Dodaj do ulubionych

jak to jest po porodzie?

24.08.05, 19:33
przypuscmy, ze urodzilysmy juz dziecko, ze lozysko tez wyszlo, kogo mieli
pociacI krocze) to juz pozszywali.... i co dalej?
interesuja mnie takie prozaiczne sprawy jak np. higiena osobista... mama
wlecze sie pod prysznic? czy kladzie sie na sale bez prysznica( tego sobie
nie wyobrazam, bo ja czyscioch jestem)? napiszcie cos wiecej jak wyglada
szpitalne zycie po porodzie.
Obserwuj wątek
    • black_currant Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 19:36
      Hm...

      Dwie godzinki niestety trzeba poleżeć bez prysznica i tym podobnych rzeczy. W
      tym czasie położna przychodzi kilkakrotnie i sprawdza, czy macica się obkurcza.

      Jeśli wszystko jest w porządku to potem z reguły dostaje się coś do jedzenia i
      można już wstać, iść do toalety i się umyć (z czego przy pierwszym wstaniu
      lepiej mieć kogoś koło siebie, bo czasem może być słabo).

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
      • pimpek_sadelko Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 19:37
        czyli jednak po porodzie karmia? obojetnie o ktorej godzinie nie skonczy sie
        porod? czy tez trzeba miec swoje "suchary"?
        • moofka Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 19:43
          lepiej miec smile
          w szpitalu najlepiej nie karmią
          i raczej o stalych porach
          nikt nie zgwarantuje, ze yrodzisz, akurat kiedy w szpitalnej kuchni bedzi e
          ciepla zupa
        • wika_w Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 19:52
          u mnie było tak (i jest to jedno z moich najlepszych wspomnień): rodziłam córkę
          całkiem przypadkiem w Świętej Zofii, w Warszawie (chciałam na Kasprzaka,
          stamtąd był mój lekarz, ale gdy przyjechaliśmy, okazało się, że mogą nam
          zaoferowac najwyżej korytarz. pomyśleliśmy, że jednak nie). po porodzie (raczej
          szybkim i łatwy, bez znieczulenia), szyciu, przystawieniu małej do piersi,
          położna (zresztą świetna) powiedziała, że teraz nas zostawia. byłam nieco
          zdziwiona, bo córki nie oglądał jeszcze żaden pediatra, ale położna
          powiedziała, że nic się złego nie dzieje i to może poczekać. mieliśmy dla
          siebie (dla naszej trójki) godzinę (zdaję się, że mówią na to "złota godzina").
          akurat był swit, my w lekkim szoku, dziecko z wielkimi otwartymi oczami. to
          jeden z tych niezapomnianych momentów. potem przyszła położna i zaproponowała
          niemężowi, żeby poszedł z nią (no i dzieckiem oczywiście) do pediatry a
          mama: "niech sobie odpocznie". i to kolejna wspaniała chwila: wszystko jest
          dobrze a ja mogę odpocząć. chyba trochę spałam, ale nie jestem pewna. gdy
          wrócili, połozna z nienacka sprawdziła jak obkurcza się macica (to było
          naprawdę mało przyjemne) a potem zaproponowała kompiel (na sali była wanna, z
          której zresztą nie korzystałam w czasie porodu). gdy wstawałam, z lekka
          zakręciło mi się w głowie, ale mnie przytrzymali i po umyciu czułam się
          znacznie fajniej. potem na normalną salę, jedzenie (u nas akurat wypadła pora
          śniadania) i pytania pielęgniarek, czy było się już w toalecie. i tyle ...
          • ezrapound Re: jak to jest po porodzie? 01.09.05, 08:29
            Ja tez wspaniale wspominam te "zlota godzine"! Rowniez w szpitalu Swietej
            Zofii. Moja corcia urodzila sie 24 czerwca. W ciagu tej pierwszej godziny od
            razu zostala przystawiona do piersi! Potem juz bylo mniej fajnie bo porod
            mialam nie najfajniejszy i tego pierwszego dnia czulam sie jakby mnie pociag
            przejechal. Ale ta pierwsza godzina spedzona we trojke, o swicie, byla
            wspaniala. Bardzo polecam pod tym wzgledem szpital Sw. Zofii - ze wzgledu na
            bardzo powazne potraktowanie tych pierwszych godzin, tak waznych dla dzidziusia
            i rodzicow!
        • black_currant Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 20:47
          Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale jak rodziłam na Inflanckiej w
          Warszawie, to zostawili dla mnie kolację (poród zaczął się o 10 rano, urodziłam
          o 20:05). Kolacja normalnie była chyba o 17 czy 18.
          Po 22 dostałam jakieś kanapki (nie wiem czy były dobre - byłam tak głodna, że
          zjadłabym wszystko wink ).

          Potem, gdy rodziłam Grzesia (tym razem w Damianie), przyszykowali mi obiad,
          który zjadł mój mąż po porodzie, bo skończyło się na cesarce i niestety nie
          mogłam nic jeść sad

          ---------------------------------------
          Ania - podwójna mama październikowa smile
          Emilka (1.10.2001)
          Grześ (18.10.2004)
    • diablica26 Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 19:46
      U nas jest tak.Po porodzie pół godziny leży się na porodówce,potem dwie godziny
      na sali poporodowej.Całą dobe od urodzenia dzidzia leży w cieplarce by zmiejszyć
      stres,w tym czasie karmią glukozą z mlekiem.Na dobe po porodzie każą już chodzić
      przynoszą dziecko do karmienia,jeżeli się chce to dziecko jest z matką cały
      czas,jeśli nie to je zabierają.Jeżeli dziecko jest ok,nie ma żółtaczki to leży
      się 4 dni i do domu,po cesarce tydzień.
      • pimpek_sadelko Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 19:48
        moze nie znam realiow, ale moj syn bedzie ze man i koniecsmile
        tyle na niego czekam i mialabym go oddac do cieplarni? o nie!smile))))))))))))
        • diablica26 Re: Do Pimpka 24.08.05, 19:53
          pimpek_sadelko napisała:

          > moze nie znam realiow, ale moj syn bedzie ze man i koniecsmile
          > tyle na niego czekam i mialabym go oddac do cieplarni? o nie!smile))))))))))))
          Ale u nas to obowiązek,czy chcesz czy nie,tak byc musi.Dziecko z chwilą
          urodzenia ma tyle adrenaliny co człowiek przed zawałem.Także Pimpku,niewiem jak
          jest w innych miastach ale u nas nic nie masz do gadania-nawet to lepiej bo
          odpoczniesz spokojnie
          • pimpek_sadelko Re: Do Pimpka 24.08.05, 19:54
            w olsztynie jest system rooming-in.
            • diablica26 Re:Do Pimpek 24.08.05, 20:00
              No widzisz Pimpek u nas Elbląg nie daleko,a jednak inaczej.Napatrzyłam się jak
              leżałam jak się urodzi to poł9ożna zawija maleństwo i niesie jeszcze brudne do
              pokoju noworodków,przychodzi lekarz neopatolog jak się nie myle i
              bada,odruchy,waży i inne tam.Potem myją i siup do cieplarki zwanego inkubatorem
              na dobe by sobie maluszek poleżał.Reszta jak pisałam wyżej
              • mika_p Re:Do Pimpek 24.08.05, 20:10
                W Płocku na Winairach stanowisko do badania noworodka jest na sali porodowej.
                Po porodzie dziecko trafia na oddział noworodkowy tylko wtedy, gdy coś jest nie
                tak z nim lub z matką, Michała mi zabrali na 2 h na obserwację, bo jakoś
                dziwnie mruczał, Karolinę dostałam od razu na salę z prikazem, ze ma elzec ze
                mną w łózku, bo chudzina z niej i żeby nie zmarzła. Sasiadka z sali urodziła
                wieczorem i na noc maluch poszedł do cieplarki, zeby oboje mogli odpocząć, bo
                jej poród był długi i cieżki (facet miał prawie 4 kilo), ale tez go koło
                północy przyniesli jej do pooglądania i nakarmienia.
                W ogóle na Winiarach odddział noworodkowy nazywa się dokładnie "Oddziałem
                patologii noworodka" a dalej jest jeszcze "Oddział patologii wczesniaka" -
                zdrowy noworodek jest z matką i już. W pierwszej dobie zajmują sie nim
                pielegniarki (tzn., przewijają), potem już mama przewija. Zbyt długi płacz
                malucha skutkuje wizytą pielęgniarki i pytaniem, czy nie trzeba pomóc.
                • superslaw Re:Do Pimpek 24.08.05, 20:57
                  A ja urodziłam córcię 6.35 rano sześć lat temu..Po urodzeniu łożyska pani
                  zawołała anestozjologa i ładnie mnie uśpili i wyczyścili..Potem zbudzili mnie
                  po 2 h od porodu , położna umyła krocze i zawiozła na sale..Pytali czy chce być
                  z dzieckiem czy sama..Wybrałam opcje z dzieckiem , chciałam się z nim oswoić ..
                  potem podali śniadanie nie rewelacyjne co prawda ale szczerze drogi pimku po
                  takimtrudzie jakim jest poród i tylu emocjach jako nie byłam głodna..chciałam
                  jedynie pić..gdy tylko przespałam sie jeszcze godzinke na salce pani przyniosła
                  dzieciątko..które było ze mną cały czas..po ośmiu godzinach po porodzie
                  przyszła położna która pomogła mi wstać i zaprowadziła do toalety ,(od dziecka
                  mama uczyła mnie żeby nie siadać w publicznych toaletach i nauczyłam sie sikać
                  na pół stojąc - wierzcie po porodzie to bardzo pomogło) , pod prysznic można
                  było iść ale odradzali samemu tylko jak przychodził mąż lub ktoś z rodziny żeby
                  pomógł..ogólnie było okej..na pierwsza noc brali dzidzie jak ktoś chciał aby
                  można było sie troche przespać..ja byłam zadowolona..choć wtedy był okropny
                  upał bo był sierpień..
                  pozdrawiam ciężarna żona slawsupera i mama 6 letniej domci..
    • mika_p Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 20:04
      Urodziło się dziecko, wyszło łożysko, pozszywali człowieka i położna umyła z
      krwi przy pomocy dzbanka.
      Umiejscowiła podkłady i poszła sobie na trochę.
      Przyszła salowa, spytała, czy podgrzać mi zupę (urodziłam po 14, juz po
      szpitalnym obiedzie. Przy pierwszym dziecku tez dostałam zupe, urodziłam o
      10:45), zjadłam zupe, zrobiła się pora podwieczorku, dostałam mleko i jakies
      ciastka.
      Troche się próbowałyśmy pokarmić.
      Po dwóch godiznach przewieźli nas na salę na położnictwie.

      Jakiś czas lezałam sobie z Fraglesem sama, potem zajrzała położna, dostałam
      basen, była też pielęgniarka z noworodków, przewinęła babę.
      Prysznic wzięłam wieczorem chyba. Czułam się dobrze, po pierwszym porodzie
      pamietam, ze w pierwszych godzinach kreciło mi sie w głowie.
      • ka-ja Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 21:36
        Urodziłam o 18;55,dwie godziny leżałam na sali poporodowej,bylismy tam w
        3,polozna co jakis czas zagladała by sprawdzic czy wszystko ok.Ok 21 zabrali
        Małego na noworodki do badania,a mnie położna zapytała czy mam ochote iść na
        sale ogólną czy moze wole by mnie przewieziono,porod miałam szybki wie chciałam
        iść i tak pierwszy spacer miałam za sobąwink)Zjadłam kolacje którą mi
        zostawiono,a póżniej poszłam pod prysznic-uprzedziłam tylko położne gzie jestem
        i by zaglądnęły jakbym długo nie wychodziła.Wszystko jednak było ok!Do rana
        miałam zrobic siusiu,więc piłam i piłam a pózniej to sie zemścilo bo co godzine
        chodziłam do toalety-mam nauczkęwinkO 6 rano przyniesli mi Kamila i tak już był
        ze mną cały czaswink)))))
    • aleksaa1 Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 21:42
      Po porodzie tuż po zszyciu dostałam herbatę i leżałam ok. godz na sali
      porodowej. Potem zawieziono mnie do sali i po kolejnej godz, poszłam sama do
      toalety i pod prysznic. Po obchodzie(urodz o 4.35 rano) poszłam do małej-
      leżała w cieplarce( tachykardia). Dodam, ze miałam zzo więc nie miałam zadnych
      problemów z poruszaniem się, chodzeniem, nawet z korzystaniem z toalety. Wiele
      osób było zaskoczonych ,ze tak "smigam" po szpitalu.
      • werrap Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 22:04
        a ja po porodzie spędziłam rutynowe 2 godz na sali porodowej na obserwacji...
        potem trafiłam na położnictwo i tam wieczorkiem dostałam odgrzany obiad -
        zjadłam trochę zupy (byłam strasznie zmęczona) - rodziłam całą noc i miałam sie
        przespać więc wzięli córcię na noworodki a tak to dzieci normalnie są z
        mamusiami... potem się okazało że jeszcze będą mnie operować i wyszło na to że
        po porodzie prawie dwie doby nie widziałam maleństwa i też nie karmiłam...
        przynieśli mi ją dopiero jak z sali pooperacyjnej trafiłam spowrotem do swojej
        sali i dopiero dostała cycusia - nie było problemu... ale do tej pory nie wiem
        co się z nią działo przez ten czas... sad
        wera
    • izia30 Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 22:12
      opowiem jak bylo u mnie.
      pojechalam do szpitala w poniedzialek okolo 19, bylo po kolacji, wiec obeszlo
      mnie, sucharow nie mialam (myslalam ze jeszcze wroce do domu).
      rano sniadanie bylo okolo 8, ja powedrowalam na porodowke o 7.30, wiec tez mnie
      obeszlo. ale jakos nie bylam glodna, obiad byl o 13, ja urodzilam o 14.25. po 2
      godzinach (trzeba je przelezec jeszcze na porodowce) pozwolili mi wreszcie cos
      zjesc! rodzina doniosla wiec zaopatrzenie!
      akurat nie bardzo mielam ochote na prysznic, polazlam tylko sie odsiusiac, na
      tyle starczylo mi sil. kapiel byla dopiero rano.
      tak naprawde mysle ze to zalezy od cieie i twoich mozliwosci, kiedy sie
      ruszysz, jezeli bedziesz miala lazienke w pokoju to twoj maz bedzie tam mogl
      wlezc z toba, u mnie lazienka byla na korytarzu wiec nikt mnie trzymac pod reke
      nie mogl.
      tez jestem czyscioch. na dodatek zawzse pocilam sie jak kon. wyobraz sobie ze
      dzien byl upalny a ja przez tych pare godzin nie spocilam sie ani troche! tylko
      rece musialam umyc no i uda, krew.
    • tynia3 Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 22:18
      Jako że na rodzilam migiem i prawie bez bólu (bez znieczulenia). Od razy po
      zeszłam z fotela porodowego pod prysznic (przy pomocy połoznej), przebrałam się
      w swoją koszulę i dawaj, przyjmować gości wink. Bylam w siódmym niebie -
      fizycznie i psychicznie. Cały czas było ok.

      pzdr
    • e_r_i_n Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 22:23
      Ja rodzilam w nocy (od 23 do 6:05). Po porodzie polezalam jakies 2 godziny
      na porodowce, po czym zwieziono mnie do sali, podano kroplowke z glukoza,
      a wiec jesc mi sie nie chcialo i zasnelam (bo w nocy spalam mniej niz
      niewiele wink). Pod prysznic poszlam jak tylko sie obudzilam. Jedzenie wmuszal
      we mnie maz kolo 20.
    • ania.silenter po cc 24.08.05, 22:26
      kiedy już zwlekłam się z łóżka - 20 h po porodzie (wcześniej musiałam leżeć -
      znieczulenie pp), umyłam się w łazience, potem kąpał mnie mój mąż. 4 dni po
      porodzie byłyśmy z Adą w domkusmile)). A tam kąpałam się już normalnie.
      pozdrawiam
    • saskiaplus1 Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 23:11
      Ja mogę Ci na świeżo napisać jak jest u nas w miejskim smile. Po urodzeniu Wiktora
      położono mi go na brzuchu a potem zajęto się nim wstępnie (wycieranie,
      odsysanie, ubieranie itp.) i przystawiono mi do karmienia. I tak sobie
      leżeliśmy, lekarz z położną mnie zszywali a mąż obdzwaniał rodzinę i znajomych
      na korytarzu. Jednocześnie podłączyli mi jakiś lek do wenflonu i tak leżałam
      dwie godziny, dopóki cały się we mnie nie wkroplił. W tym czasie dobiegło końca
      szycie, mały się najadł i zabrali go do mierzenia i ważenia. Ja sobie jeszcze
      chwilę odpoczęłam i przy pomocy męża doczołgałam się do wanny, która była na
      sali (słabo mi było, więc nie mogłam się spionizowaćwink. Tam się wykąpałam, po
      czym przyszła położna z wózkiem i na tymże wózku mąż zawiózł mnie z synkiem na
      oddział, gdzie już się nie rozstawaliśmy (z synem, bo mąż musiał wrócić na noc
      do domu) do samego wypisu. Jeszcze tylko na porodówce położne pytały mnie, czy
      podgrzać mi obiad, czy wolę kolację, ale mnie w ogóle nie chciało się jeść.
      Potem już byłam całkiem rześka i te trzy doby w szpitalu wspominam nie
      najgorzejsmile. Tak wygląda standardowa procedura w szpitalu miejskim.
      • e_r_i_n Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 23:13
        Hehe, u mnie dokladnie tak samo, tez w miejskim, tez Wiktor.
        Tyle, ze prawie 4 lata temu wink
        • sylwiawm Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 23:27
          Ja lezałam 2 godziny na porodówce. Po 15 min. po porodzie dostałam obiad. Po 2
          godz przewiexli mnie na salę. Tam leżałam 4 godziny, bo nie moglam wstawać. Z
          położna do kibelka i jak siękąpalam to też co chwile sprawdzala czy wszystko w
          poradku.
      • monika450 Re: jak to jest po porodzie? 25.08.05, 00:14
        W moim przypadku było tak:
        Po urodzeniu dziecka i po przecięciu pępowiny położna przystawiła mi do piersi,
        ale tylko tak aby powąchało, bo rzadko które tak szybko je. Następnie zabrano
        ją do ważenia mierzenia itp., a ja w tym czasie rodziłam łożysko. Chwilkę
        później przywieziono mi ją na salę porodową, pediatra w skrócie powiedziała o
        zdrowiu i punktach i zabrała męża, aby opiekował się dzidzią w naszym pokoju.
        Ja tymczasem zostałam wyłyżeczkowana (niestety komplikacje) i zszyta przez
        lekarza. Obmyli mi krocze letnią wodą polewając kubełkiem założyli podkład,
        zmienili koszule, przykryli kocami (było mi strasznie zimno) i zrobiło mi się
        niedobrze (to chyba od tych wszystkich lekarstw i znieczuleń), ale nie
        wymiotowałam.
        Zostałam na tym samym łóżku, na którym rodziłam i wtedy mąż, pediatra i położna
        przywieźli mi dziecko. Położna przystawiła mi ją do piersi (ładnie zassała –
        cudowny moment). Pediatra wyjaśniła wszystkie sprawy związane ze zdrowiem,
        wyjaśniła wszystkie wątpliwości itp. Karmienie i rozmowa trwały jakieś pół
        godziny. Później mąż zabrał Małą do pokoju (1-osobowy)
        Urodziłam o 17 30, o 19 był obchód, a około 20 przyszła położna i zabrała mnie
        z łóżka i zaprowadziła (bo chciałam iść a nie jechać wózkiem) do pokoju, co
        prawda po drodze o mało się nie przewróciłam, bo tak mi się słabo zrobiło i
        ciemno przed oczami, ale jakoś doszłyśmy wspólnymi siłami. Wtedy też poczułam
        pierwszy raz jak bardzo boli krocze. Salowa przyniosła mi odgrzany obiad i
        kolację – wymiotłam wszystko, taka byłam głodna.
        Później jeszcze przyszła położna, aby porozmawiać o sprawach związanych z
        pielęgnacją, opieką i wyjaśniła parę rzeczy związanych z pobytem w szpitalu.
        O 22 poszłam pod opieką męża pod prysznic. Krwi szczególnie w pierwszej dobie
        jest bardzo dużo (ja pobrudziłam pościel, i 2 koszule) Podkłady idą jak woda,
        ale później już jest lepiej. Jak się umyłam to poczułam się lepiej, ale bolało,
        najgorzej w toalecie. Przez pierwsza dobę siusiałam pod prysznicem razem z
        wodą, bo piekło niemiłosiernie, aha tantum-rose przynosi ulgę. No i trzeba jak
        najszybciej zrobić stolec, a to wyższa szkoła jazdy. Ja przez tydzień jechałam
        na czopkach glicerynowych, bo się bałam. Przestaje boleć krocze po około 8
        dniach.
        Dziecko w pierwszej dobie prawie w ogóle nie je, jest takie ospałe. Oczka
        załzawione przymrużone, ruchy bardzo powolne. Bardziej kwili niż płacze,
        ulewają mu się wody płodowe, których się nałyka przy porodzie.
        Pierwsza doba jest taka na dojście do siebie zarówno matki jak i dziecka. Ja
        nie mogłam zasnąć po porodzie, przyglądałam się dziecku, nie mogłam uwierzyć,
        że to już.
        Zresztą adrenalina jest niesamowita i pomimo zmęczenia nie możesz spać.
        Tak chyba o 2-3 położna zabrała Monikę do kąpieli i wtedy zasnęłam.
        W drugiej dobie w zasadzie cały czas leżysz i karmisz, bo dziecko ma ogromny
        głód.
        To może się wydać śmieszne, ale naprawdę w drugiej dobie to przerwy od
        karmienia są najwyżej 15 min i znowu cyc. W międzyczasie jest obchód
        ginekologiczny, następnie obchód pediatryczny no i przychodzą odwiedzający. W
        szpitalu, w którym rodziłam (Olsztyn Malarkiewicz i Sp-ka) jest się cały czas z
        dzieckiem Położne pomagają i są do dyspozycji. Wychodzi się po 2 pełnych dobach
        od urodzenia, po cc po 3 a jak jest żółtaczka to trochę później. Ja jestem
        bardzo zadowolona i polecam,
      • kkasperka jedno glupie pytanie... 25.08.05, 01:33
        hejsmile
        z ciekawoscia czytam wasze odpowiedzismile nasunelo mi sie takie pytanie... czy po
        porodzie i szyciu mozna tak po prostu zamoczyc badz co badz rane pod
        prysznicem??? rozumiem, ze trzeba sie jakos obmyc "wokol" ale jak zadbac o
        krocze?
        czytalam pare miesiecy temu na forum, ze dziewczyny mialy ze soba spryskiwacz
        do kwiatow, a w nim tanum rosa i tym sie myly...
        sorry za glupie pytanie;]
        • e_r_i_n Re: jedno glupie pytanie... 25.08.05, 14:27
          Mozna. Ja nie mylam krocza przez jakies 3 tygodnie mydlem, tylko rumiankiem -
          podczas prysznica, a takze podczas kazdej wizyty w toalecie.
          A w szpitalu normalnie mylam sie pod prysznicem.
    • tunia30 Re: jak to jest po porodzie? 24.08.05, 23:40
      U mnie było tak: urodziłam o 19.35, mąż przeciął pępowinę, położyli mi synka na
      brzuchu, dali się trochę nacieszyć, zabrali nabadanie przez naonatologa,
      urodziło się łożysko, sprawdzili je, lekarz zszył mi krocze a położna obmyła,
      potem ja na korytarz przy porodówce a mąż "pilnować" dziecka podczas badań
      (robił mu fotki). Ok. 2 godz. spędziłam na tym korytarzu, najpierw wysyłałam
      sms-y do wszyskich z radosną wiadomością (ale dostałam poweru!), gdy przynieśli
      Małego położna przystawiła mi go do piersi i tak spędzaliśmy większosć casu. Gdy
      zawieźli nas z tym łóżkiem na salę było już dawno po kolacji, poratowała mnie
      koleżanka z sali. Przyszła salowa i kazała mi iść do toalety i patrzała jak ide,
      mi się troche kręciło w głowie, ale spoko. Tam obmyłam się wcześniej
      przygotowaną wodą w takiej butelce po mineralnej z ustnikiem (chodzi o strumień
      pod jako takim ciśnieniem, potem w tej butelce rozpuszczałam Tantum Rosa i tym
      się pomywałam). Całą noc gapiłam się na Malucha i nie mogłam spać. Rano poszłam
      pod prysznic. U nas w łazienkachszpitalnych są takie dzwonki jakby się komuś
      słabo zrobiło. Przez 3 dni byłam dzień i noc z Maluchem.
      Życze powodzenia
      Tunia
    • isa2 Re: jak to jest po porodzie? 25.08.05, 08:07
      Czesc,
      Zaraz po porodzie, po zszyciu itp. salowa myle Cie dokladnie (bynajmniej tak
      bylo w moim przypadku). Jesli chodzi o higiene, czyli np. prysznic, to mozna go
      brac juz w godzine po narodzeniu dziecka, ale uwierz mi ja bynjamniej o niczym
      innym nie marzylam jak tylko spac. Urodzilam o 22:37, a rano maz pomogl mi sie
      wykapac, ale nie nalezalo to do przyjenosci. Krocze bardzo ciagnelo, ja ledwo
      moglam sie ruszac, a woda lecaca po zszytych ranach powodowala pieczenie. Po
      wszystkim czego doswiadczysz podczas porodu, popuszczanie siusiu i nie tylko
      (nawet po lewatywie) na oczach wielu osob, w tym meza jezeli bedzie przy
      porodzie to taka kapiel tez juz bedzie Ci obojetna smile.
      A co do pozniejszej pielegnacji, to ja mylam krocze zelem do hig.intymnej z
      czarnej kory, troche lagodzil.... Pozdrawiam.
      • wieczna-gosia Re: jak to jest po porodzie? 25.08.05, 15:07
        Mnie tez myla salowa.
        Po porodzie lezalam sobie z pol godziny na lozku porodowym, dostalam dziecko do
        lozka oraz herbate i kanapki (1 w nocy byla). Po tym czasie przyszla polozna,
        spytala jak sie czuje, powiedziala ze lozko jest juz gotowe i jak bede sie czula
        na silach mozemy isc, a jesli nie to za godzine salowa mnie zawiezie w fotelu na
        kolkach. Ale poniewaz wolalam juz, to poszlysmy- ja pchajac wozek z dzidziolem a
        ona niosac moj kocyk i torbe.

        polecam kobietom z kroczem wink butelke ze sportowym korkiem. W niej tantum rosa,
        rumianek, albo po prostu woda z szarym mydlem.
    • mama5plus Re: jak to jest po porodzie? 25.08.05, 15:50
      To chyba zalezy od sytuacji.
      W moim przypadku jeszcze od planu porodu czyli co sobie tam wpisalam
      w ramach poboznych zyczen smile
      A wpisalam sobie, ze po porodzie, o ile to mozliwe czyli z dzieckiem wszystko w
      porzadku, chce by tato przecial pepowine i by mi dziecko podano bez wycierania
      i mycia prosto do piersi (wlasciwie by sie urodzilo `na brzuch`).
      Zwykle dziecie sie przyssalo bez problemu wtedy i zdecydowanie latwiej rodzic
      jest lozysko (niezauwazalnie).

      I czy chcemy sami odkryc plec czy ktos inny ma nam zaanonsowac `It`s a....`
      Dla nas akurat bez znaczenia.
      Pozniej juz bez pospiechu czyli osoby postronne sie ulatnialy zostawiajac nas w
      ciszy we trojke na 20-30 min(tez na zyczenie) i przychodzac tylko z herbata-
      bawarka i tostem(ah jak smakuja po porodzie - ja jeszcze wsunelam ostatnio caly
      stos kanapek choc porod byl krotki a w trakcie posilalam sie glukoza) albo na
      wezwanie.
      Pozniej dopiero wazenie, mierzenie (odbywa sie w tym samym pokoju, obok mamy
      albo na mamie)- polozna bada, tato wpisuje wszystkie dane...i inne formalnosci.
      Pozniej kapiel albo prysznic albo mycie przez salowa w lozku badz na krzesle co
      mnie ciut ostatnio rozbawilo (ale podejrzewam, ze w niektorych sytuacjach
      bardzo pozadane).

      Pozniej dopiero na sale poporodowa. Dziecko przy mamie( w swoim lozeczku badz w
      lozku) chyba ze wyczerpana wtedy albo tato moze zostac do pomocy albo polozna
      zabawia na zyczenie czy mozna oddac na pare godzin do nursery.
      Czyli ogolnie spokojnie, na luzie i bez pospiechu
      • alusia79 Ameryka 31.08.05, 23:44
        Tak to to może tylko w USA wyglądać. Co kraj to obyczaj, co szpital to inne
        postępowanie, ale generalnie wszędzie jest podobnie.
    • dziewczynka_bez_zapalek Re: jak to jest po porodzie? 25.08.05, 18:50
      po porodzie leżalam z malym jakies 1,5 godzinki razem (w miedzyczasie polozna
      sprawdzala macica czy sie obkurcza tzn niebyt przyjemnie dotykala brzuch,
      zmieniala mi podklady), potem przewieziono nas na sale poloznic i tak bylam juz
      z nim caly czas (system rooming in), potem przyszla polozna i zapytala czy
      zaprowadzic mnie do ubikacji lub pod prysznic - doszlam wszedzie sama - w 2
      godziny po porodzie wstalam!!! potem poprosilam ja zeby pokazala mi jak
      przewijac i radzilam juz sobie sama z malym.
    • radowinkaala Re: jak to jest po porodzie? 25.08.05, 21:35
      A propos jedzenia po porodzie - mnie nie nakarmili sad Urodziłam naturalnie -
      poleżałam 2 godzinki, potem przyszła położna zmierzyła temperaturę, ciśnienie i
      tętno, nacisnęła na brzuch żeby krew wypłynęła (a nie chlusnęła pod nogi jak
      wstanę) i kazała wstać. Zawlokłam się pod prysznic - cały czas pilnował mnie
      mąż - ciężko mi się oddychało i jednak po całym dniu niejedzenia i rodzenia
      byłam słaba. Wykąpałam się, założyłam świeżą koszulkę, majty i wielką pieluchę
      Bella i zostałam przez położną odprowadzona na salę która była moim lokum przez
      kolejne 3 dni. Zostałam jeszcze poinstruowana, że do rana (bo urodziłam
      wieczorem) powinnam wypić przynajmniej 1,5 litra wody - o jedzeniu nic nie
      mówiła, a ja i tak nie miałam ochoty jeść - apetyt wrócił do mnie dopiero w 3
      dobie po urodzeniu córci.
      To tyle smile
      • astrom Re: polecam suszarkę 25.08.05, 22:54
        Już się nie będę rozpisywała,bo moje poprzedniczki świetnie opisały stan po
        porodzie.Chciałam tylko napisać o pielęgnacji krocza.Moja pani doktor kazała
        kupić szare mydło i przynieść suszarkę>po każdym siusianiu pod prysznic,a potem
        suszenie do sucha suszarką.Do tego łykałam lek homeopat.z arniki górskiej.Rana
        się szybko zagoiła!
    • miss_california123 Re: jak to jest po porodzie? 25.08.05, 23:04
      Dziewczyno, room-in jest teraz prawie wszędzie, ale na poporodowej leżysz sama
      i masz wszystko gdzieś i fakt zabrania na te kilka godzin dziecka do cieplarki
      to najlepsza rzecz na świecie. Jak urodzisz to zobaczysz, że połowa tego co tu
      wypisujesz w praktyce wygląda zupełnie inaczej. Teoretycznie wszystko wygląda
      duuuużo prościej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka