Dodaj do ulubionych

Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodzie?

13.09.05, 17:36
Tak trochę z innej beczki... zdarza się często, zwłaszcza w szpitalach
uniwersyteckich, że porodom przygląda się grupka studentów, albo jest obecna
przy obchodzie na położniczym, albo odbywają praktyki wakacyjne, każdy
student na praktyce ma za zadanie jak wynika z ramówki odebrać jeden poród
fizjologiczny w czasie praktyki.
I teraz moje pytanie do mamuś... czy przeszkadza wam ich obecność przy
porodzie? Denerwują was, a może ktoś ma jakieś miłe doświadczenia? np.
studenci pomagali wam,albo wspierali was na duchu? Gdyby to praktykant
odbieral poród czułybyście się tak samo bezpiecznie jak gdyby to był lekarz z
II st. specjalizacji?
Z góry dziekuje za opinie i pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • kokons Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 17:45
      Mysle, ze przy drugim porodzie moglabym sie zastanawiac nad taka sytacje ale
      poniewaz to bedzie moj pierwszy porod nie wyobrazam sobie, zeby odbieral go
      starzysta chocby pod okiem mojego ginekologa.
      Pamietaj, ze masz prawo nie zgodzic sie na obecnosc jakichkolwiek praktykantow
      przy porodzie!
      • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 17:56
        widzisz ale ja jestem po tej drugie stronie lustrasmilebo to ja będę musiała
        odbierać porody kiedyś na takich praktykachsmile
        chciałam wiedzieć jakie macie doświadczenia, nie chodzi nawet o samo odbieranie
        porodów ale też poprostu o ich obecnosc na trakcie ale chyba nie usłyszę nic
        pocieszającegocrying
        • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:00
          To zastanów się czy chciałabyś, żeby młody chłopak, albo dziewczyna, albo nawet
          Twoje koleżanka zaglądała Ci między nogismile I zastanów się czy Ty będziesz
          chciała, żeby Twoi kumple się na Tobie uczylismile
          Niestety, nikt tego nie lubi, studenci muszą się na kimś uczyć-sytuacja patowa-
          po to można wyrazić zgodę lub nie.
          Przykre, ale prawdziwe..
          pozdr
          • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:29
            oczywiscie rozumiem Ciesmile ja patrze na uczenie sie na mnie troche inaczej bo
            sama bede lekarzem, wiec nie mam nic przeciwko temu ze ktos uczy sie na mnie
            już przywykłam, że wszystko co lekarskie nie gwałci mojej godnoscismile
            moi znajomi z pielegniarstwa uczyli sie na sobie pobierac krew, kłuli siebie
            nawzajem, zebys widziala ich rece pozniejtongue_out
            ale naogladalam sie tez sytuacji, kiedy lekarze tak olewali pacjentki, ze
            studneci bardziej im pomogli albo przynajmniej odpowiadali na pytania.
            Dla mnie uczestnictwo w czyims porodzie byłoby naprawde zaszczytem, ze ktos
            zupelnie obcy pozwala mi na udział w tak intymnym dla niego wydarzeniu.
            pozdrawiam
            • hanka45 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:56
              medicatrix napisała:

              > moi znajomi z pielegniarstwa uczyli sie na sobie pobierac krew, kłuli siebie
              > nawzajem, zebys widziala ich rece pozniejtongue_out

              W takim razie szkoda, że przyszli lekarze nie mogą na sobie ćwiczyc odbierania
              porodówwink.
              A tak poważnie, jeśli wyczułabym, że stażystka (nie studentka) jest o.k i po
              pierwsze chce mi pomóc, to chyba bym sie zgodziła na jej obecnośc prz porodzie.
              Oczywiście pod bacznym okiem doświadczonego lekatrza.
        • kokons Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:12
          Tak jak napisalam przy pierwszym porodzie kiedy tak na prawde nie wiem co sie
          bedzie dzialo nie wyobrazam sobie takiej sytacji natomiast nie wykluczam tego
          przy drugim porodzie i moze to jest dobry pomysl by proponac takie praktyki
          osoba ktore juz rodzily i wiedza czego moga sie spodziwac i pewnie wiekszosc
          sie zgodzi.
          POwodzenia!)
        • pimpek_sadelko medicatrix:) 14.09.05, 08:00
          pakuj sie na moj porodsmile
          ja nie rozumiem dlaczego kobiety boja sie gdy student/stazysta patrzy na cud
          narodzinsmile
          • medicatrix Re: Do Pimpka_Sadełko 14.09.05, 14:50
            pimpek_sadelko napisała:

            > pakuj sie na moj porodsmile
            > ja nie rozumiem dlaczego kobiety boja sie gdy student/stazysta patrzy na cud
            > narodzinsmile

            bardzo chętnie Pimpku, już się nie mogę doczekać urodzin Twojego Kajtusia,
            trzymsz nas w niepewnośći;P ale troche daleko mam do Ciebiewink

            może nie boją się, ale jest to dla nich krepujace, ile ludzi tyle reakcji
            -przewaznie ludzie, którzy byli wiele razy w szpitalu już inaczej podchodzą do
            tego, że ktoś ich ciągle bada itd.
            Nie rozumiem, tylko po co dorabiać od razu ideologie, jacy to studenci są źli,
            bez pokory, współczucia, empatii itd... cokolwiek by nie powiedzieć, przytaknąć
            czy się bronić to niektórzy ludzie potrafią zagryźć słowamisad
          • goska3001 Re: medicatrix:) 15.09.05, 17:44
            Mój poród postępował bardzo szybko i szczeże mówiąc było mi wszystko jedno kto
            przy mnie jest.Skończyło się na cc a po operacji zszywały mnie dwie
            studetki.Zrobiły to bardzo ładnie.
        • aniadark Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 20.09.05, 21:52
          Chyba nie ma sie ci łudzic, że na którejkolwiek polskiej uczelni medycznej ktoś
          pozwoli sudentowi, albo stażyście odebrać poród. A to, że stoją i patrzą to
          jest fakt ( choć przyznam szczerze, że moi koledzy z roku - zwłaszcza płci
          przeciwnej - miny mieli nietęgie i nawet się zastanawiałyśmy, czy nie
          zemdleją ). Niby tak jest, ze w szpitalu klinicznym trzeba się liczyć z
          obecnością różnych osób uczących się, ale zawsze można powiedzieć nie i lekarz
          powinien to uszanować. A zeby mieć 100% pewność, że nikt niepowołany nie
          przyjdzie, to należy opłacić poród rodzinny. Sama będę rodziła w tym roku (
          oboje jesteśmy lekarzami z mężem ) i jak pomyślę, że studenci męża będą mi
          zaglądac w krocze to....
      • zanaa Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:39
        ja najprawdopodobniej bede miala taka "przyjemnosc". poczatkowo chcialm wlasnie
        niewyrazac nastudentow zgody, ale porozmawialam z moja mama! okazalo sie ze
        przy moi porodzie tez byli studenci i wiecie co , mialam problemy z przyjsciem
        na swiat(pepowina owinieta), lekarze bardzo sie starali ,bo to wlasnie byl
        porod pokazowy! i nie dali plamy! kto wie co by bylo......
    • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 17:52
      Im mniej osób bada tym lepiej. Jako, że studenci niewiele zdziałają w kwestii
      terapi- nie, dziękuję bardzo za ich obecność. Jak komuś to nie przeszkadza- Ok,
      niech się uczą na takich osobach- nie na mnie.
      pozdr
    • allplayer Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 17:59
      przecież muszą sie gdzieś uczyć!!
      popieram i zgadzam sie pod każdym względem
      • marybg Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:05
        Kilka lat temu sama byłam taką stażystka. Nikt mi nie kazał samodzielnie
        odbierać porodu!Mogłam patrzeć i ewentualnie pomagać.Pacjentki bardzo sobie
        ceniły naszą obecność,często pytały o wiele rzeczy,którymi nie chciały zawracać
        głowy lek.prowadzącemu.Niedługo rodze first time i nie będę miała nic przeciwko
        temu aby byli obecni studenci.Oni nic nie szkodza!!!Jak nie chcecie to Was
        nawet nie dotkna.Pozwolcie im chociaż sie przygladac.
        • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:10
          Są osoby,które się na to godzą.
          Ja tam cenie intymność...
    • onion75 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:01
      tak, z jednej strony wiadomo, ze gdzies fachu musza sie studenci nauczyc, z
      drugiej strony...to glupie jak 10 osob zaglada Ci w krocze.
      Wiem, ze sa osoby, ktore nie maja nic przeciwko, ale ja wybieram szpital w
      ktorym takich praktyk nie ma.
      • elennara Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:12
        Moj M z racji studiów pielęgniarskich odebrał kilka porodów. O ile wiem 3-4 w
        ramach zajęć praktycznych w szpitalu i 1 czy 2 w karetce bo pracuje w pogotowiu
        ratunkowym. Powiedzcie co za różnica czy zrobił to z racji praktyk czy z racji
        pracy, którą wykonywał równolegle? Przecież w pogotowiu jeżdżą stażyści, którzy
        się uczą, (albo ludzie tylko po kursie- to wystarczy), a czasem ciężarna może
        nie zdążyć do szpitala.
        • onion75 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:15
          no ja bym np. nie chciala, zeby mi zszywal krocze ktos kto robi to po raz
          pierwszy w zyciu. Albo rane po cc. To sa slady na cale zycie, skad mam wiedziec
          czy zrobi to dobrze. Poprawki raczej potem nie wchodza w rachube.
        • miimiimii Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:16
          studenci mogą się uczyć na moich zębach, ręce, nodze, uchu.. ale nie tu..smile
          absolutnie nie zgodziłabym się na zaglądanie mi między nogi nikimu, kto
          bezwzględnie nie musi tego robić. kategorycznie odmówiłabym również obecności
          studenta podczas porodu. wg mnie jest to bardzo osobiste, szalenie intymne
          doświadczenie i każdy poza mężem, położną i lekarzem byłby intruzem.
    • paulinka84 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:25
      Ja mam nadzieję, że nie trafię na stażystów ani studentów. A jeśli tak to
      grzecznie powiem, że sobie nie życzę ich obecności przy porodzie iobchodach.
      Moja mama pracuje w szpitalu na OIOM-ie i tez miała takich studentów na
      praktykach. jak opowiadała w domu co tacy ludzie umieją po roku studiowania to
      az mi ciarki przechodzą, że takich dopuszczają choćby do oglądania nie
      wspominając o tym, że mogliby w czymkolwiek uczestniczyć czynnie. Tak więc
      studentom powiem NIE!
      • linearka Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:48
        Zanim coś się napisze trzeba się dobrze zastanowić! Zobaczcie jak mało logiczne
        jest Wasze rozumowanie. Od lekarzy w szpitalu oczekujecie profesjonalizmu,
        obsmarowujecie ich na forach, krytykujecie szpitale gdzie nikt nie chciał
        udzielać Wam rozwlekłych wyjaśnień, a tym czasem, ludzi którzy chcą uczyć się
        tego zawodu i być może mają w tym kierunku predyspozycje i CHĘCI, traktujecie
        jak intruzów! Uczcie się gdzie indziej, może jakaś inna pani JA NIE!!!! Tak
        najprościej i najbardziej ANTY-SPOŁECZNIE moim zdaniem.
        • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:55
          Ale ja dziękuje bogu za osoby takie jak Ty czy allplayer- dzięki temu studenci
          mają na kim się uczyć, a mnie nikt nie zagląda tam gdzie nie trzeba.Studenci
          naprawde nie muszą się uczyć na KAŻDYM, tylko na kilku jednostkach- nawet na
          tym forum takie jednostki się znalazły.
          Mam zbyt dużo kumpli poo medycynie, zbyt dużo się historyjek nasłuchałam,
          żeby "poświęcać się dla dobra społeczeństwa".
          I tak- jestem niespołeczna. Przykro mi to mówić,ale oglądanie mojego krocza
          przez 10 osób nie odbieram jako wspomaganie naszego biednego społeczeństwa.
          Niestety, nie traktuje się jako kupe mięsa, a te rejony już zdecydowanie- ale-
          są różne podejścia, tylko nie wszyscy muszą mieć takie jak Ty. Chcesz-dawaj się
          badać, Ok, ja nie mam najmniejszego zamiaru.Nie czuje też w związku z tym
          najmniejszych wyrzutów sumienia.
          Pozdr
          ________
          Mieszkanka
          Nasza dziewczynka będzie z Nami za...
      • medicatrix DROGA PAULINO 13.09.05, 19:03
        Droga Paulino

        Student po I roku umie zasadniczo z kiniki niewiele bo przez pierwsze trzy lata
        ucza go podstaw
        i suchej teorii okraszonej czasem pobytem na klinice, pierwszy rok to anatomia,
        histologia, pielegniarstwo
        etyka, propedeutyka, historia medycyny,łacina itd.
        Klinike rozpoczyna sie po III roku... dlatego od roku IV-VI przeważnie
        chorujemy na wiekszosc chorob
        o ktorych sie uczymy bo zarazamY sie nimi w szpitalu taki nasz los.

        Student po I roku ma 4tyg. praktyke pielegniarska, gdzie bardziej opiekuje sie
        chorymi i zapoznaje sie z funkcjonowaniem szpitala niz leczeniem.
        Praktyka z ginekologii odbywa sie po V roku, zajecia na OIOM-ie tym bardziej,
        wiec daruj sobie głodne kawałki jak to studenci PO I ROKU BYLI NA OIOM-IE I NIC
        NIE UMIELI.
        Zanim napisze sie jakas głupote warto sie zastanowic,bo mozna kogos
        niepotrzebnie wystraszyc-
        studenci I roku maja w obowiazku odbyc tylko praktyke pielegniarska.
        • paulinka84 Re: DROGA PAULINO 14.09.05, 18:29
          Zdaję sobie sprawę z tego, że studenci (jakiekokolwiek kierunku) po 1 roku
          potrafią niewiele. Nie wiem jak to jest z ginekologii, ale po praktykach na
          OIOM-ie i z tego co usłyszałam poprostu wystraszyłam się. I to mi w zupełności
          wystarcza, aby nie zgodzić się na to, żeby ktoś taki był przy moim porodzie.
          Pezepraszam jeśli Cię uraziłam. Chciałam tylko wyrazić swoje zdanie, a do tego
          mam prawo.
          • medicatrix Re: DROGA PAULINO 14.09.05, 18:38
            nie uraziłas mniesmile chodzi tylko o rzetelnosc infosmile
            sama bym umarła chyba na OIOM-ie jakbym zobaczyła pierwszorocznych na takim
            oddziale, ale na pewno nie mieli praktyk z intensywnej terapii, a jedynie z
            pielegniarstwa, to Ci zareczam
            pozdrawiam
    • winky2 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 18:59
      Nie mam doświadczenia ze studentami, ale przy moim pierwszym porodzie pomagały
      mi (bo tylko tak to moge okreslić) uczennice studium połoznych. Nie badały mnie
      ale pomogły mi nakarmić synka po raz pierwszy, zmierzyły ciśnienie, pomagały mi
      wstawać i siadać a wreszcie pomogły mi się wykąpać.
      Studenci muszą się gdzieś wszystkiego nauczyć, więc dlaczego nie. Pewnie nie
      pozwoliłabym się zbadać, zwłaszcza gdyby to miała być któraś z kolei osoba. Ale
      pamiętam również, że w trakcie skurczów partych było mi najzupełniej obojętne
      ile osób mnie ogląda.
    • asia.asz Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 19:08
      hej
      mysle ze zgodzilabym sie na 1 studentke lub studenta w czasie porodu (moj pierwszy). 10 to raczej nie, ale gdyby oprocz poloznej i lekarza byla jeszcze jedna osoba, o ktorej wiem ze bedzie lekarzem to czemu nie.
      moze to byloby rowiazanie...
      moze wiecej osob by sie na to zgodzilo gdyby 1 student - 1 porod. a ze w szpitalach rodzacych jest sporo, starczy dla kazdego studentawink
      • linearka Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 19:24
        Amwaw... hm rozbawiła mnie Twoja odpowiedz, ale wybacz że nie będę tłumaczyć
        czemu. Daleko nam jeszcze do odpowiedzialnego społeczeństwa, oj daleko.
        • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 19:27
          bo w Polsce odpowiedzialnosc chodzi w jedną strone, wymaga sie od lekarzy, a
          potem sie ich ciąga po sądach, eh żeby ktoś zobaczył jak to naprawde jest po
          tej drugiej stroniesad
        • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 19:40
          Dla mnie jak już napisałam zgoda na zaglądanie między nogi przez każdą kobietę
          nie jest dowodem odpowiedzialności społeczeństwa i sądze, że dla większości nie
          jest.
          Jak napisałam- do badania stażystom potrzebne są JEDNOSTKI. Jeżeli takie
          jednostki są to po co zmuszać się do czegoś co jest dla kogoś czymś intymnym.
          Dla mnie wystarczająco krępujące są wizyty u gina, ale wtedy wiem, że jest to
          dla mojego dobra ewentualnie dobra mojego dziecka. Niby dlaczego mam dawać się
          badać skoro są takie osoby jak Ty? Nie każdy może być honorowym dawcą krwi i
          nie każdy MUSI(bo może czuć się niekomfortowo) i tak samo nie każdy MUSI być
          króliczkiem doświadczalnym dla stdentów. Przykro mi, ale studentów jest
          określona ilość na roku i jakoś nie spotkałam się ze społecznym problemem
          stojących w kolejkach studentów żebrzących o jakąś kobiete do
          spotkania/obejrzenia- nie widze potrzeby wielomilionowego ruchu społecznego
          kobiet rodzących.
          I nie rozumiem tego wzburzenia- są osoby, które się badaniom poddają no i OK,
          tak samo jak są osoby, które oddają honorowo krew. I takim osobom się dziękuje,
          ale nie gani tych którzy tego nie robią. Każdy ma inną dozę intymności-
          niektóre kobiety nie chcą rodzić nawet z mężem, ale w obliczu obowiązku
          społecznego powinny pozwalać się oglądać innym?Bez przesady. Na szczęście
          żyjemy w takich czasach, kiedy nawet organizuje się akcje "rodzić po ludzku"
          tak, aby kobieta w tej chwili czuła się możliwie najbardziej komfortowo.
          Dlaczego organizuje się takie akcje? Bo traktowana jest czasem przedmiotowo, a
          nie podmiotowo, nie jest zachowane jej prawo do intymności- jak widać na
          załączonym przypadku- słusznie się organizuje.
          pozdr

          Mieszkanka
          Nasza dziewczynka będzie z Nami za...
          • linearka Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 19:49
            Ale co ma akcja Rodzić po ludzku do stażystów w szpitalach? A wzburzona to
            raczej jesteś Ty i też nie wiem dlaczego, skoro masz swoje zdanie to ok...
            • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 19:59
              linearka napisała:

              > Ale co ma akcja Rodzić po ludzku do stażystów w szpitalach? Prosze:

              Cele akcji "Rodzić po ludzku"
              Celem statutowym Fundacji Rodzić po Ludzku jest poprawa poziomu opieki
              okołoporodowej w placówkach położniczych w całej Polsce. Od 1996 roku działamy
              aby:
              -służba zdrowia respektowała potrzeby kobiet i ich rodzin,
              -każda kobieta czuła się podmiotem opieki okołoporodowej i miała do niej łatwy
              dostęp,
              -dzieci w Polsce przychodziły na świat w przyjaznym otoczeniu,
              -kobiety były świadome swych praw i domagały się ich przestrzegania,
              -sposoby postępowania w czasie porodu były jednolite w wszystkich szpitalach w
              Polsce,
              -szpitale informowały o swojej pracy i publikowały jej wyniki,

              Innymi słowy-jeżeli dla mnie obecność stażystów jest niekomfortowa i niechciana
              to się na nią nie godzę i mam do tego prawo- nie ma to nic do odpowiedzialności
              społecznej.

              A wzburzona to
              > raczej jesteś Ty i też nie wiem dlaczego, skoro masz swoje zdanie to ok...

              Twój post:
              "Zanim coś się napisze trzeba się dobrze zastanowić!" "Tak
              najprościej i najbardziej ANTY-SPOŁECZNIE moim zdaniem. "

              Odniosłam się do Twojego postu potępiającego korzystanie ze swoich praw jako
              postępowanie aspołeczne. Ja się nie denerwuje. To w Twoich postach była i
              ambona i wykrzykniki.I dlaczego? Bo ktoś korzysta ze swoich praw do intymności
              przeżywania porodu ...echhh

              Pozdrawiam
          • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 19:51
            ale nie denerwuj siesmile
            naprawde u nas nikogo na siłe nie zmuszają do udzielenia zgody i nikt nie jest
            przez to napietnowany. Nie musisz tego robic ani sie z tego tłumaczyc.
          • malgosiek2 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:11
            Ale rodzić po ludzku dotyczy lekarzy,położnych,pielęgniarek czyli PERSONELU
            szpialnego,a nie studentów czy stażystów.
            I napewno nie ma 10 studentów,bo to są za duże grupy,by mogły uczestnicztyć w
            zajęciach.Przeważnie sa to grupki 3-5 osób.
            Studenci/stażyści są na ogół bardziej pomocni,usłużni,życzliwsi czy też
            niekiedy wrażliwsi niż niekiedy personel.
            Sama jestem położną i też musiałam na praktykach nauczyć się bardzo wiele na
            kobietach-bad.ginekologiczne,odbieranie porodu i zawsze spotykałam się z
            aprobatą i ze zrozumieniem.
            Już wcześniej któraś pisała,że pod koniec porodu z reguły szystki tobie
            obojętne kto zaglądz w krocze.
            Rodząc dziecko chyba masz świadomość,że Twoje krocze kilkadziesiąt razy obejrzy
            i zbada lekarz i położna,a jak będzie zmiana dyżuru to przyjdą kolejne nowe
            położne.Trudo się współpracuje z kimś kto jest niedotykalskim i cierpią wtedy
            obydwie strony.No i oczywiście zgadzm się z medicatrix co do uczenia się.
            Pozdrawiam Gosia 16t.c.
            • malgosiek2 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:13
              To było do amwaw.
              Źle wskoczyło.
            • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:25
              Akcja rodzić po ludzku dotyczy przede wszystkim rodzącej, a nie personelu i do
              nie pośrednio przez wpływ na personel medyczny jest adresowana. Jest to
              Fundacja i na jej funkcjonowanie płacą też podatnicy- również poprzez
              darowizny. Oczywiście, przesadzamy z tymi 10-cioma( choć bywa) studentami, ale
              chodzi o to, że niektórzy się nie godzą nawet na 1-ną osobę.
              Ja rozumiem Twoje poparcie i poparcie medicatrix dla tej koncepcji, ale
              patrzycie przez li wyłącznie swój pryzmat. Miałam do czynienia raz ze stażystą
              w gabinecie, byłam na to nieprzygotowana i nie zareagowałam, ale wspominam to
              obrzydliwe- nawet samo przyglądanie się. Dla Ciebie Gosiu może to jest
              codzienność- dla mnie mało przyjemna konieczność-jeżeli konieczne dla mojego
              zdrowia i zdrowia dziecka jest badanie-OK, ale oglądanie mojego krocza przez
              lekarza lub położną ma cel z mojego punktu widzenia, oglądanie przez studenta-
              z , nadal mojego, punktu widzenia- NIE. Będę rodzić z zzo więc nie widze powodu
              dla którego ma mi być obojętne kto będzie mi zaglądał w krocze. Jakby to
              powiedzieć-smile nigdy nie jest mi to obojętne i lubie jak jest to przyjazna
              twarztongue_out To jest intymne i już. Nie wiem jak mam to dosadniej
              powiedzieć...Wybieram szpital w którym nie ma studentów,w którym pracują mili
              ludzie, w którym są szanowane prawa pacjentki, w którym mogę dostać
              znieczulenie, w którym mogę rodzić w wybranej przez siebie pozycji, przy mnie
              będzie położna.I można powiedzieć- po co to wszystko skoro i tak mi będzie to
              wszystko obojętne podczas porodu. No więc-nie nie będzie i nie jest. Wystarczy
              wejść na forum "szpitale" i poczytać jak bardzo to jest obojętne rodzącej
              kobiecie...
              pozdrawiam
              • medicatrix amwaw 13.09.05, 20:49
                ale ja nie wyrażałam poparcia dla koncepcjismile
                zapytalam tylko o opinie pań rodzących, bo nie wiem czego się spodziewać na
                takiej praktyce, czy przyjmą nas przychylnie, czy też popłyniemy w potoku
                epitetów rzucanych przez rodzącewink
                jasne, że najprosciej byłoby jakby studenci nie mieli praktyk, ale z dwojga
                złego jak mam wybierać, wolę być "wypraktykowanym" douczonym lekarzem pod
                każdym względem i który już się naoglądał.
                Wyobraź sobie że lekarz z któym będziesz rodzić, za czasów swojej praktyki nie
                widział żadnego porodu bo nikt nie wyraził zgody, potrafisz sobie wyobrazić
                taki koszmar???
            • medicatrix małgosiek 13.09.05, 20:36
              dzieki za słowa otuchy, ale nikt tego nie zrozumie jeśli nie jest
              połozna/lekarzem/pielegniarka/studentem albo kims ze służby zdrowia.
              prawo do prywatnosci jest świete zgadza sie, ale tak naprawde trzeba powiedziec
              przyszłym mama ze na studentach medycyny widok niczyjego krocza nie robi
              wrażeniawink
              • malgosiek2 Re: małgosiek 13.09.05, 20:40
                Dokładnie.Studenci/stażyści/lekarze/położne nie patrzą na krocze jak na obiekt
                seksualny czy interesujący.Najczęśiej raczej nie zwracają na nie uwagi poza
                np.wyrzynaniem się główki,gdzie musi popatrzeć w jaki sposób się"toczy" i do
                którego uda będzie zwrot głowki.
                Gosia
              • amwaw Re: małgosiek 13.09.05, 20:41
                Ja UCZE studentów medycyny a nie rozumiem...Żeby uczyć musiałam też skończyć AM
                ( inny wydział), jestem z potocznie zwanej służby zdrowia i nie rozumiem...
                Rozumiem, że przed Tobą jeszcze ostatni rok i ginekologia z położnictwem, więc
                może kilka razy to krocze Cię zaskoczy- na razie wyobrażasz sobie co to będzie..
                pozdr
                • malgosiek2 Re: małgosiek 13.09.05, 20:44
                  Teraz to ja Ciebie nie rozumiem.Czy to było do mnie?
                  Dawno skończyłam naukę jestem położną i nie studiuje.
                  Gosia
                  • amwaw Re:D 13.09.05, 20:46
                    Nie- do medicatrix Nie do Ciebiebig_grin
                • medicatrix Re: małgosiek 13.09.05, 20:56
                  zostało troche wiecej niz ostatni, widzisz inny wydział to inny wydział, nie
                  wyobrazam sobie co to bedzie i nie boje sie tego, nie boje sie wlasnej
                  niekompetencji, boje sie wlasnie niezrozumienia ludzi, z ktorym spotykam sie
                  pod adresem słuzby zdrowia od dawna, tym bardziej Cie nie rozumiem skoro UCZYSZ
                  studentów medycyny, służba zdrowia ma inne podejsie...
                  • amwaw Re:medicatrix 13.09.05, 21:17
                    Ale Ty do służby zdrowia jakby na to nie patrzeć nie należysz, Ty jeszcze
                    studiów nie skończyłaśsmile Jak możesz spotykać się "od dawna" z niezrozumieniem.
                    Służba Zdrowia to nie ogólne pojęcie charakteryzujące zespół cech, a jedynie
                    określenie pewnych grup zawodowych- nie ma związku z podejściem położnej do np.
                    okulisty itp.
                    A niekompetencji ZAWSZE powinnaś się bać. Pokora do swojej wiedzy i
                    umiejętności w tym zawodzie przede wszystkimuncertain Jak pójdziesz do pracy i
                    zaczniesz brać odpowiedzialność za swoje decyzje mam nadzieje- zrozumiesz.
                    Pacjenci nie są od rozumienia- to Ty będziesz od rozumienia pacjentów, pacjenci
                    mają stosować się do zaleconej terapii,współpracować w tej terapii, ale nie
                    rozumieć.
                    pozdr
                    • medicatrix Re:medicatrix 13.09.05, 21:29
                      mogę, bo jestem z rodziny lekarskiej i zamiast chodzić do przedszkola byłam
                      zabierana na studia, i potem w miare jak patrzyłam na to jak Ci ówczesni
                      studenci, teraz już lekarze z 12-letnim stazem pracy przechodzą to widzę, jaka
                      jest opinia społeczenstwa na temat słuzby zdrowia, zreszta zeby to widziec nie
                      trzeba byc lekarzem, wystarczy właczyc telewizje, przeczytac gazete, wejsc na
                      forum i poczytac post taki jak twoj. O moja pokore i kompetencje sie nie martw,
                      nie tak łatwo sie dostac na kierunek lekarski jeszcze trudniej sie utrzymac a
                      takze wytrzymac psychicznie, wiec pokory mnie nie ucz napatrzyłam sie juz na
                      smierc i choroby nie tylko w szpitalu. To ze "uczysz studentow" nie znaczy ze
                      masz pouczac ludzi na forum, ktorych nawet nie znasz. O mojej wiedzy i
                      umiejetnosciach nie wiesz nic bo nie jestes moim przelozonym i nie jestes nawet
                      lekarzem wiec daruj sobie takie podrecznikowe gadki.
                      • amwaw Re:medicatrix 13.09.05, 21:43
                        Pokory nie wykazujesz żadnej, kompetencje mają się nijak z dostaniem się na
                        jakiekolwiek studia( a już na pewno nie wyrycie podstaw fizyki, chemii i
                        biologii)- kompetencje rosną wraz z przyswojoną wiedzą i doświadczeniem, a nie
                        z wytrzymałością psychiczną na studiach i "utrzymaniem się " na nich. Załamują
                        takie posty jak Twój- lekarzem to Ty będziesz do bani i z pewnością przy takim
                        podejściu do tych studiów i zawodu byłabyś ostatnia osobą jaką wpuściłabym do
                        swojej sali. Jak widać zajęcia z etyki i propedeutyki ekhm nauczyć Cię niczego
                        nie nauczyły, bo zresztą nie znam osoby, którą by nauczyły. Szacunku do innych
                        ludzi uczy się w domu i w życiu.
                        Nie pisz bajek o zabieraniu na studia zamiast do przedszkola bo padnę-może na
                        ginekologię Cię zabierali, nie? Na sekcje? Nie?Szpileczki między literką A a B
                        przyswajałaś? Ach- wiem, pewnie na etykę...taaak..uncertain
                        • medicatrix Re:medicatrix 13.09.05, 21:54
                          jakbys sie bardziej zastanowila nad tym co piszesz zauwazyłabys, ze jakos
                          wykazuje pokore wzgledem reszty wyglaszajacej tu opinie.
                          ale nie bede jej wykazywac wzgledem ciebie bo od poczatku jak juz zwrocono ci
                          uwage tylko ze wszystkimi sie awanturujesz. wykazywanie pokory wzgledem
                          pacjentow a pozwalanie wchodzic sobie na głowe to dwie rozne rzeczy.
                          kawałki o tym jakim sie bedzie lekarzem tez sobie daruj, chyba cie szlag trafia
                          ze sama nim nie jestes, ot zlosliwosc, zazdrosc i zgorzknialosc zycia.
                          • amwaw Re:medicatrix 13.09.05, 22:02
                            Mi nie zwrócono uwagismile
                            To Tobie zwrócono uwage( vide laminja).
                            Zresztą- ja dyskutuje merytorycznie- Ty łapiąc się ogólnych stwierdzeń
                            typu "bo rodzina" "dostanie na studia" "studia zamiast przedszkola" słowem- nic
                            co by wnosiło coś do dyskusji.
                            BTW Ja siedzę na tym forum od 8-miu mieś, więc o jakim "początku" mówiszsmile)
                            jak na razie to Ty nieżle startujesz ..smile))
                            ________
                            Mieszkanka
                            Nasza dziewczynka będzie z Nami za...
                            • naturella Re:medicatrix 14.09.05, 10:01
                              Ja tak off topic troszkę - no cóż, niekiedy i po VI roku się nic nie umiesmile
                              Moja mama oprócz tego, że jest po II st. specjalizacji i doktoracie, to jest
                              też nauczycielem akademickim, ma zajęcia na VI roku i czasem opowiadała mi o
                              tym braku pokory, jaki cechuje młodych lekarzy - brudne fartuchy, zbyt długie
                              paznokcie i brak podstawowej wiedzy, nie mówiąc też o podejściu do pacjenta.
                              Oblewała bez litości każdego, kto nie umiał, jako, że bywała przerażona
                              poziomem, jaki prezentują - już za chwilę - lekarze.
                              To tak ma marginesie, a co do porodu ze stażystą - nie zgodziłabym się, żeby
                              stażysta przyjmował poród. Ale zgodziłabym się, żeby obserwował.
                              • medicatrix Re:medicatrix 14.09.05, 14:56
                                naturella napisała:

                                brudne fartuchy, zbyt długie
                                paznokcie i brak podstawowej wiedzy,

                                u nas za coś takiego wylatuje się z zajęćsmile))
        • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:22
          problem polega głowie w formie jaką się przyjmie. Niestety większość lekarzy
          prowadzących praktyki serwuje teksty w stylu: "jak się Pani nie podoba, to
          trzeba było nie przyjeżdżać do szpitala klinicznego" itp. Gdyby lekarz wchodził
          i grzecznie pytał czy może wprowadzić studentów (i to nie całą grupę tylko
          jedną max 2 osoby) problemu pewnie by nie byłao...
          • malgosiek2 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:29
            My jako praktykantki ZAWSZE pytałyśmy o zgodę i ją otrzymyawłyśmy.
            Wiem,że kultura obowiązuje,ale z drugiej strony nie trzeba nastawiać się na
            najgorsze i mówić nie "bo nie" dla zasady albo czemu ja,a ie ktoś inny.
            Jak tak będą wszystkie panie odmawiać,to faktycznie będziemy mieli lekarzy
            niedouczonych i konowałow.No bo nie miel kiedy i jak się czegoś nauczyć.
            Gosia


            • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:17
              zgadzam się, trzeba się liczyć z obecnością studentów w szpitalu klinicznym, bo
              m.in. po to jest szpitalem klinicznym, żeby się w nim kształcili przyszli
              medycy. Nie zmienia to jednak faktu, że częstoo prowadzący praktyki zapominają
              o wyczuciu i kulturze osobistej. Stąd później negatywnie nastawione pacjentki.
    • justa781 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:09
      Kochane mamusie!
      Pierwsze swoje dziecko rodziłam w szpitalu klinicznym. Miał być to poród
      rodzinny, z wyłączną obecnością lekarza, położnej i męża, to gwarantował
      szpital. Zaczęłam rodzić w nocy. Miałam pokoik do porodu rodzinnego (bez okna -
      było duszno) przerobionego chyba z byłej wc. Podczas porannego obchodu
      NIESPODZIANKA! Do pokoju wparował ordynator i caaaaaaaały tabun studentów!
      Brakowało powietrza, ja w straszliwych bólach (bo rozwarcie nie postępowało) i
      banda twarzy gapiących się na mnie jak na zwierzątko labolatoryjne "Zdycha już
      czy nie?" Coś w tym rodzaju. Nikt się nie raczył nawet przedstawić, ale gapić
      się mi między nogi - pierwsi!
      Byłam już solidnie "naćpana" dolarganem, więc nie miałam sił interweniować. Nie
      widziałam już na oczy. Mojego męża ustawiono pod ścianą i opieprzono.
      Ale pamiętam jednego studenta, meżczyzna, nie wiem jak wyglądał i jak miał na
      imię (przedstawił się, ale zapomniałam) rzomawiał miło ze mną, odwracał uwagę od
      bólu i momentami przydał mi się bardziej niż mąż.
      Ogólnie mój poród wspominam koszmarnie, ale wkrótce będę tam rodzić drugie
      dziecko. Zgodzę się na obecność studenta, ale nie pozwolę się dotknąć. Może sie
      przyglądać byle mi nie przeszkadzał.
      Nie wiem jak będzie w praktyce. Dowiedziałam się dzisiaj, że chyba mnie czeka
      cesarka. Moja wada wzroku się pogłębiła ( - 7,75 i -6,25). Załamałam się, bo
      chciałam rodzić naturalnie (tak jak pierwsze dziecko). Ostatecznie decyzję
      podejmie mój lekarz prowadzący. Czułabym się niespełniona. Jakby mnie z czegoś
      okradziono. Chcę czuć że rodzę, a nie być traktowaną jak kawał mięcha na stole
      operacyjnym i nie móc kontrolować niczego sad
    • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:16
      myślę, że najrozsądnie by było gdyby praktyki odbywały się w systemie jeden na
      jeden, czyli jeden lekarz ma pod opieką jednego studenta (stażystę). W ten
      sposób pacjentki nie czułyby się tak skrępowane. Stażysta nauczyłby sie
      znacznie więcej, więc jego staż mógłby byc krótszy. Młodzi lekarze/studencji
      powinni uczyć się pewnych rzeczy na modelach (wiem, że w Polsce na kształecenie
      jest za mało pieniędzy, więc nauka odbywa sie na żywych organizmach wink ale może
      kiedyś...). Lekarz wchodząc do sali (czy to porodowej czy na oddziale) powinien
      się przedstawiać i pytać o zgodę na wejście stażysty/studenta. Uczyłby przy
      okazji tego, że do pacjentów nalezy sie odnosić z szacunkiem i mieć też na
      uwadze ich odczucia/poczucie intymności. Za karygodne uważam zostawienie samego
      stazysty/studenta na sali porodowej - zbyt wielkie ryzyko. Student medycyny
      powinien też asystować przez kilka dni położnej - to bardzo wiele daje - wiem z
      doświadczenia znajomej, która coś takiego przeszła. Pomaga też budować później
      zespół.

      smile) Tyle moich życzeń wink Pozdrawiam
      • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 20:29
        Kilka rzeczy:
        1)uczą nas na fantomach, ale fantom nie urodzi dzieckawink
        2)od początku uczy się studentów szacunku dla chorych po to jest m.in.
        propedeutyka medycyny, psychologia, etyka i fakultety
        zresztą gdybym nie miała tego szacunku nie poszłabym na medycyne, bo pieniadze
        z tego żadne a mój 13mies. staż bedzie darmowysad
        3)nikt nigdy nie zostawi studenta samego na sali porodowej z rodzącą
        bałabym się takiej sytuacji, nie dlatego że miałabym sobie nie poradzić, ale
        dlatego, że później ciągalibyście mnie i/lub mojego przełożonego po sądachwink
        pozdrawiam goraco
        zycze porodu wg życzensmile
        • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 21:22
          Jesteś idealistką. Gdyby tak dokładnie było wiele dziewczyn nie obawiałoby się
          studentów czy stazysztów. Szkoda, że nastawiłaś się z góry na nie do tego co
          napisałam, bo wg. mnie nie są to głupie pomysły. A ponieważ pochodzę z rodziny
          medycznej dobrze wiem jak wyglądają realia smile) Mnie oczu nie zamydlisz smile
          Pierwszy raz fantom widziałam w wieku 5 lat wink Nie chodzi tu jednak o rodzenie
          dziecka tylko np. szycie. Widziałam zajęcia z położnictwa w USA, studenci
          dostawali syntetyczne modele krocza do zszywania... U nas pierwsze szycie jest
          chyba na żywym organizmie.

          Rozumiem, że Twoi mentprzy właśnie tak postępują. Wchodzą do sali i
          przedstawiają się, a zaraz potem pytają o zgodę na wejście studentów. Gdyby
          większość tak postępowała, nie byłoby aż takiej niechęci do obecności studentów
          i stazystów. Zauważ, że niechęć ta rodzi się często właśnie dlatego, że nikt
          się kobiet o zdanie nie pyta (w imię nauki itp.). Sądzę, że zapytana o zgodę
          kobieta inaczej podchodziłaby do sprawy niż kobieta do której (często bez
          pukania) wchodzi dość duża grupa osób.

          Wiem od kilkorga studentów warszawskiej AM, że byłi zostawiani na sali
          porodowej sami.

          Osobiście zapytana w kulturalny sposób zgodziłabym się na obecność studentów.
          Niestety raz jeden miałam przyjemność być w szpitalu klinicznym jako pacjentka,
          sytuacja była dla mnie dość dramatyczna. Do pokoju badań wszedł docent z 5
          osobami (3 panów i 2 panie). Nie padło ani słowo na dzień dobry, nikt mnie nie
          zapytał. Usłyszałam tylko komentarz, że powinnam się wstydzić - mazgaić się
          przy tylu osobach... Nic nie zrobiłam, bo nawet nie byłam w stanie wykrztusić z
          siebie słowa. Pan doktor ani razu nie zwrócił się do mnie - omawiał mnie tylko
          studentom, jak martwy przypadek. Do osób szczególnie wrażliwych czy
          wstydliwych, ani czepiających się nie należę, a poczułam się dziwnie. Więc nie
          mów mi proszę o kulturze, bo to smieszne. Może Wasze pokolenie będzie się
          lepiej zachowywać, a może pan doktor zapomiał już zajęcia z I roku...

          I wiesz co, miałam pozytywny stosunek do stażystów i praktykantów, nawet po tym
          co sama przezyłam, bo doszłam do wniosku że to nie ich wina tylko docenta
          prostaka. Teraz po Twojej odpowiedzi chyba go zmienię. Wykazałaś się niestety
          brakiem empatii i wyobraźni. Szkoda, bo w sytuacji jeden na jeden nauczyłabyś
          się znacznie więcej niż stojąc w grupce smile
          • medicatrix To na pewno do mnie? 13.09.05, 21:42
            ale ja nie mówie ze Twoje pomysły są głupie, są bardzo mądre
            ale na naszą rzeczywistość szpitalną nierealne niestetysad
            wolałbym miec sytuacje 1:1 gdyby to ode mnie zalezalo ale taka praktyka to nie
            koncert zyczen i ja tam nie mam nic do gadania, wiec nie wiń studentów za to że
            ich przełozeni traktuja Cie jak martwy przypadek. Zareczam Ci, ze dla mnie
            bylabys osobnym przypadkiem, człowiekiem czujacym i cierpiacym, przykro mi ze
            masz takie zle doswiadczeniasad
            Nie wiem gdzie wykazałam sie brakiem empatii i wyobrazni????????
            tak jestem idealistka, i pewnie dlatego po studiach skoncze pod mostem bo w
            imie mojego idealizmu nie bede miała za co godziwie żyć.
            • amwaw Re: To na pewno do mnie? 13.09.05, 21:45
              Będziesz- przecież piszesz o rodzince z koneksjami..A tu nagle bieda i
              idealizm..hmmm
              • medicatrix Re: To na pewno do mnie? 13.09.05, 21:48
                nie zabieraj głosów w sprawach o ktorych nie masz pojecia moja siostra zarabia
                800zł w przychodni i wlasnie idealizmu nauczylam sie od niej, to nie są żadne
                koneksje, tylko polska rzeczywistość,
                jako pracownik służby zdrowia za którego się podajesz, powinnas cos o tym
                wiedziec...
                • amwaw Re: medicatrix 13.09.05, 21:55
                  Cytując:
                  > mogę, bo jestem z rodziny lekarskiej

                  Teraz Twoja sugestia:
                  > jako pracownik służby zdrowia za którego się podajesz, powinnas cos o tym
                  > wiedziec...
                  I Twoja własna odpowiedź:
                  > nie zabieraj głosów w sprawach o ktorych nie masz pojecia
                  Skończ studia, potem rozmawiaj.
                  Jak na razie jesteś studentką która "utrzymuje się" na studiach i przy tym
                  pozostań- nie wybiegaj tak daleko wyobraźnią w przyszłość- pracownikiem służby
                  zdrowia nie jesteś, pracować nie pracujesz, idealizmem raczej się nie
                  wykazujesz, wręcz odwrotnie, za to niesamowitą pewnością siebie bo udało ci się
                  dostać i "utrzymać" na studiach(twoje własne słowa).
                  A próbujesz zasugerować, że jesteś alfąi omegą i oczyma wyobraźni widzisz swoją
                  pracę i jak to dobrym lekarzem nie będziesz..echhh...

                  ________
                  Mieszkanka
                  Nasza dziewczynka będzie z Nami za...
                  • medicatrix koniec tematu 13.09.05, 22:03
                    przyganiał kocioł garnkowi, sama oskarzylas mnie o koneksje, o ile mi wiadomo
                    za pomowienia w naszym kraju mozna pojsc siedziecsuspicious i nie wmawiaj mi rzeczy
                    ktorych nie powiedzialam, ze niby moja pewnosc siebie wynika z tego ze
                    utrzymuje sie na studiach, idz wyzywac sie na swoich wlasnych studentach, juz
                    niedługo pazdziernik.ja tu nie wykazuje pewnosci siebie, oprocz bycia studentem
                    tego a nie innego kierunku, jestem tez czlowiekiem, to ze nas uczycie, nie
                    oznacza ze macie nas traktowac bez szacunku, szacunek nalezy sie kazdemu,we
                    wzajemnej relacji pacjent-lekarz, czy student-wykladowca.
                    nie bede wykazowac szacunku wzgledem twojej osoby bo nie szanujesz mnie.
                    proste. koniec tematu.
            • laminja Re: To na pewno do mnie? 13.09.05, 22:10
              przeczytaj może raz jeszcze to co napisałam i swoja odpowiedź. Po co mi
              informacja o tym, że kultury uczycie się na studiach. Ja to wiem, ale uczycie
              się też niestety obserwując lekarzy i ich podejście na oddziałach - po to
              miedzy innymi są praktyki. Jestem daleka od obwiniania studentów o cokolwiek.
              Jednak jakoże i dla Was system jeden na jeden byłby lepszy myślę, że
              moglibyście zacząć lobbować w tej sprawie. Nie jesteście bezwolnymi owieczkami.
              Skoro dało sie zmienić i do dość diametralnie podejscie do porodu i położnictwa
              od roku 1992 to myślę, że przy odrobinie dobrych chęci dałoby się tez zmienić
              choc trochę system praktyk.

              Podobne doświadczenia do moich ma masa kobiet. I nie jest to wina studentów
              tylko lekarzy prowadzących praktyki. Dlatego czytając tu posty kobiet postaraj
              się to zrozumieć. Wyobraź sobie siebie (bez całej otoczki z wiedzy i ideologii -
              jaką nosisz w sobie, jako przyszły lekarz) na miejscu takiej pacjentki.
              Wyobraź sobie 13 letnią dziewczynkę badaną przez ginekologa w obecności 4
              studentów - mężczyzn... Albo kobietę, która własnie straciła 3 ciążę i nie może
              się pozbierać, a ma sie obnażać przy kilku osobach. Wszystko jest kwestią
              wyczucia, ale wielu go niestety brakuje. Nie, nie Wam studentom, ale Waszym
              opiekunom, niestety Wy za to płacicie - czując niechęć wielu kobiet.

              I obawiam się, że nie jesteś idealistką, tylko jesteś albo ślepa, albo naiwna,
              wierząc w to, że takie a nie inne nastawienie kobiet wynika jedynie z ich
              antyspołecznej postawy. Coś na to musiało wpłynąć.

              Nie odpowiedziałaś mi na pytanie - czy Twój opiekun zawsze kiedy wchodzi do
              sali przedstawia się i pyta czy mogą do niego dołączyć studenci? jesli tak to
              powiedz jak się nazywa i gdzie pracuje - jeszcze dziś napiszę do jego
              przełożonych list pochwalny wink
              • medicatrix :)))) 13.09.05, 22:17
                no to masz racje jestem naiwna... ale mam nadzieje ze cos sie jeszcze zmieni na
                lepszesmile bo i tak duzo sie juz zmienilo na lepsze, ale dalej jest zle, dlatego
                uwazam ze powinnyscie egzekwowac swoje prawa i nie dac soba pomiatac, spotyka
                sie wielu zlych i nietaktownych lekarzy sama takich spotkałam jako pacjent, ale
                spotkałam tez fantastycznych.
                Dlatego uwazam ze rodzaca kobieta zawsze powinna byc traktowana tak jak chce
                byc traktowana i powinnyscie to egzekwowacsmile
                pzdr
                • laminja Re: :)))) 13.09.05, 22:24
                  Hahaha - kobieta zwijająca się z bólu egzekwująca swoje prawa. Gdzie Ty żyjesz
                  dziewczyno? To lekarz powinien wykazywać się wyobraźnią, a nie pacjentka swoimi
                  zdolnościami przekonywania o tym, że jednak wolałaby żeby było przy niej jak
                  najmniej osób.

                  Obawiam się, że nie pamiętasz tego jak wyglądały realia w położnictwie przed
                  1992 rokiem. Ja pamiętam i to bardzo dobrze. Dlatego umiem docenić zmiany jakie
                  zaszły. Niestety zbyt wiele osób osiadło na laurach. A o zmianę systemu praktyk
                  powinniscie się starać Wy - studenci - bo to dla Waszego dobra. Ale lepiej jest
                  popisać o tym jacy jesteście biedni, jak źle traktowani przez wredne pacjentki,
                  zamiast zebrać się i pomyśleć jak zmienić obecny - dość kiepski system praktyk.

                  Brak odpowiedzi na moje pytanie o Twojego opiekuna i jego styl zachowania
                  traktuję, jako potwierdzenie mojej tezy sad( Skąd więc Wy macie nabrać
                  prawidłowych odruchów.

                  • medicatrix Re: :)))) 13.09.05, 22:31
                    nikt tu nie napisal ze studenci sa zle traktowani przez pacjentow, im naprawde
                    wszystko jedno czy sie drzecie czy sie obrazacie, ciesza sie jak moga pomoc, bo
                    wdziecznosc ludzi juz "po" jak pisały niektore dzieczyny jest czym naprawde
                    wspanialym i nie do opisaniasmile
                    jasne ze przy samym porodzie juz nie zwracasz uwagi co sie dzieje wokół ciebie,
                    ale przed i po, czy na obchodzie w kolejnych dniach zawsze mozesz powiedziec ze
                    nie zyczysz sobie studentow, a jesli rodzisz z mezem zawsze on moze studentow
                    wyrzucic.
                    • laminja Re: :)))) 13.09.05, 22:42
                      jesteś niekonsekwentna... czyli plączesz się w zeznaniach wink raz udajesz pełną
                      zrozumienia i empatii i pytasz mnie na jakiej podstawie wywnioskowałam, że Ci
                      ich brak, a teraz serwujesz taki tekst:

                      "im naprawde wszystko jedno czy sie drzecie czy sie obrazacie"

                      jeśli komuś w takiej chwili jest wszystko jedno to znaczy, że jest pozbawiony
                      empatii.

                      W przeciwieństwie do Ciebie mam już poród za sobą i zaręczam Ci, że mnie ani
                      przez chwilę nie było wszystko jedno w trakcie jego trwania.

                      i tak dalej bla, bla, bla... Kiedy odmówiłam obecności studentów podczas
                      obchodu (bo chciałam porozmawiać z lekarzem) dowiedziałam się, że w takim razie
                      mam zmienić szpital wypisujac się na własne życzenie w tej chwili, a jeśli nie
                      to przystępujemy do badania.
                      • medicatrix Re: :)))) 13.09.05, 22:45
                        pod pojeciem "wszystko jedno" chodzilo mi o to ze student sie nie obrazi czy
                        bedziesz na niego sie wydzierac czy nie odzywac do niego czy go wyklniesz na
                        funtysmile to jest normalne, na porodzie wszystkich ponosismile
                        • laminja Re: :)))) 13.09.05, 22:53
                          nie wszystkich ponosi to po pierwsze, a po drugie kręcisz i tyle. Poczytaj
                          sobie na spokojnie wszystkie swoje wypowiedzi i zastanów się jaki obraz się z
                          nich wyłania. Przyjmujesz różne tony, raz biednej na którą ktoś naskoczył,
                          innym razem włącza się ton mentorski. Sama sobie przeczysz, na pytania zadawane
                          wprost nie odpowiadasz (kiedy to jest dla Ciebie niewygodne pytanie). co jakisz
                          czas w Twoich postach pojawiają się nadinterpretacje. Pytałaś, dostałaś
                          odpowiedzi, więc po co z nimi polemizujesz. Chciałas się czegoś dowiedziec,
                          nauczyć. Dostałaś kilkadziesiąt opinii, opisów indywidualnych doświadczeń,
                          refleksji. Zamiast to przyjąć, przemysleć i zrobic z tego uzytek klepiesz bez
                          sensu w klawiaturę coraz bardziej się plącząc w "zeznaniach". Wykonaj dobrą
                          pracę analityczną i wyciągnij z tych postów to co jest najważniejsze. A skoro
                          pytałaś to przyjmi odpowiedzi choć z odrobiną pokory.

                          Z tak luźnym podejściem do języka, będzie Ci trudno stawiać własciwe diagnozy,
                          w oparciu o rozmowę z pacjentem. Nie będę rozwijać znaczenia słów: "wszystko
                          jedno".
                          • kokons Re: laminja - gratuluje wypowiedzi! 14.09.05, 10:00
                            medicatrix napisala:
                            "nie zabieraj głosów w sprawach o ktorych nie masz pojecia moja siostra zarabia
                            800zł w przychodni i wlasnie idealizmu nauczylam sie od niej, to nie są żadne
                            koneksje, tylko polska rzeczywistość,
                            jako pracownik służby zdrowia za którego się podajesz, powinnas cos o tym
                            wiedziec..."
                            Trzesie mnie jak slysze argument, ze ktos chce dla mnie dobrze i dla idealizmu
                            pracuje za 800 zl. Wiekszosc mojej rodziny i znajomych tyle zarabia i nikomu do
                            glowy nie przyjdzie wyglaszac ze sie dla mnie, narodu, panstwa poswiecaja!!!
                            Taka jest specefika panstwa!
        • irreal Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:09
          .....od początku uczy się studentów szacunku dla chorych po to jest m.in.
          propedeutyka medycyny, psychologia, etyka i fakultety....

          Nie wszystkich studentow ucza tego szacunku!

          Przed porodem lezalam na patologii ciazy 1,5 tygodnia. W polowie pobytu w
          szpitalu pojawil sie tlum studentow; robili ktg,mierzyli cisnienie,prowadzili
          na badania i w nich uczestniczyli. W czasie codziennych badan stanowczo
          odmawialam ich obecnosci, nie zgodzilam sie tez na ich udzial w badaniu usg
          (pojawily sie problemy, wystarczyla mi obecnosc 5 lekarzy i ich baardzo powazne
          miny;zbedne wydalo mi sie uczestnictwo pan studentek, to byly zbyt trudne
          chwile).
          A teraz o tym SZACUNKU dla pacjenta...tak wygladalo moje ktg - panienki mnie
          podlaczyly, rozsiadly sie na krzeselkach i zaczely szczebiotac o wczorajszym
          zaliczeniu,przekrzykiwaly sie, ktorej lepiej POSZLO poronienie..poczulam sie
          jak kawal miecha!dla nich poronienie bylo tylko formulka do wykucia, zupelnie
          nie przejmowaly sie moja obecnoscia, nie wyczuly, ze takie rozmowy sa totalnie
          nie na miejscu. Dno kompletne, wyprosilam towarzystwo. W dniu cc studentki
          przyszly zalozyc mi wenflon...porosilam, zeby zrobila to jednak polozna.
          Oczywiscie, ze studenci musza sie uczyc, tak samo oczywiste dla mnie jest to,
          ze nie kazdy musi sie godzic na bycie materialem pomocniczym w ich edukacji.
          • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:21
            przykro mi ze musiałas słuchac szczebiotu owych panien
            i słusznie zrobilas ze je wyprosilas, zrobiłabym to samo na Twoim miejscusmile
            jednak to wszystko zalezy od studentow i od am, na niektore moim zdaniem za
            łatwo sie dostac i dostaja sie czasami owe niewlasciwe szczebioczace osoby,
            ktore nie potrafia sie zachowac w relacji lekarz-pacjent
            pozwol ze jako student przeprosze Cie za nie
            pozdrawiam goracosmile
            • irreal Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:54
              smile)
              Masz racje sa STUDENCI i studenciki..niestety z tych drugich robia sie pozniej
              lekarzyny..bedzie z innej beczki ale pasuje idealnie - moja Mama od kilku
              miesiecy walczy z szumami w uszach; jest to szalenie dla niej wyczerpujace,
              przeszkadza spac, pracowac, ciagle boli ja glowa, ma wysokie cisnienie, ogolnie
              okropnie sie z tym meczy; odwiedzila juz kilku lekarzy, co wizyta to inna
              diagnoza, metoda leczenia a szumy jak byly tak sa. Kolejny lekarz - pan
              profesor..po wysluchaniu dolegliwosci z usmieszkiem orzekl..niech pani sobie
              kupi radio ze sluchawkami to zamiast szumow poslucha pani muzyki..Mama wstala i
              wyszla..ja nie zdobylabym sie na takie opanowanie.
              Pozdrawiamsmile)
    • alfred79 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 21:03
      Kiedyś byłam taką praktykantką i do dzisiaj pamiętam Karolka i Cypriana,
      dwójkę dzieci przy narodzinach których byłam prawie od A do Z. Jak
      odwiedzałammamy już na sali poporodowej to obie dziekowały mi przed
      rodzinami,mówiły,że bardzo pomogłam. Towarzyszył mi też wtedy mój obecny mąż i
      jemu panie też dziękowały.
      Niby można nie zgodzić się na obecność praktykantów przy porodzie, ale mi
      osobiście wydaje się,że jak ktoś wybiera szpital kliniczny to powinien liczyć
      się z ich obecnością. Rozumiem chęć zmniejszania ich ilości, ale zupełnie nie
      da się ich uniknąć. klinika to też miejsce, w którym uczą się przyszli lekarze,
      taka jest jej rola.
      Jeżeli chodzi o stażystów, to inna śpiewka- to już są lekarze więc nie bardzo
      można ich wyprosićsmile. Ale tu zwykle nie ma chociaz problemu z ilością.
      • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 21:25
        zgadzam się, że zgłaszając się do kliniki trzeba się liczyć z tym, że mogą tam
        być studenci. Co jednak nie zmienia faktu, że wielu prowadzących praktyki
        zapomina o kulturze i wyczuciu. Gdyby sobie o nich przypomnieli pewnie postawa
        wielu kobiet byłaby zupełnie inna.
        • nela12 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 21:45
          hejsmileja pamietam z pierwszego porodu ze:co jakis czas przychodzil-to lekarz,to
          lekarka i te ciagle badania,na ile rozwarcie itd-wiec kiedy juz byly silne
          bole,nie zwracalam nawet uwagi kto badasmileale potem dotarlo do mnie ze byla tam
          tez studentka,moze i student-i wlasnie oni byli najbardziej delikatnismileale
          zawsze z lekarzem w atysciesmilea juz przy samym porodzie,nawet gdyby ich bylo ze
          30 nie zwrocilabym pewnie nawet uwagismile-teraz moge tylko mowic ze: moge sie nie
          zgodzic na ich obecnosc-ale wiem ze nie bede miala czasu ani checi o tym
          myslecsmile-a tak pozatym to gdzies sie musza uczycsmilejak rozmawialam z
          bratowa,ktora rodzila rok temu-dopiero sobie skojarzyla ze na jej sali tez
          studenci bylismilewiec nie mowcie teraz ze ja to nie pozwole!-bo raczej nikt o
          zdanie nie pyta-a wy nawet uwagi nie zwrociciesmile-pozdrawiam
          • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 21:59
            ale fajnie jest czuć się bezpiecznie. A takie poczucie daje na przykład to, że
            jeśli w krytycznej sytuacji powiem, że źle się czuję przy tylu osobach
            (skrępowana, zablokowana) one bez pretensji (komentarzy czy szeptów) wyjdą -
            wykazując się zrozumieniem. Poród mam już za sobą ani przez chwilę nie było mi
            wszystko jedno co się dzieje dookoła. Ale szanując to, że studenci muszą sie
            kształcić wybrałam szpital, który nie jest kliniką - w ten sposób zapewniając
            sobie maksimum intymności.
            • amwaw Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:04
              A ja się domyślam, że ten sam co jabig_grin
              Bo obie mamy o nim bardzo pozytywne zdanie.
              I popieram ta wypowiedźbig_grin
              Pozdrawiam
          • koza76 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:24
            Na podstawie własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że taki pobyt na sali
            porodowej i przyglądanie się porodowi ( NIE odbieranie czy nawet asysta) jest
            dla młodego lekarza wielkim przeżyciem i zgadzam się z osobą, która wcześniej
            napisała, że taki lekarz czuje się zaszczycony, że może w czymś takim
            uczestniczyć. Nigdy nie spotkałam się z żadnymi niewłaściwymi reakcjami, bo
            taki lekarz wie, że to rodząca jest tam najważniejsza i jeśli widzi, że jego
            obecność sprawia jej przykrość to po prostu wychodzi. Taki młody lekarz ma
            naprawdę jeszcze (mam nadzieję że na zawsze) mnóstwo empatii i wyczucia. Tak
            naprawdę na sali porodowej główną pracę wykonuje położna i na drugim miejscu
            lekarz dyżurny, a stażysta po prostu się przygląda, ewentualnie rozmawia z
            pacjentką, pomaga jej się podnieść, coś podać i tego typu rzeczy. Inaczej rzecz
            się ma z młodymi osobami w trakcie specjalizacji z ginekologii - oni po prostu
            uczą się dzięki tym pacjentkom i na to po prostu trzeba być przygotowanym.
            Naprawdę w takim młodym lekarzu jest mnóstwo empatii,wspłóczucia, chęci żeby
            wszystko dobrze się skończyło a widok nowonarodzonego człowieczka na długo
            pozostaje w pamięcismilePozdrawiam wszystkie Mamy i ich Maleństwa i życzę im jak
            najlepszych wspomnień z sali porodowej smile
            • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:38
              no to wlasnie ja powiedziałabym ze byłabym zaszczycona uczestnictwem w
              narodiznahc małego człowiekasmile to wytknieto mi brak empatii, pokory,
              współczucia... co tam jeszcze było aaaa juz wiem ze bede lekarzem do banibig_grin
              • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:43
                nie potrzebnie użalasz się nad sobą. I do tego kręcisz smile
                • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:46
                  niepotrzebnie obarczasz studentow wina za to za kaza im chodzic na praktyki, to
                  nie studenci kazali Ci zmieniac szpital, tylko lekarz na obchodzie czy
                  ordynator jak mniemam.
                  • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:57
                    Ani słowem nie obarczyłam odpowiedzialnością, czy winą studentów. Od samego
                    poczatku pisałam, że w większości przypadków nastawienie kobiet do studentów
                    spowodowane jest nieodpowiednim zachowaniem lekarzy prowadzących praktyki. Albo
                    masz słabą pamięć (może przeciążoną) albo kiepsko Ci idzie czytanie ze
                    zrozumieniem tekstu. Tak czy siak najlepiej dla Twojej przyszłości zawodowej by
                    było gdybyś wydrukowała sobie wszystkie posty i spokojnie przeanalizowała ich
                    treść.
    • olga50 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 21:57
      Przed porodem nie wyobrazzałam sobie, że ktos oprócz lekarza mógłby patrzec jak
      rodzę. Rzeczywistosć okazała się inna.Podczas porodu w ogóle nie myślałam o tym
      kto mi patrzy w krocze (było z 10 osób i wszyscy patrzyli sie tylko w jedno
      miejsce, którego ja nie mogłam zobaczyc wink, było mi zupełnie obojętne, chciałam
      tylko urodzić. Ból jest wtedy tak mocny, zę naprawde nie myśli sie czy jest czy
      nie ma na sali studenta. Pragnie sie tylko jednego : DZiecka po drugiej
      stronie!!!
      • olga50 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:05
        Dodam jeszcze, ze jak już dizcko sie urodziło, towłaśnie studentka do mnie
        podeszła i dokładnie powiedziała ile mały wazy, mierzy, że wszystko jest ok. i
        w ogóle. Lekarz też powiedział że dziecko jest zdrowę, ale wagę krzyczał z
        oddali , zę ledwo słyszałam, a studentka przyszła i powiedziała mi dokładnie co
        i jak smile. Później jak zabierała dziecko ,to też zapytała czy może zabrać dizcko
        do umycia itd.
        Tylko mnie zdenerwowała jedna sytuacja. To było przy wyjściu ze szpitala, mały
        miał pobieraną krew na fenyloketonurię (robią to rutynowo) i położna (ta od
        dzieci) powiedizała do mnie : "proszę na wynik nie czekać", a studentka
        dorzuciła :" no jeśli bedzie dobry to nie czekać, ale może być zły i wtedy
        przyjdize do pani list polecony" - trochę mnie tym zdołowała. Jednak ta położna
        dodała, ze jak pracuje tu 20 lat tak tylko dwa razy był przypadek
        fenyloketonurii.
        Być moze studentka nie chciała mnie zaniepokoić tylko po prostu chciała mnie
        doinformować. Jednak ja sie tym troszke przejełam (ale niepotrzebnie, bo
        dizdzię mam zdrową)
        • ruda773 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 13.09.05, 22:29
          Kiedy przyjmowano mnie do szpitala przy badaniu była gruoa studentów, ale
          czekali grzecznie za parawanem. Przy porodzie miała stażystkę i stażystę.
          Prawde mówiąc mnie juz było wszytsko jedno kto na mnie patrzy. to oni wydawali
          mi sie bardziej zażenowani ode mnie. Tak naprawde jak akcja trwa, sa bóle to ma
          sie wszytsko gdzieś wink))
    • ania.silenter zgodziłabym się, dotąd 13.09.05, 22:53
      - mimo, że jestem podwójną mamą - nie miałam okazji bo rodziłam przez cc (mimo,
      to nie czułam się, jak to określiła elegancko Justa, jak kawał mięcha na stole
      operacyjnym). Moja pierwsza myśl była NIE wszelkim studentom podczas porodu,
      ale po przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, że jednak ci studenci muszą
      zdobyć jakieś doświadczenie.
      pozdrawiam
      P.S. Medicatrix - współczuję Ci, nie są to łatwe studiasad.
    • pimpek_sadelko Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 07:58
      jesli akurat beda na praktyce to niech sie ucza. dla mnie kazdy w bialym kitlu
      to nic zlego.
      wole, zeby uczyli sie patrzac, cos robiac przy zywym czlowieku niz trafic
      kiedys na doktora, ktory porody widzial tylko na filmach.
    • mala.ela Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 09:11
      ja jakoś nigdy nie miałam nic przeciwko zeby studenci byli obecni przy
      badaniach. Jak leżałam teraz w szpitalu, podczas badania ginekologicznego w
      gabinecie było obecnych 10 osób, w zasadzie wszystkie patrzyły mi między nogi.
      Ja jakoś nie odbieram ich obecnosci jako obecności ludzi, tylko lekarzy smile a
      dla mnie to ogromna różnica smile nie wiem czy mnie dobrze zrozumiecie.
      Każdy lekarz musi w końcu takie rzeczy na żywo zobaczyc bo inaczej niczego się
      nie nauczy (teoria a praktyka często mają mało wspólnego).
    • o_tuska należy świadomie wybierac gdzie się rodzi 14.09.05, 09:22
      Witaj!
      Kobietki to kobietki - jak sobie poczytałam to smile
      Jak ktos nie chce asysty to po co wybiera kliikę?????
      Tam ludzie się uczą
      Ja sama nie mam oporów i jeśli ktoś miłaby się przyglądać to nie ma problemu -
      przyglądać zaznaczam wink
      Nie macie łatwej nauki ale im więcej prakyki tem lepszymi fachowcami będziecie -
      trzymam kciuki.
      A gdzie studjujesz - miasto??
      • cota Re: należy świadomie wybierac gdzie się rodzi 14.09.05, 09:31
        Ja bym się nie zgodziła i od razu wyprosiłabym towarzystwo. Myśle, że ile
        kobiet tyle zdań i musisz się liczyć z tym, iż ktoś nie będzie zainteresowany
        dodatkowym gapiem. To bardzo intymna chwila i chce się ją przeżyć w najbliższym
        gronie, oczywiście przy niezbędnym minimum personelu medycznego. Są też osoby,
        którym to nie przeszkadza i może na taką trafisz. Przjerzałam cała dyskuję i
        nie rozumiem jej - ktoś się nie zgadza - ma do tego prawo i bez sensu jej
        dorabiać do tego ideologię i jakiś antyspołeczne nastawienie i ktoś się zgadza
        i chwała mu za to. I ok. Po krzyku. Nota bene można wybrac klinikę i nie
        zgadzać się na obecność studentów, gwarantuję. A co do studentów, akurat ja -
        mimo niewątpliwych ich zajęć z etyki - po wypadku i licznych wizytach u
        ortopedy w klinice - zawsze wyrzucałam ich z hukiem za drzwi - dodam, iż moja
        reakcja była reakcją na ich zachowanie. Jeśli nie potrafię się powstrzymać od
        śmiechu, gadania, uszanować chorego to wynocha. A że jestem do bólu asertywna
        do jeszcze parę zdań powiedziałam lekarzowi, któy nie zwrócil im uwagi wink
      • medicatrix Re: o_tuska 14.09.05, 14:53
        CMUJ
        (dla niewtajemniczonychwink Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellonśkiego)
        dziekuje za kciuki-na pewno się przydzadząsmile
        • connie1 Re: o_tuska 14.09.05, 19:18
          Witaj Krajanke!
          Skonczylam wyzej wymieniona uczelnie kilka lat temu.
          Z innnej strony ...Nie prowadze zajęc z ginekologii ,ale pracuje w prawdziwnym
          medycznym kombinacie i prowadze zajęcia ze studentami. Nie wyobrażam
          sobie ,żeby podejśc do pacjenta ze studentem nie zapytawszy pierwej go (jej ) o
          zgodę. i moze się myle ,ale generalnie przy badaniach i wywiadzie studenci sa
          delikatni i bardzo "uwazający" ,a nasi pacjenci ( moze z nudow) z checia z
          nimi rozmawiają i mam wrażenie ,że sa zadowoleni(nikt takiego wywiadu nie
          odmowil), szczegolnie przy zaliczeniu D.
          Może ginekologia i poloznictwo jest inna ,ale moja dziedzina dotyka bardzo
          bliskiego narzędu dla kazdego czlowieka ..I wiecie , lekarz generalnie nie
          eksytuje sie nagoscia , bo ma ja na codzień, mam wrazenie ,że jej nie zauwaza
          po prostu.
          Na pewno dziki tlum na sali porodowej nie powinien byc reguła , dla studentow
          na pewno nie jest to "komfortowe" i pouczające i generalnie od takiego tlumu
          sie odchodzi , bo to ani naukowe ani ksztalcące.
          Sama nie jestem jeszcze mama niestety , ale przy bardzo bolesnej dla mnie
          chwili , po zabiegu przyszla do mnie mloda stazystka ,żeby uzupelnić
          dokumentacje ... Byla bardzo , bardzo przyjęta ,szczegolnie mowiąc ...ja
          widzialam ten zabieg , ja wiem co pania spotkalo"
          Życze wszystkim mamom szczęśliwych porodów i prosze ,zeby czasem zobaczyly w
          lekarzu , stazyscie , studencie czlowieka a nie wroga
    • pecja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 09:47
      Jak rodziłam Szymka, przyszła położna i zapytała czy mielibyśmy (poród rodzinny)
      coś przeciwko obecności 2 studentek. Dała nam czas na zastanwienie się,
      zgodziliśmy się. Studentki były przesympatyczne, pomagały w pierwszych chwilach
      po urodzeniu synka.

      Myślę, że gdyby nie zapytano nas o zgodę to stanowczo wyprosilibyśmy towarzystwo
      z sali.

      To jest bardzo ważne, żeby zapytać o zgodę. Nie wszystkim obecność studnetów
      przeszkadza, ale może trafić się taka rodząca, którą ta obecność będzie bardzo
      krępowała, nie można kobiety w i tak cieżkiej, stresującej sytuacji porodu
      narażać na dodatkowe nerwy.

      Reasumując, naprawdę wystarczy po prostu zapytaćsmile Myślę że jednak większość nie
      ma nic przeciwko studnetom przy porodzie.
    • mokopi Zgodziłabym się na 2 osoby, nie więcej 14.09.05, 10:46
      Przeczytałam wszystko w tym wątku i doszłam do jedengo wniosku. Wiedza teoretyczna studenta medycyny jest tylko wiedzą teoretyczną i nijak ma się do praktyki. Tak samo jest w życiu. Można to porównać do księdza który wypowiada się na temat małżeństwa i antykoncepcji, zakonnica o wychowywaniu dzieci i inne przypadki, których nie będę przytaczać. Cóż może i dużo wiedzą, ale jest to tylko wiedza teoretyczna.
      Tak samo jest ze studentami medecyny. Mają możliwość podczas studiów odbyc praktyki i dużo sie podczas nich nauczyć. Im więcej przypadków tym lepiej. Lepiej chyba trafić do lekarza z dużą praktyką niż do lekarza który ma tej praktyki niewiele.

      Co do studentów na sali, to zgodziłabym się na 2 osoby. Nie więcej. Za jakiś czas możliwe, że któraś z tych osób będzie leczyła lub odpierała poród mojej córki lub synowej. Wtedy będzie przychodził na świat mój wnuk lub wnuczka. Chciałabym żeby mieli jak nalepszą opiekę lekarza specjalisty. Dlatego temu lekarzowi chciłbym umożliwić pogłębianie swojej wiedzy.

      Wybiegam w daleką przyszłość, ale nie tylko teraźniejszość jest dla mnie ważna.
      • ariella Re: Zgodziłabym się na 2 osoby, nie więcej 14.09.05, 11:14
        Ja bede miala cc, wiec zapraszsm, mozna sie przygladac do woli, a najlepiej
        jakby ktos film nakrecil, bo sama bym chciala zobaczyc.
        Przy naturalnym - dwie, trzy osoby z boku, ok, raczej nie caly rocznik. W koncu
        nie przesadzajmy z ta intymnoscia - lekarz patrzy,polozna, moze tez
        anestezjolog. I mam wrazenie,ze jak jest wiecej osob do zajecia sie toba, to
        mozna sie wrecz czuc bezpieczniej, ze jak trezba bedzie lekarza zawolac to
        poleca, albo wode podadza, albo pomasuja, czy podpowiedza jak oddychac. Jak juz
        stoja i sie patrza to niech sie do czegos przydadza smile. No i w koncu musza sie
        na kims uczyc. Wolalabym uniknac sytuacji, ze moj porod bedzie odbieral lekarz
        zaraz po studiach, ktory nigdy nie byl przy prawziwym porodzie, bo sie rodzace
        nie zgodzily.
        Zaognilam sie, i mysle, ze powinno sie nawet wprowdzic prawo, ze np. jeden
        stazysta ma prawo byc w panstwowym szpitalu przy porodzie!!! O!
    • mika_007 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 12:01
      mam do tego prawo i nie zgodziłabym się ani na uczestnictwo studentów w moim
      porodzie (ani gapiostwo ani tym bardziej praktykę=eksperymentowanie)jak również
      nie zgodziłabym się na ich uczestnictwo w czasie obchodu
      • katrem Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 12:05
        pierwsza myśl - nie!
        ale z drugiej strony - przecież muszą się gdzieś uczyćsmile
        ostatnio w szpitalu razem z moją ginką badała mnie właśnie stażystka; była
        bardzo zdenerwowana, a przy tym bardzo delikatnasmile
    • atk2001 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 17:49
      medicatrix,

      mam nieodparte wrazenie, że ze zwykłego, grzecznie postawionego pytania, zrobiła
      się trochę nagonka na te, które nie chcą obecności studentów przy porodzie - a
      Ty ją jeszcze podkręcasz - rozumiem, że nie jesteś obiektywna, ale chyba nie
      spodziewałaś się, że wszystkie zgodnym chórem krzykną, że chcą zaprosić tabun
      ludzi do sali porodowej smile))
      do mnie wyjątkowo przemawia taka wizja porodu rodzinnego: ja, mąż plus gdzieś w
      tle położna/lekarz, przygaszone światła, miła sala (ideałem byłby własny dom,
      ale na to trzeba jeszcze poczekać), skupienie na wielkim i doniosłym dla naszej
      dwójki (trójki smile )wydarzeniu, jakim jest poród; intymność, koncentracja na tym,
      co się dzieje itd. - studenci mi tu po prostu nie pasują. może po porodzie
      zmienię zdanie, ale na razie nie chcę obecności dodatkowych osób na sali porodowej.

      w końcu po to daje nam się możliwość wyboru, żeby uszanować nasze uczucia; my
      też szanujmy zarówno tych, z którymi się zgadzamy, jak i tych, którzy naszym
      zdaniem nie mają racji.

      pozdrawiam,
      Ania
      • medicatrix Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 18:31
        aniu

        z grzecznie postawionego pytania zrobiła sie nagonka ale na studentów, jakoby
        ich winą było to, że wysyłają ich na praktyki, jacy to oni źli i niedobrzy i
        niewychowani. W żadnym miejscu nie napisałam, że to źle że cieżarne nie
        wpuszczaja studentów, przeciwnie-doradzałam, zeby ich wypraszały jesli taka ich
        wola.
        • laminja Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 20:10
          hahaha i co jeszcze biedna studentko, na którą trwa nagonka za grzecznie
          postawione pytanie...
          • dzidziawiosenna zgodziłabym sie, mi to nie przeszkadza ile osob 14.09.05, 20:48
            patrzy mi w krocze, jesli moga sie dzieki temu czegos nauczyc albo pomoc mi
            chocby slowem to czemu nie, nie jestem pruderyjna ani przewrazliwiona.

            laminja napisała:

            na którą trwa nagonka za grzecznie
            > postawione pytanie...

            a tak swoja droga czego wlasciwie chcesz? dziewczyna zapytała, stara sie,
            chciala wiedziec jak to jest, a ty ciagle na nią wsiadasz, na pewno bedzie
            swietnym lekarzem, przeanalizuj sobie wszystko co napisałas i to co ciagle
            wypisujesz, wychodzisz w tym naprawde żałosnie, moze jakis nervosol w ciazy?

            pozdrawiam ania i jeszcze Ktoś(12tc)smile



            • laminja Re: zgodziłabym sie, mi to nie przeszkadza ile os 14.09.05, 21:14
              ależ ja nigdzie nie napisałam, że będzie złym lekarzem. Jeśli zapytała
              grzecznie to po co te polemiki, których jest tu pełno i to użalanie się nad
              sobą.

              nervosolu się w ciąży nie bierze, ale to raczej informacja dla Ciebie, bo ja
              ten etam życia mam już dość dawno za sobą.
              • ledzeppelin3 Re: zgodziłabym sie, mi to nie przeszkadza ile os 14.09.05, 21:23
                Dzięki stażowi i studiom nauczyłam się leczyć ludzi. Dziękuję wszystkim
                cierpliwym i wyrozumiałym pacjentkom, dzięki którym mogłam się nauczyć zasad
                sztuki lekarskiej!!!!!
              • dzidziawiosenna Re: zgodziłabym sie, mi to nie przeszkadza ile os 14.09.05, 21:26
                laminja napisała:

                >to po co te polemiki, których jest tu pełno

                ale to własnie ty polemizujesz i ciagle wracasz do tego watku,odpowiadasz na
                reposty nieskierowane do ciebie, cos nie wszystko z toba w porzadku, jak jestes
                po ciazy to czemu siedzisz na tym forum, chyba musiałas miec jakies
                traumatyczne przezycia zwiazane ze szpitalem skoro sie tak zachowujesz-jesli
                tak to trzeba poszukac porady psychiatry lub psychologa jesli dawne rany nie
                chca sie zagoic.

                pozdrawiam ania i jeszcze Ktoś (16tc)smile
                • laminja Re: zgodziłabym sie, mi to nie przeszkadza ile os 15.09.05, 11:34
                  smile każdy to widzi w inny sposób.

                  Owszem zasprawą prowadzącego praktyki kiedyś przeżywał dość przykre chwile.
                  Kiedy więc studenkta pyta o to jak widzimy praktyki studenckie (cóż dziewczyny,
                  które jeszcze nie rodziły mają o tym średnie pojęcie) musi się liczyć z tym, że
                  to co zostanie napisane będzie odbiegało od jej wyobrażeń i punktu widzenia.
                  Jeśli dokładnie przeczytasz cały wątek może zrozumiesz problem smile)

                  Zawsze tak jest kiedy zderzają się wyobrażenia z rzeczywistością. A
                  rzeczywistość jest taka, że znacznie więcej kobiet nie miałoby nic przeciwko
                  obecność studentów, gdyby zostały grzecznie zapytane o zgodę, gdyby system
                  praktyk był bardziej przyjazny dla pacjenta. Więc użalanie się nad sobą
                  studentki medycyny jest śmieszne. Skoro pytała i otrzymala odpowiedzi, które
                  mogą dać do myślenia powinna się teraz zastanowić czy woli funkcjonowac w
                  obecnym (krytykowanym przez pacjentki) systemie czy może da się coś zrobić żeby
                  to zmienić.

                  Osobiście nie mam nic przeciwko studentom i stażystom, moje "ale" było
                  kierowane nie pod ich adresem, tylko pod adresem prowadzących praktyki lekarzy.
                  A że się ciut uwzięłam na biednej studentce wink Cóż przyznam, że jej podejście
                  mnie trochę zirytowało smile) Niskie ciśnienie też zrobiło swoje wink Kajam się i
                  proszę o wybaczenie za sarkazm kilku moich wypowiedzi. lecz nadal uważam, że to
                  co jej napisałam ma sens. Myśle mimo wszystko, że nie mam żadnego problemu z
                  własną psychika, a Ty trochę za emocjonalnie chyba podeszłaś do tematu smile Cóż
                  tak bywa w ciąży wink
        • elza303 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 20.09.05, 22:30
          Po co tyle to czasem bardzo pomaga
    • patoga Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 21:35
      Ja się zgodzę.
      Niedawno wyszłam ze szpitala bo niby miałam rodzić (hehe nie udało sięsmile i
      miałam przyjemność poznać studentkę odbywającą staż wprawdzie nie na
      położnictwie ale na patologii. Miło jest jak można sobie z taką osobą
      porozmawiać, do tego była bardzo delikatna w wykonywaniu zabiegów czy to
      pobierania krwi czy innych a nie taka rutyna jak u starszych doświadczonych smile

      Poznałam także studentkę - pacjentkę która brała udział w porodzie - nie
      odbierała go sama lecz tylko obserwowała.

      Jeśli przy porodzie będzie obecna taka osoba to będzie mi miło że znajdzie się
      tam jeszcze jedna przyjazna mi duszyczka oprócz mojego mężczyzny.
      Natomiast gdyby miała odbierać poród to zastanowiłabym się. Jednak lekarzowi
      bardziej bym zaufała.
    • shady27 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 14.09.05, 23:02
      ja sobie nawet nie umiem wyobrazic ze grupa studentow gapi sie w moje krocze...na szczescie tam gdzie bede rodzic moge powiedziec NIE takim praktykom...dla mnie to ponizajace
      • dominika2701 do medicatrix 15.09.05, 07:10
        nie przejmuj sie na zapas, bo jak mniemam na 5 roku jeszcze nie jestes.jak nie
        bedziesz za bardzo chciala uczestniczyc w sposob aktywny w zajeciach na gp ,
        to cie nikt nie bedzie zmuszal.nie licz tez na to, ze twoj lekarz-cwiczeniowiec
        bedzie podchodzil do kazdej pacjentki i pytal o zgode smile - niestety, ale jest
        to szpital kliniczny, jak mowia i same pacjentki na to sie godza.zreszta zanim
        dojdziesz do 5 roku i tak pewnie troche sie znieczulisz-czego oczywiscie nie
        popieram, ale taka jest kolej rzeczy.

        ps.kto ci powiedzial, ze staz jest bezplatny???!!! to bzdura!
        • medicatrix Re: do medicatrix 15.09.05, 11:45
          w tym roku ostatni raz zapłacono stażystom za staż, ludzie którzy go teraz będą
          zaczynać już wiedzą, że będą pracować za darmo. przynajmniej tak im powiedziano.
          • ariella do wszystkich przeciwnych praktykantom 15.09.05, 14:10
            Nie zycze wam (chociaz troche z wrodzonej zlosliwosci tak) takiej sytuacji:
            Zaczynacie porod, przychodzi lekarz i mowi - Dzien dobry, bardzo sie ciesze, ze
            bede mial przyjemnosc odebrac pierwszy porod w moim zyciu wlasnie z pani
            udzialem. Prosze sie nie martwic, wprawdzie wczesniej nie widzialem zadnego na
            zywo, bo rodzace sobie tego nie zyczyly, ale widzialem na filmie jak to sie
            robi. Siostro, prosze przygotowac wiadra z goraca woda.
            I co wy na to?
            Straszny egoizm przez was przemiawia. Daje glowe ze zadna z rodzacych z wlasnej
            woli nie zaprosi do sali praktykantow, tyle ze ... kazda potem woli rodzic z
            doswiadczonym lekarzem, a nie niedouczonym praktykantem. Jesli mozecie zaplacic
            wybranemu lekarzowi - ok, ale jesli kogos nie stac? Wrrrrr, wkurzylam sie
            • kotka.szrotka Re: do wszystkich przeciwnych praktykantom 15.09.05, 16:28
              Co za głupie gadanie, jeszcze jedna, która dobro jednostki w imię ludzkości. I
              też bez sensu. Skoro jest całe stado takich, którym to nie przeszkadza, bo dla
              dobra polskiej służby zdrowia w poczuciu spełnienia misji dziejowej, bo lubi,
              bo nie widzi w tym problemu, bo samam nie wiem, to o co tu się wkurzać. W ogóle
              ciało również moglibyśmy zapisywać akademii medycznej, czemu tacy samolubni
              jesteśmy? Jeżeli sama jesteś chętna to proszę bardzo, ostatecznie daruję sobie
              uwagi, że to śmieszne i nie wiadomo co się w tej psychice ukrywa, zresztą tak
              nie myślę ale nie życzę sobie by ktoś mi wytykał, że nie mam ochoty
              demonstrować własnego krocza dla dobra medycyny.
              Generalnie to nie mój problem tylko stażystów, praktykantów, ja się mam
              przejmować, że ktoś nie dostanie zaliczenia. A tak w ogóle to jak mi wchodzi z
              15 osób bez słowa wyjaśnienia i zapytania to mi to przeszkadza. Do domu jakby
              mi się wpakowali też by mi przeszkadzało. Z kolei jeżeli ktoś mnie zapyta czy
              zgodzę się na obecność 1-2 stażystów to nie widzę problemu. Wszystko zależy od
              kultury i podejścia do mnie, trochę szacunku i nie reaguję nerwowo, ale tego
              szacunku wobec pacjenta brakuje. Tylko proszę mi nie pisać, że szpital
              kliniczny i mam świadomość, że powinnam się zgodzić na wszystko. Jeżeli
              przejrzeć kartę praw i obowiązków pacjenta to z reguły jest informacja, że mam
              prawo sprzeciwić się poddaniu demonstracjom medycznym dla celów dydaktycznych.
              Kolega rodził z żoną wcześniaka, nagle się zleciało stado białych myszy, jego
              zepchnęli pod ścianę i przystąpili do oglądania położnicy. To są chwile dla
              rodziców a nie stażystów. Aczkolwiek bardzo sobie chwalili obecność stażystki
              przy żonie, była bardzo pomocna i ciepła. Jednej stażystki.
              A w ogóle to bym się tak nie przejmowała tym, że się trafi na niedouczonego
              lakarza wskutek braku praktyk. Będzie latał tak długo aż wyrobi obowiązkową
              liczbę uczestnictwa w porodach, zabiegach i innych.
          • dominika2701 Re: do medicatrix 15.09.05, 23:55
            przeczytaj sobie rozporzadzenie ministra dotyczace stazy odbywanych po
            1.03.2004 i nie sluchaj podobnych bzdur.kazdy dostaje 1403 zl wynagrodzenia
            zasadniczego, a stazysci to nie jacys meczennicy, ktorzy tyraja za darmo
    • gu_ga Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 15.09.05, 17:19
      Witam miłą studentkę medycyny!!
      Kiedyś przeszłam operację ginekologiczną i w szpitalu lekarzom ciągle
      towarzyszyła dwójka studentów (chłopak i dziewczyna) - wtedy moi rówieśnicy.
      Przyglądali się wszystkim zabiegom, badaniom etc. Dziewczyna była kochana,
      współczująca, chłopak za to sprawiał wrażaenie... hmmm.... mocno podkręconego
      obecnością na ginekologii smile Śmialiśmy się z tego ze znajomymi smile Ale tak
      poważnie, uważam, że studenci medydyny w Polsce ZA MAŁO mają zajęć
      praktycznych , dlatego uważam, że w kilinikach uniwersyteckich pacjent nie
      powien mieć prawa odmowy obecnosci studentów (nech idzie do innego szpitala,
      jeśli mu to nie odpowiada). Od doświadczenia młodych lekarzy zależy ich
      późniejsza kompetencja. Jestem za!!! A poród to tak naturalna i w gruncie
      rzeczy mało skomplikowana medycznie rzecz (jeśli pzrebiega bez powikłań), że
      pod okiem lekarza czy doświadczonej położnej spokojnie powierzyłabym odbieranie
      mojego dziecka studentowi smile Zapraszam 29 kwietnia 2006 na Śląsk smile
      • ariella Do kotki szrotki 16.09.05, 13:49
        Witam,
        jesli twoj post byl odpowiedzia na moj to
        1. albo jetses sfrustrowana na maksa i wchodzis zna to forum zeby sie wyzyc
        2. albo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, ale nie przejmuj sie,
        poodbnie ma wiekszosc Polakow

        Jesli twoj post byl odpowiedzia na jakis inny, prosze uznac te odpowoedz za
        niebyla.
        • kotka.szrotka Re: Do kotki szrotki 16.09.05, 14:24
          Nie, ariella, to była odpowiedź na Twój post.
          1. Jeżeli uważasz, że objawem głębokiej frustracji jest atakowanie głupiego
          gadania to proszę bardzo, niech mi tam.
          2. Mam problem raczej z dosadniejszym wyrażaniem zdania (ale też się nie
          przemuję).
          Jeżeli piszesz: "Zaczynacie porod, przychodzi lekarz i mowi - Dzien dobry,
          bardzo sie ciesze, ze bede mial przyjemnosc odebrac pierwszy porod w moim zyciu
          wlasnie z pani udzialem. Prosze sie nie martwic, wprawdzie wczesniej nie
          widzialem zadnego na zywo, bo rodzace sobie tego nie zyczyly, ale widzialem na
          filmie jak to sie robi. Siostro, prosze przygotowac wiadra z goraca woda.
          I co wy na to?"
          No to ja na to, że się dziwię żeby dorosły i zakładam, inteligentny człowiek
          posługiwał się tak prymitywnym przykładem w stylu gromiącego maluczkich księdza
          albo mamuśki, która rozmawia tylko z dziećmi i na tym poziomie się zatrzymała,
          no, może jeszcze jakiejś zapyziałej nauczycieli. Poza tym takiej możliwości nie
          ma, żeby mój poród przyjmował ktoś kto porodu na żywo nie widział, chociażby z
          tego wzglęgu, że są tacy jak Ty. Więc opowiastka mnie dobiła. I nie chodzi mi
          też o obecność czy nie stażystów przy porodzie, moja odpowiedź również nie jest
          jednoznaczna, ale nie można przykładać do wszystkich swojej miarki. Dla kogoś
          jest problemem pokazywanie krocza i nie uważa tego za naturalne bo się np.
          wstydzi i należy to USZANOWAĆ.
          Reasumując:
          - infantylna historyjka,
          - brak szacunku wobec innych.
          Pozdrawiam
    • mihoo2 Re: Co sądzicie o stażystach obecnych przy porodz 16.09.05, 14:35
      Rodziłam dwa razy raz w nocy i juz nie bylo stazystow, drugi raz wczesniej rano
      wiec jeszcze nie bylo stazystow i w sumie jestem zadowolona z tego. Niestety w
      duzej klinice jestes traktowna masowo i nikt sie nie przejmuje twoimi
      odczuciami. Pod koniec drugiej ciazy dwa razy bylam w szpitalu i bylam np na
      zbiorowym USG - w pokoju bylo chyba 2 lekarzy, pielegniarka i chyba z 15 kobiet
      w ciazy stojace w rzadku do USG wiec stwierdzam ze naprawde duzo osob sie
      naogladalo mojego krocza. Poniewaz rodzilam z mezem i jest to bardzo intymna i
      osobista sprawa wiec ciesze sie z tego ze nie bylo 15 studentow. Sa kobiety
      ktorym to zupelnie nie przeszkadza wiec moga sie na nich uczyc. Najgorsze jest
      to ze nie slyszalam jeszcze zeby ktokolwiek zapytal pacjetki czy wyraza zgode
      na pobyt stazystow.
    • mihoo2 stażyści? a co z odwiedzajacymi 16.09.05, 14:42
      chcialabym jeszcze dodac ze jesli chodzi o studentow to teoretycznie mozna sie
      nie zgodzic na ich obecnosc, a co z osobami odwiedzajacymi? Wg mnie to horror.
      Lezalam w pokoju 7 osobowym - jak to na oddziale polozniczym co jakis czas
      zmieniaja sie pacjetki przywozone z porodu - a tu w pokoju siedza
      tatusiowie,dziadkowie, wojkowie i niewiadomo kto jeszcze. A tobie kaza zwlec
      sie z jednego lozka na drugi - obolala, czasami ubrudzona - potem trzeba isc do
      toalety tez horror czy ci czasami cos nie wypadnie albo chociazby samo
      karmienie dziecka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka