Dodaj do ulubionych

cc vs psn od innej strony

13.08.05, 21:28
wlasnie maz mi zakomunikowal, ze zona kolegi zlatwila sobie cc. wskazan nie
ma. boi sie.
ocene zostawiam wam... mnie interesuje cos innego.
mimo tego, ze sama sie boje porodu, bolu, tego, ze bede jedna wielka
fizjologa do ktorej moje czlowieczenstwo bedzie tylko malym dodatkiem( chodzi
mi o robienie pod siebie podczas porodu, o darcie buzi, o niepanowanie nad
wlasnym cialem i emocjami)... to chce jednak probowac rodzic naturalnie. nie
wiem dlaczego ( bo doswiadczen nie mam zadnych), ale czuje, ze wybierajac
sobie "dla kaprysu" cc wiele bym stracila.to tak jakbym sama nie przygotowala
sie na przyjscie dziecka na swiat, tylko ktos zrobil to za mnie. a ja jakos
czuje, ze musze wszystko SAMA. taka zosia samosia sie we mnie obudzila...
w mojej glowie kwestie porod-dziecko sa nierozerwalne, ale porod to dla mnie
psn, cc to jakies dziwadlo, operacja... ale nie porod. wiem, ze tak nie jest
z medycznego punktu widzenia, ale w glowie tak mam.zatem boje sie jak 150,
czytalam mase rzeczy o porodach, troszke filmow i zdjec z porodow obejzalam,
ale i tak jest to zjawisko niewyobrazalne do konca. w kazdym razie co tkwi w
kobiecie, ze nawet takie tchorze jak ja ( panicznie boje sie bolu i nie
jestem na niego odporna) czuja, ze MUSZA rodzic jak bozia przykazala?
Obserwuj wątek
    • nicol.lublin Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:31
      ja też tak mam pimpuś! moim koszmarem jeszcze sprzed czasów ciąży (ciekawe
      dlaczego w ciąży mi się to nie śni?) było, że mam cc na zmianę z porodem
      bliźniaków. nie wiem skąd mi się to wzięło wszystko... ale tak już mam, że chcę
      rodzić drogami natury (ale chętnie z zzo)
      p.s. zastanawiałam się czy jeszcze jesteś w jednym kawałku?
      • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:35
        w jednym nadalsmile
        bole pachwin juz zostaly.... coz sypie sie widac na koniec. chodze jak
        mieszanka pingwina( kolyszac sie na boki) i kowboja ( jak zaboli w pachwinie,
        zakluje w szyjce, to ide okrakiembig_grin). mam nadzieje, ze te skrawki sluz,
        ktore "gubie" to znak, ze moja szyjka do porodu zaczyna sie przygotowywac. to
        moja jedyna pociecha. w poniedzialek zaczynam 37 tc... zatem MARZE o porodzie
        za tydzienbig_grin
        ech.... bajki dla potluczonych... skurczny nie mamsad.
      • pimpek_sadelko acha! zzo dopuszcam ze strachu:)/nt 13.08.05, 21:35

    • karolinka302 Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:32
      mi sie wydaje,ze to taka moda...od setek lat kobiety rodza "same".cc powinno
      robic sie wtedy kiedy jest taka potrzeba,a nie dla kaprysu...
    • agnieszqa Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:35
      co tkwi w kobiecie?? natura smile to zew natury smile a kobieta, która postanawia się
      zmierzyc twarzą w twarz a porodem nie zagłusza naturalnych odruchów tak sobie
      myśle
      w grudniu bede rodzić 2 raz
      ja nie bałam się jakoś strasznie porodu (bólu), czekałam na magiczne
      doświadczenie, jedyne i niepowtarzalne. i doczekalam się. było BOSKO wink
      jak sobie pomyśle co mnie czeka za te ~ 4 mies to aż drżę z radości smile
      • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:37
        jestes moim idolemsmile
        drzec z radosci przy porodzie?smile
        fajnie! moze mi sie uda?smile
        • magdarog Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:46
          Ja mimo niemilych wspomnien pio pierwzym porodzie dotyczacym obolalego krocza
          jestem teraz w 38 tygodniu !!I ..mimo ze mam do wyboru cc lub psn to wybieram
          zdecydowanie psn,a to dlatego ze nic nie zastapi matce wrazenia i satysfakcji z
          tego ze potrafi ona urodzic sama !Wiem jakie szczescie potem patrzec na
          dziecine z mysla skad wyszla i jakim cudem ,takze goraco namawiam mimo strachu
          rodzic sposobem naturalnym !!Pozdrawiam magda
    • smallwitch Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:44
      Hej
      A ja tak sobie myśle, że to sama natura przygotowuje nas na poród jej siłami...
      Całą ciążę czułam strach przed porodem, po czym nagle w dziewiątym miesiącu
      poczułam w sobie siłę i przekonanie, że po prostu dam radę urodzić. To chyba te
      hormony... Robią z nami różne rzeczy, lepsze, gorsze, ale i przygotowują na ten
      kolosalny wysiłek psychiczny i fizyczny jakim jest poród... Pamiętam, że jak
      pojawiły się pierwsze skurcze, to równocześnie poczułam w sobie wielką siłę i
      euforię...
      Długo walczyłam o to, żeby urodzić sn, ale skończyło się cesarką... I potem
      długi czas dochodziłam do siebie psychicznie, bo przecież ja nie urodziłam,
      tylko wyjęto ze mnie dziecko... Przez wiele zwolenniczek cesarskiego cięcia
      byłam przez to niezrozumiana, ba, nawet wyśmiewana... A ja po prostu chciałam
      przyjąć to wielkie wyzwanie rzucone przez naturę - po prostu chciałam urodzić
      swoje dziecko sama... I doskonale Cię, Pimpku, rozumiem...
      • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:46
        mam nadzieje, ze wyrzuty sumienia Ci przeszly szybko!
        czasami natura plata nam figla i wtedy trzeba jej pomagac! zrobilas to co dla
        Ciebie i synka bylo NAJLEPSZE!
        • smallwitch Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:55
          Hmmm... dopiero pół roku po porodzie potrafiłam swoją racjonalną wiedzę na
          temat cearki zgrać z irracjonalnymi odczuciami... To znaczy od początku
          wiedziałam, że CC było jedynym ratunkiem dla mojego synka i dla mnie, ale
          wiedzieć a czuć to zupełnie co innego... Dziś wiem, że poczucie winy po
          nieplanowanym CC jest zjawiskiem dość często wystepującym, a poza tym, jak
          napisała mi, tu na tym forum, jedna bardzo mądra mama - poród to tylko kilka,
          kilkanaście, kilkadziesiąt godzin z życia matki i egzamin z macierzyństwa nie
          zostanie oblany tylko dlatego, że coś przy tym porodzie poszło nie tak... Każdy
          następny dzień to nowe wyzwanie, niejednokrotnie trudniejsze niż to u zarania
          życia dziecka...
    • dazzle Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 21:56
      ech, a ja po prostu muszę urodzić. już. bo mnie wykończy mój kręgosłup i
      rodzina. a udusi własny mąż, który telefony odbiera.
      a tak na temat - nie boję się porodu, nie bałam się porodu, choć człowiek boi
      się nieznanego. ja po prostu od zawsze czułam, że MUSZĘ przez to przejść, żeby
      poczuć, doświadczyć. tak miałam i już. tak samo, jak chcę karmić piersią. Żeby
      to POCZUĆ. przeżyć tę wielką przygodę.

      na babranie się w moich bebechach zgodę wyrażę tylko, jeśli będzie to
      nieodzownie konieczne dla dobra dziecka. operacja to operacja i żadna to dla
      mnie przygoda.

      a teraz idę coś wyszorować, pogotować, może połażę po schodach.

      i jeszcze jeden telefon - a ZABIJĘ!!!!!
    • amwaw Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 22:01
      No to ja mam tak, że zdecydowanie nie chciałaby mieć cc właśnie dlatego, że to
      operacja chirurgiczna. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi wyjmował pęcherz
      moczowy( podnosił) i przecinał macicę brr Jak będę musiała, to będę musiała,
      ale sama na własne życzenie w życiu..Natomiast zupełnie nie boję się psn-u.
      Podchodzę do tego jak do walki, egzaminu, dla mnie poród zawsze był czymś
      magicznym- czymś w czym właśnie naprawde przejawia się i nasza prawdziwa natura
      i bezmiar siły drzemiącej w człowieku...Chociaż nie mam takich ciągot, zeby
      rodzić bez znieczulenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że na pewnym etapie mogę po
      prostu nie dać rady, więc chce zzo. Biorę jednak pod uwagę, że różnie się
      dzieje i na zzo może być za późno. Wtedy chcąc nie chcąc będzie trzeba stawić
      temt czoło. Ale -trudno- poradze sobie. Ból nigdy mnie nie osłabiał- zawsze
      mobilizował, więc- dam rade.
      Pozdrawiam
      • wielorybka Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 22:12
        Od lat wiedziałam, że jedyna możliwość to cc i zżyłam się z tą myślą. Skoro
        tak ma być niech będzie, co w świetle tego, że psn mnie przeraża jest całkiem
        zgranym tandemem.
        I na pewno nie będę miała poczucia, że niewłaściwie postąpiłam przy porodzie
        bo ktoś zrobił to za mnie i wyjął dziecko. Absolutnie nie mam takich ambicji
        zośnosamosiowych. Ale ja pewnie jestem wyrodne nieambitne dziwadłosmile
        • dazzle do wielorybki 13.08.05, 22:25
          Wiesz, nadmierny, czy paraliżujący lęk przed porodem też może być wskazaniem do
          cc. To raz.
          Dwa - dla każdego coś na jego miarę.
          TO nie jest wątek POTĘPIAJĄCY cc, tylko raczej taki statystyczno - refleksyjny.
          Po co zaraz się samobiczować?
          Inaczej czujesz niż my pozostałe i dobrze - to głos z drugiej strony barykady.
          I już. Po co od razu zakładać, że narazisz się na kwaśne riposty i ktoś odsądzi
          Cię od czci i wiary, bo chcesz mieć cc? brzydkie i niepotrzebne
          asekuranctwo tongue_outPP

          a swoją drogą - ciekawi mnie, i jeśli możesz to odpowiedz, skąd taki lęk przed
          psn się bierze, że jesteś gotowa na - jak go zwał tak go zwał, ale jednak -
          zabieg chirurgiczny? czy to opowieści rodzinne? złe doświadczenia z
          przeszłości? skąd się bierze ten lęk? jeśli możesz - to odpowiedz, jeśli
          wolisz - to nawet na priva.

          pytam, bo mnie z kolei zadziwia moja własna beztroska i brak lęku przed tym
          doświadczeniem, które w rzadko których opowieściach jest łagodne i bezbolesne.
          natomiast jest we mnie lęk i opór straszliwy przed każdą ingerencją
          chirurgiczną i też nie wiem, skąd się wziął, bo w życiu operacji nie miałam -
          rwania zęba nie liczę, bo pod narkozą.
          jeśli możesz - to mi odpisz, proszę.
          • wielorybka Re: do dazzle 13.08.05, 23:51
            Już odpowiadam: o wskazaniach do cc wiem, znam, rozumiem ( i mam, dlatego
            napisałam, że zżyłam się z myślą o cc)
            Co do lęku przed psn - zbyt dużo porodów widziałam i zbyt wiele w nich
            cierpienia (niezależnie od późniejszej radości) by móc siebie w tym umieścić i
            zidentyfikować się.
            A tak sobie refeleksyjnie napisałam o swoich obawach (jakoś zabiegu się nie
            boję, mimo, że nigdy nie byłam operowana i nie mam doświadczeń) bo tan płynący z
            forum popiera psn ( i pewnie słusznie) do tego stopnia, że dziewczyny po cc mają
            się za gorsze, mają wyrzuty sumienia i uczucie niespełnienia macierzyńskiego
            (tak ja to odczytuję). Jestem od tego daleka i absolutnie nie samobiczuję się,
            tylko fakt stwierdzam.
            A tak a' propos, że będzie bez potępiania: co oznacza: "dla każdego coś na jego
            miarę?"
            Mam nadzieję, że wszystko wyjaśniłamsmile
            • dazzle dla każdego... 14.08.05, 11:24
              już spieszę wyjaśnić smile
              dla każdego coś na jego miarę - jednak bez potępienia smile, bo chodziło mi
              wyłącznie o to, że jeśli się da - to każdy może i powinien maksymalnie
              dostosować warunki do własnych potrzeb, tak, aby zminimalizować szkodliwy
              czynnik stresu. I tak - Ty będziesz mieć cc, ja psn, ale z zzo, co np. moją
              teściową bulwersuje, bo "idę na łatwiznę", "nie dbam o dziecko" (wiedzę o zzo
              czerpie z lektur sprzed paru, conajmniej, lat) i "chcę być kaleką do końca
              życia" (możliwość uszkodzenia rdzenia kręgowego?????)
              w dużym skrócie - prawo wyboru. przeszłam już drogę od radykalnej przeciwniczki
              cc na życzenie do łagodniejszej formy i mówię, co mówię - nie dla mnie
              grzebanie w moich trzewiach na moje własne żądanie, bo tak to odczuwam, ale nie
              mnie też osądzać, co dla kogo lepsze.
              to tyle. nie chce mi się więcej tu dyskutować, bo też i nie ma o czym. howgh!
              pozdrawiam serdecznie
              d
        • mala00 Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 22:30
          Pimpku,ja muszę mieć cc innej możliwości nie mam.Caly czas w mojej glowie mam
          wspomnienia jak bardzo dlugo czekalam i ile doświadczylam zanim zaszlam w tę
          cudowną ciążę.Spelnia się moje marzenie życia i nie czuję się gorsza,że nie
          urodzę naturalnie,czuję się szczęśliwa że będę miala dziecko.To jest
          najważniejsze.Myślę,że nawet gdybyś ze strachu zdecydowala się na cc nie
          bylabyś gorsza od innych,najważniejsze żeby być dobrą matką.To oczywiście moje
          zdanie i podejście do tematu.Mala i Bruno 33tyg 1 dzień.
          • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 22:35
            nie porownuje sie do innych kobiet, ktore chca cc. nie czuje sie lepsza badz
            gorsza od nich. wszystko co napisalam zamyka sie w kontekscie mojej osoby,
            mojej glowy - slowem: tego co czuje i jak odbieram te magiczna chwile, kiedy
            przyjdzie na swiat moj syn.to na razie sfera wyobrazni, ale zajmuje mi mase
            czasu na finiszusmile
    • jamile A ja wreszcie ... 13.08.05, 22:37
      .... mam te dylematy z głowysmile)

      Urodziłam, od 4 dni moje cudeńko jest na świecie.
      Skończyło się na cc choć próbowaliśmy psn. Nie wyszło, ciachnęli i po krzyku
      Pozdrawiamsmile
      • pimpek_sadelko Re: A ja wreszcie ... 13.08.05, 22:38
        zpo pierwsze gratulacje!
        no i nieskromnie powiem ZAZDROSZCZE, ze juz masz dziecko na swiecie!smile
        zatrzymala sie akcja, ze pocieli Cie?
        • jamile Re: A ja wreszcie ... 13.08.05, 22:46
          Pimpku, jako jesteś na ostatnich nogach, powinnaś już czuć oddech położnej na
          plecachsmile)
          Moje maleństwo pospieszyło się o 2 tygodnie - we wtorek odeszły mi wody ale
          przez 6 godzin mimo końskiej dawki oksytocyny nie postępowało rozwarcie (marne
          2 cm) i nie miałam porządnych skurczy. Lekarz uznał, że dalsze czekanie jest
          ryzykowne.
          Dziewczyny z całego serca życzę Wam, żebyście doczekały się jak najszybciej -
          chwile kiedy patrzę na moje dziecko są nie do opisania. Nie ma takich słów.

          Trzymam za Was wszystkiesmile
    • lidka73 Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 22:45
      No to jest nas dwie,Wielorybko.Ja wybrałam cc świadomie i wcale nie czuje się
      przez to gorsza matką.Nie chciałam ambitnie mierzyć się z bólem i przeżywac
      wielkiej mistycznej przygody.Chciałam natomiast zaoszczędzić mojemu dziecku
      wszystkich możliwych powiłań przy psn a zwłaszcza ich następstw.Pracuję w
      szkole specjalnej i ośrodku dla dzieci niepełnosprawnych-jestem
      logopedą.Wiekszość moich pacjentów to dzieci po powikłanych,przedłuzajacych
      się,niewłaściwie prowadzonych porodach siłami natury.Wierzę,że u was będzie
      wszystko w porządku i życzę wam tego.Ale spróbujcie też zrozumieć,że czasami cc
      to nie strach przed bólem tylko strach o dziecko.
      • amwaw Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 22:52
        Ze strony fundacji rodzić po ludzku:
        Mity i obiegowe opinie związane z cesarskim cięciem:

        "Nowoczesna kobieta ma prawo rodzić szybko i bez bólu."
        "Cesarskie cięcie jest dla dziecka najbezpieczniejszym sposobem przyjścia na
        świat."
        "Jeśli kobieta urodziła poprzednie dziecko przez cesarskie cięcie, następny
        poród musi odbyć się w taki sam sposób."
        "Dzięki cesarskim cięciom zmniejsza się śmiertelność okołoporodowa."
        Nauka nie potwierdza tych opinii, a w niektórych przypadkach badania wskazują
        na coś wręcz przeciwnego.

        To nie jest dyskusja na temat kto jest lepsza matka i nikt tak nie twierdzi.
        Nie wiem skąd te ataki, ale nie powtarzajmy nieprawdziwych informacji.
        Lidka73 jeżeli rzeczywiście chodzi Ci o zdrowie dziecka i dlatego chcesz wybrać
        cc- porozmawiaj z lekarzem, poglądy o których mówisz są przestarzałe.
        Pozdr
        • agni26 Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 23:03
          Jestem już 7 dni po terminie, a ciągle dylematy te same. Mam gorące pragnienie
          rodzić naturalnie, ale boję się, że ten ból kilkunastogodzinny będzie nie do
          wytrzymania. Wiem, jest zzo, ale trzeba się na nie zdecydować do określonego
          momentu, później może nie zadziałać. Z powodu wady wzroku mam zaświadczenie
          o "względnych" wskazaniach do cc. I cały czas mnie korci, żeby z niego
          skorzystać. A z drugiej strony chcę urodzić sama, a nie żeby lekarz zrobił to
          za mnie...W tej chwili jestem nastawiona na to, co los da. Jeśli do
          poniedziałku nie zacznę rodzić, poród będzie wywoływany i być może nie będę
          miała nic do powiedzenia, bo okaże się, że cc jest konieczne.
          Pozdrawiam wieczorową porą
          Aga
      • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 13.08.05, 22:53
        czyli wybralas cc przez "skrzywienie" zawodowe, bo rozsadnie rzecz ujmujac po
        psn jest mniej komplikacjiz po cc ( nie wyssalam tego z pakca, kazdy poloznik
        tak mowi). po prostu masz do czynienia tylko z takimi dziecmi i zrazilas sie...
        rozumiem.
        co do mierzenia sie z bolem i porodem naturalnym to absolutnie nie odieram tego
        w kategoriach ambicji.
        • anulla1 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 08:47
          A ja mam problem bardziej złożony, okulistka mi powiedzała że cc byłoby w moim
          wypadku wskazane, ale nie ma bezwzględnych przeciwskazań do psn- no i mam sama
          podjąć decyzję... Widzę bardzo dobrze, tylko mam słabą siatkówkę- więc nie ma u
          mnie strachu przed utratą wzroku- bo nigdy z nim problemów nie miałam. Ale
          rozsądek podpowiada żeby nie ryzykować- bo mój przpadek jest b. nietypowy i nie
          wiadomo co sie może stać, przy takim wysiłku.
          Z jednej strony myślę sobie nie będzie tak źle, wyznaczą mi termin, pójdę do
          szpitala na dyżur mojego lekarza, ciachną mnie i po sprawie. Ale z drugiej
          strony cc to operacja, jak będę chciała mieć więcej dzieci ( narazie planuje
          trójkę) to może być ryzykowne. Boję sie że po 3cesarce (bo tyle podobno sie
          wykonuje bez ryzyka)jeśli macica bedzie w słabym stanie profilaktycznie
          podwiąza mi jajowody- słyszałam o takim przypadku.
          Do tego dochodzi ta satysfakcja po psn, o której piszecie. I krótej sie siedzi
          w szpitalu.
          Też jestem logopedą i rozumiem doskonale lidkę, ten argument ma dla mnie duże
          znaczenie, i nie jest to skrzywienie zawodowe, wady którymi my sie zajmujemy
          powstają często na skutek obrażeń okołoporodowych- których nie ma przy cc,
          wiadomo są inne niebezpieczeństwa, ale tych mozna uniknąć.
          Dlatego mam nadzieję, może to głupie... że mała ułoży sie pośladkowo i to nie
          ja bedę musiała podjąć ostateczna decyzję.
          Ania
          • lidka73 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 10:46
            Anulla dzięki za wsparcie.Moja przyjaciółka też miała słaba siatkówkę i
            okulista powiedział jej,że musi się zdecydowac czy woli się cieszyć porodem
            siłami natury czy widokiem własnego dziecka.A operacji się nie bój.Ja po cc
            czułam się lepiej i byłam sprawniejsza niż moje kolezanki z sali po
            nieciekawych psn.Jak masz jakieś pytania o cc,pisz na priv chętnie odpowiem.
            • r.kruger Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 11:13
              Nie mam wyboru,drugi raz idę pod nóż.Całe jednak szczęście że nie czuję się ani
              nie jestem z tego powodu gorszą mamą.
              ps: boję się każda z nas się boi...
          • 1976rok1 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 13:25
            Do anulla: Nie wiem, czy wiesz, ale to właśnie słaba siatkówka jest problemem,
            jeśli chodzi o wzrok, a nie słabe widzenie! Problem okulistyczny przy porodzie
            naturalnym i wadzie wzroku polega na niebezpieczeństwie rozwarstwienia i
            odklejenia się siatkówki i tym samym na utracie widzenia. Ilość dioptrii nie ma
            tu więc takiego znaczenia jak stan siatkówki, a piszesz, że nie jest dobry. To
            jest moim zdaniem niestety bezwzględne wskazanie do cc. Pozdrawiam serdecznie
    • draconi1 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 11:37
      A mnie co innego zaczelo meczyc.
      Ja juz rodzilam naturalnie bez zadnego znieczulenia, wiem jakie to piekne
      uczucie i jaki bol, szczerze to nie spieszno mi do niego, wiec jak mi lekarz
      powiedzial ze teraz przy drugim porodzie to w gre wchodzi tylko cesarka nie
      znartwilam sie.
      Jednak teraz czytajac co piszecie o cc na forum mam pewne watpliwosci.
      Zaczynam sie zastanawiac, co bede czula do tego dziecka czy bede w stanie
      wykarmic je piersia i wogle chyba bedzie dziwnie z mysla ze piewszego synka
      SAMA urodzilam a druga dzidzie ktos mi przyniesie (ze wzgledu na kregoslup beda
      musieli mnie uspic). Jak to lekarz powiedzial, raczej nie mam wyjscia, tylko
      dlaczego te wyzuty..
      Teraz sama siebie obwiniam, mysle ze to moja wina sad eh moze przestane czytac
      posty o cc...
      • zzz12 Kobiety, szukacie dziury w calym. 14.08.05, 11:50
        A dyskusja na temat cc vs. psn przypomina odwieczna dyskusje na temat wyzszosci
        Swiat Wielkanocnych nad Swietami Bozego Narodzenia i do niczego nie prowadzi.
        Kobiety, ktore urodzily silami natury okazuja swoja wyzszosc
        nad "cesarzowymi", ze udalo im sie wlasnymi silami w bolach rodzic. "Cesarzowe"
        chwala sobie mniejsze dolegliwosci poporodowe zwiazane z siadaniem, seksem,
        nietrzymaniem moczu, itd. Pimpek, skad w Tobie taki heroizm? Naczytalas sie
        literatury i naogladalas sie filmow, ale na razie jestes tylko teoretykiem. Nie
        wiem, na ile sie porywasz z motyka na Slonce, bo z tego, co pamietam, z Twoim
        wywiadem masz co najmniej wzgledne wskazania do cc. Nie wiesz, jak sie porod
        potoczy (nikt tego nie wie), oczywiscie zycze Ci szybkiego, fizjologicznego i
        pelnego pozytywnych wspomnien porodu, ale priorytetem jest, zeby porod zarowno
        matka, jak i dziecko przebyli bez trwalego uszczerbku na zdrowiu, wiec nie ma
        w pewnym momencie znaczenia, jakie mamy wizje i oczekiwania i przekonanie o
        wyzszosci psn nad cc.
        • pimpek_sadelko Re: Kobiety, szukacie dziury w calym. 14.08.05, 12:26
          ja heroiczna kobieta? nie postrzegam siebie tak... a to czego sie naczytalam
          lub nie nie ma wplywu na to, ze wole rodzic silami natury. gdybym zwracala
          uwage na to co widzi sie podczas porodu to powinnam byc nastawiona na cc i
          czesc.
          jesli chodzi o moj wywiad to nie ma on wplywu na sposob rodzenia. to, ze sie
          poronilo ciaze nie znaczy, ze trzeba byc pocietym...tego jak sie porod portoczy
          nie wiem i chyba bylabym glupia, gdybym sadzila, ze moge go wyrezyserowac, nie
          mam takich zapedow.
          watek rtez nie mial byc dyskusja z rodzaju "ktore swieta sa wazniejsze". zle
          mnie zrozumialas. bywa.
      • wielorybka do draconi1 14.08.05, 12:14
        O właśnie, ja o tym i dlatego. Z tonu forum płynie "jedyna słuszna możliwość" -
        urodzenie dziecka własnymi siłami i to mnie niepomiernie wkurza. Skoro są
        wskazania medyczne to dlaczego matka po cc ma się czuć gorzej? Kto mi to
        wytłumaczy? Bom tego ciekawa wielce.
        Zzz12 bardzo mądrze napisała, że chodzi o to, by urodzić jak najlepiej i
        najmniej zaszkodzić. Ale duch wionie i każda ciąża zakończona cc to w odbiorze
        matki jej porażka jako matki.
        Czy to jest szukanie dziury w całym , chyba nie, bo nie dyskutoję o wyższości
        ale o czynnikach, które sprawiają, że skądś pojawia się taka myśl, że dziecko po
        cc jest urodzone "gorzej" i z gruntu matka i ono sa skazani na wszystkie mozliwe
        niepowodzenia, łacznie z brakiem miłości i więzi (celowo przerysowałam)
        • dazzle kochane 14.08.05, 12:18
          ale tak samo jest z karmieniem -pierś, czy butelka, no psychoza panuje po
          prostu, potem jak już wybierzecie pierś - to ILE tą piersią karmić - do pół
          roku? do roku? do dwóch? ZAWSZE - do 18-stych urodzin... wyższość tetry nad
          pampersami - lub odwrotnie, gruszka do nosa, czy może odciągaczka, laktator
          taki, czy sraki...
          a dzieci rodzą się, rosną, chowają zdrowo.
          a ja to składam na karb hormonów. i tyle.
        • pimpek_sadelko Re: do draconi1 14.08.05, 12:28
          wielorybka napisała:

          > O właśnie, ja o tym i dlatego. Z tonu forum płynie "jedyna słuszna
          możliwość" -
          > urodzenie dziecka własnymi siłami i to mnie niepomiernie wkurza.
          przeciez nie pisalysmy o tym co powinno byc dla wszystkich kobiet! piszemy o
          SWOICH odczuciach, tak Cie boli, ze sa inne od Twoich? kurcze, chcesz
          tolerancji a sama jej nie masz.
          • wielorybka Re: do pimpka 15.08.05, 12:36
            Nie o tym miało być. Każdy rodzi jak może i zgodnie ze wskazaniami.
            Zastanawiałam się tylko, skąd u niektórych matek po cc uczucie "gorszości" i
            jaka jest tego przyczyna. O to pytam i to mnie zastanawia (myślę, że teraz już
            wyraźnie napisałam o co mi chodzi)
      • r.kruger draconi1 14.08.05, 12:42
        kocha się tak samo,karmiłam piersią zaraz po porodzie a skończyłam niedawno bo
        zaszłam w ciąże
        różnica tylko taka że gdzie indziej się goisz
    • deotyma11 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 12:40
      To ja wam opowiem o swoich doświadczeniach. Bałam się strasznie do ostatniej
      chwili. Poród miałam dość krótki z oksytocyną, masażem szyjki, i przebiciem
      błon, a darłam się ile sił w płucach starczyło. Lekarz w końcu powiedział żebym
      tak nie krzyczała, bo inne panie wystraszę, to stwierdziłam, że co mnie inne
      baby obchodzą. Prosiłam żeby sobie to dziecko wzieli, ale ja już dalej rodzić
      nie chcę bo to boli. Jak mi wreszcie niuńkę pokazali to była najpiękniejsza na
      świecie. I uwierzcie nie czułam się lepsza od tych co rodziły przez cc. Potem
      przez kilka miesięcy jak sobie poród przypominałam to płakałam z bólu. A teraz
      jestem znowu w ciąży i znowu będę rodzić siłami natury i chociaż boję się znowu
      żadna siła mnie nie odciągnie od tego pomysłu
      • r.kruger deotyma11 14.08.05, 12:48
        żadna siła? jeśli w gre weszłoby zagrożenie życia lub zdrowia dziecka to nie
        uwierze że nie zdecydowałabyś się na cięcie.Że któraś z nas podjęłaby ryzyko
        tylko dlatego żeby byc w zgodzie z naturą.
        Jestem ani lepsza ani gorsza po porostu matka.
        • deotyma11 Re: deotyma11 14.08.05, 13:24
          Zapomniałam już, że na forach czepiają się każdego słowa. Zagrożenie zdrowia
          lub życia to całkowicie odrębna sytuacja, o której nawet nie ma co dyskutować.
          W swojej wypowiedzi odniosłam się do postępowania znajomej Pimpka, która bez
          wskazań medycznych zażyczyła sobie cc. Bo się boi. Dla mnie to żadne
          usprawiedliwienie. Zarówno mój lekarz prowadący jak i lekarz, z którym rodziłam
          uważali, że cc zdąrzymy zrobić w razie potrzeby. I, że jest to operacja, której
          nie należy nadużywać. Podkreślam słowo nadużywać.
          • r.kruger Re: deotyma11 14.08.05, 23:01
            a tu się z tobą zgadzam.Jest to operacja a nie zabieg wycięcia wyrostka.Dla
            dziecka niby mniejsze zmęczenie ale jednak szok-szybciej na świecie
            itd.Tego "szoku"nie wyssałam z palca,ale czytałam o nim.Dzieci z porodów
            naturalnych są lepiej przygotowane psychicznie na zetknięcie ze światem.
    • 1976rok1 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 13:09
      Uderzyło mnie w Twoim liście stwierdzenie dotyczące fizjologii na sali
      porodowej i tego, że się nad tym nie panuje. Piszesz o "robieniu pod siebie",
      jakby dla rodzących było to normalne, czy oczywiste. Otóż nie jest tak. Nie
      słyszałaś o lewatywie robionej w domu lub w szpitalu? To nie czasy
      średniowiecza! A higiena przy porodzie? Nie wiem, skąd to wzięłaś, ale mogę się
      założyć, że większość rodzących dziewczyn woli wcześniej "zapanować nad
      fizjologią" i uniknąć tak niesympatycznego zdarzenia.
      • ma.pi Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 17:43
        1976rok1 napisała:

        > Uderzyło mnie w Twoim liście stwierdzenie dotyczące fizjologii na sali
        > porodowej i tego, że się nad tym nie panuje. Piszesz o "robieniu pod siebie",
        > jakby dla rodzących było to normalne, czy oczywiste. Otóż nie jest tak. Nie
        > słyszałaś o lewatywie robionej w domu lub w szpitalu? To nie czasy
        > średniowiecza! A higiena przy porodzie? Nie wiem, skąd to wzięłaś, ale mogę
        się
        >
        > założyć, że większość rodzących dziewczyn woli wcześniej "zapanować nad
        > fizjologią" i uniknąć tak niesympatycznego zdarzenia.

        Tak do konca to nie da sie uniknac tych "niesympatycznych zdarzen". Nawet
        lewatywa nie pomoze. Zminimalizuje skutki, ale i tak cos sie moze wymsknac. Bo
        sila parcia jest bardzo duza, a lewatywe wykonuje sie iles godzin przed
        parciem. Mam 3 porody za soba i przy kazdym byly niespodzianki. ;o)

        pozdr.
      • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 18:24
        1976 otoz tak bywa! skad wiem? moj maz byl przy wielu porodach, wiel moich
        znajomych rodzilo, rozmawilam z polozna itd... po prostu czasami tak jest.
      • pimpek_sadelko ps. 14.08.05, 18:25
        mozna po lekach przeciwbolowych wymiotowac, mozna wymiotowac i bez lekow bo
        nudnosci sie zdarzaja, a lewatywa... coz... nie zawsze na tyle skuteczna, zeby
        nic nie wylecialosmile
    • saskiaplus1 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 17:02
      Pimpek, ja Ci już pisałam na świeżo o moich wrażeniach, ale mogę jeszcze raz,
      bo widzę, że masz trochę pietra wink. Boisz się, że będziesz "jedną wielka
      fizjologią, do której twoje człowieczeństwo będzie tylko małym dodatkiem"?
      Mówię Ci, to jest właśnie człowieczeństwo - ta fizjologia jest piękna, bo służy
      przyjściu na świat wspaniałego młodego człowieka. Wiem, co mówię - w czasie
      porodu nabrałam dystansu do mojej fizjologii, do tego wszystkiego, co zwykle
      się ukrywa przed ludźmi, a tu patrzy na Ciebie mąż i personel medyczny... Było
      mi to całkiem obojętne, tym bardziej, że widziałam, jak oni wszyscy bardzo
      skupieni są na tym, żeby pomóc mnie i mojemu synkowi. To naprawdę było
      fantastyczne doświadczenie - nie mówię tu o bólu (on oczywiście nie był
      fantastycznywink, ale o tym, ile dobrego doznałam wtedy od ludzi, którzy mnie
      otaczali. Najbardziej podziwiam mojego męża, który był fantastyczny, odgadywał
      prawie moje myśli i pomógł mi, jakby nie pomógł nikt inny. Bardzo nas do siebie
      zbliżyło "wspólne rodzenie" naszego synka i wiedząc to, co dziś wiemy, za żadne
      skarby byśmy z tego nie zrezygnowali. I to mimo tego, że mąż widział mnie
      spoconą, zakrwawioną, półprzytomną z bólu i zmęczenia.
      Poród fizjologiczny to naprawdę normalna rzecz - jeśli możesz, spróbuj. Jestem
      pewna, że dasz radę. Jeśli nie jesteś odporna na ból, to masz przecież, o ile
      pamiętam, możliwość rodzenia z zzo.
      I jeszcze co do krzyków: jeśli się da, to lepiej nie krzyczeć, nie dlatego, że
      to głupio (bo co to kogo obchodzi), ale dlatego, że bardzo traci się przy tym
      siły, a poród to naprawdę fizycznie wyczerpujące zadanie. To już lepiej
      przeklinaj, jeśli Ci to pomoże, ale po cichu wink))
      • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 19:10
        pietra mam. owszem. odwaznej zgrywac nie bede, bo i po co?
        tak czy siak... damy z mezem radesmile
        a Tobie jeszcze raz gratuluje i naprawde zazdroszcze tego, ze synek juz jest z
        toba i mozesz go calowac po tych malenkich lapkachsmile
    • sluszkiewicz1 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 22:03
      Ja jestem po cesarce, do której miałam wskazania okulistyczne(prawie na 100%
      straciłabym wzrok na skutek odklejenia się siatkówki gdybym rodziła siłami
      natury).Nie czuję się gorsza od innych matek ,gdyż po porodzie nacierpiałam się
      więcej niż niejedna rodząca naturalnie, no i nie miałam innego wyboru.Gdybym
      takowy miała na pewno nie zdecydowałabym się na cc, bo to ono jest dla mnie
      bardziej przerażające i ryzykowne.Teraz jestem w 12tc i w marcu znowu czeka mnie
      operacja i wcale nie jestem taka wyluzowana i szczęśliwa ,że nie będę musiała
      się męczyć.A co do więzi z dzieckiem i karmienia piersia ,to mogę powiedzieć
      tyle,że po 3 godzinach od operacji mogłam synka nakarmić, a przytuliłam już na
      sali operacyjnej, a więź między nami jest ogromna!
    • amwaw Re: 14.08.05, 22:13
      Jeszcze jeden post na temat :
      "nie jestem gorszą matką mimo, że miałam cc",
      albo "więź matki i dziecka po cc jest taka sama"
      albo "nie mam wyrzutów sumienia po cc"
      albo "nie miałam problemów z karmieniem po cc" i mnie cholera weźmie.
      Czy ktoś tutaj tak twierdzi? Czy ktoś tutaj tak sugeruje??!!!!
      Temat jest jasny- CZUJE potrzebe urodzenia naturalnego, czy ktoś tak ma?
      Zamiast merytorycznych wypowiedzi pojawiają się krucjaty kobiet po cc, albo
      przed cc z transparentem "nie jestem gorsza", jakby ktokolwiek coś takiego
      sugerował.Dziewczyny- nie chcecie psnu, nie miałyście psnu to NIE! Nie macie
      takich odczuć to NIE!
      Pozwólcie innym mieć takie a nie inne podejście- część chce mieć psn, ze
      zwykłej ludzkiej potrzeby, a nie po to, żeby być prawdziwą Matką Polką. Nikt
      nie mówi, że jest przez to w jakiś sposób lepszy. Po prostu- chce i ma do tego
      święte i nieodwołalne prawo i ma prawo mieć takie, a nie inne odczucia.
      Howgh
      • pimpek_sadelko Re: 14.08.05, 22:23
        po prostu chce uczestniczyc w cudzie narodzin. chce czuc wychodzace na swiat
        dziecko, chce uslyszec od poloznej"widac juz glowke", chce by maz przecial
        pepowine i mogl byc bliziutko mnie, by mogl tak jak ja od razu przywitac sie z
        synem.
        ze spraw przyzniemnych cc jest dla mnie bariera bo:chce miec od razu sile na
        zajecie sie dzieckiem, nie chce jechac na srodkach przeciwbolowych, chce miec
        swobode w opiece nad synem ( a po operacji z bolacym brzuchem...ja nie dalabym
        rady. bol to moj wrog, sama ze soba mialabym problem a jeszcze dziecko....).
        kwestie psychiczne poruszylam wyzej.
        • zzz12 Re: 14.08.05, 22:54
          > po prostu chce uczestniczyc w cudzie narodzin. chce czuc wychodzace na swiat
          > dziecko, chce uslyszec od poloznej"widac juz glowke", chce by maz przecial
          > pepowine i mogl byc bliziutko mnie, by mogl tak jak ja od razu przywitac sie
          z
          > synem


          Tego Ci szczerze zycze, niemniej jako potrojna matka majaca za soba
          doswiadczenia zarowno psn jak i cc widze, ze bardzo idealizujesz...niemniej
          zostan sobie przy swoich wyobrazeniach i zycze Ci, zeby praktyka byla z nimi
          jak najbardziej zbiezna...

          ze spraw przyzniemnych cc jest dla mnie bariera bo:chce miec od razu sile na
          > zajecie sie dzieckiem, nie chce jechac na srodkach przeciwbolowych, chce miec
          > swobode w opiece nad synem ( a po operacji z bolacym brzuchem...ja nie
          dalabym
          > rady. bol to moj wrog, sama ze soba mialabym problem a jeszcze dziecko....).


          Dalej teoretyzujesz..Skad wiesz, jak sie bedziesz czula po psn? Skad wiesz, jak
          sie mozesz czuc po cc? Czemu zakladasz, ze po cc nie mozesz zajac sie sama
          dzieckiem, ze to az tak boli? Ja po psn przez 5 dni nie bylam w stanie z bolu
          usiasc ani wejsc pod prysznic- stalam przed kabina prysznicowa i wylam z bolu w
          niemoznosci uniesienia nogi, zeby przekroczyc wejscie pod prysznic. O
          zajmowaniu sie dzieckiem nie bylo mowy...Mialam tez 2 razy cc i kazdorazowo po
          kilku (3-4)godzinach wstawalam, a najpozniej po 15-18 godzinach (gdy tylko
          usunieto cewnik) calkowicie przejmowalam opieke nad dzieckiem i samoobsluge.
          Kobiet z takimi doswiadczeniami jest wiele. Pimpek, ciesz sie nadchodzacym
          spotkaniem z Kajtkiem, ale po co zaraz to hamletyzowanie ? wink

          pzdr. bez cienia zlosliwosci.... wink

          • pimpek_sadelko Re: 14.08.05, 23:08
            to ja tez bez cienia zlosci. po pierwsze: nie hamletyzuje, tyle tylko, ze dla
            mnie przyjscie na swiat nie jest czyms codzienny. to bedzie swieto.
            nigdzie nie napisalam, ze to co pisze to moje doswiadczenia. przeciwnie.
            pisalam, ze to moja wyobraznie, doswiadczenia moich znajomych i opinie LEKARZY
            i POLOZNYCH..
            pisalam tez kilka razy, ze nie wiem jak naprawde bedzie wygladal moj porod.
            dlaczego musze udowadniac ze nie jestem wielbladem tylko normalna kobieta?
            cc nie mialam, ale operacje w obrebie miednicy owszem i doskonale pamietam
            okres pooperacyjny. gojenie sie ran, szramke na brzuchu mam do dzis,przykuta do
            lozka przez jakis czas po operacji, rana BOLI jak 150.NIC przyjemnego.do tego
            wole miec macice cala. po co ma byc pozszywana? to tak apropo tego co wiem a co
            sobie wyobrazam. jedno z drugim sie miesza.
            • pajesia Re: 15.08.05, 15:24
              Pimpek, tak samo boisz się porodu jak ja, czy wiele innych dziewczyn. Proponuję:
              zdaj się na opinię swojego lekarza i to, co ma być to będzie.
              Moja lekarka mówi tak (pytałam ją o to), że jeśli mają być powikłania, to będą,
              niezależnie, czy był to psn czy cc.
              Rozmawiałam z kuzynkami i koleżankami, które mają już dziecko/dzieci - zatem
              przechodziły swoje porody. Każdy poród był inny, również w przypadkach
              wieloródek. Również tempo dochodzenia do siebie po porodach było różne -
              niezależnie, czy dziecię przyszło na świat przez cc, czy sn.
              Też boję się bólu okołoporodowego i poporodowego. Ty przechodziłaś różne
              operacje "brzuszne" - więc masz jakieś wyobrażenie, co to może być. Ja miałam 2
              razy czyszczenie macicy po poronieniach - oba pod narkozą. Ostatnie w Polsce -
              wspominam jak horror. Na pytanie czy rozwieranie szyjki przy porodzie może boleć
              tak samo - ani lekarka, ani położna nie chciały mi odpowiedzieć, przypuszczam,
              żeby mnie nie straszyć.

              ja będę mieć CC, bo dzieci się ułożyły miednicowo, więc są pełne wskazania
              (ciąża mnoga).
              Jeśli u Ciebie takie wystąpią, czy też występują - myślę, że nie powinnaś sie
              wahać - sama wiesz, co jest dla Ciebie odpowiedniejsze, co będzie z mniejszą
              krzywdą dla Ciebie i Twojego Dzidziusia.
              Tak czy inaczej - nosisz swoje dziecko 9 miesięcy - ono będzie zawsze tak samo
              Twoje, bez względu na sposób, w jakim wydostało się z Brzuszka na ten świat. A
              Ty będziesz Najwspanialszą Mamą Bez Kompleksów.
    • yola13 Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 23:13
      "musisz" -wcale nie, po prostu chcesz tak urodzic, chcesz zobaczyc jak to jest,
      nie straszny ci ten dyskomfort, który mimo wszystko cie czeka. Gratuluję
      odwagi, dobre nastawienie ma swoje plusy.Ja mam całkowicie inne podejscie do
      tej sprawy, ale wcale nie czuje sie gorsza od tych co wybierają psn. Życze
      lekkiego porodu.
      • pimpek_sadelko Re: cc vs psn od innej strony 14.08.05, 23:15
        slowa "musze" uzylam w kontekscie "chce"smile
    • true_blue Re: cc vs psn od innej strony 15.08.05, 13:21
      Czesc pimpek.
      Osobiscie mysle, ze taki sposob myslenia to aktualnie propagowana teoria przez
      media roznego typu i prawdopodobnie lekarzy i polozne. Ale nie krytykuje. Sama
      zdecydowalam sie na psn chyba majac takie same powody jak Ty. No i urodzilam. I
      tak sobie mysle, ze nastepnym razem albo biore znieczulenie od poczatku albo cc.
      Oczywiscie przezycie i w ogole, naturalnie, wspaniale itp, ale... po co? Celem
      tego wydarzenia ma byc urodzenie dziecka. Ja wcale nie musze cierpiec, zeby ono
      sie urodzilo. Jakos nie trafia do mnie argument, ze tak natura wymyslila. Natura
      wymyslila, ze porody przezywaja dziewczyny, ktore maja szerokie miednice i
      bardzo rozciagliwe stawy, a inne umieraja z wykrwawienia, albo nigdy wiecej nie
      moga miec dzieci (i blad natury sie nie propaguje). To postep medycyny
      spowodowal, ze musimy cierpiec. Niech wiec postep medycyny zapewni nam dobre
      warunki porodu. Polecam bardzo zzo, mialam i od momentu podania znieczulenia
      moge opowiadac jak wspanialym przezyciem jest porod. Przedtem wole nie pamietac.
      Ale nie zawsze sie krzyczy i "robi pod siebie". Chodzi po prostu o ten cholerny
      bol, ktorego nie ma jak ogarnac...
      A cc - operacja jak kazda inna. Czasem pojdzie lepiej czasem gorzej. Jesli ktos
      naprawde nie chce rodzic naturalnie to czemu nie?
      Pozdr.
      • malgosiek2 Re: cc vs psn od innej strony 15.08.05, 13:26
        Wiesz,ale to mit o dziewczynach,które mają szerokie biodra i lepsze stawy rodzą
        łatwiej.
        W położnictwie i przy porodzie szeroka miednica nie ma znaczenia żadnego.
        Pzdr.Gosia
    • isia_50 Re: cc vs psn od innej strony 15.08.05, 16:29
      Ale trafiłaś z wątkiem w mój nastrój. Od rana dzisiaj "przeżywam swój poród",
      mam chandrę jak nie wiem. Wiesz czego się boję, że w czasie porodu będzie
      konieczne cc...
      Pamiętam, że przed pierwszym porodem miałam podobnie. Im bliżej było terminu
      tym bardziej bałam się porodu, ale nie bólu, tylko, że z dzieckiem będzie coś
      nie tak, albo ze mną, albo, że lekarze będą zmuszeni zrobić mi cc. Wtedy nie
      wiedziałam "czym się je" psn, ale wyszłam z założenia, że to czysta fizjologia
      i natura sama jakoś to poprowadzi. A mnie się uda. Udało się!!! Choć bolało,
      było to to czego oczekiwałam i choć u mnie fizjologia wzieła górę, poszło przed
      parciem trochę stolca, położna nawet nie wiem kiedy mnie umyła, tak, że mąż nic
      nie zauważył (tym się naprawdę nie przejmuj, położne są do tego przyzwyczajone
      i to niezależnie czy miałaś lewatywę czy nie - przynajmniej tak mówili u mnie w
      szkole rodzenia), potem to uczucie kiedy mogłam już dotknąć główki co skurcz
      pojawiającej się bardziej na tym świecie, zachwycony okrzyk męża - jest, jest
      główka (a obiecywał tam nie patrzeć...) nasze wspólne łzy, kiedy córa połączona
      pępowiną leżała na moim brzuchu... tego nie da się zapomnieć. A ja byłam w
      jakimś takim transie.
      Teraz znowu termin zawrotnie szybko się zbliża, dziś rano wypłakałam się
      mężowi, że się boję itd. ale znowu nie bólu, tylko żeby wszystko poszło gładko
      i naturalnie bez komplikacji dla mnie i dziecka, a ja żebym nie musiała mieć
      cc. Nie wiem skąd się to u mnie bierze, ale może stąd, że nigdy nie miałam
      żadnej operacji i jest to coś czego naprawdę się boję?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka