problem natury psychologicznej

12.08.05, 14:07
Hej dziewczyny,

nurtuje mnie taki maluśki problem związany z moją bezdzietną ciotką (ma 48
lat). Ja sama mam 27 lat, mój mąż 30. Większość osób z naszego otoczenia
szczerze gratuluje nam ciąży :o) i cieszy się razem z nami. Jedynie moja
ciotka wygłasza swoje opinie w stylu cyt.: "szybko się ładujecie w pieluchy"
itd. itp. Nigdy jej nie lubiałam, to taka toksyczna osoba, która krytykuje
mnie i moje wybory od samego dzieciństwa. Ona swoje życie poświeciła pracy i
utrzymaniu swojego 49-letniego, bezrobotnego od 6 lat faceta.

Nie trawię jej tekstów. Działa mi na nerwy.. Jestem zróznoważoną i dosyć
łagodną osobą ale tego co ona mówi na mój temat mam po dzurki w nosie.

Mam do Was prośbę. Jesli macie lub miałyście takie doświadczenia podzielcie
się nimi ze mną. Może mi trochę ulży. Bo szczerze to najchętniej skopałabym
jej tyłek i powiedziała, żeby się o..........a - ale kultura mi nie pozwala.
pozdrawiam Was
    • dazzle Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 14:11
      czasem trzeba, żeby kultura przydrzemała...
      smile
    • kadewu1 Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 14:13
      Zignorować się nie da? Często się widujecie? Czy to bliska rodzina? No to wtedy
      pełna kultura i reakcje w stylu: "cenię sobie inne opinie, ale mam zupełnie,
      ale to zupełnie inne zdanie. Jestem już duża i podejmuję własne decyzje". Się
      odczepi. Ja mam pewną ciotkę, ktora miała dziecko w wieku 18 lat, więc uważa,
      że dzieci nalezy mieć w wieku 18 lat. POza tym, dlaczego nie chodzę w butach na
      obcasach??? Itd. Odizolowalam się od niej po prostu.
      POzdrawiam,
      Ka
    • barbie-torun Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 14:19
      tak naprawdę to gorycz przez nią przemawia
      sama bezdzietna
      i do tego pewnie klimakterium przeżywa
      wybacz jej
      najlepiej nie wdawać się w dyskusje, po co nerwy tracić
      unikaj ciotki i tyle
      Basia
      PS> oczekuję czwartej dzidzi i właśnie jadę w rodzinne strony na długi weekend
      już się nastawiłam na gadania wink
    • kokons Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 14:25
      Jak to pieknie ujelas w tytule TO PROBLEM NATURY PSYCHOLOGICZNEJ.
      Toksyczna rodzine trzeba omijac, ja kiedys probowalam walczyc uswiadamiac ale
      to na nic!
      OMIJAC!
      • annam21 Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 14:36

        --jak nie dasz uniknac podobnego tekstu to jej odpowiedz,ale z usmiech i
        spokojem ze by w tym ani gramu jadu nie wyczula:
        a kiedy ciocia sie postara,my moze wczesnie,ale co z wami?moze by bylo fajnie
        razem maluchy wychowywac? i do tego piekny szczery usmiech i historia ze moze
        by sie w pisakownic razem bawily. a jak ciocia powie ze jest juz za stara to
        powiedz : "oj przepraszam ,chyba cioci nie urazilam to wszystko przez o ze
        cocia sie tak dobrze trzyma".smile, i pewnie juz ci nic nie powie!
        fasolka
    • budzik11 Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 14:48
      Nie mam na szczęście takich doświadczeń, ale powiem Ci jedno - olej to, co
      mówi. Nie musisz jej zaraz pyskować, czy w ogóle odpowiadać. Niech sobie gada,
      może jej się lepiej zrobi, a ty/wy po prostu ignorujcie to, co mówi, nie
      zwracajcie na nią uwagi. Po co sobie nerwy psuć? Ona sobie gada, a wy róbice
      swoje. I cieszcie się potomkiem bo warto.
      • gosia262 Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 15:01
        niczym sie nie przejmuj, to musi byc bardzo nieszczęśliwa i rozgoryczona
        kobiet, która po prostu strasznie, niewyobrażalnie Ci zazdrości!!! myslę, że
        należy jej po prostu współczuc. ale rozumiem, jak Ciebie musi to drażnic,
        dlatego najlepszym wyjściem wydaje się byc unikanie kontaktów! pozdrawiam
    • magdarog Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 16:29
      Ja to mam dopiero przewalone !!Mnie znow nienawidzi tesciowa!A to dlatego ze
      nie pochodze z tak majetnego domu jak moj maz...czyli 2 domy i 4 samochody smileW
      sumie mieszkamy teraz razem i do wszystkiego dochodzimy sami praca ,wiec nic
      jej nie przyszlo z tych domow i samochodow,ale jak do nas przyjezdza to ciagle
      mowi ze ma dobra kandydatke na zone dla mojego mezasmile,na poczatku plakalalm z
      tego powodu mimo ze moj maz zawsze staje w mojej obronie i nie raz jej robil
      awantury ze jej wiecej do domu nie wpusci,ale mimo wszystko obiecywala ze nie
      bedzie to jak przyjezdza to zawsze z ta spiewka typu : mam fajna kandydatke na
      zone dla syna(mowi to do mnie),albo no i co mu przyszlo robic na babe i dwojke
      dzieci w tym wieku (ma 23 lata)Z czego jedno dziecko jest z mojego pierwszzego
      zwiazku,byc moze ze dlatego tak bardzo mnie nie nawidzi teraz jestem pod koneic
      ciazy z drugiem ktorego ojcem jest oczywiscie maz a ona dlaej swoje...mimo to
      przestalo mnie to obchodzic wiem jedno jak maz jej [powiedzial:ze on juz wybral
      i nie bezie wybieral pomiedzy nia a mna,jak jej nie pasuje niech nie
      przychodzi ,,,takze puszczam kolo uszu texty i zyje sobie dalej smile)
      Pozdrawiam !dodam ze moja pierwsza corka zaakceptowala p[rzyszywanego ''ojca''
      mowi do neigo tato i swiata pozanim nie widzie a on ja uwielbia
      rospieszcza ,moze dlategop tak bardzo go kocham...?smile)
    • bujanna Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 16:36
      To jej powiedz tylko lagodniej, a swoja droga to ja uwazam ze twoj wiek wcale
      nie jest za wczesny na dzieci tylko akurat.
      Nie przejmuj sie jakas baba nawet jesli to rodzina.
      Jak wiesz sa ludzie i taborety.
    • mamapiotra Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 17:05
      miałam tak z teściową." Nikt nie kazał ci zachodzić w ciążę! Teraz to jest twój problem" - to było żeby mąż nie czuł się odpowiedzialny finansowo. A chciał. nie pozwoliłam sobie wchodzić na głowę. Powiedziałam żeby się nie czepiała i przestaliśmy ją odwiedzać.
    • michalina761 Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 19:36
      Chyba Cię pocieszę. Mam wredną teściową. Taką z kawałów. Od zawsze wtrącała się
      do naszego życia. Chciała być blisko nas i kontrolować nasze decyzje, ale ja
      byłam wtedy ślepa. Chciała być fajna nietypową teściową, więc pozwoliłam jej
      nato. Przetarłam oczka, jak tylko zaszłam w ciążę. Okazało się, że jej
      fanatyczna "miłośc" do synka nie pozwala na zaakceptowanie mojej osoby, zarówno
      w całości, jak i pewnych moich zachowań. A wyszło to na światło dzienne dopiero
      teraz, bo jej synek będzie miał jeszcze jedną osóbkę do kochania więcej, i to
      ją przerosło. Mam 29 lat a ona uznała, że to za wcześnie na dziecko i to pewnie
      wpadka!!! Dodam Wam jeszcze, że oboje skończyliśmy studia, mamy stałe prace i
      jesteśmy niezależni finansowo. Żyjemy raczej skromnie, ale nie zdarzyło się,
      abyśmy nie mieli co jeść. Próbiowała kilka razy zbliżyć się do mnie, ale nie
      pozwoliłam jej na to. Nie będę traciła swojego cennego czasu na spotkanian z
      babą, która nie nawet mnie nie akceptuje. I wiecie co, zawsze czułam, że mnie
      nie lubi, a mój Mąż wmawiał mi, że ona mnie kocha!!
      K...., co za egoistka. Ciągle zwraca na siebie uwagę, nawet jak
      poinformowaliśmy ją o naszej ciąży, to ona stale była w centrum uwagi rodziny.
      Mój Mąż ma do niej słabość. Pozwolił na to, żeby nas poróżniła. Kilka tygodni
      temu wyniosłam się z domu. Wróciłam.
      I przyznam Wam się, że nie lubię, jak od niej wraca...
      • justin301 Re: problem natury psychologicznej 12.08.05, 22:58
        Współczuję Wam bardzo. Odnośnie ciotki to siostra mojej mamy ma ponad 50 lat i
        nie ma własnych dzieci - od kilku lat jest samotna. Mnie i moją siostrę
        traktuje tak jak swoje dzieci. I teraz jak jestem w ciąży to właściwie
        zachowuje sie jakby miala być babcią. Śmieję się, że będzie ciocią - babcią.
        Ogranicza się do udzielania mi porad w zakresie np. zakupów więc ja się wtedy z
        niej śmieję, ze faktycznie osoby z taką praktyką należy się słuchać. I razem
        sie z tego śmiejemy. Nawet chciała się zrzucić po pół z moją mamą na wózek ale
        ja w zwiazku z tym, ze z finansami u nich kiepsko - nie zgodziłam się na to.
        Żartowałam, ze wystarczy jak kupi śpiochy albo najlepiej skarpetkismile Nie wiem
        jak można być taką zawistną w stosunku do kogoś z rodziny zamiast moze
        zaproponować jakąś pomoc, wsparcie - choćby dobrym słowem. Nie rozumiem. Mam
        nadzieję, ze nie będe kiedyś ani taką matką ani taką ciotką.
Pełna wersja