Dodaj do ulubionych

Burza uczuć

17.11.05, 16:52
JESTEM W 30 TYGODNIU CIĄŻY, JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ KIEDY BĘDĘ MIAŁA TO
MALEŃSTWO PRZY SOBIE, STRASZNIE SIĘ Z MĘŻEM CIESZYMY BO TO NASZE PIERWSZE
DZIECKO. JEDNAK NA POCZATKU NIE BYŁO TAK PIĘKNIE NA WIEŚC O DZIECKU TROCHĘ
SIĘ ZAŁAMAŁAM, BO MIAŁAM ZMIENIAC PRACĘ NA LEPSZĄ ZACZĘLIŚMY BUDOWĘ DOMU,
POPROSTU DZIECKO NIE BYŁO NAM "NA RĘKĘ". ALE PO PIERWSZYM USG JAK ZOBACZYŁAM
TEN MAŁY PUNKCIK PŁAKAŁAM ZE SZCZESCIA. OGÓLNIE CIĄŻĘ ZNOSZĘ BARDZO DOBRZE W
DRUGIM MIESIĄCU MIAŁAM LEKKIE MDŁOŚCI, NA POCZATKU MIAŁAM TEŻ NIEZŁE HUMORKI
BYŁAM WIECZNIE ZŁA I NADĄSANA, W CZWARTYM MIESIĄCU WSZYSTKO SIĘ ZMIENIŁO
JESTEM BARDZO SPOKOJNA WYCISZONA I CUDOWNIE UKŁADA NAM SIE Z MĘŻEM, POD
KAŻDYM WZGLĘDEM smile.
Obserwuj wątek
    • panna36 Re: Burza uczuć 21.11.05, 14:34
      Spodziweam sie dziecka w tym tygodniu, jestem przygnebiona i smiertelnie
      znudzona. To moje trzecie dziecko, wiem , co mnie czeka i nie idzie o kwestie
      porodu, bólu itd, ale o to ,co bedzie poźniej- siedzenie w domu i obowiazki,
      ktore spadna na mnie. Opieka nad noworodkiem, opieka nad starszymi dziecmi, ich
      lekcje, ubrania, potrzeby, gotowanie, sprzatanie, zmywanie, prasowanie. Mąż
      cały dzień w pracy, a ja uwiazana na smyczy, bo DZIECI!!! A CO ZE MNĄ, GDZIE W
      TYM WSZYSTKIM JESTEM JA? Przez kilka następnych lat kłopoty z wy sciem czy
      wyjazdem gdziekolweik, zero czasu dla siebie. Dopadla mnie jesienno-
      przedporodowa derpesja.
      • simonkapl Re: Burza uczuć 21.11.05, 15:38
        Skoro tak do tego podchodzisz, to dlaczego zdecydowaliscie sie na 3 dziecko?
        Przeciez to zupelnie bez sensu, jesli masz byc nieszczesliwa i skrzywiona ciagle.
        • villem0 Re: Burza uczuć 21.11.05, 16:24
          Hm, no właśnie, dlaczego?

          Nie możecie się dogadać z mężem aby np. raz w tygodniu zostawał z dziećmi a Ty
          mogłabyś pójść do fryzjera, kosmetyczki, na plotki ze znajomymi, żeby się
          chociaż trochę pobawić i odetchnąć?
          Kończę 38tc, to moje pierwsze dziecko. Jestem świadoma tego co będzie, trochę
          się boję tego uwiązania. Już dawno rozmawialiśmy z mężem o tym co będzie po. On
          świetnie rozumie, że nie mogę siedzieć ciągle w domu, bo się wypalę i będę
          chodzić tylko skwaszona. I nikt nie będzie zadowolony. Popiera moje wyjścia, bo
          wie jak to jest ważne dla dalszego funkcjonowania.
          Znajdź raz w tygodniu, czy ile tam chcesz i możesz poświęcić czasu jakieś fajne
          zajęcie poza domem. Coś, co chciałąbyś porobić TYLKO dla siebie. Działalność
          wolontarystyczna? Osiedlowy dom kultury? No nie wiem, ale możliwości jest trochę.
          Nie wiem jak ciężko pracuje Twój mąż, ale niech też zaangażuje się w domowe
          czynności. Przecież tak nie można funkcjonować.
          Pozdrawiam smile
          • panna36 Re: Burza uczuć 21.11.05, 23:25
            To nie jest planowana ciąża, ale nie narzekam, wiem ze nie bede świata widziala
            poza maluszkiem, kiedy juz ze mną będzie. Łatwo mówić kiedy spodziewacie się
            pierwszego dziecka. wyjść do kina- jak, kiedy najbliższwejest oddalone o 10 km.
            zajmie to 4godz. a dziecko karmione na żądanie je co 1,5-2 godz. wyjść z
            koleżanką i martwić się czy nie placze, czy starsze dzieci po powrocie z domu
            zjadły ciepłe danie? Mieszkam na wsi, tu nie ma gdzie wyjść.Mąż wyjeżdża do
            pracy o 5.30 a wraca ok. 20.00. Pomaga mi i mnie wspiera, jest dobrym ojcem.
            Nie wiem tylko, czy wytrzymam całe dnie w tej monotoni pieluchowo-domowej. To
            po prostu nie dla mnie, pracowalam zawodowo, swoje przy dzieciach odsiedzialam
            i nie chcę znowu byc tak uwiązana. z drugiej strony nie umiem zostawić małego
            bąka, no i zazdroszcze mojej poprzedniczce na forum dobrego nastroju. Nie chce
            was straszyć ale dzieci to harówa, odpowiedzialność i zajęcie na 24 godz na
            dobę.
            • simonkapl Re: Burza uczuć 22.11.05, 10:20
              O tym to my doskonale wiemy, i doskonale rozumiem jaka jets twoja
              sytuacja.Dlatego pytalam, po co sie zdecydowaliscie na kolejne dziecie, skoro
              wiesz jak to bedzie.Ale piszesz ze nie planowana, to zmienia postac
              rzeczy.Wytrzymasz.Pozdrawiam
            • villem0 Re: Burza uczuć 22.11.05, 11:39
              Teraz jak opisałaś dokładniej swoją sytuację, to przynajmniej wiem jak to
              wygląda i co możesz czuć.
              Do lipca mieszkaliśmy na wsi. Kolonia, 25 km do miasta i strasznie bałam się
              tego o ze mną będzie po urodzeniu dziecka, bo bardzo potrzebuję kontaktu z
              ludźmi. Na szczęście zapadła decyzja o przeprowadzce do miasta i oboje z mężem
              odetchnęliśmy.

              Hm, dobry nastrój. a co mam robić jak nie korzystać z niego póki jest? smile A z
              innej strony, może robię dobrą minę do "złej" gry? big_grin Żeby było mi łatwiej.
              Wiem że dzieci to harówka. Może nie zdaję sobie z tego sprawy w pełni, bo to
              nastąpi po urodzeniu dziecka, ale wiem, ze nasze życie przewróci się do góry
              nogami i trzeba będzie się przeorganizować. Przecież to nie jest tak, że ja
              sobie teraz siedzę i myślę o niebieskich migdałach. Boję się tego życia po
              porodzie, tych obowiązków do końca życia, ale o tym juz myślałam decydując się
              na dziecko smile Trzeba będzie sporostać temu wszystkiemu, w końcu nie jestem
              pierwszą kobietą, która będzie matką.

              Jak czytam Ciebie to przypomina mi się moja teściowa. Pracowała do czasu
              urodzenia pierwszego dziecka, była bardzo towarzyska, mieszkali w dużym mieście.
              Potem posypały się dzieci (czwórka) i przyszedł kryzys lat 80-tych. Zapadła
              decyzja o przeprowadzce na wieś z dala od wszystkich. Jakby tego było mało,
              przyszło na świat piąte dziecko. Strasznie się męczyła w tym młynie domowym.

              Może pomyślcie z mężem jakby urozmaicić w miarę możliwości Wasze życie. Może coś
              się jednak da zrobić? Choćby w niedzielę, abyś mogła odetchnąć trochę i
              podładować akumulatory.
              A starsze dzieci w jakim są wieku?
              Pozdrawiam Cię serdecznie smile
              • panna36 Re: Burza uczuć 23.11.05, 11:15
                Starsze dzieci: syn-10 i pół, corka- 9. Dziekuje za mile słowa i pozdrowienia.
                Po przeczytaniu artykulu "Burza uczuć" moge tylko potwierdzić,że wszystko, co
                tam jest napisane jest prawdą. Dla mnie lekiem na hustawke nastrojow okazało
                się "pomarudzenie " na forum i "popłakanie" męzowi w mankiet. Mam też przemile
                kolezanki, które dzwonią, oferują pomoc, przynoszą rzeczy dla bobasa. Czasami
                zapominam, że nie jesteśmy sami na swiecie. Dziś jestem w znacznie lepszym
                nastroju. To , co napisalas o robieniu dobrej miny do złej gry nie jest
                pozbawione sensu, myślę ze to lepsze niż zamartwianie się i płacz bez powodu.
                Wiem ,żę kiedy bede wracać do pracy, ( a chciałabym wrócić, tylko może nie od
                razu po macierzyńskim)znowu będe się zamartwiać, czy dobrze robię Wiem tylko,
                że byłam w trudniejszej sytuacji finansowej, mieszkaniowej, mialam dwoje małych
                dzieci i poradziłam sobie.To przecież i teraz sobie poradzę, czego i Tobie
                życzę. Zawsze mozna przywolać przykład kogoś, kto ma więcej na glowie, jak
                chociazby Twoja teściowa. A że nie pojedziemy w tym roku na narty- trudno, może
                jeszcze kiedyś się uda.
                • villem0 Re: Burza uczuć 23.11.05, 11:59
                  Oooo to masz już duże i pewnie dość samodzielne dzieci smile))

                  Opisując swoją teściową nie próbowałam Ci poprawiać nastroju, bo to akurat
                  kiepski sposób, powoływanie się na to, że inni mają gorzej, ale jeśli poprawiłam
                  to cieszę się smile
                  Myślę, że u Was będzie wszystko w porządku smile A z wracaniem do pracy to jeśli
                  tylko masz możliwość to się nawet nie zastanawiaj smile Jeśli będziesz miała
                  możliwość zostawienia malucha pod dobrą opieką to pracuj smile To nam dobrze na
                  psychikę wpływa, sama o tym pewnie dobrze wiesz smile A nasze dobre samopoczucie
                  wpływa na otoczenie i wszyscy są zadowoleni smile
                  Na narty możecie pojechać za jakiś czas, nic straconego smile W tym roku musieliśmy
                  darować sobie urlop nad morzem, ale jak trzeba to trzeba. W przyszłym też chyba
                  nie pojedziemy, bo to daleko a z maluchem półrocznym w domkach campingowych ze
                  wspólnymi łazienkami to tak chyba nie bardzo uncertain
                  Wymyślimy może coś gdzieś bliżej big_grin
                  Pozdrawiam ciepło i jak najdzie Cię gorszy nastrój to pisz smile
                  • panna36 Re: Burza uczuć 23.11.05, 14:03
                    Byłam w tym roku nad naszym morzem i będąc juz w ciąży z dużą uwagą
                    przyglądalam się maluchom. Było ich mnóstwo, nawet kilkumiesięczne, jeszcze nie
                    siedzialy, karmione piersią w smazalniach ryb, inne były wozone w wózkach na
                    plażę, gdzie spędzały czas w namiocikach,( te nie raczkujace, bo raczkujące
                    szly prosto do wody, wzbudzając kupe śmiechu). Myślę więc, że wyjazd nawet nad
                    nasze zimne morze jest możliwy nawet z małym dzieckiem.
    • aneta353 Re: Burza uczuć 14.12.05, 09:58
      Ja jestem w 5 miesiącu i jestem jeszcze gorsza niz na poczatku.Mało że mam huśtawkę nastroju od najlepszego do potwora to na dodatek nadal zdaza mi sie wymiotować ,puchna mi nogi,boli w krzyżu.wogóle wszystko mnie drazni jedno słowo mojego męża nie tak powiedziane powoduje że wydzieram ten swój pyszczek ile wlezie on biedny znosi to jak może choc zdaża mu sie płakać i pewnie w duszy przeklinać i modli sie zapewne niech to sie wreszcie skończy!!!! A ja po upływie jakiegoś czasu zastanawiam sie o co mi chodziło i jaki to biedaczek z mojego męża i zaczynam płakać jak mogłam go tak potraktować.Jednym słowem katastrofa .Moje koleżanki twierdza że porwali mnie kosmici a ja jestem nieudolnym klonem bez serca i pewnie poniekąd maja racje tylko że mnie nikt nie porwał ja poprostu jestem wstrętna i nie mam wpływu na to bo kiedy sie złoszcze Bóg jeden wie o co nie mogę tego w tym momencie powstrzymać.Ja sama siebie nie poznaje.Mam tego dosyć chce by było inaczej ,moje dzieci też czasem na tym cierpia bo tu tylko sie powstrzymuje tyle o ile i mówię żeby lepiej zostawiły mnie sama żebym nie powiedziała nic czego będę żałować .A potem przezywam strasznie że je odtrąciłam a one chciały pogadac albo się przytulic jak to zawsze było.Przejmuje się wszystkim na dodatek włączyłam mechanizm obronny i zaczynam radzic sobie ze wszystkim sama by potem nie musieć prosic o pomoc albo sie dopiero na nowo uczyć dawać sobie rade sama.Cały czas myślę by dać sobie tylko radę bez proszenia przecież jestem jak ten Robokop niezniszczalna ze wszystkim dam rade a tak naprawde jestem zmeczona na maksa i nie mogę podnieść nogi by buta ubrać a co będzie w 9 miesiącu chyba załatwie wyciąg bym wogóle dojzała moją nogę i sama nałożyła bucika ha ha Jestem 35 latka więc ja nie dam sobie rady ja cały czas mysle ze dam ale sprawy beda wyglądać zupełnie inaczej.Kiedy mąż chce mi pomóc odpyskowywuje ,, a co ty myslisz że jestem niedołężna,, i tak w koło Macieja .Kochani czy jestem jeszcze człowiekiem o zdrowych odruchach a może rzeczywiście porwali mnie ci nieszczęśni kosmici czy ja to ja czy inna ja juz sie pogubiłam.Jeśli chcecie odpisać chumorzastej ciężarnej to prosze krzyczcie ,gancie mnie ale napiszcie może jak zajme się czytanie rodzina ode mnie oddychnie pewnie z ulga że wreszcie na chwile nie jojcze i nie odzywam .Pa Zyczcie mi powodzenia bym przetrwała a mojej rodzinie by przy mnie nie wysiadła - Zreszta to jeszcze tylko 4,5 miesiąca ha ha ha Pa
      • panna36 Re: Burza uczuć 19.12.05, 12:49
        Moze to małe pocieszenie i banał, ale wszystko sie ułozy, rozwiaze i bedzie
        dobrze. Miesiac temu skarzyłam sie na tym forum, dzis mam zdrowe sliczne dzieco
        (trzecie, jestem w twoim wieku), rodzina sie cieszy, dzieci sa zachwyconr i
        mowia ze zadnych prezentow nie chca na gwiazdke bo maja najwspanialszy prezent
        jakim jest mlodszy brat. Moze uda ci sie zmienic na troche otoczenie, pobyc bez
        rodziny, chocby dzien, nie wiem, czy pracujesz, czy mozesz sobie na to
        pozwolic. Mnie pomoglo wiec polecam .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka