z drugiej strony boje sie bolu oczywiscie. Zobaczymy na miejscu. Na
                  razie nie mysle. No a z wyjazdem do szpitala nie bede sie ociagac. Od wczoraj
                  myje naczynia wieczorem i juz sobie wyprasowalam ciuchy na wyjazd wink))

                  A jak sie w ogole trzymasz?

                  Pozdrawiam
    • beti1970 Re: wyczekiwanie... 29.06.05, 12:42
      cześć, mam termin na 22.07 ale byłam w poniedz.u lekarza i dowiedziałam się że
      już szyjka znikła i mam 05-07 się zgłościć do szpitala na 7 rano jak wcześniej
      nic nie będzie, nie denerwuję się (może to źle?) ale to mój trzeci poród i wiem
      o co biega, tym razem mam mieć 1 raz zzo. zobaczymy jak to będzie ? pierwszy
      poród miałam kiepski i bardzo się denerwowałam przed nim, a potem przed drugim
      się nie denerwowałam i było OK, szybko i sparwnie i do wytrzymania, zobaczymy
      teraz? ale jedno wiem na pewno - nie denerwuj się tylko leż i odpoczywaj i ŚPIJ
      dużo bo potem mało jest okazji do snu. śpij jeśli możesz, zbieraj siły. ja śpię
      kiedy tylko chcę, wyleguję się rano i ucinam sobie drzemki w ciągu dnia - nawet
      po parę godzin smile
    • katarzyna.k13 Re: wyczekiwanie... 29.06.05, 15:36
      termin mam za okolo dwa tygodnie ale tez juz czekam i patrze czy nie zaczyna
      sie, wolalabym wczesniej ale zobaczymy jak to bedzie
      • agatkaros Re: wyczekiwanie... 29.06.05, 23:06
        A ja jestem po terminie, wczoraj teoretycznie powinnam urodzić i nic, wielkie
        nic. Nie mogę spać, denerwuję się, poza tym ciągle ktoś dzwoni i pyta, czy już,
        mam ochotę wyłączyć telefon. Postanowiliśm,y z mężem w piątek jechać do
        szpitala, to już będzie 3 dni po terminie, c hyba powinni mi powiedzieć, czy to
        niedługo.....
        • laperla4 Re: wyczekiwanie... 30.06.05, 10:50
          Będzie dobrze. POSTRAJ SIĘ NIE DENERWOWAC. Pojedziecie dod szpitala to może
          powiedzą chociaż na jakim jestes etapie wink))
          A telefon po prostu wyłąćz. Mnie też wkurzały te pytania: "a Pani jeszcze
          chodzi..??!!" A co ja miałąm robić na hulajnodze jeździć??!!! poza tym
          wypytywali całyu ostatni miesiąć kiedy i kiedy. Trzeba niestety to
          przeżyć.Pociesz się, że to jeszcze na pewno nie dłuzej niż tydzień.]'
          \
          trzymam kciuki, żeby jużsmile)
          Daj znać.
    • monika2928 Re: wyczekiwanie... 19.07.05, 19:10
      A ja już jestem po terminie z ostatniego USG (13 lipca).
      Najdokładniejszy jest podobno termin z pierwszego USG a ten mam na 24 lipca.
      Nic mnie nie boli, nie mam skurczów i juz czuję, że robię się niecierpliwa.
      Do tego lekarz poiwedzial dzis, ze jeszcze tydzien ... I co ja mam zrobić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka