mój brzuch moja sprawa?

02.09.05, 10:27
opowiedzcie proszę o swoich odczuciach związanych z publicznym noszeniem
brzucha. jestem na początku ciąży i chciałabym się jakoś psychicznie na to
przygotować. czy nie macie wrażenia, że w ciąży brzuch nagle wydaje się
należeć do społeczeństwa, nie do was? czy ludzie komentują wasz wygląd,
krzywo patrzą jeśli jest późno a wy jesteście jeszcze na imprezie, pchają się
z łapami, żeby "dotknąć na szczęście"? ja mam bardzo silne poczucie własnej
niezależności i przestrzeni osobistej i zastanawiam się, jak będę to znosić.
    • pimpek_sadelko Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:31
      z lapami na szczescie nie leca. czy komentuja wyglad? wygladu moze nie, raczej
      sam stan... np. ze nie powinnam robic zakupow, gdzie jest moj maz, ze na to
      pozwala itd... oblesniactwo delikatnie mowiac.
      tyle, ze ja sobie w kasze dmuchac nie daje i jak babsko zapytalo sie "gdzie
      jest pani maz?" to zapytalam a"a jaka pani ma do niego sprawe? jest psychiatra,
      moze w czyms pomoc?".
      oczywiscie maz psychiatra nie jestsmile
    • majan2 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:33
      Ja jestem w 31TC i uwielbiam moj brzuch i moze to sie udziela i dlatego ludzie
      sie raczje usmiechaja na moj widok lub po prostu nie zauwazaja, w pracy i
      znajomi czasem go dotykaja, ale zawsze pytaja czy mozna i ja sie zawsze
      zgadzam. Lubie go pokazywac i chodze w miare w obcislych rzeczach.
      • ledzeppelin3 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:40
        Na mnie dzieci czasem wołały "zarówa", poza tym ludzie mnie zazcepieli i
        mówili, że będzie dziewczynka/chłopiec, bo brzuch wygląda tak i tak, poza tym
        spoko
      • magdalena_gk Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:51
        Witam, jestem w 38 tyg z drugim dzieckiem. Już na samym początku nabierz
        wielkiego dystansu do ludzi i ich komentarzy. Mam wrażenie, ze brzuch cięzarnej
        jest własności publiczną, podobnie jak jej wygląd. Jak ślicznie się wygląda w
        ciązy to nie ma problemu. W pierwszej ciąży wyglądałam dużo lepiej, więc było
        ok. Teraz mam wielki brzuch tak od 6 miesiąca i mimo wielokrotnych zapewnień,
        że tak nie jest do tej pory słyszę, że to pewnie bliźniaki. Słyszałam też o
        wielowodziu... To nie tylko niektórzy członkowie rodziny i znajomi, ale też
        obcy ludzie komentują... Mam dużo plam na twarzy, szczególnie na czole i nad
        wargą i wiesz co słyszałam WIELOKROTNIE, że mi wąsik urósł (plamy dają takie
        złudzenie) i że mogłabym o siebie zadbać i go zgolić. Pojawił się komentarz
        koleżanki, że mi moje nowe brązowe pasemka na włosach pasują do plam na twarzy.
        Przytyłam 15 kg, ale są ludzie, którzy wiedzą lepiej, że na pewno więcej.
        Słyszałam też, że mi tak urodę dziecko zabrało, że to na pewno dziewczynka (to
        fakt -będziec córcia). Ja nie mam świra, żeby nikt nie dotykał mojego brzucha,
        ale kurde gadanie ludzi wkurza najbardziej. Wiem, wiem, kobiety w ciązy są
        przewrażliwione, ale miejsca by mi nie starczyło, żeby opisać te wszystkie
        durne bądź uszczypliwe uwagi, które lecą zewsząd.
    • mala.ela Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:40
      ja uwielbiam mój brzuch ale dodtykac go może tylko mój mąż i moi rodzice
      (którzy szaleją na punkcie wnuka/wnuczki). W stosunku do całej reszty świata
      jestem chyba tak odpychajaca (nieświadomie zreszta, ale to działa) ze niewiele
      osób chciało dotknąc brzucha, nikt chyba nie dotknął bez pytania, zawsze
      pytają. Moi teście się jeszcze nie odważyli (nie powiem zebym darzyła ich
      wielką sympatią). Zazwyczaj staję w większej odległości od rozmówcy, jeśli się
      przybliża to ja sie odsuwam - to chyba taki czytelny znak bo potem prób juz nie
      ma.
      • pimpek_sadelko Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:42
        najfajniesza zaczepka w mojej ciazy byla dziewczynka, miala ok 3 lat. podeszla
        do mnie i mowi tak: pani w brzuszku ma drugi brzuszek a w tym drugim siedzi
        dziecko, ktore pani kopie, w oba brzuszkibig_grin
        nigdy bym na to nie wpadla, dzieci sa niesamowitesmile
    • sabi35 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:41
      Pozwalam dotykać kobietom chcącym zajść w ciążę. Sama też to robiłam (ale tylko
      ze znajomymi mi kobietami)
    • pimpusia77 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:53
      Jak dotej pory nie spotkała mnie niemiła sytuacja związana z moim brzuchem. Obcy ludzie go nie
      komentują i nie próbują dotykać. Ale może jeszcze wszystko przede mną bo to dopiero 5 miesiąc.
      Natomista znajmym pozwalam głaskać się po brzuchu. Jesteśmy z naszymi znajomymi bardzo blisko,
      bardzo się lubimy i dlatego lubię to ich poklepywania "na szczęście". Poza tym komentują, że brzuch
      jest śliczny, zgrabny, jaki piłeczka a ja wyglądam pięknie, więc tym bardziej, po takich słowach nie
      mam oporu przed dotykaniam smile
      • anulaaa Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 10:59
        ja czasami sie zastanwaim ile osób przezemnie sobie głowy rozbiło na slupach bo
        szczególnie starsze kobitki jak widzą brzuch w obcisłej bliuzce(a dodam jeszcze
        że wyglądam o kilka lat mniej niż w dowodzie mam) to wytrzeszczają oczy jakby
        mialy na zawł pasc zarazsmile) hahahha

        brzucha dotykać niekażę za częśto-jak już to tylko znajomym ale dobija mnie jak
        mnie zaczynają "masować"uncertain

        generalnie chyba jest tak,że jak ty się nie wstydzisz i dobrze czujesz z
        brzuchem to ludzie też to widząsmile
        chociaż nie wszyscy;P
        • babyboy05 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 11:09
          hehehe
          no wlasnie! jak bylam pierwszy raz w ciazy ( mialam 20 lat a wygladalam na
          18 ;P) to starsze kobitki poprostu sie za mna ogladaly ( zniesmaczone ) i musze
          powiedzie, ze troche mnie to irytowalo bo ja taka powazna studentka... hehehe
          teraz jak ide z mezem miastem to jest to samo tylko, ze juz mnie to tak nie
          dziwi ( ale on poprostu nie moze i tak jak Ty zastanawia sie ile osob walnelo
          nosem w slup). Starsze panie centralnie sie na mnie gapia jak stoje na
          przystanku z 5-cio letnim dzieckiem i widocznym brzuchem. Nie nosze obraczki
          wiec tym bardziej sa zaintrygowane...no coz... to sie z czasem staje smieszne i
          nalezy sie przejmowac. W koncu bycie w ciazy to swietna sprawa. smile
    • budzik11 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 11:12
      Mnie nikt nigdy ani nie dotknął, ani nie zaczepił, ani nie komentował w żaden
      sposób (mówię o obcychludzich, oczywiście). Natomiast faktycznie, ukradkiem sie
      gapią. Ale kobieta z taakim brzuchem to w końcu niecodzienny widok, więc się
      nie dziwię smile
      • marchefka27 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 12:08
        moj maz sie robi agresywny kiedy kolejna mijajaca nas osoba wgapia sie jakbym
        stanowila wybryk natury - o co chodzi z tym gapieniem sie? przeciez kobieta w
        ciazy nie jest jakas nowoscią rynkową???wczoraj sama zrobilam do jednej baby
        glupia mine jak sie gapila smile
        Z łapami pchają sie na szczescie znajomi a nie obcy, bo tego bym nie
        zdzierzyla smile nie bronię dotykania, bo jakos trafia na osoby, ktore lubię.
        Gdyby to byl ktos kogo nie trawie, pewnie bym zareagowala inaczej (ale tacy sie
        raczej nie odwazają wink ).
        nie wyglądam jakos oszałamiająco, bo "co nieco" mi sie przytylo. Na szczescie
        nikt nie mowi ze mi dziecko odebralo urode, ale juz wielkosc brzucha uwielbiaja
        ludzie komentowac...np w 6 tym miesiacu w pracy uslyszalam "jaki duzy brzuch,
        no ale ty juz na dniach rodzisz" na odpowiedz ze nie na dniach ale za prawie 3
        miesiace wytrzeszczano galy i od razu wyjezdzal komentarz, ze w takim razie
        napewno blizniaki. To jest juz tak oslabiajace, ze w koncu czara goryczy sie
        przelala i trafilo na jedną dziewczyne smile podczas jazdy windą chciala zagadac i
        pyta "jak sie chowajĄ?", juz wiedzialam do czego zmierza, ale zagralam glupa i
        pytam kto, na to ona "no, dzieci". Wtedy nie zdzierzylam i walnelam jej kazanie
        ze DZIECKO chowa sie dobrze a to jaki mam brzuch to moja sprawa i nie zycze
        sobie takich komentarzy, bo u kazdej to wyglada inaczej. Wyszla z windy jak
        niepyszna. Mam nadzieje ze nastepnym razem sie zastanowi zanim cos walnie.
        W takich sytuacjach robie sie agresywna.
        Raz w sklepie facet gapil sie na brzuch, cos tam sie chichral, a na koniec
        wywalil "ale ma pani fajny brzuszek" Zatkalo mnie z lekka smile
    • asia.asz Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 12:22
      tak to chyba jest w polsce ze kobieta w ciazy wzbudza zainteresowanie (nie wiem czemu???). jestem w portugalii i tu na kazdym kroku spotyka sie ludzi z dziecmi, kobiety w ciazy wiec nie jest to dziwne. ostatnio widzielismy dziewczyne w restauracji, chyba juz niedlugo porod bo brzuszek przesuniety w dol, odkryty i nie wzbudzilo to sensacji. raczej to tylko my sie popatrzelismy, ale to dlatego ze tez bede tak niedlugo wygladacsmile dziewczyna wygladala naprawde milosmile)) a swoja droga znajomy stad byl w polsce i przyjechal zdziwiony ze na ulicach nie widac ani dzieci ani kobiet w ciazy (porownanie do portugalii) wiec sie pytal co sie dzieje w polscewink moze jakby wiecej sie widywalo kobiet w ciazy na ulicach i rodziny z dziecmi na kazdym kroku troszke nastawienie by sie zmienilo. ludzie ze tak powiem: przywykliby, zwlaszcza te staruszki ktore przewaznie sie czepiaja.
      pozdrow

      ps. sorry jesli troszke nie na temat
      • pimenta Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 18:53
        Ja mieszkam w Brazylii i tu tez ciagle widzi sie dziewczyny w ciazy, a ludzie
        reaguja naprawde jak na stan blogoslawiony. Patrza ale z usmiechem, pytaja
        kiedy termin,a ja chetnie odpowiadam i nie czuje ingerencji w moja prywatnosc.
        Do tego chodze z brzucholem na wierzchu(32tc),i nikomu to nie przeszkadza,wrecz
        przeciwnie.Mysle ze to powoduje ze czuje sie swietnie w ciazy,a ludzie to widza
        i nastepuje taka pozytywna wymiana dobrej energiismile))
    • iw1978 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 13:08
      Ludzie się rzeczywiście gapią, ale czasami jest to nawet miłe, bo towarzyszy temu uśmiech albo komplement. Najgorzej, jak ktos się głupio ggapi, jak noszę obcisłe ciuchy, wtedy nie jest miło. Dotykają brzucha znajomi i rodzina, ale wiedzą, że mi to nie przeszkadza.
    • visenna2 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 15:29
      Ludzie się gapią jakby nigdy kobiety w ciąży nie widzielismile A najbardziej
      starsze babcie i panie "w sile wieku".
      • patoga Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 16:23
        Gapią się.
        Ostatnio dwóch dziadków gdy przechodziłam skomentowało "te dzisiejsze dziewczyny
        to już nie wiedzą jak się ubierać!" Ja ubrana w obcisła bluzeczkę spod której
        wystawał mi kawałek brzucha.
        Ja wiem jak się ubierać, to oni chyba zostali w innej epoce...
    • falka32 Re: mój brzuch moja sprawa? 02.09.05, 18:35
      oj, kitty, dotknełaś mojej bolączki tym tematem. Tak, ja też się czuję tak,
      jakbym ja cała w momencie zajścia w ciążę stała się własnością publiczną. Obcy
      ludzie lub dalecy znajomi czują się upoważnieni do zachowań i komentarzy
      zupełnie nieadekwatnych do stopnia zażyłości, do zwracania uwagi na rzeczy,
      które nie są zupełnie ich sprawą, i nie mogę się zdecydowac, czy czuję się wtedy
      jakbym leżała goła na porodówce na widoku wszystkich, czy też czuję się
      traktowana jak idiotka, której mleko nagle zalało mózg. Jedno i drugie uczucie
      jest nieciekawe. Bo widzę, ze to zachowanie wobec mnie nie jest wywołane moim
      przyzwoleniem. Przyzwoleniem jest sam widok brzucha, tak samo jak dla większości
      facetów krótka spódnica na ulicy jest przyzwoleniem na gwizdnięcie i okrzy "te,
      lala, ale masz balony". Bo dlaczego sąsiadka, która czasem nawet nie mówi mi
      dzień dobry, starsza pani, nagle spotyka mnie i zaczyna mnie macać po brzuchu z
      pytaniami "i jak tam, kopie?" ?????? Przeciez nie dlatego, ze jesteśmy bliskimi
      znajomymi, ja nie mam pewności, czy ona wie, jak mam na imię. Ona uważa, że jej
      wolno. Chociaż nie przyszłoby jej do głowy głaskać mnie po żadnej części ciała,
      gdybym w ciąży nie była (mieszka obok juz wiele lat i nigdy mnie nie dotykała).

      Ja to znoszę bardzo źle. Wiem też, że zrobienie sceny pt. "nie dotykaj" byłoby
      przyjęte z ogromnym zdziwieniem (o co jej chodzi???? co taka nerwowa???) co
      odbiera mi ochotę do robienia scen i tłumaczenia potem, ze nie jestem wyjątkowo
      nerwowa w ciąży, tylko to co ona robi jest niestosowne. Wiem, ze tego nie zrozumie.

      Krepują mnie komantarze znajomych i teściowej "a na co masz ochotę?", a jak
      sięgam po ciastko to słyszę "o, zachcianki na słodkie, będzie dziewczynka" -
      ZJEŚĆ CIASTKA NORMALNIE NIE MOGĘ bez analizowania zawrtości mojego brzucha i
      mojej fizjologii PUBLICZNIE. Czy naprawdę powinnam się tłumaczyć, ze lubię
      ciastka bez względu na ciążę. Publicznie analizowany jest też kształt mojego
      brzucha i inne aspekty mojej cielesności.

      Dużo zależy od sposobu mówienia. Mozna skomentować zmianę rozmiaru mojego
      biustu, ale co innego, jeżeli to robi bliska kumpela, która z zachwytem
      wrzeszczy "ale ci cycki urosły" a co inengo, kiedy to samo wygłasza moja
      szefowa lub sąsiadka, lub teściowa, no nie? A wygłaszają. Bez zachwytu, raczej z
      miną weterynarza oglądającego krowę.

      To samo dotyczy komentowania mojego zachowania, tego co powinnam, czego nie itp.

      Nie umiem z tym sobie radzić i mierzi mnie to.
      • goodbyekitty Re: mój brzuch moja sprawa? 30.09.05, 22:49
        falko, mam nadzieję, że mimo wszystko jakoś się trzymasz smile))
        czasami to wszystko bywa tak irytujące, że aż zabawne. na pytania jak się czuję
        odpowiadam "dobrze, a ty?" i zaraz zmieniam temat smile ale nie ma tak dobrze, o
        nie! ostatnio moja koleżanka z pracy, której nie cierpię, bo jest głupią i
        neurotyczną cipcią podeszła do mnie znienacka, kiedy dyskutowałam o czymś z
        kolegami, pomiziała po brzuchu i triumfalnie zakrzyknęła "już widać!". jestem
        dopiero w 11 tygodniu, na litość!
        z innych atrakcji towarzyskich, zatroskane koleżanki mówią, że teraz muszę
        rzucić palenie (tak jakbym miała z tym zaczekać, aż mi to powiedzą hyyhyyy)
        oraz ciągle pytają czy już zmienia mi się myślenie (?!), wciskają mi książki o
        macierzyństwie i generalnie sprawiają wrażenie jakby tylko czekały aż mózg
        zaleje mi mleko, zacznę mówić zdrobnieniami i tylko o swoim błogosławionym
        stanie a moją garderobę zdominują pastele i mnóstwo małych różowych ubranek. im
        bardziej tak się dzieje, tym bardziej jestem zdeterminowana, żeby nie
        zmamusieć. niedoczekanie ich wink
        • falka32 Re: mój brzuch moja sprawa? 01.10.05, 10:02
          trzymam się smile
          Ostatnio miałam schizę bo poszłam na wesele brata i tam chyba 20 razy musiałąm
          odbyć następującą rozmowę (każda brzmiała identycznie)
          - chłopiec czy dziewczynka?
          - nie wiadomo
          - ale nie chcecie wiedzieć czy nie wiadomo?
          - nie, nie wiadomo
          - ale chcecie wiedzieć?
          - tak

          Uffff, to było okropne, zwłaszcza ze pytali mnie naprawdę obcy ludzie.
          Zastanawiałam się, czy nie nagrać sobie jednej rozmowy i następnej osobie, ktora
          do mnie podejdzie od razu odtwarzać, zanim zapyta smile

          Ostatnio udało mi się zncząco ograniczyć konakty towarzysko - społeczne do tych
          najbardziej niezbędnch i mi pomogło. JEstem już w blokach startowych przed
          porodem i własnie sobie uśwaidomiłam, ze teraz przyjdzie pora na kolekcję pytań
          typu starszy pan w parku "do kogo podobne" i "A karmi pani piersią?" smile)))))))))
    • justa781 Re: mój brzuch moja sprawa? 01.10.05, 10:39
      Jestem w drugiej ciąży. Myślałam, że mnie teraz "rozwali" i będę wyglądać
      nieatrakcyjnie (z racji wieku, mam 27 lat). Na szczęście wyglądam (moim zdaniem)
      super. To już 31 tc i od początku przytyłam tylko 6 kg. Trochę się tym martwię,
      ze względu na dobro dziecka. Odżywiam się zdrowo i jestem bardzo mobilna.
      Brzusio okrąglutki jak piłeczka i o dziwo, bez rozstępów (przynajmniej na
      razie). Koleżanki zazdroszczą, że mi "do twarzy" z ciążą. Ludzie nie "rzucają"
      się na mój brzuch, co niektórzy życzliwie pytają o zdrowie, względnie płeć dzidzi.
      Kontrowesję wzbudzał tylko mój kolczyk w pępku (nosiłam go do końca 6 miesiąca)
      i odkryty brzuszek (według niektórych powinien być zakryty). Teraz go już
      przykrywam ciepłym sweterkiem, bo zimno się robi smile
      Jedyną złośliwość jaką usłyszałm. To tekst na powitanie od mojej teściowej. Nie
      widziała mnie 9 miesięcy (mieszka w Niemczech). Chciałam być uprzejma i miło ją
      ugościć, a ona w progu mojego mieszkania wypaliła "Cześć GRUBA!" Moja sąsiadka
      aż to słyszała. No cóż, jest poprostu wredną zołzą (zawsze taka była). I jestem
      przekonana, ze wcześniej przygotowała sobie to powitanie. Zbyłam to uśmiechem,
      ale wcale nie było mi do śmiechu. Lepiej bym to przyjęła od kogoś obcego, a nie
      od matki mojego męża. Mąż (który przy tym był) powiedział tylko, że ona chciała
      zażartować. To tak, cholernie mi do śmiechu było. Ubawiłam się po pachy. Może i
      jestem przerważliwona, ale to nie była zbyt grzeczna uwaga z jej strony. Gdybym
      była równie złośliwa mogłabym też jej wygarnąć jakiś tekścik na temat przebytych
      operacji plastycznych (w celu odmłodzenia). Odpuściłam, nie będę się zniżać do
      jej poziomu.
      Jedyne co moge doradzić, to dystans do ludzi i ich niezbyt grzecznych "tekstów".
      Czasami to trudne, ale nie warto się tym denerwować. Olać i już. Ciąża to nie
      wybory miss, ale jak ciężaróweczka o siebie zadba to może zostać nawet "miss
      cieżaróweczek" i czuć się dobrze, mimo powiększonego brzuszka.
      Pozdrowionka dla brzuchatek.
      • iw1978 Re: mój brzuch moja sprawa? 01.10.05, 11:08
        Teksty typu "cześć gruba" rzeczywiście bywaja wkurzające.
        Chociaż ja do mojej rodziny przyjmowałam je dobrze, bo
        wyczuwałam, że to żarty nie złośliwości. Wszyscy mówili o
        mnie grubas, grubasek, ale tak cieplutko. Do furii doprowadzała
        mnie natomiast kuzynka mojego męża, bo w jej wykonaniu było to
        złośliwe. Już w 11 tc powtarzała mi, że przytyłam, a wtedy
        naprawdę nic nie było widać. Teraz jestem dwa tygodnie po porodzie,
        a ta pyta czy mam wielki brzuchol (zostało mi juz tylko 4kg).
        Chyba trochę zazdrosna, bo sama w ciąży przytyła ponad 30kg
        i rok jej zajął powrót do dawnej figury. Wygląda na to, że
        ekspertami od gnębienia ciężarówek są te panie, którym ich
        własna ciąża niekoniecznie służyła.
        • justa781 Re: mój brzuch moja sprawa? 01.10.05, 11:21
          Masz rację. Coś w tym jest. Od samego początku mam z teściówką na pieńku, bo się
          wtrącała w nasze małżeństwo i mąciła. Jeśli chodzi o ciążę, to wyglądała podobno
          niekorzystnie (tak twierdzi jej siostra). Z natury jest zawistna i zazdrości mi
          chyba wszystkiego. Powinna raczej się cieszyć, że jej syn jest ze mną
          szczęśliwy. Normalnie tego nie rozumiem. Wiem, że w życiu popełniła dużo
          poważnych błędów i generalnie się nie spełniła jako żona i matka (sama to
          przyznała). No cóż, to nie moja wina. Nie musi się teraz "mścić", bo jej nie
          wyszło. To przykre, ale czasami sobie myślę, że ona tylko czeka, aż pojawi się
          między nami jakiś problem (kryzys), żeby mieć z tego satysfakcję (pytała mężą
          jak często się kłócimy!)
          Oj, sorki, chyba zboczyłam z tematu. Już kończę. Pozdrowionka
    • greenmiau Re: mój brzuch moja sprawa? 04.10.05, 13:07
      O, całe szczęście, że nikt mnie nie obmacuje o brzuszku smile Nawet nikt z całej
      paczki przyjaciół - w sumie usłyszałam od nich tylko "dobrze wyglądasz", "ciąża
      bardzo ci służy"... - to zasługa tego, że w ciąży dbam o siebie jak zwykle -
      ładna fryzura, makijaż, ciuchy dobrane tak, że ogólnie nie straszę nikogo...
      żadne tam toporno-pokutne suknie-namioty, ani powyciągane dresy smile
      Jedno co interesuje wszystkich to płeć. Niektórzy chcą żebym im fotki z usg
      wysyłała smile No, ale - to przyjaciele. Więc niektórym wysłałam smile

    • ankekon Re: mój brzuch moja sprawa? 04.10.05, 13:15
      jestem w 26 tygodniu ale brzuszek (i cała zresztą) mam już ogromny. Jak na
      razie dotyka go mój mąż i moje siostrzenice, reszta ma chyba obawysmile Wiem też
      że znajomi obstawiają czyj brzuch jest większy: mojego męża czy mójsmile
      Co do reakcji obcych - bywa róznie, ale czy to ważne?
Pełna wersja