kamea78
07.07.05, 11:31
Spadła mi tolerancja na ludzkie zachowania. Czuję się jak inkubator na
przesłuchaniu. Jesz witaminki? Słuchasz muzyki? Czytasz dziecku? A dlaczego
chodzisz/a dlaczego nie chodzisz? A dlaczego zapinasz pasy? A dlaczego nie
Polna?(szpital) A dlaczego sie już spakowałas? A dlaczego pijesz kawę/nie
pijesz kawy? A dlaczego do gina co 2 tyg? A dlaczego prywatny? A dlaczego nie
tylko tetrowe? A dlaczego też jednorazowe?
Chyba zacznę odpowiadać "Bo k... tak", szlag już mnie trafia. Przychodzą
bezdzietni eksperci i są wielce oburzeni, że ich nie słucham. Pchają się z
radami i łapami bezceremonialnie. Już widze te rady z "Przyjaciółki" gdy
urodzi się dziecko!!! Chyba zacznę zrażać tych ekspertów do siebie, bo
asertywność pomaga na krótką chwilę i tak jeszcze wszyscy są obrazeni. Nie
znoszę meblowania komuś zycia i wścibiania nosa nie w swoje sprawy.
Potrzebuję rady - to o nią proszę. Najgorsze, że to są również znajomi
tesciówki, która mieszka z nami. Właśnie jestem na etapie walki o to, aby
wchodzac do naszej czesci domu, po prostu PUKALI i poczekali chwile na słowo
PROSZĘ.
Czy ja przesadzam? Bo tesciowa twierdzi, ze tak. Opowiada wszem i wobec o
przebiegu mojej ciąży i w rezultacie pół ulicy wie o mnie wszystko. Tylko, ze
ja o nikim nic nie wiem. Obce osoby mnie zaczepiaja i pytaja "A dlaczego po
macierzyńskim nie wychowawczy? Nie lepiej w domku z dzidzią posiedzieć?" Nie
k... Czy ja jestem niekomunikatywna? Proszę tesciową, aby nie gderałą o mnie
za moimi plecami, a ta dalej swoje. Grrrrrrrrr