Dodaj do ulubionych

Chyba szlag mnie trafi!

19.08.05, 12:47
Obserwuj wątek
    • kuncwotek Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 12:48
      co się stało??
    • uselinka Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 13:00
      Kurcze, coś niechcący kliknęłam. Nieważne. No chyba sie rozwiodę. Może to
      hormony szaleją no ale ni wytrzymam. Od jakiegoś czasu strasznie sie męczę, bo
      nie wiem co będzie jak dziecko pojawi się na świecie a to dlatego, że boję się,
      że nie będziemy milei za co żyć. Jednak mój "ukochany" mąż nie widzi problemu.
      Jasne! Narobił długów, o których dowiedziałam się po ślubie od swojej teściówki
      (swoją drogą to bardzo ciekawe, że po ślubie dopiero łaskawie mi
      powiedziała).Wyciągnął już ode mnie ponad 2 tys. zł, które odłożyłam dla
      dzidziusia i nie widzę żeby cokolwiek robił w tym kierunku żeby je zwrócić. No
      chyba jestem głupia ale zrobiłam to dlatego żeby mu pomóc a zostałam z pustym
      kontem i bez perspektyw na ich odzyskanie. Ale on nadal sie nie pzrjmuje. Nie
      wypominam mu tych pieniedzy ani słowem jeszcze nie wspomniałam o nich ale za
      2.5 miesiąca ma sie urodzić dziecko a on żyje sobie na luzie. Chyba zwariuję.
      • ewazak3 Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 13:03
        bardzo wspolczujesad i radze postarac sie w takiej sytuacji o rozdzielnosc
        majatkowa bo kiedys Ci przyjdzie zamiast wydawac na Malenstwo splacac jego dlugisad
      • chimba Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 13:06
        Ustawić do pionu faceta, a ja i tak n8ie rozumiem jednej rzeczy - skoro
        jesteście małżeństwem to i pieniadze wspólne, choć z drugiej strony wcale sie
        nie dziwię, ze nie chcesz dawać pieniędzy, skoro Twój małżonek popadł w długi a
        nie Ty, tym bardziej, ze to pieniądze na dizecko, n ie dawaj mu więcej
        pieniedzy, a jak będzie miał Ci za złe - to powiedz, że musisz jakoś dziecko
        ubrac..
        A Twój męzulek w ogóle pracuje?
        • uselinka Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 13:09
          Pracuje, tylko niebardzo wiem co się dzieje z jego pieniędzmi, bo niby dużo
          pracuje a nigdy nie ma kasy.
          • kokons Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 16:29
            Fatalna sprawa! Wspolczuje!
            Osobiscie mamy z mezem wspolny budzet i konto na ktore to wplywaja nasze pensje
            wiec o ich wysokosciach wiemy... o dodatkach rowniez... o wydatkach tez... Mamy
            w exeslu stworzony plik gdzie wpisujemy wszystkie wydatki podzielone na:
            wydatki stale (rachunki...), bierzace (kino,prezenty...), dlugometrazowe
            (ubrania,cos do domu...), wydatki na jedzenie, samochod...oszczednosci,
            stworzylismy tez osobna rubryke pod haslem dziecko,bo juz zaczynamy co nieco
            dla niego gromadzic. Kazda rubryka ma przypisana kwote, ktorej w danym miesiacu
            nie mozemy przekroczyc - moze to paranoja ale przy ograniczonych pensjach i
            kredycie nie mozemy sobie pozwolic na niekontrolowane wydatki. Zyje nam sie z
            tym dobrze i nawet dzieki temu systemowi co miesiac jestesmy w stanie
            zaoszczedzic na OKO deklarowana kwote (teraz naszym celem jest dziecko, kiedys
            wakacje, wczesniej...).
            Opisalam to tak dokladnie, bo wydaje mi sie, ze to bylby dobry dla was system.
            Zyjecie razem i przeciez macie wspolne wydatki a dziecko powinno byc wspolnym
            celem. Moze nie jest jeszcze za pozno,zeby nauczyc meza odpowiedzialnosci!!!
            Proponuje ci zasiasc (!) z nim i zanim mu przylozysz w leb ( a pasowaloby!)
            moze spiszcie na kartce dlugi i zrobcie plan ile miesiecznie musicie na nie
            odlozyc zeby je splacic i w jakim czasie przy waszych dochodach i perpektywie
            dziecka mozecie to zrobic - koniecznie zrobcie to zalozenie. Uwzglednijcie tez
            ile mozecie odlozyc na dziecko...
            No i wytlumacz mezowi, ze skoro "macie" dlugi nie moze nieodpowiedzialnie
            wydawac pieniedzy i nie kontrolowac pensji ( na zeznaniu podatkowym powinno byc
            czarno na bialym...).
            Zycze, zeby kamien spadl wam z serca po przeprowadzonej akcji.
            Odezwij sie co sie udalo.
            POzdrawiam / corka ekonomistkismile
      • kuncwotek Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 13:08
        Droga uselinko naprawdę Ci współczuję sad Spróbuj na spokojnie porozmawiać z
        mężem. Naprawdę dziwna sprawa! A od kiedy jesteście małżeństwem? Naprwadę nie
        wiem jak Cię pocieszyć. U mnie jest nieco inna sytuacja - mąż pożyczył ok. 2
        tys. rok temu i nie może ich odzyskać! Głupio Mu chyba powiedzieć koledze że
        potrzebuje. A naprawdę by się kasa przydała bo też nie mamy nic dla dzidzi
        Przecież 2 tys. drogą nie chodzi!! Może nie powinnaś dawać mu pieniędzy tylko
        od razu kupować wyprawkę?
    • astor_82 Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 22:50
      Ja też współczuje ale powiem szczerze że MÓJ z kolei nie pracuje i nawet się
      nie zbiera....albo się zbiera ale nieskutecznie....wszystko "MUSI" ale nie
      realizuje (musze to, musze tamto). Ja już mam dosyć..."a moze wyjade, a moze
      zloze papiery". Rozmow spokojnych bylo wiele, krzyki pojawily sie teraz bo i
      nerwy puszczaja.. moj miesiac prawie czwarty, czas leci a....
      ...a szkoda gadac...
    • kasssiiia Re: Chyba szlag mnie trafi! 19.08.05, 23:33
      Dziecwzyny kiedy czytam wasze historię nie mogę nie pomyśleć przy tej okazji o
      tym że sama byłam kiedyś z moim jeszcze wówczas niemężem w podobnej sytuacji.
      Jeszcze zanim sie poznaliśmy narobił sobie ogromnych długów (naprawdę ogromnych
      bo gdybyśmy mieli taką kwotę na zbyciu moglibyśmy kupiś sobie całkiem przyjemne
      mieszkanko w łódzkiem).
      Kobitki kochane, nie jestem w stanie poradzić Wam jakim sposobem można tego typu
      problemy rozwiązać (choć swoją drogą ten patent z excelem jest naprawdę przedni)
      .Chciałam Wam powiedzieć, że choć nasza sytuacja przybrała w późniejszym czasie
      naprawdę tragiczny i z pewnością nieoczekiwany dla nas obydwojga przebieg (mój
      wówczas chłopak szukając sposobu na rozwiązanie problemu wpakował się w jeszcze
      większe kłopoty) to przyszedł moment w którym z ręką na sercu powiem Wam że
      cieszę się że wytrwaliśmy przy sobie tamten okres.
      Dziewczyny starajcie się z nimi dużo rozmawiać. Niech to będzie spokojna ale
      bardzo zdecydowana rozmowa. Niech wiedzą na czym stoją i niech nie czują się jak
      "u Pana Boga za piecem". Trzydziestoletni facet nie może wciąż liczyć na to, że
      ktoś zawsze jakoś pomoże mu w razie opresji. To on powinien mieć świadomośc
      tego, że sam powinien dawać poczucie bezpieczeństwa.
      I wierzcie mi - nie chcę się wymądrzać skoro sama w Wazsej sytuacji traciłam
      głowę. To są moje wnioski jakie wyciągnełam na podtsawie własnych przeżyć.

      Pozdrawiam Was Cieplutko,
      Kasia
      • annam21 oj kurcze przykro mi 20.08.05, 09:55

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka